Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Zła miłość

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: E-bookowo
data wydania: listopad 2010 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-62480-88-3
liczba stron: 58
słowa kluczowe: ebook, życie, przeznaczenie, grzechy
język: polski
typ: ebook
dodał: lullaby
6.17 (36 ocen i 25 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 9,99 zł
Kup ebooka
Legimi
Cena: 9,99 zł

Niezwykła historia opowiedziana ustami sześcioletniej dziewczynki. Przypowieść dla dorosłych o tym, co w życiu najważniejsze. O pięknie, przeznaczeniu, grzechach czy samotności. Zainspirowana snem hi... Niezwykła historia opowiedziana ustami sześcioletniej dziewczynki. Przypowieść dla dorosłych o tym, co w życiu najważniejsze. O pięknie, przeznaczeniu, grzechach czy samotności. Zainspirowana snem historia pewnej miłości, która zdarzyła się kiedyś naprawdę...

Nie przejdziesz obok niej obojętnie.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (6)

Opinie czytelników
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 31 maja, 2011

Jak wiadomo nie od dziś niezbyt przepadam za polskimi autorami. Jak dla mnie nie mają wyobraźni i talentu (oczywiście nie wszyscy). Ostatnio spotkała mnie miła niespodzianka i spotkałam się z książką, które mnie niezwykle zaintrygowała i zaciekawiła. Mimo że jest uboga w treść, jej znaczenie mówi więcej niż milion słów.

Wszystko rozgrywa się wokół snu Ani, sześcioletniej dziewczynki, która postanawia opowiedzieć go swojemu tacie. W śnie oprowadza ją mały chłopiec, który ukazuje jej historie rzeczywiste, aby dziewczyna mogła lepiej zrozumieć to uczucie, a także poznać co oznacza przeznaczenie.

Zaczynając od początku, niektórym może się wydać dziwna rzecz, o której dowiadujemy się już na pierwszej stronie książki, a mianowicie chodzi mi tu o narrację. Osobą mówiącą w tym utworze jest zaledwie sześcioletnia dziewczynka. Kiedy przeczytałam opis na początku myślałam, a nawet byłam pewna, że nastąpiła pomyłka, bo niby co taka mała istota może wiedzieć o takim uczuciu jak miłość? Jednak bardzo często ludzie starsi znają się dużo mnie na miłości niż dzieci. Druga, intrygująca mnie rzecz to porównania, jakich używał autor. Były niesamowite i wywoływały przyjemny, ciepły dreszczyk.

"Zła miłość" jest utworem wyjątkowym i w przeciwieństwie do "Małego Księcia" (według mnie są podobne, jeśli chodzi o znaczenie) bardzo przypadła mi do gustu. Przypomniała o tym, co jest najważniejsze w życiu i czym powinniśmy się kierować. Właśnie spojrzenie na świat oczami dziecka mi to uświadomiło. Według mnie w tej cieniutkiej książce jest zawartych więcej uczuć, mądrych rad i tego czym należy się kierować, niż w innych, grubych tomiszczach. Mimo iż to jest pierwszy raz, kiedy spotkałam się z twórczością pana Aleksandra, jestem pewna, że postaram się przeczytać coś jeszcze co wyszło spod jego pióra. Nie spotkałam się jeszcze z autorem, który tak pięknie potrafi pisać o uczuciach. W końcu wychodziłam z założenia, że mężczyźnie ciężko jest mówić o swoich uczuciach, a tu proszę. Miłe zaskoczenie. Książkę polecam wszystkich, jednak muszę powiedzieć, że nie należy się za nią zabierać, jeżeli chce się ją tylko przeczytać. Ten utwór trzeba zrozumieć.


Przeczytana: 03 lutego, 2012

Sen sześciolatki czy dorosłej,doświadczonej kobiety? - to pytanie nasunęło mi się tuż po przeczytaniu.Trudno jakoś pogodzić się z myślą,że kilkuletnie dziecko jest w stanie odbyć surrealistyczną wędrówkę przez świat tak wielu wartości.

Dlaczego "Zła miłość"? Nie umiem znaleźć w książce odpowiedzi i uzasadnienia tytułu.Mały chłopiec uczy równie małą dziewczynkę życia, pokazując tylko niedobre sytuacje, tak jakby z gruntu zakładał,że w przyszłości będzie nieczułą, egoistyczną istotą.Kto ją ma nauczyć prawdziwej miłości? Mały przyjaciel czy też ojciec, który od czasu do czasu rzuca życiowe prawdy, a może matka, która została tu epizodycznie potraktowana? Nie przekonuje mnie ten pomysł.

Dużym mankamentem książki jest jej język.Bardzo dużo tu literówek, usterek składniowych i fleksyjnych, wymagają solidnej korekty.


PS Panie Aleksandrze, proszę się na mnie nie gniewać. Myślę jednak,że oczekiwał Pan szczerej opinii.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 13 czerwca, 2011

Nowelka jest napisana ładnym językiem i czyta się ją szybko. Wolałabym żeby była większa spójność między rozdziałami, ale może ma to jakiś swój cel którego nie widzę. Nie wiem czy moje przemyślenia nad użytą przez autora symboliką dadzą prawidłowe wnioski. Przyznaję, że miło by było mieć proroczy sen, który by dał wgląd w przyszłe życie i pozwolił jakoś naprawić błędy. A może dzięki tej nowelce ktoś inny zauważy coś co mu umyka. Rzadko czytuję coś podobnego - wolę konkrety. Ewentualnie dla tych co lubią ryzyko i poezję.


Na półkach: Przeczytane

Jeśli chodzi o szybkość czytania to może mistrzem świata nie jestem ale 60-stronnicową książkę jestem w stanie przeczytać w ciągu ok. półtorej godziny. Takie też czasowe założenie przyjęłam biorąc do ręki „Złą miłość” Aleksandra Sowy. Niestety plany wzięły w łeb, nad książką spędziłam prawie 3 godziny a recenzja, która miała się pojawić wczoraj światło dzienne ujrzała dopiero teraz. Czym było spowodowane takie „opóźnienie”?
Po pierwsze, stwierdzam to z przykrością, wyjątkowo niechlujnym wydaniem tego opowiadania. Masa literówek, zmiana płci bohaterów (np. „powiedział” zamiast „powiedziała”) co wprowadzało dodatkowy chaos do narracji która z założenia była dosyć pogmatwana. Kilkakrotnie musiałam wracać do przeczytanego już tekstu bo przestawałam ogarniać kto do kogo i o kim mówi…
Druga rzecz to właśnie wspomniana wyżej narracja. Osobą która opowiada tutaj swoją historię jest 6-letnia Ania. Trochę mnie zdziwił zasób słownictwa i głębia przemyśleń w tak małego dziecka jednak jak się okazało był to celowy zabieg autora i po przeczytaniu całej książki przestało mnie to razić.
Ania rozmawia ze swoim tatą i opowiada mu swój sen. Jak to ze snami bywa ma on w sobie coś z magii jednak jego symbolika służy do przekazania czytelnikowi pewnych prawd uniwersalnych o życiu, ludzkich wyborach i… miłości. Opowiadanie Ani składa się z kilkunastu mini historyjek w większości związanych ze sobą i wynikających jedna z drugiej jednak jest kilka fragmentów niepowiązanych z niczym, które wg mnie nie wnoszą nic do utworu – tak jakby autor miał jakiś pomysł, zaczął go realizować a w pewnym momencie się znudził i zapomniał wykasować napisanego już tekstu.
Mam ogromny problem z oceną tego utworu. Z jednej strony niebanalny pomysł oraz zaskakujące i pomysłowe zakończenie a także kilka naprawdę cudownych i obrazowych historyjek. Z drugiej jednak strony za bardzo to na mój gust udziwnione, a fragment w którym pojawia się „wyjaśnienie” tytułu książki jest zdecydowanie najsłabszy i schematyczny.
Reasumując raczej nie polecam.
A jeżeli ktoś potrzebuje pożywki do rozmyślań na temat życia, przeznaczenia, samotności, piękna i miłości to może lepiej niech przypomni sobie „Małego Księcia”…


Na półkach: Przeczytane, Recenzyjnie
Przeczytana: 12 maja, 2011

Tą książkę przeczytałam już parę dni temu, ale nadal zupełnie nie wiem co mam o niej napisać. Mała, cienka książeczka, a wywołała taką burzę myśli. Na początku czytania i gdy skończyłam czułam pustkę. Nic, żadnych uczuć, przemyśleń. Nawet nie potrafiłam stwierdzić czy książka mi się podobała.

Narratorką jest 6-letnia Ania. Dziewczynka opowiada sen (a może to nie sen?) swojemu ojcu. Sen ma na celu przekazanie nam czegoś, nauczenie. Mówi o miłości, życiu, ludzkich wyborach. O tym, że naszym postępowaniem możemy ranić innych. O tym, że czasem musimy zaryzykować. To wszystko znajduje się w kilku opowiadaniach powiązanych ze sobą, oprócz paru wątków które są nie potrzebne…

Książkę czyta się szybko mimo rażących literówek, wydanie też jest takie sobie. Dziwienie również zasób słów u 6-latki. No i skąd u 6-latkitaka mądrość? Chyba, że to dorosła dziewczyna, ale tak lepiej jej sobie uświadomić to co jest. Na końcu książki odniosłam takie wrażenie jakby Ania była dorosła, miała problem i tak z nim radziła. Czy polecam? Nie wiem… Może powiem tak. Nie żałuje, że ją przeczytałam, ale też nie wiem czy ją zrozumiałam. A jak polecić coś co się nie rozumie?

Za książkę dziękuję samemu autorowi książki ;)

Autor: Aleksander Sowa
Tytuł: Zła miłość
Wydawnictwo: E-bookowo
Rok wydania: listopad 2010
Liczba stron: 58


Przeczytana: 13 czerwca, 2011

Powiem szczerze, że mi błędy i brak korekty nigdy nie przeszkadzają w odbiorze, dla mnie ważne jest słowo i ważna jest historia. A w tej krótkiej nowelce słowo było piękne, dawało do myślenia, targało uczuciami, wywoływało sprzeczne uczucia. Ileż wrażliwości mieści się w słowach sześciolatki. Piękna historia, daje do myślenia, każe się zatrzymać i zastanowić.

*Dziękuję autorowi za możliwość przeczytania*


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 26 czerwca, 2011

Zmuszona jestem rozpocząć od wyznania, że jestem średnią, a właściwie to żadną fanką opowiadań. Z bólem stwierdzam, że niestety czytelniczo zdecydowanie idę na ilość (stron). Nie raz z poglądem mym upartym przeprosić się musiałam (vide: Amelie Nothomb). A dlaczego krótkich form nie lubię? Bo są krótkie, często dużo mniej konkretne niż opasłe tomiska, wymagają większego skupienia, większego zrozumienia, większej wrażliwości ... Czasem miewam po prostu ogromne problemy z poczuciem klimatu w tak krótkim czasie.

"Zła miłość" to historia opowiedziana przez sześcioletnią Anię. Historia, historia ... strzęp właściwie - flesz. W jednym zdaniu - Ani przytrafił się proroczy sen, który ma ją uchronić od popełnienia błędu w przyszłości. Czy uchronił? Pytanie jest retoryczne. Przynajmniej dla mnie.

Ciekawym zabiegiem jest wplatanie "bajek" - chociażby pięknej bajki o gwiazdach. Zdradzić treści nie mogę, bo to kluczowa część opowiadania. I przyjemność bym popsuła. Autor bije u mnie plusy również językiem - czysta, nieprzekombinowana polszczyzna. Uprawia rozważania o miłości, przeznaczeniu, pięknie. Troszkę w tych przemyśleniach trąca mi nieznośnie znielubianym Paolo Coelho - na szczęście pan Sowa nie uderza w taki banał, jak uprzednio wspomniany. Jednak jak na 6-letnią narratorkę - język jest zbyt dojrzały. Podobnież jak przemyślenia czy spojrzenie na życie i świat. I to odbiera autentyczność historii. Jednak nie o nią tutaj chodzi.

Cała historia napisana jest w konwencji snu. Elementy, które z pozoru wyglądają na realistyczne, okazują się być wyjęte z marzeń sennych i nieprzystające do tego, co zwykliśmy uważać za "normalne". Narratorka uprzedza nas, iż jest to sen -opowiada go swojemu ojcu. Jako, że 6-letnia bohaterka postanowiła zostać pisarką - bawi się czytelnikiem i nie wiemy do końca, czy był to jej sen, czy tylko zabawiła się w wymyślanie historii.

Podsumowując - nie do końca moja bajka czytelnicza, wolę bardziej skonkretyzowane historie. Nie można jednak odmówić autorowi pomysłu i w miarę konsekwentnej jego realizacji. Niektóre myśli były bardzo celnie i prawdziwie proste w swojej oczywistości. Odniosłam jednak wrażenie, że niektóre wątki zostały niedokończone, urwane. Być może taki właśnie był zamysł autora i ja tego nie pojęłam. Sami przeczytajcie i oceńcie.

http://bazgradelko.blogspot.com


Przeczytana: 26 stycznia, 2012

"Zła miłość" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Aleksandra Sowy. Zastanawiam się czy to dobry wybór na początek, ponieważ słyszałam pozytywniejsze opinie o innych książkach tego autora. Jak na taką ilość stron czytałam ją dosyć długo. Kilkakrotnie musiałam powracać do zdania, które wcześniej czytałam.

Narracja jest niby prowadzona z perspektywy małej, sześcioletniej dziewczynki. Patrząc na zasób słownictwa, którego używa jestem w stanie skłonić się, co do tego, że jest prowadzona bardziej przez tą dorosłą osobę, aniżeli przez tak małą osóbkę. Większość słów, które wypowiadała moim zdaniem nie zna przeciętna dziewczynka w tym wieku. Autor próbował to nadrobić dodając w niektórych miejscach wyrazy, albo częste pytania, które wypowiadają dzieci. Ale irytowało mnie także to, że odpowiadając na pytanie zaczynała już kolejną część swojego snu, nawet nie wiadomo kiedy.

Książka tak jak jest napisane na okładce jest historią o nadziei, miłości i przeznaczeniu. Jest wiele cytatów, które mi się podoba i które na pewno gdzieś sobie zapiszę. Pomysł jest niebanalny, ale przelanie tego na papier trochę pogmatwane. Utwór ten był często porównywany z „Małym Księciem”, którego nie czytałam, ale postaram się to w najbliższym czasie nadrobić. Wtedy o to przekonam się czy te pozycje są do siebie tak podobne.

Po twórczość tego pana na pewno jeszcze sięgnę, gdyż czytałam pozytywną opinię o innej pozycji. A czy "Złą miłość" polecam? Nie wiem, jeśli ktoś będzie chciał to przeczyta. Ale moim, skromnym zdaniem są o wiele lepsze książki do przeczytania, które z czystym sercem mogę polecić.


Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2011
Przeczytana: 01 lipca, 2011

Gdy sięgnęłam po książkę, nie wiedziałam czego się spodziewać. Mała dziewczynka opowiadająca o tak trudnej tematyce, którą jest miłość. Przecież czasami nawet dorośli, zapytani: "Czym jest miłość?", nie potrafią odpowiedzieć. Dlatego podchodziłam do tej książki dość sceptycznie.

Pewnego razu, sześcioletnia Ania postanowiła opowiedzieć ojcu swój sen, w którym spotyka małego chłopca. Książka pokazuje nam, że czasami myśląc tylko o sobie ranimy innych, a wspaniałe porównania dodają książce magii.

Cienka książka, o zaledwie pięćdziesięciu stronach zrobiła na mnie wielkie wrażenia. Miłość opisywana przez małą dziewczynkę, świetnie obrazuje nam znaczenie tego słowa.

Trochę dziwiła mnie ta mądrość płynąca z dziewczynki. Przecież takie dziecko jeszcze nie wie o wielu rzeczach, a tu wydaje się być mądrzejsza od ojca. No nic. To tylko książka, którą wszystkim polecam.


||otro-mundooo.blogspot.com||


Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 30 stycznia, 2011

Nie wiem jak autor to zrobił ale rozerwał mnie na strzępy. Napisał coś, co wydał w nieznanym wydawnictwie. Nikt o tej książce nie słyszał. Nie dostała żadnej nagrody. Jest fatalnie wydana jakby tekst nie przeszedł w ogóle korekty a kiedy czyta się nie wiadomo o co chodzi. Jednym słowem, totalny gniot. Ale… jednak pomimo irytacji czytania nie sposób przerywać, w oczekiwaniu na rychły koniec bo powiastka (nawet nie powieść) jest wyjątkowo cieniutka. No i po wszystkim jest szok. Szok i jeszcze raz szok. Rozłożyła mnie na łopatki i sponiewierała. To jedna z najlepszych książek jakie kiedykolwiek czytałam. Stawiam je na tej samej półce co „Małego Księcia” czy nowelkę „Oskar i Pani Róża”. Fenomen.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 26 lutego, 2011

Wspaniałe opowiadanie o obliczach prawdziwej miłości.


"A miłość, to nie to, co czuje się, kiedy jest się zakochanym. Miłość to uczucie, które zostaje po tym, jak zakochanie mija."

Nowelę "Zła miłość" przeczytałam już parę dni temu, ale wczoraj wieczorem ponownie do niej wróciłam, żeby jeszcze dogłębniej wtopić się w treść i wyciągnąć z niej jak najwięcej. I być może jeszcze coś nowego niż do tej pory. Pana Aleksandra Sowę "poznałam" dopiero teraz, przy okazji okazji tej książeczki, mimo iż, z tego co mi wiadomo, napisał on już pokaźną liczbę.

Fabuła być może jest dość banalna - oto małej dziewczynce śni się coś dziwnego i opowiada o tym swojemu tacie. Sen opowiada o pewnym błękitnookim chłopcu, który postanawia jej coś pokazać. Ale treść treścią - przecież "Mały Książę", to również nie jest zawikłana i zbyt trudna w odbiorze lektura. Ale jak to nie raz, nie dwa, bywa najbardziej trafne i dogłębne, prawdziwe i poruszające są opowieści te najprostsze, bez zbytnich ceregieli i tego typu rzeczy.

Mamy tutaj podane na tacy przepyszne danie, które tylko z pozoru wydaje się nijakie i pospolite. Ale kiedy spróbujemy, to nasze podniebienie oszaleje. "Zła miłość" to zdecydowanie taka lekturka, o której można długo rozmawiać z grupką znajomych, gdzie znajdziemy dużo tematów do rozmów. Moim zdaniem niezła gratka dla tych, którzy uwielbiają zachwycać się słowem, smakować. Przyznam się - lubię czasem przeczytać cegłę, grubą książkę Jodi Picoult i nie wyobrażam sobie życia bez obszernych kryminałów, ale czasami też lubię podumać nad piękną prostą polszczyzną.

Niezwykle melancholijna, spokojna i taka delikatna. Idealna na samotne wieczory, kiedy wszyscy domownicy zapadają w sen...


Na półkach: Przeczytane

Trudno mi oceniać tę książkę. Właściwie opowiadanie, albo nowelkę. Mam mieszanie uczucia. Z jednej strony jest głęboka, filozoficzna opowieść, poruszająca istotniejsze ludzkie sprawy a z drugiej wydana jak przez redakcję szkolnej gazetki. Dużym plusem jest język. Autor pięknie opowiada o miłości, to fakt, ale co chce powiedzieć - trudno dociec. Po przeczytaniu długo zastanawiam się o czym ta książka jest. I jakbym nie próbowała ją ugryźć na myśl natychmiast przychodzi mi "Mały Książę". Myślę, że każdy w tej książce znajdzie własną odpowiedź.


Przeczytana: 17 września, 2011

Emocji i uczuć niewątpliwie nie można wyłączyć. Jakkolwiek człowiek by chciał, zawsze w jego duszy budzi się pewnego rodzaju chochlik, który pobudza serce i zmysły za każdym razem, gdy obserwujemy wydarzenie złe, bądź też i dobre. Rodzaj ludzki jest wyjątkowy głównie dlatego, że posiada mądrość, możliwość rozumowania oraz okazywania uczuć. To ostatnie można czynić w różny sposób – niektórzy otwarcie mówią o tym, co czują, inni też ukrywają swą twarz pod maską obojętności, dopiero w samotności wybuchając radością lub całkowitym znienawidzeniem do świata. Emocje są wszędzie – w śmiechu dziecka, w muśnięciach dłoni przypadkowych ludzi, w pocałunkach zakochanych, w promieniu słońca. Zawarte zostały również w filmach i książkach. Z niektórych utworów aż wylewa się przesłanie i pragnienie autora, aby czytelnik zrobił krok do przodu i zrozumiał to, co chce mu przekazać. „Zła miłość” to powieść Aleksandra Sowy, która otwiera drzwi – drzwi do świata, do którego wchodzi się swobodnie, a wychodzi niepewnie.

Główną bohaterką książki jest sześcioletnia Ania, która zarazem pełni rolę narratora. Niespełna sześć lat to niewątpliwie niewielki wiek i wielu z was mogłoby przyznać, że dziewczynka za dużo na temat świata nie wie, a jej słowa będą raczej dziecięcą opowiastką. Ania jednak jest inna – wypowiada się z ogromną rozwagą, jednak zarazem pozostaje tym samym przestraszonym dzieckiem, które poznaliśmy na pierwszych stronach lektury. Dziewczynka opowiada swojemu tacie sen, który sprawił, że zaczęła inaczej postrzegać siebie, jak i otaczający ją świat. Ta niezwykła mara rozpoczyna się od poznania tajemniczego chłopca, który wprowadza Anię do niezwykłego kręgu, zarazem mówiąc jej o miłości, przywiązaniu i szacunku do samego siebie oraz drugiego człowieka. Przedstawia jej kilka historii, które łącznie tworzą zbiór zasad, o jakich nie można szybko zapomnieć. Jednak, czy ten sekretny sen był jedynie przypadkiem czy też podświadomość Ani pomaga jej w tym, aby nie popełniła błędów, na jakie czeka jej przyszłość?

Z natury jestem bardzo emocjonalna i wrażliwa, dlatego też z ogromną uwagą czytam książki, w których autorzy na pierwszym miejscu stawiają uczucia bohaterów oraz starają się na przykładzie ich zachowania czy też wydarzeń, jakie dotknęły poszczególnych osób, spowodować, że czytelnik inaczej zaczyna postrzegać świat. W sieci widnieje mnóstwo recenzji „Złej miłości” Aleksandra Sowy i przyznam, że przeczytałam kilka z nich, aby zobaczyć, jak inni odebrali tę lekturę. Cóż, do końca nie znalazłam nikogo, kto podobnie jak ja na parę chwil, bowiem książka ma zaledwie kilkadziesiąt stron, przeniósł się do magicznej krainy fantazji, która w swej dziecięcej prostocie przeradza się w dorosłą, brutalną rzeczywistość. Opis tego utworu, który zawarłam w powyższym akapicie, jedynie w małym stopniu oddaje to, co odbiorca widzi przed swoimi oczami – odnoszę wrażenie, że autor nie do końca chciał opowiedzieć o specyficznym śnie sześcioletniej dziewczynki.. W tej powieści jest coś więcej niż tylko prosta fabuła czy też powolny bieg zdarzeń. Każde zdanie niesie z sobą przesłanie – niekiedy ciężko je dostrzec, lecz w działaniach postaci czy też wypowiadanych przez nie słowach zawarta została pewnego rodzaju magia. I nie chodzi mi tutaj o wróżki, smoki i inne stworzenia, a o ludzkie czary, jakie tkwią w głęboko w świadomości człowieka, o czym on sam czasami nie ma pojęcia. Anka wraz z tajemniczym przyjacielem kolejno poznawała kilka osób, które próbowały poradzić sobie z własnymi problemami. Najbardziej chyba wstrząsająca wydaje się być osoba pijaka, którego zachowanie nie do końca zrozumiała główna bohaterka, dlatego też pytanie, jakie zadaje pod koniec tego rodzaju wydaje się być jeszcze bardziej przykre i wręcz przerażające. Uderzyły mnie słowa, które pozwolę zacytować: „Posmutniałam. Żal mi tego pana. Co z tego, że był pijany? Był nieszczęśliwy. Bardzo”.

Do końca nie wiadomo, kim tak naprawdę jest kilkuletnia Ania, bowiem pod koniec lektury, czytelnik może dojść do kilku zaskakujących wniosków. Na zwrócenie uwagi zasługuje również postać również liczącego niewiele lat chłopca, który pomógł swej koleżance wejść do świata, w którym dziecięca delikatność miesza się z dorosłą brutalnością. Od samego początku zaskakiwał spostrzegalnością i umiejętnością wyciągania trafnych wniosków, pomagając Ani zobaczyć to, co on dostrzega swoimi oczami. Jego rola, która została wyjawiona na ostatnich kartach, zaskakuje i powoduje, że czytelnik zaczyna w pamięci przeglądać wspomnienia, doszukując się własnych błędów. Sam zabieg, jaki zastosował pan Sowa umieszczając w lekturze tę postać, zasługuje na szczególną uwagę. Styl autora jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się praktycznie jednym tchem. Całość zawiera wiele aforyzmów, które zapadają w pamięć, co świadczy o przemyśleniu fabuły przez pisarza, co daje się odczuć, kiedy wraz z Anką wędrujemy po sekretnych bezdrożach. Dialogi tej małej dziewczyny z jej ojcem zarazem rozbawiają, ale też i przerażają, tak samo jak słowa wypowiadane przez wspomnianego chłopca. „Zła miłość” utrzymana jest w spokojnym, melancholijnym klimacie, pozostającym przy boku odbiorcy nawet po odłożeniu tejże powieści. Zakończenie całkowicie zaskakuje i pokazuje, jak wiele tracimy, zamykając się na innych i nie pozwalając pomóc sobie samemu.

„Miłość jest męką, brak miłości – śmiercią”. Myślę, że ten cytat dobrze odda przynajmniej pewną część utworu, w której dowiadujemy się kilku szczegółów na temat życia bohaterów. Zapewne można żyć bez jakichkolwiek uczuć – oczywiście. Jednak niewątpliwie wtedy również umieramy – nie fizycznie, lecz psychicznie, nieświadomie, co jeszcze bardziej staje się bolesne. „Zła miłość” to książka, która niektórym przypadnie do gustu, a innych odstraszy. Myślę, że romantycy doskonale odnajdą się w powieści Aleksandra Sowy.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień, 2011

książka jest MAGICZNA

sam tytuł i klimatyczna okładka na początku skojarzył mi się z jakimś strasznym cierpieniem, smutkiem, z miłością bardzo krzywdzącą

po przeczytaniu pierwsza myśl o Złej miłości to nasuwa mi się obraz takiego "ciepła", takie ciepło-światło towarzyszące przy zachodzącym słońcu i tuz po zachodzie, taki magiczny blask, kiedy wszystko wydaje się takie cieple i miękkie, ale nie znaczy to, ze książka fizycznie pali mi się w rekach, ona jest po prostu chodź chwilami smutna jest ciepła sama w sobie.

pozytywna.

dająca nadzieję.

tak to odbieram.

a z drugiej strony BAJKA, która skłania do refleksji, która każe Ci się zatrzymać czy tego chcesz czy nie.

każe Ci obudzić w sobie "Demony".

pierwszy szok w trakcie czytania uświadamiasz sobie jak daleko jesteś od sześcioletniej Ani, jak bardzo zagłębiłaś się będąc dorosłą w tym dorosłym świecie.

jak bardzo zapomniałeś już jaki jest świat w oczach dziecka

już wiesz, ze kwiaty pachną, chmury są miękkie, słońce grzeje, ludzie są dobrzy wszyscy nawet ten pijak pijacy wódę w ponurym domu, świat jest fajny, ufny -

ile jeszcze zostało w Tobie tej sześcioletniej Ani ??

ile powstało z biegiem lat tych warstw, których nie pozwala się skruszyć ?


książka uświadamia, ze piękno tkwi w brzydocie, a dzisiejszy świat natomiast skupia się przede wszystkim

na tym ile masz na koncie, czym jeździsz i co masz na grzbiecie,

nikogo nie obchodzi Twój stan ducha, umysłu, co czujesz, co myślisz, wewnętrzne piękno,

osobowość jeśli takową masz i dobroć.


im więcej skorup, o których pisze autor tym ciężej i lżej zarazem, bo tak jest wygodniej ...

myślę, ze każdy powinien doświadczyć takiego olśnienia, snu by moc zweryfikować swoje życie,

zejść z góry czy na nią wejść

mieć odwagę !

nie bać się przeznaczenia

I odnaleźć jeszcze w sobie małą Anię ...



okładka fajna ;

zakończenie też udane, ostanie zdanie podoba mi się najbardziej



/ Adres jest niepotrzebny- pomyślałam- krzyże na grobach, skrzynek listy nie mają. wyszedł zamykając drzwi na zawsze. zabrał ze sobą aparat pełen zdjęć./

Polecam....
I dziękuje samemu Autorowi za książkę...


Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam
Przeczytana: 21 lipca, 2011

"Zła miłość" to nowelka, w której jest zawarte więcej prawdy o miłości, przeznaczeniu i marzeniach, niż w wielu innych grubych powieściach. Na niespełna sześćdziesięciu stronach zawarta jest jedna opowieść, której narratorem jest sześcioletnia Ania. Na pozór jest to zwykła bajeczka, jednak czytając uważnie dostrzega się w niej głębszy sens. Nigdy nie widziałam, żeby na tak niewielu stronach było tyle cudownych cytatów i wartościowych sentencji. A gdyby tego było komuś mało, łatwo wysnuwa się własne wnioski, które będą nie mniej warte niż słowa Aleksandra Sowy.

To jest książka, do której będę wracać. Z pewnością nie pozbędę się jej z mojej półki. Choć jest taka niewielka, zawiera wiele prawdy o życiu. Jest warta chwili uwagi i głębokiej refleksji. Polecam.


Przeczytana: 31 stycznia, 2012

Biorąc do ręki „Złą miłość” nie wiedziałam kompletnie, czego się spodziewać. Zazwyczaj czytając jakąś książkę, znałam opinię innych osób. Jeśli była pozytywna to dość dużo wymagałam od książki, ale jeśli była negatywna to sama musiałam się przekonać, dlaczego. Czasami zgadzałam się z innymi opiniami, czasami nie. O tej książce nie wiedziałam nic, zupełnie nic. Może to lepiej, gdyż mogę dzięki temu spojrzeć na tę książkę zupełnie inaczej.



Otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Zaskoczyła mnie postać sześcioletniej dziewczynki, która zaczyna opowiadać pewną historię. Nie spodziewałam się tego, a w książkach bardzo lubię niespodzianki. Z uśmiechem na ustach kontynuowałam czytanie. Strona po stronie zaczynałam coraz mniej rozumieć. W głowie zaczęły pojawiać się kolejne pytania, na które miałam nadzieję uzyskać odpowiedź. Po drodze zaznaczałam fragmenty, które bardzo mi się spodobały, a które jednocześnie niosą w sobie mądrość. Wydawać by się mogło, że czasem proste zdania potrafią kryć w sobie więcej prawdy niż takie, ułożone w górnolotny sposób.



W końcu doczytałam ostatnie słowa i zamknęłam książkę ze łzami w oczach. Dawno nie czytałam tak pięknej historii, która wywołałaby takie uczucia w moim wnętrzu. Gdyby ktoś mnie teraz spytał, co w całej tej noweli podobało mi się najbardziej, zapewne odpowiedziałabym, że wszystko. Brakuje mi słów, żeby opisać to, co teraz dzieje się w moim sercu. Nawet nie potrafię tego porównać do żadnej innej książki, bo tak dobrej pozycji już naprawdę dawno nie czytałam.



To, co zawarte jest w tej książce w jakiś sposób dotyczy każdego z nas, a każdy z nas myśli, że już to wszystko wie. Ja też myślałam, że już mnie nic nie może zaskoczyć, ale jednak się pomyliłam. Tyle prawdy ujętej w tak prosty i zrozumiały dla każdego sposób w jednej książce jeszcze nie znalazłam. Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Książka chwyciła mnie za serce i skłoniła do zastanowienia nad sobą i swoim postępowaniem. Jeszcze jest czas, żeby się zatrzymać, pomyśleć i zmienić to, co sprawia, że i nas dotyczy „Zła miłość”.


Przeczytana: 31 stycznia, 2012

Biorąc do ręki „Złą miłość” nie wiedziałam kompletnie, czego się spodziewać. Zazwyczaj czytając jakąś książkę, znałam opinię innych osób. Jeśli była pozytywna to dość dużo wymagałam od książki, ale jeśli była negatywna to sama musiałam się przekonać, dlaczego. Czasami zgadzałam się z innymi opiniami, czasami nie. O tej książce nie wiedziałam nic, zupełnie nic. Może to lepiej, gdyż mogę dzięki temu spojrzeć na tę książkę zupełnie inaczej.



Otworzyłam książkę i zaczęłam czytać. Zaskoczyła mnie postać sześcioletniej dziewczynki, która zaczyna opowiadać pewną historię. Nie spodziewałam się tego, a w książkach bardzo lubię niespodzianki. Z uśmiechem na ustach kontynuowałam czytanie. Strona po stronie zaczynałam coraz mniej rozumieć. W głowie zaczęły pojawiać się kolejne pytania, na które miałam nadzieję uzyskać odpowiedź. Po drodze zaznaczałam fragmenty, które bardzo mi się spodobały, a które jednocześnie niosą w sobie mądrość. Wydawać by się mogło, że czasem proste zdania potrafią kryć w sobie więcej prawdy niż takie, ułożone w górnolotny sposób.



W końcu doczytałam ostatnie słowa i zamknęłam książkę ze łzami w oczach. Dawno nie czytałam tak pięknej historii, która wywołałaby takie uczucia w moim wnętrzu. Gdyby ktoś mnie teraz spytał, co w całej tej noweli podobało mi się najbardziej, zapewne odpowiedziałabym, że wszystko. Brakuje mi słów, żeby opisać to, co teraz dzieje się w moim sercu. Nawet nie potrafię tego porównać do żadnej innej książki, bo tak dobrej pozycji już naprawdę dawno nie czytałam.



To, co zawarte jest w tej książce w jakiś sposób dotyczy każdego z nas, a każdy z nas myśli, że już to wszystko wie. Ja też myślałam, że już mnie nic nie może zaskoczyć, ale jednak się pomyliłam. Tyle prawdy ujętej w tak prosty i zrozumiały dla każdego sposób w jednej książce jeszcze nie znalazłam. Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Książka chwyciła mnie za serce i skłoniła do zastanowienia nad sobą i swoim postępowaniem. Jeszcze jest czas, żeby się zatrzymać, pomyśleć i zmienić to, co sprawia, że i nas dotyczy „Zła miłość”.


Przeczytana: 28 marca, 2012

Nie potrafię napisać o niej jednego słowa, które by opisywało moje odczucia. Z jednej strony ją chwalę za te przesłanie, za to z drugiej strony besztam, bo nie wszystko w niej rozumiem. Tzn. Może i rozumiem, ale nie potrafię zdefiniować, CO rozumiem. W każdym razie nie jest to pierwsza-lepsza książka. Coś w niej jest. Każdy rozumie to inaczej. Chociaż nie wszystkim się podoba to, co rozumieją. Nie wiem, ile razy jeszcze powtórzę to słowo, ale boję się że będzie coraz gorzej. W każdym razie, widocznie trzeba ją ROZUMIEĆ. A z tym momentami jest ciężko. Ale lubię ją. Podoba mi się.


Przeczytana: 19 marca, 2012

Mam trochę mieszane uczucia co do tej noweli.......Jak zobaczyłam okładkę to trochę się zniechęciłam, myśląc że to pewnie kolejna banalna opowiastka o miłości. Jak dla mnie zdjęcie na okładce nie pasuje do treści zawartej w książeczce. Po przeczytaniu paru stron od razu skojarzył mi się „Mały książę”, ale jednak w „Złej miłości” temat uczuć, miłości i cierpienia jest przedstawiony dogłębniej. Bardzo podoba mi się sposób w jaki Autor pisze o uczuciach i emocjach towarzyszących nam w życiu. Nie wszyscy umiemy rozmawiać o miłości, jednym przychodzi to bardzo ciężko, a inni nie mają z tym problemu. Myślę, że sam Autor zalicza się do tej drugiej kategorii, pokazuje w jak piękny i wyjątkowy sposób można ubrać miłość w słowa.
Jednakże odnoszę wrażenie, że „Zła miłość” jest troszkę niedopracowana, czasem za duży w niej chaos, coś się urywa, jest niedopowiedziane, może to zamierzone działanie ale mnie trochę rozpraszało. Raziły mnie również literówki, jestem strasznie na to uczulona, ale oczywiście to nie wpływa na zawartą w nowelce treść.
Jest to druga książka Autora, którą przeczytałam i na pewno się nie zwiodłam. Myślę, że warto ją polecić i każdy wyciągnie z niej coś dla siebie cennego.
Jedną z moich ulubionych książek jest „Umrzeć w deszczu” Pana Aleksandra Sowy. Polecam!!!!
Chciałam podziękować Autorowi za egzemplarz książki „Zła miłość”.