Łędina 
wielka-biblioteka-ossus.blogspot.com
26 lat, kobieta, Zabrze, status: Czytelniczka, dodała: 4 książki, ostatnio widziana 29 minut temu
Teraz czytam
  • Imię wiatru
    Imię wiatru
    Autor:
    Pierwszy tom Kronik Królobójcy. Kvothe to człowiek legenda. Wielki mag, geniusz muzyki, bohater i złoczyńca - namówiony przez Kronikarza - wspomina swe barwne życie. Od dzieciństwa spędzonego w trupi...
    czytelników: 6643 | opinie: 260 | ocena: 8,28 (2524 głosy) | inne wydania: 1
  • Studnia wstąpienia
    Studnia wstąpienia
    Autor:
    Kontynuacja „Z mgły zrodzonego”. Dokonali niemożliwego, obalając niemal boską istotę, której brutalne rządy trwały tysiąc lat. Teraz Vin, wychowanka ulicy, która wyrosła na najpotężniejszą Zrodzoną z...
    czytelników: 5266 | opinie: 196 | ocena: 7,99 (2943 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-09-25 12:22:17
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Cykl: Ash Princess Trilogy (tom 1)
 
2018-09-23 12:40:01
Ma nowego znajomego: wera_200
 
2018-09-21 13:04:22
Ma nowego znajomego: Alicja
 
2018-09-20 11:12:26
Ma nowego znajomego: FannyBrawne
 
2018-09-20 09:25:07
Ma nowego znajomego: Black_Orchid
 
2018-09-16 14:33:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Orły Rzymu (tom 1)

"Orły Rzymu. Księga I" to pierwsza cześć pięciotomowej, francuskiej serii komiksów, autorstwa Enrica Mariniego. Seria została zapoczątkowana w 2007 roku nakładem wydawnictwa Dargaud. W Polsce publikuje ją od 2013 roku oficyna Taurus Media

Enrico Marini - urodził się w Szwajcarii. Jego pierwszy poważny kontakt z komiksem miał miejsce w 1987 roku, na Festiwalu Komiksu w Sierre dzięki,...
"Orły Rzymu. Księga I" to pierwsza cześć pięciotomowej, francuskiej serii komiksów, autorstwa Enrica Mariniego. Seria została zapoczątkowana w 2007 roku nakładem wydawnictwa Dargaud. W Polsce publikuje ją od 2013 roku oficyna Taurus Media

Enrico Marini - urodził się w Szwajcarii. Jego pierwszy poważny kontakt z komiksem miał miejsce w 1987 roku, na Festiwalu Komiksu w Sierre dzięki, Konkursowi Młodych Talentów, na którym został zauważony i przedstawiony wydawnictwu Alpen Publishers. Właśnie wówczas, zaledwie osiemnastoletniemu twórcy powierzono rysowanie pierwszych albumów komiksowych. Jednakże, jego prawdziwa kariera rozpoczęła się dopiero w 1992 roku, jak scenarzysta Thierry Smolderen zaproponował mu współpracę przy serii "Cygan". W 1996 roku Enrico Marini, razem ze scenarzystą Stephenem Desbergiem, zrealizował swoje dziecięce marzenie, a mianowicie, stworzenie westernu. "Gwiazda Pustyni" to dwutomowa, zamknięta opowieść, będąca prawdziwą perełką, zarówno pod względem graficznym, jak i narracyjnym. Następnie w 1998 roku powstał pierwszy tom mrocznej komiksowej opowieści, "Drapieżcy" do scenariusza samego Jeana Dufaxa. Niedługo potem, w 2000 roku powstał "Skorpion", do którego ponownie scenariusz napisał Stephen Desberg. Ten komiks ujawnił talent Enrico Mariniego do rysowania postaci i wnętrz historycznych.

Germania. 745 Ab Urbe Condita. 9 rok przed narodzeniem Chrystusa.

Przywódca germanów podbitych przez legiony rzymskie w zamian za pokój oddaje swojego syna Ermanamera jako zakładnika. Cesarz przekazuje zadanie wychowania młodego barbarzyńcy Titusowi Veleriusowi Falco, którego syn Markus znajduje się w tym samym wieku co zakładnik. Obydwaj nienawidzący się młodzieńcy rozpoczynają rygorystyczne szkolenie by stać się godnymi obywatelami cesarstwa.
Enrico Marini współpracował z wieloma scenarzystami. Zawsze odpowiadając za wizualizację dzieła. Teraz postanowił wziąć ster w swoje ręce. Jak sobie poradził z stworzeniem komiksu całkowicie samodzielnie?

W swoim autorskim debiucie, Enrico Marini przedstawia nam początki znajomości dwóch zupełnie różniących się od siebie młodzieńców. Potomka księcia Sigimera, Ermanamera, któremu Oktawian August nadaje miano Gajusza Juliusza Arminiusza. I Markusa, potomka Titusa Veleriusa Falco. Arminiusz, jako zakładnik wątpliwego sojuszu Germanami i Cesarstwa Rzymskiego, ma odebrać szkolenie, które pomoże mu stać się prawdziwym rzymianinem. Młodzieńcowi nie brak chartu ducha i zimnej krwi. W przeciwieństwie do Markusa, któremu zostaje dane przejść ten sam test. On po swojej germańskiej matce odziedziczył delikatność i wrażliwość, której nie widać u Arminiusza. Mimo to, chłopak nie chcąc zawieźć ojca, stara się zostać jak najlepszym wojownikiem. Różnice w charakterach młodzieńców, prowadzą do wielu konfliktów, które najczęściej zakańczają się bolesnymi razami. Nie ma im końca, nawet w trakcie treningu, pod srogim spojrzeniem Vulcanusa, będącego dawniej najlepszym centurionem Titusa Veleriusa Falco. Dominusa rozczarowanego postępami swojego pierworodnego, jak również monotonną codziennością, wiążącą się z mieszkaniem na prowincji. Z przewodnią fabułą, splata się wiele wątków pobocznych. Główni bohaterowie zaciskają więzi z niektórymi mieszkańcami posiadłości Titusa Veleriusa Falco. Jak na przykład z Ataim, sarmackim niewolnikiem, którego lud poluje, walczy, posila się, a także spędza noce w siodle. Nawet Vulcanusem. W pewnej chwili rozkwita także romans Arminiusza z Lucyllą, znienawidzoną siostrą Markusa, będącą owocem pierwszego związku ojca chłopaka. Jednocześnie narasta konflikt Lucylly, z Albinią, którego konsekwencje są opłakane. Jak również Markusa z ulubieńcem ojca. I mimo, że obecnie te zdarzenia, jak również postacie poboczne, nie mają dużego znaczenia, to w przyszłości z pewnością to się zmieni.

Historia rozpoczyna się w Germanii, 745 ap.urbe condita (rok 9 przed Chr,) Po triumfalnym podboju regionu Alp, wraz ze swoim bratem Tyberiuszem, Druzus dostaje od ojczyma, cesarza Augusta, trudne zadanie: podbicia barbarzyńskich plemion i zbadania ich nieznanych terytoriów, o których docierają do Rzymu najstraszniejsze opowieści. Nastają trzy lata zażartych kampanii, po których plemiona Sugambrów, Tenkterów, Uzypetów i Cherusków zostają pokonane przez legiony Druzusa. Z pomocą Herusków, Druzus dociera aż do Łaby. Tam barbarzyńska wieszczka przepowiada mu jego śmierć, a on, przesądny, decyduje się na odwrót. Przepowiednia spełnia się niedługo potem. Druzus umiera w skutek nieszczęśliwego upadku z konia. Senat nadaje mu przydomek "Germanik", który jest dziedziczony przez jego następców. Pomimo udanych kampanii jego brata Tyberiusza i ogromnych wysiłków, aby podbić germańskie ludy, Germania pozostaje gigantycznych rozmiarów kotłem czarownic. I chociaż, Enrico Marini, zabiera nas do Italii, gór Albańskich 753 ab urbe condita (roku 1 przed Chr.), to zdarzenia te, położą się cieniem na losach przewodnich bohaterów.

Fabuła komiksu przepełniona jest seksem, dramaturgią i brutalnością. Jednocześnie, nie brakuje w niej dużego poczucia humoru. Enrico Marini w żaden sposób nie stara się uszlachetnić swoich postaci, ani osłodzić realiów czasów, w jakich umieścił swoją historię. Toteż, ta jest pełna kontrastów. Szczególnie, że Arminiusz i Markus, swobodnie czerpią przyjemności, jakie ma do zaoferowania posiadłość Titusa Veleriusa Falco, jak również swojej pozycji społecznej. Trudno pałać do nich miłością, ale ciężko ich też nie lubić, ponieważ idealnie przedstawiają ówczesne realia, w jakich to przedmiotowe traktowanie człowieka, stanowiło chleb powszedni. Jednakowoż, scenariusz nie przedstawia się, tak doskonale, jak może się zdawać. Enrico Marini napisał bardzo rozwiniętą historię. Może za bardzo? Możliwe, że przed publikacją, osiągała jeszcze większą rozpiętość. Ponieważ, ostatecznie sprawia wrażenie bardzo pociętej. Pomimo to, mnogość wątków nadal jest tak duża, że zastanawiam się, jak autorowi uda się je wszystkie zamknąć. Możliwe, że niektóre zostaną pominięte.

Enrico Marini zdążył już wszystkich przekonać do swojego ogromnego talentu. Nikt, kto zna jego poprzednie dzieła, nie poczuje zawodu. Jednakowoż, ten komiks jest szczególny, ponieważ autor odchodzi w nim od swoich wcześniejszych przyzwyczajeń. Przeglądając jego pozostałe dzieła, z łatwością można dostrzec, że Enrico Marini ma skłonność do posługiwania się jednym wzorem postaci. Tu odbiorca tego nie doświadcza. I nie zamierzam chować swojego zadowolenia, z tego powodu. Dostrzeganie podobizn u bohaterów każdej pozycji, jaka pojawiała się za jego sprawą, stawało się nużące. Reszta, pozostaje bez zmian. Plansze komiksu są stworzone z starannością i dbałością o detale. Enrico Marini doskonale prezentuje nam, otaczające bohaterów piękne uprawne pola, połacie winorośli, powstające za sprawą pracujących na nich niewolników. Jak również bogate wnętrza i potęgę samego największego miasta Włoch. Na planszach albumu dominują ciepłe odcienie, czasem zmieniające się na ciemniejsze, zimniejsze i mroczniejsze, nadając scenom złowieszczego klimatu, ale też podkreślając ich powagę dla historii. Ich rozmieszczenie również wzbudza podejrzenie, że dzieło przeszło mocną korektę.

Niespełna sześćdziesiąt stron komiksu, to za mało na pomieszczenie w całości historii, którą chciał przedstawić Enrico Marini. Zapoznając się z "Orłami Rzymu. Księgą I", ma się nieodparte wrażenie, że dzieło cierpi na przerost formy nad treścią. Szkoda, że autorowi nie udało się odnaleźć złotego środka. Jednakże, nie przeszkadza to w cieszeniu się z komiksu. Pomimo braku równowagi, to nadal dzieło na najwyższym poziomie. Następne części z pewnością będą prezentować się lepiej.

pokaż więcej

 
2018-09-15 10:38:41
Ma nowego znajomego: Mikka
 
2018-09-14 11:28:28
Ma nowego znajomego: Olanto Magic
 
2018-09-14 11:05:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Riyrii (tom 1)

"Wieża koronna", to pierwsza książka serii "Kroniki Riyrii", która poprzedza skrzącą się od przygód i akcji historię duetu niezwykłych złodziei, Royce’a i Hadriana, zapoczątkowaną przez Michaela J. Sullivana w 2008 roku.

Michael J. Sullivan - amerykański pisarz fantastyki i science fiction. Autor zaczął pisać książki, ponieważ chciał pomóc swojej cierpiącej na dyslektyzm córce. Obecnie jest...
"Wieża koronna", to pierwsza książka serii "Kroniki Riyrii", która poprzedza skrzącą się od przygód i akcji historię duetu niezwykłych złodziei, Royce’a i Hadriana, zapoczątkowaną przez Michaela J. Sullivana w 2008 roku.

Michael J. Sullivan - amerykański pisarz fantastyki i science fiction. Autor zaczął pisać książki, ponieważ chciał pomóc swojej cierpiącej na dyslektyzm córce. Obecnie jest twórcą trzech serii. Opublikowanych w czterdziestu krajach, "Odkryć Riyrii". "Kronik Riyrii". Jak również "The First Empire", która jeszcze nie ukazała się w naszym kraju.

Dwóch mężczyzn, którzy się nienawidzą. Jedna niewykonalna misja. Narodziny legendy.

Hadrian Blackwater, wojownik, który nie ma o co walczyć, zostaje zmuszony do współpracy z Royce’em Melbornem, złodziejem i zabójcą, który nie ma nic do stracenia. Wynajęci przez starego czarodzieja wspólnie muszą ukraść skarb, którego nikt inny nie zdoła dosięgnąć. Wieża Koronna to niezdobyta budowla, pozostałość z największej fortecy, jaką kiedykolwiek wzniesiono i skarbiec najcenniejszych przedmiotów w królestwie. Jednak nie o złoto czy klejnoty chodzi czarodziejowi i jeśli tylko sprawi, że dwaj bohaterowie nie pozabijają się, to być może zdołają zdobyć dla niego upragniony skarb.
"Kroniki Riyrii: Wieża Koronna”, to pierwsza część serii, poprzedzająca zdarzenia z debiutanckiej serii "Odkrycia Riyrii”, autorstwa Michaela J. Sullivana. Jeśli wolicie poznawać historię w chronologicznym porządku, zacznijcie od tej książki, ponieważ, lektura nie zdradza niczego z późniejszych zdarzeń. Ponadto zapoznawanie się z nią nie wymaga znajomości historii zawartej w "Odkryciach Riyrii”. Jednakże, jak zaznacza sam autor, "Kroniki: Riyrii” zostały przemyślane tak, by czytać je po "Odkryciach Riyrii”, więc fani cyklu natrafią na ukryte niespodzianki, które można docenić, znając zaledwie całość historii. To nie są żadne kluczowe zwroty w akcji, ale drobne dodatki dla zorientowanych.

Dla wielu osób, omawiana książka to ponowne spotkanie z parą dobrze znanych bohaterów. Inni dopiero teraz będą mieli sposobność ich poznać. Hadrian Blackwater i Royce Melborn. W przyszłości nierozłączni przyjaciele, obecnie najwięksi wrogowie. Hadrian Blackwater to człowiek pełen wielkoduszności, radosnego usposobienia i naiwności, którego zmordowała nieczułość ludzi. Podróżował, chcąc zaznać wolności. Dostając list od czarnoksiężnika Arcadiusa, z wiadomością o śmierci rodziciela, postanawia powrócić. Jego wiedza na temat nieznajomego, jaki z rzadka odwiedzał ojca, ogranicza się do wspomnień z dzieciństwa. Pojawiał się nieoczekiwanie, zatrzymywał się na kilka dni, a potem odchodził, często bez słowa pożegnania. Robił magiczne sztuczki ciesząc dzieciaki ze wsi. Sprawiał, że kwiatki znikały, a świece zapalały się od machnięcia ręki. Raz oznajmił, że spowodował deszcz, chociaż tego dnia na niebie zgromadziło się wiele chmur. Hadrian zawsze lubił staruszka o siwej brodzie i w okularach na nosie. Mówiącego łagodnie i bardziej przyjaznego, niż jego ojciec. Jak Hadrian miał sześć lat, tuż po śmierci jego matki, Arcadius odwiedził ich po raz ostatni. Teraz, chcąc dowiedzieć się, o co ojciec poprosił czarnoksiężnika na łożu śmierci, musi się z nim spotkać. Royce Melborn to dosłowne przeciwieństwo Hadriana Blackwatera, które bez skrupułów doprowadza do rozlewu krwi. Nie łatwo się zaprzyjaźnia i nie ułatwia zaprzyjaźnienia się ze sobą innym. Toleruje zaledwie jedną osobę, Arkadiusa. Znajdują się w impasie. Posiadają niespotykane umiejętności. Jednakże żadne z nich nie jest gotowe w pojedynkę stawić czoła światu. Razem mają jakieś szanse. Poza duetem przewodnich bohaterów, Michael J. Sullivan przedstawia nam również poczynania Gwen. Postaci drugoplanowej, ale bardzo ważnej dla późniejszego rozwoju historii. Gwen obiecała umierającej matce, że zamieszka w Medfor. Obiecała, że będzie podróżować, aż tam dotrze. Miała w nim zostać i czekać na mężczyznę, o jakim nie ma żadnych informacji. Gwen udało się po części spełnić obietnicę. Jednak czuje, że dłużej już sobie nie poradzi. Musi coś zmienić w swoim istnieniu, mu się ratować. Podobnie, jak Hadrian Blackwater i Royce Melborn, sama nie poradzi sobie przeciw całemu światu, ale posiadając wsparcie, owszem. Jollin jest najstarsza. Rose jest najmłodsza, ma około czternastu lat. Mae jest najdrobniejsza, delikatna jak ptaszek. Etta nie jest ślicznotką. Ma roztrzaskaną twarz i brak jej dwóch zębów. Christy i Abby mogą uchodzić za krewne, tak są do siebie podobne. Każda pochodzi z Medfordu, albo z pobliskiej wsi lub gospodarstwa. Żadna z nich przez całe swoje istnienie nie pokonała więcej, niż parę mil. Poza Gwen, która pochodzi z innego świata. Jednakże to one pomogą jej zacząć od nowa, na ich własnych zasadach.

W tej części serii, pisarz zabiera nas w podróż do Avryn, centralnego i najpotężniejszego kraju z czterech państw Apeladornu, znajdującego się pomiędzy Trentem i Delgosem. Medfordu, będącego stolicą Melengaru. Uniwersytetu w Sheridanie, prestiżowej instytucji naukowej znajdującej się w Ghencie. Ostatecznie do Wieży Koronnej, siedziby patriarchy i Kościoła Nyphrona, najwyższej budowli wzniesionej przez człowieka, jaka się zachowała. Godząc się na tę podróż, jedni fundują sobie bilet na zwiedzanie znanych sobie miejsc, inni wręcz przeciwnie.

Fabuła "Kronik Riyrii: Wieży koronnej" rozkręca się bardzo powoli. Zanim Hadrian Blackwater i Royce Melborn zostają sobie przedstawieni, przemija znaczna część książki. Wówczas, jeżeli spodziewacie się krótkich spięć z ich udziałem, które będę wzbudzać uśmiech, to czeka was małe rozczarowanie. Ponieważ te są na poziomie podlotków. Trudno też dowiedzieć się czegokolwiek nowego o przewodnich bohaterach, jeżeli zna się poprzednie książki z uniwersum. Nieco inaczej sprawa miewa się w wątku Gwen i jej dziewcząt, jakim autor wcześniej nie miał okazji poświęcić wiele czasu. I choć, w nim również nie ma sensu oczekiwać jakiegoś niesamowitego zwrotu akcji, to momentami jest on bardziej interesujący, niż przewodni motyw. Można spodziewać się, że po takim czasie Michael J. Sullivan będzie w stanie nadać swojemu pisarstwu nieco więcej polotu. Jednak nie. W jego twórczości wciąż drzemie niespożytkowany potencjał. Ponadto, warsztat pisarski autora, nadal potrzebuje dopracowania. Pomimo napisania tak wielu książek, Michael J. Sullivan nadal potrafi poświęcić wiele stron zdarzeniom, które nie mają dla całości historii wielkiego znaczenia. Ta nielogiczność w jego twórczości, objawia się też podczas przedstawiania wszelakich postaci i miejsc. To momentami odbiera powieści klimat.

Michael J. Sullivan zgodnie z swoja obietnicą, przedstawia nam w omawianej książce mało istotne dla całości uniwersum zdarzenia, ale łaskoczące ckliwość swoich wcześniejszych odbiorców. To właśnie ci, co jakiś czas natkną się na wcześniej spotkaną postać, albo poznane dawniej miejsce, które w przyszłości historii, będą mięć większe znaczenie. Dla nich, znajdowanie takich drobnostek, będzie siłą napędową tej książki. Reszcie pozostanie dobra, lekka i relaksująca lektura na jeden wieczór.

pokaż więcej

 
2018-09-07 10:09:43
Ma nowego znajomego: Leania112
 
2018-09-05 19:25:02
Ma nowego znajomego: IwonaB
 
2018-09-04 13:23:54
Ma nowego znajomego: PannaIzabela
 
2018-09-04 12:32:55
Ma nowego znajomego: Esccax
 
2018-09-03 16:00:30
Ma nowego znajomego: Riahnon
 
2018-09-03 12:58:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
811 352 14015
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1595)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd