Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Rudy Orm

Tłumaczenie: Zygmunt Łanowski
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
7,73 (165 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
34
8
48
7
39
6
24
5
5
4
0
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Röde Orm
data wydania
ISBN
8310036091
liczba stron
524
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
mike2356

Rudy Orm - powieść historyczna napisana przez Fransa Gunnara Bengtssona. Akcja rozgrywa się na przełomie X i XI wieku n.e., w czasach chrystianizacji Skandynawii i szczytowym okresie ekspansji Wikingów. Głównym bohaterem jest pochodzący ze Skanii wiking - Rudy Orm. Powieść została opublikowana w dwóch tomach w 1941 i 1945 roku. Przez wiele lat była jedną z najbardziej popularnych powieści w...

Rudy Orm - powieść historyczna napisana przez Fransa Gunnara Bengtssona.

Akcja rozgrywa się na przełomie X i XI wieku n.e., w czasach chrystianizacji Skandynawii i szczytowym okresie ekspansji Wikingów. Głównym bohaterem jest pochodzący ze Skanii wiking - Rudy Orm.

Powieść została opublikowana w dwóch tomach w 1941 i 1945 roku. Przez wiele lat była jedną z najbardziej popularnych powieści w Szwecji. Została przetłumaczona na wiele języków obcych.

Treść powieści wzorowana jest na nordyckich sagach, nawiązuje do nich także w stylistyce. Jednym z zamierzeń autora było ukazanie w zbeletryzowany i humorystyczny sposób mentalności ludzi średniowiecza - w szczególności zderzenia kultury chrześcijańskiej z pogańską.

 

źródło opisu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Rudy_Orm

źródło okładki: chomikuj.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 836
Andrew Vysotsky | 2013-09-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 15 września 2013

Saga o Rudzielcu

W ramach oddechu po nieco pesymistycznych przemyśleniach na temat naszej polskiej rzeczywistości wynikających z lektury Efektu Lucyfera i Paradoksu czasu postanowiłem powrócić do kolejnej z lektur jeśli nie dzieciństwa, to jednak na pewno odległych czasów. Właśnie udało mi się po okazyjnej cenie zakupić dobre, stare wydanie Rudego Orma i wybór padł właśnie na niego. Ta powieść szwedzkiego pisarza, poety i biografa Fransa Gunnara Bengtssona (1894-1954) jest zdecydowanie najbardziej znaną częścią jego dorobku, żeby nie powiedzieć jedyną znaną, przynajmniej w Polsce. Swego czasu była chyba najbardziej popularną powieścią nie tylko w Szwecji, ale i w całej Skandynawii. Opowieść o Rudym Ormie, napisana w kanonie nordyckiej sagi, skutecznie konkurowała nawet z wydaną pokolenie wcześniej Krystyną córką Lavransa pióra noblistki Sigrid Undset, ale u nas nigdy jakoś specjalnie się nie przebiła.

Rozpoczynając lekturę książki, którą już drzewiej czytałem, i z której nie pamiętałem kompletnie niczego poza tym, że kiedyś mi się spodobała, zastanawiałem się, jak odbiorę ją dzisiaj. Na szczęście się obroniła, choć inaczej niż myślałem, ale o tym potem.

Powieść jest dość sporą porcją literek; 525 stron wypełnionych głównie tekstem i nielicznymi stylizowanymi na epokę rysunkami. Jak łatwo się domyślić, głównym bohaterem powieści w manierze na skandynawską sagę jest Orm Tostesson zwany Rudym Ormem, a w późniejszych latach swego życia Ormem Bywałym, wiking ze Skanii (dzisiejsza Szwecja). Opowieść rozpoczyna się od przyjścia na świat postaci tytułowej i toczy się na przełomie wieków X i XI. Zgodnie z regułami gatunku, Orm szybko okazuje się osobą nietuzinkową. Niedługo trzeba czekać, by porwał go wir niezwykłych przygód, które rzucały nim aż na krańce ówczesnego świata i szybko przyniosły mu sławę prawdziwego hövdinga, czyli wodza, wojownika, żeglarza i mędrca. Oczywiście będzie też wielka miłość, przeciwności losu, poszukiwanie skarbu i inne atrakcje. Jak się skończy droga życiowa naszego herosa nie będę zdradzał.

Akcja powieści przypada na czasy burzliwe, na starcie wkraczającego do północnej Europy chrześcijaństwa ze starymi wierzeniami i obyczajami, na łupieżcze wyprawy stanowiące stały element życia wielu Skandynawów, taki sam jak żniwa czy siew. Fabuła jest wielowątkowa z wyraźnie dominującym tematem Rudego Orma. Intryga nie jest specjalnie skomplikowana, jednak wyraźne zwroty akcji i dobre tempo są dużymi walorami, podobnie jak zaskakujące interakcje wątków pobocznych, związanych z postaci drugoplanowymi, z dziejami Orma stanowiącymi oś całości. Rzecz czyta się przyjemnie. Choć nie porywa heroizmem jak Krzyżowcy Jana Guillou, ani nie dotyka głębi tkliwych kobiecych serc, jak wspomniana Córka Lavransa, to mając w sobie coś z bajki dla dzieci i z baśni dla dorosłych sprawia, iż nawet takie ówczesne uciechy jak ucinanie głów, rozpruwanie brzuchów czy brutalne gwałty nie budzą ani niesmaku, ani strachu, ani wielkich emocji. Jest to po prostu bajka napisana z takim wyczuciem, iż może ją czytać każdy, od nieco tylko podrośniętych dzieci, do dziecinniejących staruszków.

Nie bez kozery przywołałem tu i Krzyżowców, i Krystynę. Pierwsza jest dla mnie symbolem idealnej wersji męskiej sagi, z dużą wagą przyłożoną do tła politycznego, społecznego, moralnego i innych „męskich” spraw, o militariach nie wspominając, druga zaś jest odwrotną stroną medalu, czyli opowieścią koncentrującą się na wewnętrznych przeżyciach, westchnieniach, dylematach moralnych i innych „babskich sprawach”. Choć obie są pełne wojen i wielkiej miłości, to w pierwszej nie znajdziemy skomplikowanych sytuacji damsko-męskich, a w drugiej z kolei scen batalistycznych będących ważkim elementem pierwszej. Istotny jest też czas powstania. W pierwszej, która powstała współcześnie, znajdziemy charakterystyczny rys dzisiejszej literatury skandynawskiej – moralizm społeczny, którego przemycanie we wszelkich gatunkach, z kryminałem włącznie, stało się chyba wyznacznikiem literatury regionu, natomiast w drugiej, która powstała jeszcze przed Rudym Ormem, absolutnie tego brak.

Powieść Bengtssona plasuje się pomiędzy wspomnianymi wyżej, lustrzano podobnymi dziełami. Podobnie jak saga Undset całkowicie jest pozbawiona morału, przesłania, czy podkreślania problemów społecznych, choć uważny czytelnik może zauważy, że niewiele warty jest świat i czasy, w których szczęśliwy i bogaty może być tylko ten, kto jest od innych silniejszy, okrutniejszy i bardziej bezwzględny, gdzie silni przyjaźnią się tylko z silnymi, a biedny i słaby nigdzie nie znajdzie pomocy ani ochrony. To jednak na pewno nie wynika z samej powieści, a raczej z odniesienia wrażeń z tej lektury do innych dzieł i do realiów innej rzeczywistości. Z kolei do Krzyżowców zbliża się Orm dynamicznym i plastycznym oddaniem bitew, wypraw, czyli tego, co tygrysy lubią najbardziej oraz płytkim potraktowaniem spraw uczuciowych i wewnętrznego życia postaci. Jak więc w oczach dzisiejszego czytelnika, w porównaniu do dwóch prawdziwych dzieł w tym samym gatunku, wypada Rudy Orm?

No cóż - wyraźnie słabiej, gdyż nie porwie mężczyzn, ani nie wzruszy kobiet. To jednak konkurencja z dziełami niezwykle udanymi, choć każde z nich jest wspaniałe na inny sposób. Zaletą powieści Fransa Gunnara Bengtssona jest jednak to, że broni się doskonale mimo upływu czasu i dzisiejszy odbiorca ma z niej chyba dokładnie taką samą radość, jak ten, który czytał pierwsze wydanie w 1941* roku. Swobodna rozrywka, bez głębszych refleksji, bez łez, bez patriotycznych czy religijnych frazesów. Wszystko doprawione specyficznym humorem dopasowanym do gatunku, epoki i bohaterów. Rzecz absolutnie do poczytania, i to do miłego poczytania. Zwłaszcza jako przerywnik między mądrymi lekturami , ambitnymi dziełami i odpoczynek od naszych, nieporównanie bardziej skomplikowanych, choć raczej nie gorszych, czasów. Aż dziw, że poza jakąś skandynawską produkcją, która w Polsce chyba nigdy nie zagościła, Rudy Orm nie doczekał się ekranizacji. Jako łatwiejszy scenograficznie, z racji innych realiów historycznych, niż Krzyżowcy, mógłby stać się wielkim hitem, gdyby zrealizowano go na Holywoodzką modłę, i to zarówno w wersji soft, jak i hard, zależnie od tego, czy okrucieństwa epoki ukazano by mniej, czy bardziej dosadnie.

Zdecydowanie polecam i zachęcam do poznania dziejów sympatycznego rudzielca i jego bliskich

Wasz Andrew

recenzja opublikowana również na moim blogu wraz z przypisami, linkami i grafiką

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Harry Potter i więzień Azkabanu

Że tak to ujmę - nawróciłam się. Pierwszy raz przeczytałam Harry'ego kilka lat temu i już wtedy znałam na pamięć każdy film. Przeczytałam tylko pierws...

zgłoś błąd zgłoś błąd