Fazy dojrzewania czytelnika

Marcin Zwierzchowski
26.09.2020

Z jednej strony „Baśń o wężowym sercu…” Radka Raka trafia do tegorocznego ścisłego finału Nagrody literackiej Nike, z drugiej Kinga Dunin to kolejna w ostatnim czasie krytyczka literacka sugerująca, że w czytaniu fantastyki jest coś „niedojrzałego”. Jak to w końcu jest z tą fantastyką?

Fazy dojrzewania czytelnika

Można się pogubić. Za opowieści fantastyczne otrzymać można Oscara („Kształt wody”), Nobla (Kazuo Ishiguro, częściowo Olga Tokarczuk), Pulitzera („Droga”, „Kolej podziemna”) czy Bookera („Lincoln w Bardo” Saudersa i „Testamenty” Atwood), można z taką książka załapać się do finału Nike („Baśń…” Radka Raka) albo na szczyt zestawienia najlepszych książek roku magazynu „Książki” (znów „Lincoln…”). Fantastyka potrafi zdominować ogólny dyskurs kulturalny („Gra o tron”), ale i społeczny („Opowieść podręcznej” Atwood). Jednocześnie Agata Passent w Xięgarni określa czytanie fantasy „cofaniem się w rozwoju”, a Kinga Dunin na łamach „Krytyki Politycznej” pisze: „Najpierw, w dzieciństwie, czyta się bajki, potem fantastykę, następnie fikcję, po nich reportaże, a kończy się na biografiach, wspomnieniach i książkach o drugiej wojnie. Tak mniej więcej wyglądają fazy życia czytelnika, chociaż oczywiście nie każdego, a czasami dojrzewanie bywa opóźnione. Ja na przykład powinnam już dojść do fazy ostatniej, a wciąż zdarza mi się czytać fantastykę, a nawet science fiction.”

Reklama

 

Fantastyka czy fantastyka

Czyli istnieje fantastyka i fantastyka. Jedna to ta noblowsko-oscarowo-pulitzerowa, a druga to ta dziecinna i niedojrzała. Gdy Kinga Dunin w tekście o trylogii N.K. Jemisin pisze: „Fantastyka, social fiction i trochę science fiction oraz postapokalipsa – wszystko to mieści się w jasnych ramach gatunkowych, ale literacko jest lepsze, niż moglibyśmy się spodziewać”, oczywistym jest, że ma na myśli tę drugą fantastykę. Bo ta pierwsza to Lem, Ishiguro, McCarthy, Whitehead, Orwell… Czy ktoś będzie pisał, że po Lemie czy Orwellu spodziewał się, że będą literacko słabi?

Co ciekawe, granice między fantastyką a fantastyką są płynne. Intuicja podpowiada bowiem, że podział na fantastykę i fantastykę to podział na prozę gatunkową i taką, która jedynie wykorzystuje elementy fantastyczne, ale nie odwołuje się do gatunkowych schematów. Przykładem „Droga” Cormaca McCarthy’ego jako nie-gatunkowe podejście do literatury postapokaliptycznej, albo „Lincoln w Bardo” George’a Saundersa, czyli bardzo niestandardowa opowieść o duchach. Logiczne, prawda? Z jednej strony „Droga”, z drugiej „Metro 2033” Glukhovsky’ego.

Czytanie fantastyki to cofanie się w rozwoju?

Ale gdzie w tym miejsce dla dosyć klasycznej na polu dystopii „Opowieści podręcznej” Margaret Atwood albo „Pogrzebanego olbrzyma” Kazuo Ishiguro, w którym mamy fundamentalny dla prawie każdej fabuły fantasy „quest”, tu zwieńczony pojedynkiem ze smokiem? Dlaczego miłośników serialu „Czarne lustro” nie określa się mianem „niedojrzałych”, mimo że scenariusze Charliego Brookera to po prostu świetne opowiadania SF, takie, jakie piszą Ted Chiang, Ted Kosmatka czy w Polsce Jakub Nowak? Jak to jest wreszcie, że oglądanie „Gry o tron” (i czytanie serii „Pieśń Lodu i Ognia”) to nie aktywność wyśmiewana jako oznaka „niedojrzałości” czy „cofania się w rozwoju”, ale coś, co łączy młodych fanów fantastyki z czołowymi krytykami i krytyczkami literackimi na świecie? Przecież George’a R.R. Martin pisze wybitnie „gatunkowe” fantasy!

Powtórzę: można się pogubić. „Opowieść podręcznej” Margaret Atwood niespecjalnie obchodziła świat, gdy w latach 80. zdobywała Nagrodę im. Arthura C. Clarke’a i była nominowana do Nebuli (i Bookera), ale stała się prawdziwym klasykiem w roku 2017, gdy Hulu zaprezentowało 1. sezon serialu na jej podstawie. „Gra o tron” podobnie nie ukazała się w 2011, wraz z serialem, ale przeleżała wcześniej w księgarniach, bibliotekach i domach miłośników i miłośniczek fantastyki blisko 15 lat (wydanie w Stanach – 1996 rok; w Polsce – 1998). George R.R. Martin zdążył napisać cztery tomy „Pieśni Lodu i Ognia” (a wiemy, jak długo mu to schodzi!), zanim świat oznajmił mu, że to, co pisze to jedna z najważniejszych opowieści naszych czasów i że warta jest uwagi poza gronem standardowych odbiorców fantasy.

Reklama

Fantastyka i fantastyka. Prawdziwy podział? A może efekt przestarzałych, winnych już dawno być obalonymi uprzedzeń? Kinga Dunin pisze, że nie spodziewała się, że powieść fantastyczna będzie tak dobra literacko. Próbuję zrozumieć, dlaczego.

Odpowiedź podsuwa „Gazeta Wyborcza”, ogłaszająca tegorocznych finalistów Nagrody Literackiej Nike. O Radku Raku czytamy, że „zajmował się dotąd głównie fantastyką”, a jego „Baśń o wężowym sercu” to „realizm magiczny à la polonaise”. Widzicie? Dotąd był fantastą, teraz już tworzy „realizm magiczny”. Pozbyliśmy się brzydkiego słowa na „f”. Hurrrra…

Zaproponuję więc coś. Może dojrzałość czytelnicza nie powinna polegać na tym, że w imię „rozwoju” odrzuca się pewne gałęzie literatury, ale zamiast tego powinno się być na tyle dojrzałym, by nazywać po imieniu przed samym sobą to, co się czyta, zgodnie z tym, czym jest. Inaczej to nie rozwój, ale zwyczajny snobizm.

Reklama

komentarze [68]

Sortuj:
1471
296
01.10.2020 13:01

No dobrze.... a co z książkami fantasy czy s-f dziejącymi się podczas drugiej wojny?
 Rzeźnia numer pięć  Vaterland  Człowiek z Wysokiego Zamku  Rozłąka  Nie mam ust, a muszę krzyczeć  Hellboy: Nasienie Zniszczenia

więcej

1681
63
12.10.2020 18:48

Chyba nie będziemy doszukiwać się logiki w dziecinnym podejściu pani Kingi ;)


669
384
01.10.2020 11:56

Wow, bardzo dobry tekst natomiast ogólne przez człowieka przyjęte dążenie do klarownego podziału na czarne i białe musi w końcu zniknąć. Dobra książka to taka, która zawiera trochę tego, trochę tamtego i szczyptę niewiadomego. Jak zaklasyfikować Jonathana Carrola, przecież to bardzo ciężka sprawa. Osobiście za młodu czytałam Nizurskiego, Bahdaja i Wernica czyli chyba taką...

więcej

6426
558
01.10.2020 13:16

"...że sama beletrystyka nic mi nie daje, jest za mdła, bardzo zblakła od czasu moich własnych przeżyć wewnętrznych."

Och, to zależy jaka beletrystyka.


432
15
01.10.2020 10:25

Czytam fantasy, bo lubię!
Muszę się odpoważnić, ponieważ rzeczywistość dookoła wystarczająco mnie przytłacza. Przyznam, że wolę pozycje przeznaczone dla dzieci i młodzieży, ale czy to czyni mnie niedojrzałym dorosłym?


6426
558
01.10.2020 13:17

Raczej tak.


159
0
01.10.2020 09:33

A ja mam wrażenie, że niektórzy nie przeczytali artykułu tylko wytłuszczony wstęp i nagłówki i redaktorowi, który jest wielkim fanem fantastyki, obrywa się za poglądy innych... :P Ja tylko dodam od siebie, że chyba dużą rolę odgrywa w tym temacie forma ignorancji gatunkowej. Jak rozmawiam z kimś nieczytającym tego rodzaju książek, to najczęstszymi skojarzeniami są...

więcej

611
52
30.09.2020 11:09

strasznie bzdurny ten artykuł. "Czytanie fantastyki to cofanie się w rozwoju?" naprawdę?????
Chyba, że celem było rozwinięcie .....burzy.


151
13
01.10.2020 13:22

Obawiam się, że błędnie zinterpretował/a Pan/i ten artykuł. To nie jest wcale opinia autora a jego sarkastyczne odniesienie się do słów p. Kingi Dunin, która to właśnie sugeruje, że osoby czytające fantastykę są niedojrzałe.


201
27
09.10.2020 16:32

Tak to jest, gdy się nie czyta tego na co się odpisuje.


51
51
29.09.2020 22:20

Jeju, ale się przejęłam tym, co wypisują o fantastyce, jakieś panie przemądrzałe krytyczki...szkoda tylko, że ( być może) ktoś im płaci za ich artykuły. Ja czytam to co lubię z różnych gatunków literackich.


707
121
29.09.2020 11:57

To może zacznijmy klasyfikować krytyków, którzy już nie mają o czym pisać... Jak można sugerować, że fantastyka to literatura niedojrzała? A ludzie którzy ją czytają są dopiero na jakimś etapie rozwoju ( czyli w domyślnie niedorozwinięci? ). Fantastyka, tak jak i każdy inny gatunek zawiera zarówno interesujące, przełomowe pozycje, które na zawsze zapisują się w annałach...

więcej

203
44
30.09.2020 16:55

Od razu pomyślałem o tym, jak są przedstawiane różne konflikty społeczne w Wiedźminie, typu rasizm, ksenofobia, czy inne uciski mniejszości bądź nietolerancje. Podobnie w Panu Lodowego Ogrodu, gdzie możemy obserwować jak niektórzy bohaterowie próbują siłą przemodelować świat "bo mogą i mają moc". A to tylko kropla w morzu. W fantastyce można przekazać wiele różnych,...

więcej

365
134
29.09.2020 10:52

To jak powracanie do tematu, czy są lepsi i gorsi czytelnicy i czy czytanie wysokiej literatury czyni Cię kimś lepszym....strasznie to słabe. Jako czytelnik uważam, że czytanie samo w sobie jest piękne i nie ma znaczenia, czy ktoś czyta komiksy, fantastykę czy książki o wojnie. Swoją drogą dojrzewanie do etapu czytania o wojnie, co to w ogóle ma być ?? A jak kogoś ta...

więcej

1066
87
28.09.2020 23:37

A po książkach o drugiej wojnie to się już umiera? A jak ktoś woli czytać o pierwszej niż o drugiej? Albo o tej trzydziestoletniej? A jak ktoś naprawdę nie przejmuje się opiniami niedojrzałych krytyków?


329
50
28.09.2020 21:21

„Najpierw, w dzieciństwie, czyta się bajki, potem fantastykę, następnie fikcję, po nich reportaże, a kończy się na biografiach, wspomnieniach i książkach o drugiej wojnie. "

Lekkie "wtf?". Nie wiem czy to jakaś wyrwana z kontekstu wypowiedź czy pani Dunin tak na poważnie. W każdym razie ja sięgam w równym stopniu po fantastykę, fikcję, reportaże, biografie, wspomnienia,...

więcej

zgłoś błąd