Lincoln w Bardo

Okładka książki Lincoln w Bardo George Saunders
Nominacja w plebiscycie 2018
Okładka książki Lincoln w Bardo
George Saunders Wydawnictwo: Znak powieść historyczna
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Tytuł oryginału:
Lincoln in the Bardo
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2018-09-03
Data 1. wyd. pol.:
2017-03-09
Data 1. wydania:
2017-02-14
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324055425
Tłumacz:
Michał Kłobukowski
Tagi:
śmierć żałoba Man Booker Prize Michał Kłobukowski
Inne

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
698 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
615
615

Na półkach:

Muszę przyznać, że jak na współczesne standardy książka była oryginalna i nieszablonowa. Prezydent Lincoln traci syna, którego zabrała choroba i przeżywa żałobę. Dusza chłopca trafia do królestwa zmarłych i próbuje nawiązać kontakt z przeżywającym tragedię Lincolnem. Nie jest ona świadoma tego, że ciało obumarło. Narrację prowadzą duchy osób zmarłych, przeplatane jest to z historycznymi wypowiedziami na temat prezydenta Lincolna i ówczesnej sytuacji politycznej, przede wszystkim wojną secesyjną. Pojawia się też mały wątek czarnoskórych. Dwa równoległe światy- życia i śmierci przenikają się wzajemnie. O ile fabuła rzeczywiście była niebanalna, a czytało się bardzo szybko, to jednak mam trochę problem z tą powieścią. Przyjemność z lektury nie była wielka, nie do końca to trafiło w mój gust. Sprawdzić warto, poziom był dobry, ale ja osobiście zachwytu żadnego nie odczułem. Bardziej jako ciekawostka niż lektura obowiązkowa.

Muszę przyznać, że jak na współczesne standardy książka była oryginalna i nieszablonowa. Prezydent Lincoln traci syna, którego zabrała choroba i przeżywa żałobę. Dusza chłopca trafia do królestwa zmarłych i próbuje nawiązać kontakt z przeżywającym tragedię Lincolnem. Nie jest ona świadoma tego, że ciało obumarło. Narrację prowadzą duchy osób zmarłych, przeplatane jest to z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
465
324

Na półkach:

Już sam język i rytm są fenomenalne. Poszatkowany, „zwrotkowy” zapis z podziałem na role, niczym ze sztuki teatralnej, do tego malutkie fragmenty publikacji z epoki, nie wszystkie wymyślone, łacińskie numerowanie rozdziałów (silnie kojarzące mi się z poematem) to wszystko tworzy rytm bliższy poezji niż typowej prozie. Do tego multum postaci, z których każda mówi inaczej, przy czym duchy konsekwentnie i przezabawnie prześlizgują się nad tematem śmierci (szpitalna skrzynia, larwa, czy mój faworyt - szybowniczy bieg) - przekład Michała Kłobukowskiego. Sama fabuła, choć szczątkowa wciąga dramatyzmem przedstawionych losów, przekrojowością, historycznością. Jest to też całkiem straszne czytelnicze ćwiczenie z etyki, okazja do rachunku sumienia (czym zawinił wielebny everly thomas?). Zapamiętam obraz sądu ostatecznego przerażający i komiczny. Świetne, tylko częściowo żartobliwe zakończenie (co się w życiu liczy -niebieska derka i kto/co właściwie stoi za abolicjonizmem Lincolna).

I jako że sama szukałam - bardo to buddyjski termin określający stan pomiędzy śmiercią a powtórnymi narodzinami.

Już sam język i rytm są fenomenalne. Poszatkowany, „zwrotkowy” zapis z podziałem na role, niczym ze sztuki teatralnej, do tego malutkie fragmenty publikacji z epoki, nie wszystkie wymyślone, łacińskie numerowanie rozdziałów (silnie kojarzące mi się z poematem) to wszystko tworzy rytm bliższy poezji niż typowej prozie. Do tego multum postaci, z których każda mówi inaczej,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
714
597

Na półkach:

Lekturą przewidzianą na temat wrześniowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej było dzieło George’a Saundersa Lincoln w Bardo. Temu współczesnemu (ur. 1958) amerykańskiemu pisarzowi nie chodziło bynajmniej o Bardo w Kotlinie Kłodzkiej, choć to też miasto cudów, ale o krainę jeszcze bardziej magiczną. Nie jest to nawet buddyjskie bardo oznaczające między innymi stan pomiędzy śmiercią a kolejnymi narodzinami, lecz chwila jeszcze bardziej szczególna, mianowicie przejście między momentem śmierci ciała i momentem, gdy dusza wchodzi w Bramę Piotrową by po uzyskaniu wyroku udać się na dół bądź na górę zależnie od wyceny zasług i przewinień życia doczesnego.


W 1826 roku w wyniku powikłań po grypie umiera Willie, syn prezydenta USA Abrahama Lincolna. Ta śmierć wywarła wyjątkowo wielkie wrażenie na matce zmarłego, której złamała i tak już szwankującą psychikę, a i prezydent, który wówczas miał na głowie jeszcze wojnę secesyjną, nie mógł się z nią pogodzić. Właśnie Willie zabiera nas do Saundersowego Bardo zaludnionego przez dusze, które bądź nie mogą się pogodzić ze śmiercią i pożegnać ze swymi doczesnymi powłokami, z różnych przyczyn ociągają się przed udaniem w dalszą drogę, bądź wręcz uciekły sprzed Bramy Niebieskiej bojąc się wyroku, które na nie czekał. No i tyle jeśli chodzi o pomysł, na którym oparła się fabuła, prosta zresztą i krótka. Nie ona jest jednak główną treścią książki, a tworzą ją fenomenalnie wykreowane postacie zaludniające ową dziwaczną krainę, ich motywy i refleksje, głównie co do postępowania innych, bo z autorefleksjami gorzej.

Całość ubrano w formę znaną już w literaturze, lecz nadal niepospolitą – udaje ona zbiór cytatów ze wspomnień spisanych przez poszczególnych bohaterów i zaczerpniętych ze źródeł historycznych. Siłą dzieła nie jest jednak ani treść, ani przyjęta konwencja, ale forma. Piękno języka oddające bogactwo różnorodnych ludzkich uczuć, pragnień, obaw i nadziei kipiących w duszach przebywających w Bardo.

Trzeba tutaj oddać hołd Michałowi Kłobukowskiemu, któremu udało się stworzyć tłumaczenie, jakiemu nie podołałaby zdecydowana większość współczesnych jego kolegów po fachu. Jedyne, co można przy okazji wspomnieć, to że podobno (jak słyszałem) daleko mu mimo wszystko do poziomu oryginału. Nie jest to zarzutem co do tłumaczenia, a jedynie podkreśleniem, że prawdopodobnie pełnię piękna i poziom tego dzieła można naprawdę docenić dopiero po poznaniu oryginału.

Czytałem Lincolna w Bardo z przyjemnością i była to lektura łatwa oraz, mimo tematyki, przyjemna; nie brak w niej nawet specyficznego humoru. Niestety, sama forma to dla mnie za mało i pod koniec powtarzana w nieskończoność specyficzna maniera w jakiej dzieło napisano zaczęła mnie nużyć. Nie, żeby treści brakowało, żeby nie było głębokich tematów i filozoficznych dylematów. Tyle, że wszystko to już było. Lektura nie wniosła do mojego umysłu absolutnie niczego nowego. Jestem przekonany, że ocena tej książki zależy od priorytetów czytelnika, od tego, czy większą wagę przywiązuje do formy czy też do wnoszącej cokolwiek do jego rozwoju treści. Oczywiście to ostatnie zależy również od samego czytelnika. Dla wielu będzie Lincoln w Bardo źródłem nowych doświadczeń, inspiracją do refleksji, ale wielu będzie w takiej sytuacji jak ja – stwierdzą, że mają to już za sobą i że to jednak trochę wydmuszka pisana pod krytyków*.

Oceny wystawione omawianej lekturze w naszym klubie pokrywają się z tym, że wszystko zależy od preferencji co do formy i treści: że się nie podobała się orzekło 20%, 40% stwierdziło, iż była OK, 20% się podobała i dla 20% była „amazing”. Za oceną „bardzo się podobała”, o jeden niższą niż amazing, nie głosował nikt.

Zwykle w podsumowaniu dzieł o doskonałej formie i pozbawionych głębszego, nowatorskiego przekazu piszę, iż sami musicie zdecydować, czy poświęcicie czas, którego nikt z nas nie ma za dużo, na poznanie tej akurat pozycji. W tym wypadku ryzyko, że się nie spodoba, nie jest duże, więc chyba warto. Na koniec trzeba też podkreślić bardzo dobrą pracę wydawnictwa – ustrzegło się plagi współczesnego polskiego rynku wydawniczego, jaką są nagminne błędy wszelkiej maści. Obcowanie z wydaniem w twardej okładce to dla każdego książkoluba miła odmiana od codziennej bylejakości. To też się liczy.

recenzja pierwotnie opublikowana na blogu, dokąd zapraszam na wymianę wrażeń z lektury i nie tylko https://klub-aa.blogspot.com/2022/10/lincoln-w-bardo-georgea-saundersa.html

Lekturą przewidzianą na temat wrześniowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki w Rawie Mazowieckiej było dzieło George’a Saundersa Lincoln w Bardo. Temu współczesnemu (ur. 1958) amerykańskiemu pisarzowi nie chodziło bynajmniej o Bardo w Kotlinie Kłodzkiej, choć to też miasto cudów, ale o krainę jeszcze bardziej magiczną. Nie jest to nawet buddyjskie bardo oznaczające...

więcej Pokaż mimo to

avatar
107
15

Na półkach:

Inna niż inne. Urzekający język, oryginalna forma. Warto przeczytać.

Inna niż inne. Urzekający język, oryginalna forma. Warto przeczytać.

Pokaż mimo to

avatar
384
254

Na półkach: , , ,

Świetnie wykonana literacka wydmuszka! No niestety, ale nie należę do frakcji prosaundersowej, nie nazywam go geniuszem ani wizjonerem, bo i nie ma ku temu żadnej podstawy. I nie jestem z tymi poglądami sam na froncie - również wśród filologów jest spora grupa "no nie wiem, mnie nie przekonuje". Forma jest oczywiście bardzo ciekawa, synkretyzm rodzajowy, powieść w dramacie, świat i międzyświat, Ameryczka XIX-go wieku ze swoimi - ale także współczesnymi - problemami i jest to świetne, tylko jednej rzeczy brakuje - celu. Bo po co to wszystko, jak nie dla literackiej zabawy? Tego Bardo i tego Lincolna, i de facto tych duchów nawet mogłoby nie być - treść nie wymaga tej formy, a forma nie wymaga tej treści. Eksperyment? Raczej z gatunku tych średnio potrzebnych. Ta literatura nie ma substancji - ducha chciałoby się rzec, ale te akurat ma. Nie przeproszę się więc z Saundersem. Życzę czytającym dobrej zabawy - ja jej tu nie uświadczyłem.

Świetnie wykonana literacka wydmuszka! No niestety, ale nie należę do frakcji prosaundersowej, nie nazywam go geniuszem ani wizjonerem, bo i nie ma ku temu żadnej podstawy. I nie jestem z tymi poglądami sam na froncie - również wśród filologów jest spora grupa "no nie wiem, mnie nie przekonuje". Forma jest oczywiście bardzo ciekawa, synkretyzm rodzajowy, powieść w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
271
110

Na półkach: ,

“Lincoln w Bardo” Georga Saundersa, tak – tego Pana od kapitalnych “Sielanek", zaskakuje. Nie gwałtownymi zwrotami akcji lecz formą i wieloosobową strukturą, która chrzęści między zębami, jak cmentarny piach, nad którym unoszą się opisywane w powieści zjawy. Jak ziemia, po której chodzi zanurzony w żałobie prezydent Abraham Lincoln.
Niby to sztuka, niby wycinki z gazet, niby dialogi, niby wewnętrze monologi postaci, opisujące nam to, co dzieje się na ich oczach. Jedynym żywym bohaterem jest wspominany wcześniej ojciec, reszta to zbieranina trupów, duchów i widziadeł, a każdy z nich udręczony, zatrzymany tu, na ponurym cmentarzysku, a jednocześnie zupełnie martwy, nie mogący ani zmienić rzeczywistości, ani przedostać się do rajskich bram. Rosną bąble ektoplazmy, światło bucha upiornie. A zatem może to horror? Powieść noir raczej. Sentymentalne mrzonki? Nie, bo rozpacz ojca po stracie ukochanego syna jest autentyczna. Troska dziecka-ducha i tęsknota za rodzicami jest przejmująca. Niemożność dotyku, pogłaskania główki Williama, ucałowania jego rumianych policzków – rozdzierająco smutna.
A wszystko to obserwują zjawy. Duchy ludzi z różnych środowisk i klas. Jedni z bogatych domów, inni z nizin i dołów społecznych, jedni posługujący się wysublimowanym i wyważonym językiem, a drudzy prostym i wulgarnym. Uroczyści i groteskowi, pokorni i drwiący z półistnienia w nieistnieniu, wszyscy zawieszeni pomiędzy tu a Tam. Łączy ich to, że nie żyją i obserwują miotającego się z bólu ojca. Wspominają własne dzieje. Chcą pomóc zmarłemu dziecku, lecz czy można pomóc duchowi? Czy zjawa może odkupić swoje winy i uratować inną zjawę?
„Lincolna” można albo polubić od pierwszych stron, albo porzucić na stertę książek „dziwnych”. Ale warto ją poznać. Bądź co bądź to Saunders, a po nim nie można spodziewać się niczego sztampowego.

“Lincoln w Bardo” Georga Saundersa, tak – tego Pana od kapitalnych “Sielanek", zaskakuje. Nie gwałtownymi zwrotami akcji lecz formą i wieloosobową strukturą, która chrzęści między zębami, jak cmentarny piach, nad którym unoszą się opisywane w powieści zjawy. Jak ziemia, po której chodzi zanurzony w żałobie prezydent Abraham Lincoln.
Niby to sztuka, niby wycinki z gazet,...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1690
324

Na półkach:

Jest to pierwsza książka wydana w XXI wieku, o której z czystym sumieniem mogę powiedzieć - arcydzieło!

Życie grobowe

Wszytko, co mamy, po śmierci przestaje być nami. Tak trudno się z tym pogodzić. Właściwie „Lincoln w Bardo” George’a Saundersa jest o niemożliwości pogodzenia się ze śmiercią, o braku zgody na opuszczenie życia, które nadawało ciału kształt. Abraham Lincoln nie może pogodzić się ze śmiercią 12-letniego synka, Willie’go. Nie chce pozostawić syna samego w cmentarnym grobowcu, odwiedza go, bierze jego ciało w ramiona.

Opowiadają nam o tym duchy, zamieszkujące cmentarz. Zjawy te obserwują cierpienie ojca, ale widzą też pośmiertne przemiany duszy Willie’go. Wokół jego śmierci odbywa się mroczny taniec duchów, ukazujący ich jako zbłąkane i uwięzione na cmentarzu wspomnienia o życiu. Przedziwne te zmory żyją wspomnieniami i marzeniami swej minionej egzystencji. To duchy historii i duchy niespełnionych pragnień. Żyją one jako wyobrażenia i pamięć o zmarłych – uwiecznione na kartach opowieści, uwiecznione na kartach historii.

A gdyby je przestać nękać pamięcią i dociekaniami? A gdyby nie tworzyć na nowo tych zjaw w naszej zbiorowej tożsamości? Zostawić je i pozwolić odejść – wbrew potrzebie żyjących, wbrew potrzebie nieśmiertelności?

„Lincoln w Bardo” łączy prozę, poezję i dramat, łączy horror, tren i tragedię, by opowiedzieć o cierpieniu ojca w żałobie. I że to my, ludzie żywi, tworzymy swoje opowieści o śmierci, próbując nadać sens temu, co jest naszym ostatecznym przeznaczeniem. I że tylko życie ma sens.

Jest to pierwsza książka wydana w XXI wieku, o której z czystym sumieniem mogę powiedzieć - arcydzieło!

Życie grobowe

Wszytko, co mamy, po śmierci przestaje być nami. Tak trudno się z tym pogodzić. Właściwie „Lincoln w Bardo” George’a Saundersa jest o niemożliwości pogodzenia się ze śmiercią, o braku zgody na opuszczenie życia, które nadawało ciału kształt. Abraham...

więcej Pokaż mimo to

avatar
219
219

Na półkach:

Nie była to chyba książka dla mnie. Może i forma oryginalna ale też i skomplikowana, wieloznaczna, metafizyczna. Ciężko powiązać poszczególne monologi duchów, postaci, krótkie wzmianki prasowe, fragmenty tekstów naukowych … poza tym pojawiają się odwołania do amerykańskiej tradycji. To taki dramat - horror sci-fi. Ooooj, baaardzo się umęczyłam.

Nie była to chyba książka dla mnie. Może i forma oryginalna ale też i skomplikowana, wieloznaczna, metafizyczna. Ciężko powiązać poszczególne monologi duchów, postaci, krótkie wzmianki prasowe, fragmenty tekstów naukowych … poza tym pojawiają się odwołania do amerykańskiej tradycji. To taki dramat - horror sci-fi. Ooooj, baaardzo się umęczyłam.

Pokaż mimo to

avatar
23
5

Na półkach:

Mam straszny problem z tą książką. Bo niby wszystko gra - jest pomysł, jest język (i znakomite tłumaczenie), są emocje, a jakoś nie mogłam w to wejść mimo wielkiej sympatii dla autora i jego innych książek. Mam wrażenie, że ta książka to jednak trochę wydmuszka pisana pod krytyków. A szkoda, bo pomysł świetny.

Mam straszny problem z tą książką. Bo niby wszystko gra - jest pomysł, jest język (i znakomite tłumaczenie), są emocje, a jakoś nie mogłam w to wejść mimo wielkiej sympatii dla autora i jego innych książek. Mam wrażenie, że ta książka to jednak trochę wydmuszka pisana pod krytyków. A szkoda, bo pomysł świetny.

Pokaż mimo to

avatar
93
35

Na półkach:

Jeśli szukasz książki o niecodziennej formie, ale zręcznie wykorzystującą ją do przekazania bogatego obrazu to jest to :). Urzekająca. Moje osobiste odkrycie 2021roku

Jeśli szukasz książki o niecodziennej formie, ale zręcznie wykorzystującą ją do przekazania bogatego obrazu to jest to :). Urzekająca. Moje osobiste odkrycie 2021roku

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
George Saunders Lincoln w Bardo Zobacz więcej
George Saunders Lincoln w Bardo Zobacz więcej
George Saunders Lincoln w Bardo Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd