czytankianki 
czytankianki.blogspot.com
kobieta, status: Czytelniczka, dodała: 17 książek i 16 cytatów, ostatnio widziana 2 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-03 13:49:12
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Poza serią

Stasiuk nie zaskakuje. Od jakiegoś czasu można z góry założyć, że w nowej książce znów pojawią się kawałki o pięknych krajobrazach i niepięknej architekturze, o podróżach po okolicy i za wschodnią granicę, może jeszcze coś o polityce i owcach. W Kronikach beskidzkich i światowych to wszystko jest, niespodzianek zresztą być nie mogło m.in. ze względu na gatunek literacki (tom zawiera felietony... Stasiuk nie zaskakuje. Od jakiegoś czasu można z góry założyć, że w nowej książce znów pojawią się kawałki o pięknych krajobrazach i niepięknej architekturze, o podróżach po okolicy i za wschodnią granicę, może jeszcze coś o polityce i owcach. W Kronikach beskidzkich i światowych to wszystko jest, niespodzianek zresztą być nie mogło m.in. ze względu na gatunek literacki (tom zawiera felietony drukowane w latach 2013-2017 w Tygodniku Powszechnym).

Autorowi trzeba oddać sprawiedliwość – nawet gdy po raz kolejny pisze o poranku na wsi, przemijaniu albo nowoczesnych technologiach, potrafi pisać po prostu pięknie. Kiedy przebąkuje o braku pomysłu na tekst i daje się wyraźnie odczuć, że nie jest to jedynie kokieteria, nadal pisze zajmująco. A jeśli czytać ten zbiór w małych dawkach, wrażeń będzie sporo. Na przykład tekst o mężczyźnie jeżdżącym ze starą, schorowaną matką do Ikei, żeby się ogrzać w kolorowym wnętrzu, mocno porusza, historia o psie znalezionym w lesie tchnie optymizmem, z kolei fantazja na temat artystów piszących list do władz rozśmiesza do łez.

Co ujmuje mnie od dawna u Stasiuka, to jego autentyczna empatia i zrozumienie ludzkich słabości. Dostrzegam to w jego pisaniu o słuchaczach toruńskiego radia, o upodobaniu rodaków do wszelkiej maści chińskich towarów czy o powszechnym pędzie do nieśmiertelności. Nie znajduję tu ani krzty poczucia wyższości lub drwiny, a przecież łatwo byłoby szydzić. Pisarz chyba już złagodniał (albo pisze w wersji light z szacunku dla Tygodnika), bo nawet ustosunkowując się do kontrowersyjnych poczynań polityków i księży, pozwala sobie na mocno zawoalowany sarkazm. Żadnego potępiania w czambuł, żadnego grzmienia.

Zbiór jest niezły, choć nie zawadziłoby dokonać staranniejszego, bardziej urozmaiconego wyboru tekstów, bo chwilami powtórzeń jest za dużo. Zabrakło też dat, a jak się okazuje, czasami mają znaczenie dla lepszej orientacji w chronologii wydarzeń. Mimo tych zastrzeżeń Kroniki… warte są lektury – ot, żeby sprawdzić, jak Stasiuk opisuje rzeczy trudne do nazwania albo przeciwnie, banalne, i nadaje im blasku.

https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/kroniki.html

pokaż więcej

 
2019-01-03 13:44:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Lwiątko (1969) to powieść o praskim Casanovie, który zagiął parol na ślicznotkę o bakelitowych oczach. A że redaktor Leden jest równie zdeterminowany co zepsuty, nie zawaha się intrygować, zdradzić najlepszego przyjaciela i narzeczonej, byle tylko osiągnąć cel. Należy bowiem do gatunku osób, które szybko i skutecznie zagłuszają ewentualne wyrzuty sumienia, można powiedzieć, że osiągnął... Lwiątko (1969) to powieść o praskim Casanovie, który zagiął parol na ślicznotkę o bakelitowych oczach. A że redaktor Leden jest równie zdeterminowany co zepsuty, nie zawaha się intrygować, zdradzić najlepszego przyjaciela i narzeczonej, byle tylko osiągnąć cel. Należy bowiem do gatunku osób, które szybko i skutecznie zagłuszają ewentualne wyrzuty sumienia, można powiedzieć, że osiągnął wyjątkową biegłość w wybaczaniu sobie popełnionych draństw.


W książce Josefa Škvorecký’ego pojawia się co najmniej kilku podobnych delikwentów – różnej maści konformistów i karierowiczów, którzy dla zachowania pozycji lub zdobycia lepszej skłonni są wiele poświęcić. W wydawnictwie Ledena większość pracowników już dawno temu porzuciła młodzieńcze ideały i literackie ambicje na rzecz bardziej bezpiecznych zajęć. To oznacza m.in. ochronę talentów, bo nierozsądnych, pełnych bezkrytycznego entuzjazmu pisarzy trzeba przecież prowadzić. Dokąd? Do rozwagi, rzecz jasna, bo za głupotę nikt jeszcze nagrody państwowej nie dostał [s. 109]

Swoją drogą opis redakcyjnych zmagań z ambitnymi autorami wydaje się dzisiaj zabawny. Główny bój toczy się o współczesną, naturalistyczną nowelę o „upadłej” dziewczynie – poprawki utworu wiele mówią o czeskiej obyczajowości lat 60. Jeszcze ciekawiej brzmią opowieści o uładzaniu dzieł politycznie niepoprawnych. I tak na przykład z historii jazzu usunięty został Duke Ellington, ponieważ arystokratów nie propagowano, z kolei tłumacząc Klub Pickwicka, slangowe wypowiedzi Sama Wellera przekładano na język literacki, jako że slang uchodził za wymysł burżuazyjnych uczonych czyli nie istniał.

Wypada zaznaczyć, że Lwiątko nie jest jedynie pocieszną lekturą (nomen omen według autora to kryminał), bo choć Škvorecký obśmiewa absurdy socjalistycznej rzeczywistości, wspomina także o jej ciemnych stronach. Dla mnie to przede wszystkim znakomity portret środowiska literackiego z czasów, kiedy – jak mówi jedna z bohaterek – było się albo człowiekiem, albo świnią, i przeważnie nie sposób było tego rozpoznać. Gorąco polecam.

https://czytankianki.blogspot.com/2018/07/lwiatko.html

pokaż więcej

 
2019-01-03 13:42:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Seria z kotem

Alice Herdan-Zuckmayer opisała swoje przeżycia lekko i z humorem, ale między wierszami wyraźnie daje się odczuć narastający strach i determinację, by uciec. Mnie w Pokrace najbardziej urzekł proces „układania” właścicielki przez jej podopiecznego (tak, tak, to nie błąd), bo trzeba podkreślić, że autorka musiała wielu rzeczy się nauczyć. I jak na osobę rzekomo nielubiącą psów, podeszła do... Alice Herdan-Zuckmayer opisała swoje przeżycia lekko i z humorem, ale między wierszami wyraźnie daje się odczuć narastający strach i determinację, by uciec. Mnie w Pokrace najbardziej urzekł proces „układania” właścicielki przez jej podopiecznego (tak, tak, to nie błąd), bo trzeba podkreślić, że autorka musiała wielu rzeczy się nauczyć. I jak na osobę rzekomo nielubiącą psów, podeszła do obowiązku odpowiedzialnie i z sercem. Zapewne również dlatego tę bezpretensjonalną historię czyta się z przyjemnością.

Pełny tekst recenzji tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/07/pokraka.html

pokaż więcej

 
2019-01-03 13:39:46
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Laleczki skazańców to bez wątpienia mocna rzecz. Można mieć pretensje do dziennikarki o tytuł, bo tylko połowicznie zajmuje się przyjaciółkami skazanych, by przejść do innych wątków, niemniej są one tak zajmujące, że można przymknąć oko na niespełnioną obietnicę. Podobnie jak na cokolwiek chaotyczną narrację dającą wrażenie pobieżnego potraktowania zagadnienia, przez co lektura staje się hm,... Laleczki skazańców to bez wątpienia mocna rzecz. Można mieć pretensje do dziennikarki o tytuł, bo tylko połowicznie zajmuje się przyjaciółkami skazanych, by przejść do innych wątków, niemniej są one tak zajmujące, że można przymknąć oko na niespełnioną obietnicę. Podobnie jak na cokolwiek chaotyczną narrację dającą wrażenie pobieżnego potraktowania zagadnienia, przez co lektura staje się hm, wyboista. Translatorskie wpadki kurtuazyjnie pominę, lepiej wyraźnie podkreślić, że mimo niedociągnięć książce holenderskiej dziennikarki warto poświęcić uwagę.

Pełny tekst recenzji tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/07/lalunie.html

pokaż więcej

 
2019-01-03 13:36:57
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2017
Seria: Nike

Pierwsze zetknięcie z opowiadaniami Katherine Mansfield (1888-1923) nie było dla mnie udane – Jej pierwszy bal odebrałam jako monotonny, miejscami afektowany. Jak się z czasem okazało, drugi zarzut wynikał głównie z niezręcznego przekładu, dzisiaj chyba zbyt staroświeckiego. Dlatego Upojenie czytałam już w oryginale, od czasu do czasu przeglądając polską wersję, i przyznam, że w realia z... Pierwsze zetknięcie z opowiadaniami Katherine Mansfield (1888-1923) nie było dla mnie udane – Jej pierwszy bal odebrałam jako monotonny, miejscami afektowany. Jak się z czasem okazało, drugi zarzut wynikał głównie z niezręcznego przekładu, dzisiaj chyba zbyt staroświeckiego. Dlatego Upojenie czytałam już w oryginale, od czasu do czasu przeglądając polską wersję, i przyznam, że w realia z początku biegłego wieku zanurzyłam się tym razem z przyjemnością.

Zbiór otwiera Preludium – tekst najdłuższy i bodaj najbardziej atrakcyjny pod względem formalnym. Czytelnik wkracza w sam środek wydarzeń, przez kilka stron musi dociekać, co się właściwie dzieje i jakie relacje łączą bohaterów. Fabuła jest wyjątkowo skromna, to bardziej zbiór luźno powiązanych scenek, rozmów i wewnętrznych monologów niż konkretna historia. Tak będzie jeszcze w kilku następnych opowiadaniach, bo u Mansfield ważniejsze są postaci i ich (na ogół) zwyczajne życie, w którym tylko od czasu do czasu zdarzają się chwile uniesienia, lub przeciwnie – rozpaczy.

I właśnie w opisie emocji pisarka jest najlepsza. Od pierwszych zdań potrafi zbudować napięcie, by później zgrabnie je modelować i przy pomocy drobiazgów zaznaczać ledwie wyczuwalne zmiany nastrojów. Rejestruje byty ulotne i krótkotrwałe – impresje, myśli i odczucia, które często wiele mówią o charakterze bohatera. A ci są bardzo różni: przepełniona szczęściem pani domu, nieśmiały adorator, bezrobotna śpiewaczka czy para literatów broniąca się przed miłością. Pojawią się osóbki do bólu naiwne, pretensjonalne i obłudne, za to wnoszące ożywczy ferment.

W tej prozie szczególnie spodobała mi się finezyjność opisu, opartego m.in. na niesztampowej symbolice i metaforyce. Dużą niespodzianką była obecna w kilku tekstach seksualność – dyskretnie zasygnalizowana, a jednak nie pozostawiająca wątpliwości, że mamy do czynienia np. z męską prostytutką lub kobietą lżejszych obyczajów. Nie na próżno literaturoznawcy głoszą, że Mansfield zrewolucjonizowała dwudziestowieczne opowiadanie – Upojenie jest tego dowodem.

https://czytankianki.blogspot.com/2018/07/upojenie.html

pokaż więcej

 
2019-01-03 13:32:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2019

Niby ta rodzinna historia wciąga, dobrze i szybko ją się czyta, niemniej po skończeniu lektury pojawia się podstawowe pytanie: i co z tego wszystkiego wynika? Dla mnie nic. Za dużo tu bohaterów z odchyłami, za dużo zbędnych epizodów, żeby całość przekonywała.

 
2018-11-22 12:25:50
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

W Pustej wodzie śledzimy wojenne peregrynacje Żywulskiej od getta, przez niepewne życie po aryjskiej stronie, działalność konspiracyjną aż po pobyt na Pawiaku. Autorka pisze prosto i bardzo plastycznie, te historie wprost się chłonie. Na odbiór wpływa również świadomość, że zdarzyły się naprawdę i ponoć nie zostały ubarwione. Nie było zresztą takiej potrzeby, bo lektura dostarcza wystarczająco... W Pustej wodzie śledzimy wojenne peregrynacje Żywulskiej od getta, przez niepewne życie po aryjskiej stronie, działalność konspiracyjną aż po pobyt na Pawiaku. Autorka pisze prosto i bardzo plastycznie, te historie wprost się chłonie. Na odbiór wpływa również świadomość, że zdarzyły się naprawdę i ponoć nie zostały ubarwione. Nie było zresztą takiej potrzeby, bo lektura dostarcza wystarczająco dużo emocji.

Cała recenzja tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/pusta-woda.html

pokaż więcej

 
2018-11-22 12:24:18
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Żywiołowa, świadoma swojej indywidualności i twardo krocząca własną drogą – tak można w dużym skrócie scharakteryzować Eleonorę Fini. Była osobowością, jak dla mnie artystką totalną i myślę, że dzisiaj bez trudu odnalazłaby się w zwariowanym świecie show biznesu. Dorota Hartwich bardzo przystępnie pokazała swoją bohaterkę, idąc raczej w stronę reportażu biograficznego niż biografii, ale to nie... Żywiołowa, świadoma swojej indywidualności i twardo krocząca własną drogą – tak można w dużym skrócie scharakteryzować Eleonorę Fini. Była osobowością, jak dla mnie artystką totalną i myślę, że dzisiaj bez trudu odnalazłaby się w zwariowanym świecie show biznesu. Dorota Hartwich bardzo przystępnie pokazała swoją bohaterkę, idąc raczej w stronę reportażu biograficznego niż biografii, ale to nie przeszkadza w poznawaniu Kocicy.

Cała recenzja tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/fini.html

pokaż więcej

 
2018-11-22 12:22:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Autor:

Pomysł na Zbiornik 13 jest równie nieszablonowy co jego realizacja. Krótkie, ściśle informacyjne zdania stłoczone w długich akapitach przypominają ciąg niemych scen z filmu dokumentalnego. Wszechobecny narrator rejestruje wydarzenia z cierpliwością i obojętnością kamery, z każdym rozdziałem coraz wyraźniej uwypuklając cykliczność rządzącą światem ożywionym i nieożywionym. Nawet jeśli nic... Pomysł na Zbiornik 13 jest równie nieszablonowy co jego realizacja. Krótkie, ściśle informacyjne zdania stłoczone w długich akapitach przypominają ciąg niemych scen z filmu dokumentalnego. Wszechobecny narrator rejestruje wydarzenia z cierpliwością i obojętnością kamery, z każdym rozdziałem coraz wyraźniej uwypuklając cykliczność rządzącą światem ożywionym i nieożywionym. Nawet jeśli nic arcyważnego się nie dzieje, zmiany zachodzą. Pozostaje uznać, że głównym bohaterem tej wysmakowanej powieści jest po prostu czas.

Cała recenzja tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/widziano-syszano-mowiono.html

pokaż więcej

 
2018-11-22 12:20:38
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Jak na wynurzenia ciotki bełkotki całość jest podejrzanie dobrym monologiem, choć oczywiście alkohol mógł dodać narratorce skrzydeł, stąd nomen omen imponujący polot. Nie opuszcza mnie jednak wrażenie, że „słuchałam” rewelacyjnej, acz sfrustrowanej pisarki, która gdzieś po drodze roztrwoniła swój talent. O autorce Macochy na szczęście tego powiedzieć nie można – wciąż trzyma wysoki poziom, a... Jak na wynurzenia ciotki bełkotki całość jest podejrzanie dobrym monologiem, choć oczywiście alkohol mógł dodać narratorce skrzydeł, stąd nomen omen imponujący polot. Nie opuszcza mnie jednak wrażenie, że „słuchałam” rewelacyjnej, acz sfrustrowanej pisarki, która gdzieś po drodze roztrwoniła swój talent. O autorce Macochy na szczęście tego powiedzieć nie można – wciąż trzyma wysoki poziom, a jej zwodniczo różowa książeczka to według mnie majstersztyk.

P.S. Wyrazy uznania dla tłumaczki Julii Różewicz – w jej przekładzie nie znajduję ani jednego fałszywego słowa i tonu.

Całość tu: https://czytankianki.blogspot.com/2018/06/ciotka-bekotka.html

pokaż więcej

 
2018-11-22 12:14:25
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Charakterne bohaterki i umieszczenie ich na kilka dobrych godzin w małej przestrzeni nie mogło obyć się bez tarć i tak też jest w powieści Soukupovej. Z każdym kilometrem utarczki słowne stają się coraz bardziej złośliwe, atmosfera gęstnieje. Towarzyszące kobietom dzieci z jednej strony hamują agresję matek, z drugiej – niejednokrotnie powodują kolejne scysje. W tle historia rodziców, których... Charakterne bohaterki i umieszczenie ich na kilka dobrych godzin w małej przestrzeni nie mogło obyć się bez tarć i tak też jest w powieści Soukupovej. Z każdym kilometrem utarczki słowne stają się coraz bardziej złośliwe, atmosfera gęstnieje. Towarzyszące kobietom dzieci z jednej strony hamują agresję matek, z drugiej – niejednokrotnie powodują kolejne scysje. W tle historia rodziców, których mało udane relacje jakby przez całe lata uchodziły uwadze córek (czy to możliwe?).

„Pod śniegiem” to z biglem napisana powieść obyczajowa o braku zrozumienia najbliższych, o zasklepieniu się we własnym światku, o egoizmie i o rozpadzie rodziny.

pokaż więcej

 
2018-11-22 11:35:20
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Podoba mi się lekko złowieszczy surrealizm w wykonaniu pani Hoppe. Jej historie przywodzą na myśl teatr, nie tylko dlatego, że dominuje w nich wątek podglądania i wystawiania się na widok publiczny.
Swoją drogą interesujące, jak niewiele mamy podobnych utworów w polskiej literaturze.

 
2018-11-22 10:59:45
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Poza serią

Zbieranina rzeczy nowych i starych, mocno doprawiona autolansem Szczygła. Owszem, dobrze napisane, pomysłowo połączone, niemniej podczas lektury cały czas miałam wrażenie, że autor wdzięczy się do czytelnika.

 
2018-11-05 13:09:34
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018
Seria: Reportaż

Już w „Foucault w Warszawie” Ryziński dowiódł, że jest mistrzem „watowania”, najnowsza książka pokazuje, że pobił własny rekord: skąpe fakty utonęły w morzu informacji całkowicie zbędnych i w oceanie przypuszczeń i plotek.
Autor prowadzi narrację b. chaotycznie, nie zachowuje proporcji między bohaterami/wątkami i najzwyczajniej w świecie gubi „myśl przewodnią”. Co gorsza, nie zaznacza...
Już w „Foucault w Warszawie” Ryziński dowiódł, że jest mistrzem „watowania”, najnowsza książka pokazuje, że pobił własny rekord: skąpe fakty utonęły w morzu informacji całkowicie zbędnych i w oceanie przypuszczeń i plotek.
Autor prowadzi narrację b. chaotycznie, nie zachowuje proporcji między bohaterami/wątkami i najzwyczajniej w świecie gubi „myśl przewodnią”. Co gorsza, nie zaznacza wyraźnie wypowiedzi rozmówców, trudno więc dociec, kiedy pojawia się komentarz odautorski. Razi styl, nieudolna podróbka krótkich, celnych zdań Krall – owszem, są krótkie, ale też naiwne i po prostu kiczowate.
Wyjątkowo paskudnym chwytem wydało mi się żerowanie na temacie Zagłady; pisząc o powstaniu w getcie i Wielkiej Akcji, Ryziński nie stroni od taniego efekciarstwa, co widać już w pierwszych akapitach książki.
Szkoda Michała Głowińskiego wplątanego w to przedsięwzięcie pochopnie określone mianem reportażu – zamiast czytać parafrazy jego utworów, lepiej sięgnąć po oryginał.
Jedyne, co w tej książce się broni, to historia Huberta, niezwykle barwnej postaci. I tak naprawdę to o nim jest ta książka.

pokaż więcej

 
2018-10-29 15:17:32
Dodała książkę na półkę: Przeczytane, 2018

Choć od pewnego momentu fabuła staje się przewidywalna i powtarzalność jednego z motywów (opowieści nieznajomych o żonie) cokolwiek razi, trzeba przyznać, że autor miał dość oryginalny pomysł na powieść. Na pewno długo będę ją pamiętać dzięki specyficznej aurze i scenerii.

 
Moja biblioteczka
907 817 6068
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (49)

Ulubieni autorzy (11)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd