Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Łędina 
wielka-biblioteka-ossus.blogspot.com
25 lat, kobieta, Zabrze, status: Czytelniczka, dodała: 3 książki, ostatnio widziana 4 godziny temu
Teraz czytam
  • Anioł Burz
    Anioł Burz
    Autor:
    Tyen naucza magii mechanicznej w Liftre – powszechnie poważanej szkole. Dociera tam wieść, że Raen, najpotężniejszy mag i władca wszystkich światów, powrócił po długiej nieobecności. Nauczyciele i stu...
    czytelników: 2077 | opinie: 82 | ocena: 7,62 (612 głosów) | inne wydania: 1
  • Czerwona królowa
    Czerwona królowa
    Autor:
    Książka nagrodzona tytułem Książki Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. – Mare Molly Barrow, urodzona siedemnastego listopada 302 roku Nowej Ery, córka Daniela i Ruth Barrowów –...
    czytelników: 13238 | opinie: 767 | ocena: 7,65 (4847 głosów) | inne wydania: 1
  • Droga królów
    Droga królów
    Autor:
    Chirurg, zmuszony do porzucenia swej sztuki i zostania żołnierzem w najbardziej brutalnej wojnie od niepamiętnych czasów. Skrytobójca, morderca, który płacze, kiedy zabija. Oszust, młoda kobieta, skry...
    czytelników: 11368 | opinie: 492 | ocena: 8,97 (3634 głosy) | inne wydania: 4
  • Karaibska krucjata. Płonący Union Jack
    Karaibska krucjata. Płonący Union Jack
    Autor:
    Kiedy uderzył szkwał historii, młody porucznik-pechowiec został kapitanem okrętu. Za załogę miał najgorszych zakapiorów i moczymordy wszelkich nacji - mechanika trzeciej młodości, którego rozumiała ty...
    czytelników: 593 | opinie: 30 | ocena: 6,87 (280 głosów)
  • Królowa Tearlingu
    Królowa Tearlingu
    Autor:
    Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem. Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewi...
    czytelników: 2178 | opinie: 74 | ocena: 7,65 (512 głosów) | inne wydania: 2

Pokaż biblioteczkę
Aktywności
2017-03-19 14:18:30
Ma nowego znajomego: Buka
 
2017-03-16 17:33:22
Ma nowego znajomego: neutral_
 
2017-03-11 15:32:31
Ma nowego znajomego: Gosia
 
2017-03-11 14:16:12
Ma nowego znajomego: Pinacolada
 
2017-03-10 23:29:45
Ma nowego znajomego: Karina
 
2017-03-09 12:26:06
Ma nowego znajomego: kiniamala
 
2017-03-06 12:18:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Szamanka od umarlaków (tom 1)

W ofercie wydawnictwa Fabryka Słów trudno znaleźć książki nie warte uwagi. Jednakże, każde stado ma swoją czarną owcę, a oto właśnie ona. Nie dość, że przez treść "Szamanki od umarlaków", autorstwa Martyny Raduchowskiej, bardzo trudno jest przebrnąć, to na dodatek wersja do słuchania jest prawie nie do zniesienia.

Martyna Raduchowska - Wrocławianka całym sercem i duszą. Z charakteru wredna i...
W ofercie wydawnictwa Fabryka Słów trudno znaleźć książki nie warte uwagi. Jednakże, każde stado ma swoją czarną owcę, a oto właśnie ona. Nie dość, że przez treść "Szamanki od umarlaków", autorstwa Martyny Raduchowskiej, bardzo trudno jest przebrnąć, to na dodatek wersja do słuchania jest prawie nie do zniesienia.

Martyna Raduchowska - Wrocławianka całym sercem i duszą. Z charakteru wredna i pyskata wiedźma, pełna optymizmu pesymistka, ambitny leniuch, pogodna maruda, zagorzała domatorka na obczyźnie, słowem, posiadaczka niepowtarzalnego zestawu cech, który gwarantuje, że cokolwiek by się nie działo, zawsze znajdzie się powód do narzekania – jej ulubionego zajęcia. Cierpi na chorobliwy nadmiar pomysłów oraz chroniczny brak wolnego czasu. Ukończyła studia na Uniwersytecie Walijskim i przez najbliższy rok będzie zgłębiać tajniki psychologii rozwojowej na uniwersytecie w York. Z wykształcenia psycholog i kryminolog, z zamiłowania pisarka. Zadebiutowała Całą prawdą o PPM (antologia Kochali się, że strach, Fabryka Słów, 2007), a o jej przyprawionych szczyptą magii i odrobiną niesamowitości walijskich doświadczeniach można czytać w opowiadaniu Shade (antologia Nawiedziny, Fabryka Słów, 2009). Pisać zaczęła gdzieś w okolicach dwunastego roku życia, przestać natomiast – ku udręce niektórych - nie zamierza nigdy,

Małgorzata Lewińska - polska aktorka, znana z roli Patrycji Cwał-Wiśniewskiej w komediowym serialu "Lokatorzy" oraz jego spin-offie "Sąsiedzi". Została nagrodzona wyróżnieniem pozaregulaminowym na XVIII Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Debiutowała w spektaklu „Cyrano” na scenie Teatru Komedia w Warszawie. Od dziewięciu lat jest Honorowym Ambasadorem Dzieci Chorych na Nowotwory Mózgu. Żona fotografa Bartosza Mireckiego, z którym ma córkę Helenę oraz dwóch synów bliźniaków: Antoniego i Franciszka. Z poprzedniego małżeństwa z poetą, Krzysztofem Feusette, ma także córkę Anastazję.

Medium ma w życiu przerąbane. Medium, które nie chce być medium, ma przerąbane w dwójnasób. Medium bez powołania, za to z awersją do duchów, ma przerąbane wzdłuż, wszerz i naokoło.

Ida Brzezińska świetnie wie, czego chce: normalnego życia. I gdyby to od niej zależało, w jej rodzinie na pewno nie byłoby ojca maga, matki czarownicy, babki jasnowidzki ani ciotki medium. Ani bez mała dwudziestu pokoleń podobnych wariatów. Tymczasem jednak – o, zgrozo - są. A geny sumiennie robią swoje, obdarzając Idę równie nadprzyrodzonym co niepożądanym szóstym zmysłem. Do tego jeszcze wredny, podły Pech o sadystycznych skłonnościach z upodobaniem krzyżuje jej plany, wpycha w szpony apodyktycznej ciotki, nęka stałą obecnością umarłych i wplątuje w aferę, od której na kilometry czuć pieprzem i imbirem – zapachem czarnej magii.

Istnieje jedna rzecz, o której nikt o Idzie nie wie. Za cholerę nie chce zostać wiedźmą. Istnieje też jedna rzecz, o której nie wie sama Ida - zasadniczo nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. W dniu swoich dziewiętnastych urodzin, oświadczyła rodzicom, że nie zamierza mieć absolutnie nic wspólnego z magią. Nie skrywali niezadowolenia. Jako dziedziczka wielopokoleniowego dorobku rodziny, która może kontynuować tradycje równie starego, co poważanego rodu czarodziejów, wróżbitów i telepatów, stawia właśnie tenże ród w nieopisanie trudnej, niezręcznej sytuacji. Zgodnie z tradycją na dziewczynę czeka śmiertelnie nudna, pozbawiona choć odrobiny spontaniczności przyszłość. Ma udać się na studia do elitarnej szkoły magii, zdobyć najlepsze wykształcenie, dyplom z wyróżnieniem, rekomendacje od najbardziej poważanych profesorów w calu zajęcia miejsca ojca i do dnia swojego ślubu zajmować się polityką. Po ślubie ma natomiast bez szemrania usunąć się w cień swego małżonka i również bez szemrania zacząć rodzić dzieci, na które czeka podobny nieszczęsny los. Irmina, matka zbuntowanej dziedziczki, ma na karku już prawie dwa stulecia i choć wciąż promienieje urodą podlotka, może pożegnać się z nadzieją na powołanie na świat alternatywnego dziedzica. Zresztą, nawet wcześniej, Irmina w kwestii potomstwa z radością ograniczyła się do niezbędnego minimum. Nikt nie przewidział, że niezbędne minimum może mieć własne zdanie i co gorsza, własne plany na własną przyszłość.Z biegiem lat całe ich starannie zaplanowana przyszłość obraca się w ruinę. Wszelkie nadzieje, że dziewczyna może jednak da się przekonać do zmiany zdania, okazały się płonne, gdy ta oznajmiła dobitnie, iż nie posiada najmniejszych nawet czarodziejskich zdolności, o czym łatwo można się przekonać za pomocą prostych testów. Z ich córki taka czarownica jak, nie przymierzając, z koziego zadka waltornia i szkoła magii zupełnie mija się z celem. A zatem nawet jeśli rodzice zmuszą ją do wypełnienia obowiązku wobec rodu i poświęcenia się karierze czarownicy, jej brak zdolności prędzej czy później wyjdzie na jaw. A ponieważ prawo do zasiadania w loży czarodziejów mają wyłącznie czarodzieje, dziewczyna pozbawiona daru przyniosłaby rodzinie jedynie wstyd i hańbę. Bowiem niemagiczne dziecko nie stanowi dla magów szczególnego powodu do dumy. Po dłuższym zastanowieniu rodzice zmuszeni byli przyznać, że córka faktycznie nigdy nie przejawiała nadprzyrodzonych zdolności, a mając już lat niemało, powinna tymi zdolnościami wręcz emanować. Teraz, niezbędne minimum zamierza udać się na całkiem normalne studia. I nikt, ani nic jej w planach nie przeszkodzi. No, może prócz Pecha. I nie chodzi tu o żadne zrządzenie losu, siłę wyższą, klątwę, życiorys zapisany w gwiazdach w najdrobniejszym szczególe czy przeznaczenie, którego nie da się zmienić ani oszukać. Ida zwyczajnie ma Pecha. I denerwującą ciotkę, będącą szamanką od umarlaków.

Wrocław, czwarte pod względem liczby ludności miasto w Polsce, piąte pod względem powierzchni, hałaśliwe, ale cudowne miasto staje się na jakichś czas domem dla niezbędnego minimum.

Profil wspomnianego wcześniej wydawnictwa chlubi się książkami pod każdym względem najwyższej jakości, czego nie można mu odmówić. Z jakiego jednak powodu wśród takich autorów, jak Jacek Komuda, Maja Lidia Kossakowska, Jacek Piekara, Andrzej Pilipiuk, Andrzej Ziemiański i Jakub Ćwiek, znalazła się Martyna Raduchowska? Trudno odpowiedzieć na to zagadnienie. Jedno jest jednak pewne. Omawiane dzieło jej autorstwa, prezentuje się gorzej od najgorszych z książek wspomnianych autorów. Początek powieści rozpoczyna się pozornie ciekawie. Ida Brzezińska chce rozpocząć studia, zamieszkać z dala od rodziców, i co najważniejsze, nie mieć nic wspólnego z światem magii. Niektóre z zamierzeń, udaje się jej osiągnąć. Ida udaje się na studia, zamieszkuje w akademiku, ale w przejściu do kolejnego punktu swoich zamierzeń przeszkadzają jej nawiedzające ją dusze. Na początku, niedoszła szamanka, stara się ignorować natrętów, ale z biegiem czasu pojawia się ich coraz więcej. Zmusza to siostrę jej matki do odnalezienia siostrzenicy w celu udzielenia jej odpowiedniego szkolenia. Z czasem zdarzenia stają się coraz bardziej skomplikowane. Dziewiętnastoletnia, prawie szamanka, wpada w coraz to większe komplikacje, za które odpowiedzialna jest czarna magia. Wraz z następnymi stronami historia prezentuje się coraz gorzej. Całość,tak bardzo banalna, pewnie uszłaby za nudnawą powieść, o której zapomina się zaraz po odłożeniu jej z powrotem na regał, jednakże nie. "Szamanka od umarlaków" szczególnie zasługuje na miano jednej z najgorzej napisanych książek. Składa się na to kilka aspektów. Przede wszystkim bohaterowie. Jeżeli sądziliście, że wam się nie powodzi, wiedzcie, że Ida Brzezińska ma się gorzej. I nie chowa swojego niezadowolenia. Złe samopoczucie głównej bohaterki łatwo udziela się odbiorcom. Jeszcze bardziej denerwująca jest mentorka szamanki. Trudno o bardziej drażniąca, pełną sarkazmu postać. Reszta jest taka sama, albo pojawia się na tak krótki czas, że nie ma się okazji z nimi zapoznać. W pewnym momencie pojawiają się członkowie Wydziału Opętań i Nawiedzeń, a wśród nich Konstanty Kruszyński. I przez sekundę może się zdawać, że to jeździec na białym rumaku, któremu uda się oderwać zapoznającą z powieścią osobę od całkowitego znużenia. Ale to ulotne i błędne wrażenie prędko przemija. Poza wtórnością bohaterów, jeszcze mniej znośne jest ich poczucie humoru, które na niższy poziom upaść już nie może. Świat, z którego pochodzi ta cała magia istnieje, ale niewiele można się o nim dowiedzieć. Poza takimi wzmiankami jak zawodowe stanowiska rodziców przewodniej bohaterki lub wspomniani jegomoście, trudno o więcej szczegółów. I na koniec, sposób jakim Martyna Raduchowska pisała swoje dzieło. Prawdopodobnie robiła to na kolanie, w przerwach od ciekawszych zajęć. Ponieważ każde zdarzenie, które ma miejsce w historii zdaje się być napisane bez jakiegokolwiek zastanowienia. Autorce nasunęła się jakaś koncepcja, więc umieściła ją w swojej książce. Bez ładu, bez składu. Jednakże, jeżeli ktoś postanowi zapoznać się z dziełem, i nie zaśnie w trakcie poznawania jego treści, to lektura powinna mu iść jak po maśle. Martyna Raduchowska pisze bardzo prostacko, ale nieskomplikowanie, więc po tekście można się wręcz prześlizgnąć.

Inaczej sprawa się miewa z wersją audio. Słuchanie audiobooka to tortura dla uszu. Małgorzata Lewińska może dobrze sprawdza się, jako aktorka, ale prezentować książek nie powinna. Bo to właśnie aktorstwa w jej przedstawianiu treści dzieła jest najwięcej, Każda z postaci posiada nieco różniącą się, nadaną przez nią tonację głosu. Czasami jest to zabawne, czasami żałosne, ale najczęściej sprawia krwawienie uszu, szczególnie podczas dialogów ciotki przewodniej bohaterki. Dodatkowo dodaje powieści otoczkę szarości i beznadziejności.

"Szamance od umarlaków", autorstwa Martyny Raduchowskiej, nic nie pomoże. Książka została skazana na beznadziejność. Trudno powiedzieć, komu można polecić jej przeczytanie. Może osobie, która nie miała kontaktu z gatunkiem. Takich racze trudno znaleźć. Jednakże audiobooka można na pewno polecić osobie, której naprawdę się nie lubi.

pokaż więcej

 
2017-03-05 13:00:30
Dodała książkę na półkę: Teraz czytam
Cykl: Prawo Milenium (tom 2)
 
2017-03-04 20:16:56
Ma nowego znajomego: Roksana Lewandowska
 
2017-03-04 19:36:50
Ma nowego znajomego: malinowa017
 
2017-03-04 11:27:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Przenajświętsza Rzeczpospolita" to antyutopijna wizja niedalekiej przyszłości Polski wykreowana przez Jacka Piekarę. Zapoznając się z pozycją powinno się pamiętać, że prezentowane w niej przeświadczenia nie należą do wydawnictwa oraz jego pracowników.

Jacek Piekara - studiował psychologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim, ale został pisarzem fantastyki i dziennikarzem czasopism o grach...
"Przenajświętsza Rzeczpospolita" to antyutopijna wizja niedalekiej przyszłości Polski wykreowana przez Jacka Piekarę. Zapoznając się z pozycją powinno się pamiętać, że prezentowane w niej przeświadczenia nie należą do wydawnictwa oraz jego pracowników.

Jacek Piekara - studiował psychologię i prawo na Uniwersytecie Warszawskim, ale został pisarzem fantastyki i dziennikarzem czasopism o grach komputerowych. Pisarz debiutował na początku lat osiemdziesiątych na łamach miesięcznika "Fantastyka", obecnie znanego pod mianem "Nowa Fantastyka". Podczas swojego twórczego cwału napisał wiele dzieł, jednakże najczęściej wiąże się go z przygodami o Mordimerze Madderdinie.

Michał Piela - aktor, sprawdzający się w rolach charakterystycznych. W serialu "Ojciec Mateusz” gra po­stać aspi­ran­ta No­cu­la i trze­ba przy­znać, że to jedna z bar­dziej wy­ra­zi­stych i za­baw­nych po­sta­ci w tym se­ria­lu. Nic dziw­ne­go, że dzię­ki tej kre­acji aktor zy­skał sze­ro­kie grono za­go­rza­łych fanów. Ale ta rola to nie­je­dy­na jego kre­acja. Gwiaz­dor grał także w se­ria­lu "Ple­ba­nia”, w fil­mach "Ryś” czy "To nie tak, jak my­ślisz, kotku”.
Ale rola nieporadnego Nocula z „Ojca Mateusza” to niejedyna jego kreacja. Gwiazdor grał także w serialu „Plebania”, w filmach „Ryś” czy „To nie tak, jak myślisz, kotku”.

Michał Piela w „Ojcu Mateuszu” gra postać aspiranta Nocula i trzeba przyznać, że to jedna z bardziej wyrazistych i zabawnych postaci w tym serialu. Nic dziwnego, że dzięki tej kreacji aktor zyskał szerokie grono zagorzałych fanów.
Rozpoczyna się przełomowy moment dla zrujnowanego państwa: pod uschniętymi lasami Suwalszczyzny geologowie odkrywają pokłady ropy naftowej. Porównywalne z zasobami arabskimi. Rozpoczyna się Wielka Gra, w której nie będzie litości dla pokonanych, a stawką jest istnienie całego państwa. Jednak czytelnik śledzić będzie nie tylko losy znanych polityków, dostojników kościoła, czy agentów wywiadu. Bohaterami są również zwykli ludzie: sprostytuowany pisarz, poeta zesłany do obozu koncentracyjnego, drobny urzędnik marzący o wielkiej karierze. W oparach nieustającej orgii alkoholowo-narkotyczno-seksualnej każda osoba próbuje wyszarpać dla siebie chociaż odrobinę potęgi.

Nadszedł wreszcie ten dzień. Za wszystkie wyrzeczenia, za pochlebcze skamlenie, za robienie z siebie dzień po dniu wazeliniarza. Nadszedł wreszcie czas spijania miodu, czas odcinania kuponów od gromadzonych przez całe życie oszczędności. Jest kimś, wreszcie kimś, pomyślał i choć zdawał sobie sprawę, że jest zaledwie jednym z tysiąca trybików we wszechogarniającej machinie, to przecież wiedział także, że dla przeciętnego zjadacza chleba trybik ten jest trybem, a on sam - Amalryk Dymała – osobą godną najwyższego szacunku. Ale trzeba być ostrożnym. Mężczyzna również doskonale to pamiętał. Poseł Lepki miał śniadą cerę, błyszczące czarne włosy i zawsze zawodził podczas kopulacji. Podobał się kobietom, ale zawodził na całej linii. Konrad Piotr uważał się przede wszystkim za pisarza. Budził się co rano ze skowytem kaca, szybko wypijał kawę i tłukł jak obłąkany w grzechotkę maszyny. Tak przynajmniej pisarz Konrad Piotr wyobrażał sobie swoje twórcze męki. W rzeczywistości bowiem zasiadał na wygodnym krześle przed konsolą i powoli, głębokim, wyważonym głosem dyktował słowa, które następnie komputerowy program bezbłędnie zapisywał na ekranie. Jednak niezależnie od tego fakt pozostawał faktem: pisarz Konrad Piotr cierpiał męki twórcze, a zdania, które ukazywały się na śnieżnobiałym ekranie, wydawały mu się toporne i pozbawione głębszego sensu. Kardynał Anastazy Pastuch wierzył w potęgę ludzkiego rozumu, a wszelkie doznania burzące tę wiarę napawały go niepokojem. Kardynał nie znosił wulgarności i słów obrażających moralność publiczną. Jednak rozkosz słuchania zabronionych słów była prawie tak samo silna, jak obrzydzenie tym wywołane. Senator Kardupell non stop się pocił. Krople spływały po jego obliczu. Starał się zawsze odganiać przykre myśli i zwrócić ku pogodniejszym stronom ludzkiej egzystencji. Poeta Atlas Symbol to pewien, że mimo czterdziestki wygląda jak młody bóg, mężczyzna. Ani grama tłuszczu, żadnych obrzydliwych fałd spływających z brzucha, twarde jak stal mięśnie, czarno-srebrne, gęste futro na piersiach i ramionach.

Przenajświętsza Rzeczpospolita to kraj, w którym panuje fanatyzm religijny, przemoc i obłuda, a rząd jest skorumpowany i bezwzględny. Słowa przyjaźń, miłość, godność czy szacunek nie mają tu znaczenia, a handel żywym towarem, eksperymenty na ludziach, niewierzący księża, skrajna bieda i propaganda sukcesu są codziennością.

Fantastyka to nośnik wielu brutalnych założeń, a Jacek Piekara zalicza się do jej najbardziej kontrowersyjnych autorów. Napisana przez niego "Przenajświętsza Rzeczpospolita" podtrzymuje jego miano gruboskórnego, jednakże podczas jej tworzenia mocno przesadził. Wykreowani przez niego bohaterowie to w większości ludzie bez zasad i honoru. Jeżeli przyczyniają się do czegoś dobrego, to najczęściej chcą przez to osiągnąć korzyści dla siebie, bo dobrodziejstwu samemu w sobie towarzyszą śmierć i ból. Nie różnią się zanadto od siebie, a powiązania i znajomości dotyczące tegoż towarzystwa, powodują, że często trudno ich rozróżnić. Charakterystyczne nazewnictwo nadane im przez autora przychodzi z pomocą, jednakże biada temu kto się pogubi w ich bogatych życiorysach. Wszystkie postaci ukazujące się w wizji pisarza odgrywają duże role, szczególnie, że to z nawiązań do nich, odbiorca dowiaduje się coraz więcej o wykreowanej rzeczywistości. Zawarta w niej doza brutalności to jednakże zdecydowanie za wiele dla przeciętnego wielbiciela jego twórczości. Owszem, można w tejże przyszłości naszego kraju odnaleźć odpowiedniki jawiące się już obecnie, ale ogólnie całość jest za mocno przerysowana i wulgarna. Szczególnie w pamięć wpada pewna uczta, podczas której jej goście mają okazjonalność do posmakowania mózgów jeszcze egzystujących nosicieli, i to nie najokrutniejszych przestępców, a dzieci. Tak, dosłowne smakowanie rozumu dziecka, którego pozbawiono zdolności wołania, więc ledwie gałki oczne są zdolne okazywać przeogromne doznawanie bólu, to dość odstraszająca scena do dalszego poznawania historii. Jednakże to nie wszystko, Jacek Piekara przygotował o wiele, wiele więcej, a mgiełka fantastyki naukowej wisząca nad koncepcją, daje mu wachlarz niezliczonych możliwości. Cóż, człowiek człowiekowi wilkiem, ale bez zbędnych przesadności.

Przed Michałem Pielą musiał stanąć nie lada orzech do zgryzienia, gdy rozpoczęto nagrywanie audiobooka. Bądź, co bądź, ale autor musiał trudzić się z wieloma ordynarnymi słowami, które charakterystyczne dla swojego sposobu tworzenia Jacek Piekara przeistaczał w całe zdania. Przykładowo jeden z dialogów wymawianych przez postać brzmi: O Jezu najsłodszy, kurwa rzesz mać, znowu dupczyć będą. I w taki właśnie sposób, będące odznaką najprawdopodobniej zmęczenia, w pewnej chwili można usłyszeć pełne znużenia westchnienie na nagraniu. Nie ma się czemu dziwić, a trzeba współczuć. Jednakże ogólnie rzecz biorąc, Michał Piela spisał się świetnie, co nie wystarcza do spokojnego ułożenia się w łóżku i przesłuchania całości bez wabiącego działania snu.

"Przenajświętsza Rzeczpospolita" to zdecydowanie dzieło, które powstało z najbardziej ponurych zakamarków nieprzeciętnego intelektu autora. Toteż, nie oznacza, że jest ono warte uwagi, a wręcz przeciwnie. Jacek Piekara najprawdopodobniej napisał tą historię dla rumoru, pokazania swojej odwagi i śmiałości twórczej. Trudno dać wiarę, że to jego prawdziwa wizja Kraju nad Wisłą w niedalekiej przyszłości. Nie pozwala ona również za wiele do przemyśleń, bo do tego jest za bardzo przesadna, nawet jak na nasze morale.

pokaż więcej

 
2017-03-03 23:21:28
Ma nowego znajomego: Izabella
 
2017-03-03 23:21:27
Ma nowego znajomego: zet
 
2017-03-03 23:17:25
Ma nowego znajomego: Paweł
 
2017-03-03 21:04:02
Ma nowego znajomego: Nana
 
Moja biblioteczka
761 312 7958
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1082)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd