PrzeCzytana 
https://www.przeczytana.com|https://www.instagram.com/prze.czytana
Nazywam się Marta i kocham czytać! :) Recenzje, które tu publikuję pojawiają się także na na moim blogu przeczytana.com. Robię też książkom zdjęcia. Jeśli lubisz je oglądać, zapraszam na Instagram (Prze.Czytana) albo FB (Przeczytana). :))
status: Czytelnik, dodał: 6 książek i 11 cytatów, ostatnio widziany 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Cyberiada
    Cyberiada
    Autor:
    Nowa edycja popularnej książki Stanisława Lema, którą autor uważa za swój prywatny wkład w poetykę literatury science fiction. Nikt bowiem nie skrzyżował w taki sposób przyszłościowej fantastyki z baś...
    czytelników: 4066 | opinie: 107 | ocena: 7,81 (1723 głosy) | inne wydania: 8
  • Doktryna jakości. Wydanie II turkusowe. Rzecz o turkusowej samoorganizacji
    Doktryna jakości. Wydanie II turkusowe. Rzecz o turkusowej samoorganizacji
    Autor:
    Pracuj z sensem! Pierwsze wydanie Doktryny jakości miało postać notatek do moich wykładów w drugiej połowie lat 90. W tamtych czasach idee leżące u podstaw zarządzania jakością przez znaczną część men...
    czytelników: 296 | opinie: 11 | ocena: 8,53 (40 głosów) | inne wydania: 2
  • Komiksowe wprowadzenie do filozofii
    Komiksowe wprowadzenie do filozofii
    Autor:
    W Komiksowym wprowadzeniu do filozofii Michael F. Patton i Kevin Cannon prezentują nam wielką tradycję życia poddanego refleksji. Razem z dowcipnym Heraklitem, pełniącym funkcję przewodnika, wypływ...
    czytelników: 55 | opinie: 3 | ocena: 7,46 (24 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-17 08:40:43
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
Autor:
 
2018-11-08 19:44:02
Ma nowego znajomego: Anna
 
2018-11-07 22:13:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Biografia, Mam papier

Nie tego oczekiwałam po tej książce. Myślałam, że Pamiętnik Księżniczki, czyli wspomnienia Carrie Fisher będą głównie dotyczyły filmu Star Wars, tudzież odrobinę tematów towarzyszących tj. romans z Harrisonem Fordem. Co więc w niej jest? Niestety niewiele więcej ponad ten ostatni.

Z blurba można wyczytać, że bezpośrednim impulsem do napisania tej książki było znalezienie swoich starych...
Nie tego oczekiwałam po tej książce. Myślałam, że Pamiętnik Księżniczki, czyli wspomnienia Carrie Fisher będą głównie dotyczyły filmu Star Wars, tudzież odrobinę tematów towarzyszących tj. romans z Harrisonem Fordem. Co więc w niej jest? Niestety niewiele więcej ponad ten ostatni.

Z blurba można wyczytać, że bezpośrednim impulsem do napisania tej książki było znalezienie swoich starych pamiętników, które pisała podczas kręcenia pierwszej części Gwiezdnych Wojen. I że w środku znajdziemy między innymi szczegóły o romansie z Harrisonem Fordem i w ogóle wiele innych informacji. Blurb nie oddaje prawdy.

Opis tego romansu zajmuje jakieś ⅔ całości, łącznie z wątpliwej wartości przedrukiem fragmentów jej oryginalnych pamiętników. Lubię ładnie wydane książki, ale to już jest przerost formy nad treścią. O co chodzi? O to, że niektóre strony zawierają dosłownie dwa zdania.

NIEUDANA MIŁOŚĆ

Pamiętnik Księżniczki dość szczegółowo opisuje relację z Harrisonem Fordem. Carrie miała wtedy 19 lat, Ford 35. Warunki były sprzyjające. Ona młoda i szalona, on niedostępny i doświadczony. Jednak pomiędzy wierszami można wyczytać dramat. On był żonaty i milczący, a ona zakochana w nim na zabój. To nie mogło się skończyć dobrze. I nie skończyło.

Carrie właściwie wprost pisze, że na nią ta relacja dość mocno wpłynęła. Co więcej, pozwala sobie na napisanie wprost, że gdyby Ford ją tylko chciał, to ona jest gotowa. Po tylu latach… Smutne. Może nawet lekko żenujące.

Ten romans to główny wątek tej książki. Jest on jednak interesujący, ponieważ Carrie odkrywa w nim całą siebie. Bez ukrywania tego, że była niestabilna emocjonalnie, niepogodzona z przeszłością, szukająca samej siebie, momentami próżna. Owszem, błyskotliwa, ale zbyt wrażliwa, co ją ostatecznie zniszczyło.

HARRISON FORD I COŚ JESZCZE?

Pozostała część, to dość krótkie wspomnienia dotyczące przesłuchania do Gwiezdnych Wojen, jej innych doświadczeń filmowych oraz dłuuuugie przemyślenia na temat sprzedajności aktorów / dawania autografów. Wiele tu żalu za utraconą młodością. I właściwie tyle. Inne tematy są poruszane raczej bardzo anegdotycznie, w różnych miejscach, przy okazji głównych wątków, o których pisałam wyżej.

MYŚLI NIEUCZESANE

Moje pierwsze wrażenie związane z tą książką, to uderzenie chaosu myśli. Fisher napisała ją byle jak. Zważywszy na problemy autorki z uzależnieniami od różnych substancji i leków, można było się spodziewać, że ich nadmiar wyżarł jej mózg i stąd ten chaos. Przy okazji ciekawa jestem, jak na jakość polskiego tekstu wpłynęło tłumaczenie.

A zastanawiam się na tym, ponieważ tłumaczka pozwoliła sobie na spolszczenie niektórych idiomów czy przedmiotów. I tak Carrie pisze o “zwykłym Kowalskim” i je krówki. Słabe to i psuje efekt “prawdziwości” wspomnień. Wydawnictwo Horyzont Znak ma u mnie za to dużego minusa.

Podsumowując, raczej nie warto sięgać po tę książkę. Chyba, że ktoś jest ogromnym fanem Gwiezdnych Wojen, ale jeśli nawet, to Pamiętniki nie wniosą raczej zbyt wiele nowego. Tyle, że można poznać lepiej chaotyczną naturę aktorki grającej ikonkę popkultury – księżniczkę Leię.

PS
Carrie Fisher zmarła w 2016 roku, w wieku 60 lat, niedługo po wydaniu tej książki. Swoje prochy kazała złożyć w urnie oa kształcie tabletki Prozacu – popularnego leku antydepresyjnego.

pokaż więcej

 
2018-11-05 07:34:41
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-04 22:10:54
Ma nowego znajomego: Barbara Bereżańska
 
2018-11-04 19:47:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Mam papier, Obyczajowe

Nie posiadamy się ze szczęścia jest niewątpliwie ciekawą książką, ale mam mały problem z jej odbiorem. Choć opisane w niej wydarzenia są fikcyjne, to całość napisana jest z punktu widzenia głównej bohaterki, Czyli w pierwszej osobie. I to tak, że chciałoby się we wszystko uwierzyć.

Ale to jednak fikcja i wierzyć nie wolno. Zresztą nie wiemy dokładnie w co wierzyć, ponieważ główna bohaterka...
Nie posiadamy się ze szczęścia jest niewątpliwie ciekawą książką, ale mam mały problem z jej odbiorem. Choć opisane w niej wydarzenia są fikcyjne, to całość napisana jest z punktu widzenia głównej bohaterki, Czyli w pierwszej osobie. I to tak, że chciałoby się we wszystko uwierzyć.

Ale to jednak fikcja i wierzyć nie wolno. Zresztą nie wiemy dokładnie w co wierzyć, ponieważ główna bohaterka również ma z tym problem.

Karen Joy Fowler wystylizowała swoją książkę na pamiętnik młodej, ale niezwykle dojrzałej dziewczyny. Rosalie jest studentką, która zmaga się z traumą z dzieciństwa. Tuż po tym, jak się urodziła, jej ojciec postanowił zrobić na ich rodzinie eksperyment psychologiczny, który trwał przez pięć lat. Jego efektem było zniknięcie jej siostry i niedługo potem brata. To oczywiście ogromny skrót, bo nie wszystko jest takie, jak się wydaje. Nie chcę jednak psuć zaskoczenia pisząc o tym zbyt szczegółowo.

Fabuła zawiera wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nie jest też chronologiczna. Autorka zaczyna od środka historii, co potęguje wrażenie nielinearności oraz uwypukla traumę, z jaką zmaga się Rosalie. Do tego także tytuł jest przewrotny. “Nie posiadamy się ze szczęścia” to ulubione ironiczne powiedzenie mamy głównej bohaterki.

Z RODZINĄ NAJLEPIEJ NA ZDJĘCIU

Podoba mi się, że autorka pokazuje uniwersalność pewnych sytuacji – każda rodzina ma swoje mroczne tajemnice. Każdy ma swoje traumy z dzieciństwa. Każdy. Nienormalne to nowe normalne. I w ogóle to co właściwie oznacza być dobrze wychowanym i po co są przyjaciele? Wiele jest w tej książce podobnych rozważań.

Najważniejszy jest jednak wniosek, że z emocjami ludzi nie wolno igrać. Eksperymenty psychologiczne mogą się skończyć nie tak, jakbyśmy chcieli. Właściwie to życie jest tak skomplikowane i ma tyle zmiennych, że często coś kończy się inaczej, niż to zaplanowaliśmy.

Myślę, że warto przeczytać tę książkę. Dostała Nagrodę Faulknera i została nominowana do Nagrody Bookera. Szkoda, że w Polsce nie zrobiła żadnego zamieszania.

Możliwe, że to kwestia dość słabego marketingu – na okładce brakuje dobrego blurba, zaś grafika jest delikatnie mówiąc taka sobie. Są tam za to rekomendacje Ursuli Le Guin i Joanny Bator. Ale to nie one mnie nie przekonały.

Moją uwagę zwróciła krótka notka na Kurzojadach, a parę tygodni później znalazłam tę książkę na wyprzedaży. Cieszę się, że ją kupiłam i przeczytałam, choć trochę czasu musiała przeleżeć w oczekiwaniu na swoją kolej.

pokaż więcej

 
2018-11-03 14:27:18
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-03 14:25:01
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-02 13:01:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Akcja, Mam papier, Polskie

Wiele już zostało napisane o książce Ślepnąc od świateł, trudno więc jest wymyślić coś zupełnie nowego. Czy uda mi się napisać coś innego niż reszta? Postaram się, choć Żulczyk między innymi pokazał w książce to, że ludzie cały czas powielają schematy. I ja się z tym zgadzam.

Gdybym miała streścić fabułę w jednym zdaniu, to powiedziałabym, że Ślepnąc od świateł jest historią o dilerze...
Wiele już zostało napisane o książce Ślepnąc od świateł, trudno więc jest wymyślić coś zupełnie nowego. Czy uda mi się napisać coś innego niż reszta? Postaram się, choć Żulczyk między innymi pokazał w książce to, że ludzie cały czas powielają schematy. I ja się z tym zgadzam.

Gdybym miała streścić fabułę w jednym zdaniu, to powiedziałabym, że Ślepnąc od świateł jest historią o dilerze narkotyków, który zgrywał chojraka, ale zabrakło mu trochę szczęścia i wpadł w kłopoty. Niespecjalnie odkrywcze, już znamy takie historie z filmów.

W książce Żulczyka znajdziemy wiele różnych wątków. Jest w niej nieszczęśliwa miłość, nieudane interesy, zwykły pech… To wszystko skropione sporą ilością zmęczenia. Jako deser niepewne jutro i ogólna niemożność zaufania komukolwiek. A to wszystko „przystrojone” strachem, wystawnym życiem celebryckim z odrobiną tabu w postaci nielegalnych konszachtów.

FILOZOFICZNY THRILLER

Książka jest przesiąknięta pytaniami o to, po co żyjemy? Dlaczego? Gdzie tak pędzimy? Do czego dążymy? Z kim? Dlaczego ludzie są z nami, jak śpiewał Andrzejczak w piosence “Stres”? To dobre pytania i czasem warto sobie je zadać. Fajnie, że Ślepnąc od świateł potrafi wzbudzić autorefleksję. Jeszcze fajniej, że wykorzystuje do tego elementy świata pożądanego przez wielu ludzi.

American dream wersja polska. Bo ogólnie, to ludzie chcą mieć kasę. Chcą móc powiedzieć: „10 000 zł? To żadne pieniądze, kiedy w perspektywie jest dobra zabawa.” Żulczyk pokazuje jednak, że to zatruty świat, pełen przegniłych od środka ludzi, patologii i wielu dróg do upadku na dno. Nie ma czego pragnąć, albo może właśnie jest?

Ciekawe, że autor niektóre pomysły na twisty akcji zapożyczył z prawdziwego życia. Wyłapałam analogie do przynajmniej trzech prawdziwych polskich celebrytów. Jeden z nich faktycznie jechał naćpany przez Warszawę i potrącił człowieka… Oczywiście powieść wiele przejaskrawia, ale nadal.

MROCZNY KLIMAT

Niewątpliwie, książka Żulczyka ma niezwykły klimat. Czytając ją w głowie miałam konkretną wizję – przypominały mi się kadry z pierwszej części gry Max Payne. Zimowy Nowy Jork. Śnieg. Mróz. Narkotyki. Kontury wszystkiego są lekko rozmazane, ale kolory są nadal intensywne. I główny bohater, wrażliwiec, który gra bad boya, bo tak trzeba. Zraniony fizycznie jak i psychicznie. Skrzywdzony, miota się próbując wyjść z bagna kłopotów, w jakie wpadł. Nerwowy tik, który mu towarzyszy, idealnie dopełnia ten obraz.

Żulczykowi udało się wykreować niesamowity, mroczny nastrój i w nim pokazać spektrum emocji każdej postaci opisanej w książce, nie tylko głównego bohatera. Wydaje mi się, że właściwie to te wszystkie pozostałe smutne postacie ćpunów, do których Jacek przyjeżdża ze „zbawieniem”, są równie ważne. To dzięki nim można dotknąć lęków, które towarzyszą ludziom na co dzień, ale zwykle są wygłuszane lub bagatelizowane. Myślę, że ta książka wzbudza w czytelnikach takie emocje, bo o nich przypomina.

WARTO

Nie jestem pewna, czy określenie, że książka jest dobra, będzie najwłaściwsze. Bardziej pasujące wydaje mi się słowo: elektryzująca. Choć może moje postrzeganie jest nieco wypaczone, ponieważ mieszkam w Warszawie i bardzo ją lubię. Jeżdżę prawie codziennie tymi samymi ulicami co Jacek. Kojarzę klub, w którym kiedyś był psychiatryk. Uważam, że to miasto ma duszę i cieszę się, że stało się miejscem akcji tak dobrego thrillera.

Styl pisarza jest specyficzny i dodatkowo mówi on o rzeczach, które dla części są niestrawialne -bardzo dużo tam przemocy. Myślę, że to ten rodzaj literatury, który się albo bardzo lubi, albo bardzo nie. Nie dowiesz się do której grupy należysz, dopóki nie przeczytasz.

pokaż więcej

 
2018-10-31 14:42:13
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-30 11:36:56
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-30 11:32:44
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-10-30 11:30:57
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-30 11:30:31
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-10-28 15:40:24
Dodał książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
1086 117 617
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (7)

Ulubione cytaty (7)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd