Dołącz do nas! To proste.
» Własna biblioteczka
» System rekomendacji
» Zobacz, co czytają znajomi
» 100 tys. zarejestrowanych użytkowników
» 139 tys. książek
» Ponad 229 tys. recenzji
Stwórz własną internetową biblioteczkę,
pokaż co czytasz i dowiedz się,
co czytają Twoi znajomi.
Kliknij tutaj i dołącz do nas!

Jak to robią twardzielki

Autor:

więcej informacji
wydawnictwo: SOL
data wydania: czerwiec 2010
ISBN: 978-83-62405-06-0
liczba stron: 304
język: polski
typ: papier
dodał: Ag2S
6.56 (45 ocen i 17 opinii)
 
Kup książkę
Cena od 23,90 zł

Twardzielki... Kochają, płaczą, przyjaźnią się i rozpaczają, jak my wszyscy. Tylko bardziej! I, jak przychodzi co do czego, tęsknią do... silnych męskich ramion. Problem w tym, że faceci boją się twar... Twardzielki... Kochają, płaczą, przyjaźnią się i rozpaczają, jak my wszyscy. Tylko bardziej! I, jak przychodzi co do czego, tęsknią do... silnych męskich ramion. Problem w tym, że faceci boją się twardzielek. Jak na komedię przystało, przez powieść przewija się prawdziwa plejada twardzielek i twardzieli, których perypetie bawią do łez, ale i do łez wzruszają.

Kto jest bardziej „twardy”? Dziennikarka wściekła na ród męski, czy policjantka tropiąca oszusta matrymonialnego? A może pani naukowiec przekonana o swej nieatrakcyjności przez psychopatyczną matkę? Czy twardzielką jest zabójczo nieprofesjonalna reporterka, której wpadki i wyjątkowy brak taktu uczyniły z niej gwiazdę telewizji? I co z „twardością” harleyowców, chłopów o złotych sercach? Jeśli sięgasz po tę książkę, na pewno jesteś twardzielką. Tylko jeszcze o tym nie wiesz.
pokaż więcej.



Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Moja ocena:
loading
Opinie znajomych
Sprawdź czy twoi znajomi napisali opinie lub dodali książkę do biblioteczki. Zaloguj się
Dyskusje o książce
 (2)

Opinie czytelników

Ostatnio mam szczęście do trafiania na lektury nieznanych mi wcześniej autorów. Chwilę temu zaznajomiłam się z pisarstwem pani Danuty Noszczyńskiej, a teraz poznałam panią Mariolę Zaczyńską.
Jak okładka jej książki, którą przyszło mi przeczytać jako pierwszą, głosi, jest to dziennikarka z dużym bagażem doświadczeń zawodowych, na różnych polach. „Pochodzi z Siedlec, miasta, w którego centrum stoi więzienie, a naprzeciw niego – bank”*. Zabrakło tu jeszcze informacji o rondzie, na środku, którego stoi Kościół i na którym przyszło mi się razu pewnego zgubić…Pomijając kwestię „babskiej jazdy”, Siedlce kojarzą mi się bardzo przyjemnie, więc tym chętniej zabrałam się za lekturę „Jak to robią twardzielki…”.

Kim są tytułowe twardzielki? Są to trzy przyjaciółki: Brygida, Gośka i Sabina. Choć styl życia każdej z nich jest różny to jednak łączy je wspólny mianownik – jego trudy. Nijak się jednak to ma do ich sił oraz chęci walki – biorą problemy „na klatę” i walczą z nimi do samego końca!
Najbardziej rozeznana w walce wręcz wydaje się być Brygida (dla przyjaciół Brysia), której wizytówką jest zawód policjantki, jaki wykonuje i boksowanie w worek treningowy w wolnych chwilach. Choć to dziewczyna twarda duchem, której żadne zadanie nie jest w stanie odstraszyć (czy to ujęcie złodzieja, poszukiwanie oszusta matrymonialnego czy…prezentacja pupila na wystawie psów rasowych) to jednak chwilami zagubiona i popełniająca błędne decyzje, jak każdy inny człowiek.
Gośka, rozprawia się ze światem za pomocą słowa pisanego – jest, bowiem dziennikarką. Nie brak jej werwy, ciętego języka i urody. Połączenie tych trzech cech daje w efekcie mieszankę wybuchową, gdy pewnego dnia ktoś na łamach prasy (posługując się jakże wymownym pseudonimem literackim „Wieśmak”) podejmuje się walki z nią na słowa. Już ona się z nim rozliczy! Niech go tylko znajdzie…
A Sabina? Sabina to naukowiec, wykładowczyni i przyszła żona miłośnika pająków (bynajmniej nie tych domowych zza szafy). Teoretycznie rzecz biorąc powinna być pochłonięta przygotowaniami do swojego najważniejszego dnia w życiu a praktycznie…? Pochłonęła ją depresja i wątpliwości czy powinna właśnie z tym człowiekiem związać się na resztę życia. Sprawy nie ułatwia dodatkowo fakt, że jej dotychczasowe słomiane sieroctwo miało legnąć w gruzach, bowiem w związku z uroczystością, po wielu latach w życiu Sabiny znów miała zagościć jej matka.

Brzmi dość poważnie? Na szczęście takie nie jest (przynajmniej nie do końca), ponieważ wszystkie perypetie bohaterek szyte są grubymi nićmi lekkiego i dość dobrego humoru – w końcu „Jak to robią twardzielki” to komedia.
Dziewczyny, choć wszystkie kreowane na „twarde babki” to jednak nie wszystkie tak samo wyraziście. Najlepiej w mojej ocenie wypada Gośka, której nie brak tzw. „jaj”, wigoru i humoru przede wszystkim – ją polubiłam najbardziej.
Bryśka chwilami bardziej przypominała mi detektywa z zawodu niż policjantkę, ale…ostatecznie wybroniła się na plus.
Najgorzej w moich oczach wypadła Sabina, w której losy wpleciono zbyt dużo melancholii, smutku i stanowczo zbyt mało wiary w siebie – faktem jest, że wszystko to ma swoje uzasadnienie, ale jednak od wykładowczyni zmagającej się, na co dzień ze studentami oczekiwałabym wyższej samooceny i animuszu.

Jakby się uprzeć to można by to, co dla mnie jest pewnego rodzaju minusem fabuły, uznać za plus, bo bohaterki nie są mdłe i wzbudzają jakieś emocje w czytelniku, a to bez wątpienia już jest sukcesem.
Zatem, jeśli ktoś miałby ochotę ocenić je wedle własnego uznania, a przede wszystkim, oderwać się od rzeczywistości za pomocą lekkiej i niezobowiązującej lektury to polecam właśnie tę bardzo gorąco.

* okładka książki

Ocena 4/6

***http://ksiazkowka.blogspot.com***


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lipca, 2010

”Twardym trzeba być nie miętkim” powiedział bohater jednej z polskich komedii.


Ja też byłam twarda, czytając „Jak to robią twardzielki” Marioli Zaczyńskiej. Twarda jak cholera. Starałam się trzymać i nie parskać śmiechem jak nienormalna, ale coś kiepsko mi szło. Bo ta książka to jak lek na całe zło. Jak lek na zły humor, pochmurny dzień i zbyt głośne reklamy w telewizji. Od pierwszej strony wciąga czytelnika w zwariowany świat kobiet twardych, ale jednocześnie bardzo kobiecych. Niezależnych, ale spragnionych męskiego oparcia. Pyskatych, ale tęskniących za ciszą w ramionach ukochanego.

I jeszcze mała dygresja. My, kobiety, autorki, kochające nasze zwierzaki… Musimy dać im życie wieczne w naszych książkach. U Marioli to pieski rasy Pomeranian. U Ani Klejzerowicz, to rudy kocur Bolero. A u mnie, mój Rudolf. To jest wspaniałe i cieszę się, że te zwierzaki tam się pojawiły.

Ale wracając do treści. Opowieść o perypetiach trzech przyjaciółek. Brysi, która jest policjantką. Sabiny, która walczy z bracią studencką i Małgorzaty, zapalonej dziennikarki, nie uznającej kompromisów. A w tle ich życie osobiste, ich przeszłość, ich perypetie, problemy związane z pracą, domem i facetami. No i wreszcie sami faceci… Tych też nie mogło zabraknąć. I jest na czym oko zawiesić.

Książka w sam raz na wakacje. Na osłonecznioną plażę. Ty, okryta pareo, w okularach przeciwsłonecznych, z grubą warstwą kremu z filtrem na nosie, czytasz… I śmiejesz się. I wypoczywasz. I czasami wzruszasz. I denerwujesz. Bo twardzielki to takie kobiety jak ty sama. Szalone, zabawne, czasami smutne i rozbrajające. Bo takie jesteśmy my. Kobiety. I dla nas jest ta książka. A moją faworytką jest Alberta. Kobieta-ogień, której pojawienie się zawsze wzbudzało u mnie dziki chichot:)

Agnieszka Lingas-Łoniewska
http://www.agnesscorpio.pl/


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec, 2010

Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Yahuuu

Twardzielką nikt się nie rodzi. Twardzielka to taka kobieta, która dostała od życia po czterech literach, nie załamała się, wstała, otrzepała obolałe siedzenie i poszła w świat dalej walczyć o siebie, innych i istotne, codzienne sprawy. Twardziel to nie tylko ten, który zgrywa macho, ale również ten, który jak jego żeńska odmiana dostał od kogo i w co (oczywiście w przenośni rzecz ujmując) już wiemy.

Bohaterki najnowszej, drugiej już powieści siedleckiej dziennikarki Marioli Zaczyńskiej swe charaktery, stosunek do świata szlifują na swojej potłuczonej codzienności. Niech nie zwiedzie was celny, mocny cios pięknej policjantki Brysi, pewność siebie i zdecydowanie dziennikarki Małgorzaty Zuber oraz poważny, mądry wzrok Sabiny - nauczycielki akademickiej - wyzierający spod okularów. Każda z tych kobiet, w życiu prywatnym przyjaciółek, walczy niczym trzej muszkieterowie pod hasłem: Jedna za wszystkie, wszystkie za jedną.

Pozornie ich problemy rozgrywają się wokół płci brzydkiej i różnorakich perypetii z mężczyznami związanych, jednak jeśli zastanowić się chwileczkę nad ukazanymi w "Jak to robią twardzielki" sytuacjami, wszystkie trzy dobijające do trzydziestki kobiety walczą o znacznie poważniejsze względy niż tylko o miłość, szczęście i achy oraz ochy tego wymarzonego, jedynego. Mariola Zaczyńska pisze lekko, ze swadą i ogromną dozą humoru, mimo to nie pomija tematyki walki o własną pewność siebie, wiarę w przyszłość i ludzi oraz pokazuje, że zawsze warto wybaczyć.

Od czasów swojego powieściowego debiutu ("Gonić króliczka") siedlecka autorka podąża konsekwentnie ścieżką, na której rozbawia do łez czytelnika, wzrusza i pokazuje, że w ten sposób też można porozmawiać o poważnych, codziennych sprawach. Po "Jak to robią twardzielki" trzeba sięgnąć niezależnie od płci i wieku... Obcowanie z tą powieścią to czas refleksji, dużo śmiechu, masa gagów, jakie można przenieść by na ekran komedii romantycznej, a przy tym wszystkim dużo par twardziel plus twardzielka.

Życzę miłej lektury i Yahuuu w „Rajdzie Szampania” w towarzystwie znanej już z "Gonić króliczka" zadzierzystej, niepowtarzalnej petardy - Alberty. Aha, i pamiętajcie, miłość może spotkać twardziela czy twardzielkę zawsze i wszędzie… niezależnie od wieku…


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 06 marca, 2011

„Jak to robią twardzielki...” to druga po „Gonić króliczka” powieść w dorobku Marioli Zaczyńskiej. Zapowiadana jako typowa powieść dla kobiet, które chcą poczytać o losach trzech przyjaciółek, a przy tym nieźle się pośmiać. Wydaje mi się, że to zamierzenie się udało.

Bohaterkami powieści są trzy trzydziestoletnie przyjaciółki: policjantka Brysia, dziennikarka Gośka i naukowiec Sabina. To właśnie one są tytułowymi twardzielkami. Poznajemy je w trudnych dla każdej z nich sytuacji. Brysia po kolejnym nieszczęśliwym związku wyżywa się na worku treningowym, Gośkę prześladuje mężczyzna, który nie zgadza się z jej artykułami, Sabina za to ma dylemat czy matka, która porzuciła ją w dzieciństwie zjawi się na jej ślubie. Każda z dziewczyn oprócz własnego problemu, stara się pomóc swoim przyjaciółkom, a także pozostać twardzielką. Okazuje się, że nic nie jest łatwe, a problemy dopiero się zaczynają.

Autorka serwuje nam szybką akcję, zabawne sceny i cięte dialogi. Plejada barwnych bohaterów, jak na przykład motocyklista Bodzio z małą suczką na wystawie psów czy reporterka Alberta nie hamująca się w ostrych tekstach nawet w obecności kamery, także wzbogaca książkę. Czyta się szybko i przyjemnie, choć na pierwszy rzut oka widać, że to typowa literatura dla kobiet, rozrywkowa z elementami romansu. Można zauważyć także niedociągnięcia. Autorka mimo iż przedstawia bohaterki jako twardzielki, pełne feministycznego podejścia do życia, to pozwala im na wzdychanie do każdego mężczyzny, który zwróci na nie uwagę. Mnogość wątków, porozpoczynanych bardzo szczegółowo mści się w końcowej części, gdy autorka nie bardzo wiedziała już co z nimi zrobić.

W powieści widać także uwielbienie dla zwierząt autorki, a także jej własne doświadczenia odnośnie hodowli koni czy psów.

Powieść na pewno spodoba się kobietom pragnącym lekkiej historii o przyjaciółkach przezwyciężających przeciwności losu, zakończonej happy ednem.



Książkę otrzymałam od wydawnictwa Sol.


Przeczytana: 15 stycznia, 2011

Mariola Zaczyńska - nigdy nie czytałam żadnej książki tej autorki, debiutowała książką "Gonić króliczka".
"Jak to robią twardzielki" to książki z serii Monika Szwaja poleca! którą to bardzo lubię. Jest to seria jak ja to mówię z uśmiechem, bo humoru w nich nie brakuje.

Teraz padło na "Jak to robią twardzielki", historia trzech kobiet : Brysi, Gosi i Sabiny, które z pozoru są twardo stąpającymi po ziemi kobietami.
Brysia czyli Brygida, policjantka, mieszka z mamą i jej psiakami. W pracy fajny kumpel, w życiu prywatnym niezastąpiona przyjaciółka, niestety póki co nie trafiła na swoją druga połówkę.
Gosia - dziennikarka, piękna, wolna i samotna. Nastawiona do życia bojowo, uparta singielka, choć zaczyna jej dokuczać samotność.
Sabina - wychowywana przez ciocię, wyrosła na wspaniałą i mądra kobietę, niestety z wczesnego dzieciństwa, kiedy to wychowywała ją matka wyniosła same kompleksy. Jako jedyna z przyjaciółek - muszkieterek ma narzeczonego i w najbliższym czasie planują ślub.
Co łączy te kobiety???? przede wszystkim niezawodna przyjaźń, to ,że próbują być twarde, uparte i się wspierać. Niestety los płata figle i z tych figli śmiałam się do łez!!!!!!

Jak tu najszybciej podsumować książkę??????? może tak : z ogromną dawką humoru !!!!!!
Tak, tak humoru w niej nie brakuje, po ciężkim dniu, udało mi się odprężyć i nieźle pośmiać!!!!Autorka ma świetne pomysły na to by rozbawić czytelnika. Płakałam ze śmiechu, zabawne historie, wpadki czy też fajne dialogi to coś co lubię i tego mi tu nie zabrakło!!!
"Jak to robią twardzielki" polecam wszystkim, którzy uwielbiają się śmiać!!!!Polecam też tym. którzy kochają konie, psy i pająki - tych nie brakuje w powieści ....
Książka na pochmurne, depresyjne wieczory jest idealna!!! Osobiście kiedyś do niej powrócę i postaram się o debiutancką książkę autorki.


Przeczytana: 23 marca, 2011

Jak to robią twardzielki to nie jest wcale opowieść o nieradzących sobie kobietach, ani o słabej płci tylko o odważnych i mimo wszystko walecznych kobietach. Bohaterkami tej historii jest Sabina - pani profesor, która być może wyjdzie za zwariowanego biologa oraz będzie musiała poradzić sobie ze swoją matką; Brysia - policjantka nie przyznająca się do swojego zawodu po uszy zakochana w niejakim Sławku oraz Gosia - dziennikarka, która musi pokonać swoje problemy z niejakim Wieśmakiem - żurnalistą, który trochę jej dokucza....

Oprócz głównych bohaterek w książce przewija się wiele innych kobiet i jak to kobiety - zakochują się, muszą przetrwać rozstania oraz kłótnie, pokonać płacz, ale i realizują się zawodowo szukając wielu ciekawych incydentów. Kobiety z tej książki jednak są właśnie Twardzielkami - nie poddają się, są gotowe się zemścić na mężczyźnie, który je skrzywdził, są gotowe użyć podstępu żeby tylko odkryć kto tak na prawdę chce im zaszkodzić... Niech Was pozory nie zmylą kobiety te to nie są wcale jakieś chimery, ani nic takiego, po prostu potrzebują one miłości i zrozumienia, ale kiedy trzeba potrafią pokazać "pazurki".


Skoro książka ta jest o perypetiach z płcią brzydką ( panowie proszę mi się tu tylko nie obrazić za to określenie ;]) to może na chwilkę się przy nich zatrzymamy. Mamy tu ciekawe ich zbiorowisko ;].
Bartek - taki troszkę fajtłapa, może wręcz pantoflarz? Zrobi wszystko co jego ukochana chce, a nawet zrobi coś dla jej dobra mimo iż przyniesie to jeszcze gorsze skutki. Może niezbyt specjalna postać, ale takich też my kobiety kochamy, no bo niektóre z nas lubią sobie porządzić w domu ;]
Sławek - no niestety miły, opiekuńczy mężczyzna okazał się strasznym kłamcą i typem spod ciemnej gwiazdy no, ale o tym to już musicie koniecznie poczytać ;]
Marek - na początku interesujący gość tylko taki trochę powściągliwy w uczuciach, ale jak później się okazuję wszystko zostaje jego wybrance serca wynagrodzone ;]
I jak dla mnie najzabawniejszy bohater - motocyklista Bodzio - bardzo uczuciowy właściciel malutkiej suczki, którą wystawia na pokazach ;] kto by się spodziewał, że taki wielki człowiek ma wielką i piękną duszę, a nie tak jak większość ludzi myśli jest chamem....


Już żeby więcej nie zdradzać wrócę do moich wrażeń ;] Bardzo zabawna i wzruszająca opowieść. Momentami denerwujące są niektóre postacie, ale przez sytuację z panią Wandzią spadłam z łóżka ze śmiechu, a to pokazuję, że książka jest napisana świetnie i niesamowitą lekkością ;] Książka idealna na chwilę odskoczni od realnego życia i myślę że idealna do czytania na plaż, dlatego uważam, że ta książka powinna dalej wędrować i obdarzać swoją pozytywną energią miliony ludzi na świecie ;]

Książkę otrzymałam w akcji "Włóczykijka" http://spopa1.blogspot.com//


Przeczytana: 13 kwietnia, 2011

I o to stało się. Przeczytałam drugą już „Włóczykijkę”. I do tego w jakich warunkach! Bez prądu, przy świeczce, nawet recenzje pisałam przy lampce, która (o zgrozo!) powoli gasła… No ale wracając do książki. Musiała naprawdę mi się podobać skoro podczytywałam ją jak tylko mogłam, No nie? ;)

Trzy twardzielki – Sabinka, Gosia i Brysia. Przyjaciółki od zawsze, teraz trochę się od siebie oddalają. Każda ma jakiś sekret i zajmuje się czymś innym. Brysia jako policjantka pracuje nad pewną sprawą, Gosia – reporterka zazwyczaj pisząca sama teraz musi napisać z kimś artykuł. No i Sabinka, nauczycielka szykująca się do ślubu, na którym ma być matka… niestety. Mamy też inne ciekawe postacie takie jak Pani Jadzie, Alberta, Pani Wandzia, Bartek oraz tajemniczy Wieśniak i parę innych. Każda z postaci coś wnosi. Jak się potoczą losy dziewczyn i innych bohaterów nie zdradzę. Jak widać prawie nic nie ujawniłam ;)

Jeśli bym musiała opisać książkę jednym zdaniem napisałabym „Książka jest świetna!” Na szczęście nie muszę mieścić się tylko w jednym zdaniu. Jak tylko przyszła zaczęłam ją podczytywać, na drugi dzień zamiast skupić się na nauce siostrzeńca to też podczytywałam gdy robił zadania i przyswajał sobie słówka. I nić, że nie miałam prądu. No ale teraz o książce. Moim zdaniem w książce poruszone są ważne tematy. Zaczynając od przyjaźni, a kończąc na chorobie umysłu. Tytułowe twardzieli zmagały się same ze sobą, swoją przeszłością, ale mimo wszystko przyjaciółki i rodzina w postaci cioci lub mamy zawsze są gotowe im pomóc i nieść pocieszenie. Mimo wszystko potrafiły zawalczyć o swoje i znaleźć szczęście. Tylko żałuje, że losy Brysi są takie nie pewne, ale wierzę, że i dla niej zaświeci słońce. Śmiałam się z nimi, płakałam i bałam. Pająki!! A fuj!!.

Czy książka powinna dalej się włóczyć? Moim zdaniem jak najbardziej! Pełna humoru i nauk. Nauk dla bohaterek i dla nas.


Autor: Mariola Zaczyńska
Tytuł: Jak to robią twardzielki…
Wydawnictwo: SOL
Rok wydania: czerwiec 2010
Liczba stron: 298


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Pani Zaczyńska jest dziennikarką mieszkającą w Siedlcach. Moje pierwsze z nią skojarzenie, to postać Gośki – jednej z głównych bohaterek jej książki. Troszkę może nadinterpretuję, ale wydaje mi się, że Pani Mariola troszkę swoją powieść oparła na jakichś tam doświadczeniach. Nie mam nic przeciwko, bo wyszło jej to świetnie i z korzyścią.
Tytułowe twardzielki, to trzy przyjaciółki – Brysia, Gosia i Sabina. Życie raczej ich nie oszczędza, co rusz spotykają je kłopoty, których w ogóle nie przewidują, faceci płatają im okropne figle, a one, jak przystało na twardzielki, muszą sobie z tym radzić. I radzą całkiem nieźle, jeśli już chcecie wiedzieć.
Brysia jest policjantką, aktualnie próbuje wytropić faceta o wiele mówiącym pseudonimie „Boski”, który kokietuje bezbronne panie by później bez skrupułów odrzucić i wziąć się za następne. Gośka, to reporterka o wyjątkowo ciętym języku, która zostaje zaatakowana na łamach prasy przez niejakiego Wieśmaka. Sabcia natomiast, wychodzi za mąż i musi zaprosić na wesele swoją „niedoszłą” matkę, co już zwiastuje nie lada kłopoty.
W tle znajdziemy masę innych bohaterek, między innymi mamę Brysi Wandę wraz z jej ukochanymi pieskami, ciocię Sabinki Jadzię, która dałaby się za nią pokroić, czy szaloną oldreporterkę Aldonę, która niejednym nas zaskoczy.
Książka napisana jest z ogromną dawką humoru, który objawia się zazwyczaj w najmniej oczekiwanej chwili i niejako rozprasza rosnące napięcie ku uldze czytelnika. Z każdej opresji można tu wyjść prędzej czy później z podniesionym wysoko czołem i uśmiechem na twarzy.
Dziewczyny płaczą, śmieją się i wkurzają razem, mają również wielką wyobraźnię i masę nieprawdopodobnych pomysłów do zrealizowania. Właśnie dzięki tym pomysłom, książkę czyta się tak szybko i z uśmiechem na ustach.
Powieść idealna na każdy czas. W momencie kryzysu emocjonalnego można w niej znaleźć solidne ramiona trzech bohaterek, a w razie euforii, dodatkową dawkę humoru i rozrywki. Jest to typowa literatura kobieca, przy której można się bez przeszkód zrelaksować i odetchnąć od codzienności i zobaczyć, jak to robią twardzielki.
Polecam każdej kobiecie, bo myślę, że każda z nas może tutaj znaleźć coś dla siebie, a przy tym miło spędzi czas. Bardzo się cieszę, że udało mi się przeczytać, bo lubię takie mało wymagające lektury, które wciągną mnie na całego i zostawią po sobie miły ślad. Bo o Twardzielkach nie zapomnę prędko.


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 kwietnia, 2011

Jak miło i przyjemnie czyta się takie książki.
A i przy okazji łez (ze śmiechu) jest co niemiara:)

Trzy przyjaciółki Brysia (Brygida) policjantka, zakochana w Sławku, który właściwie nie ma na imię Sławek, i właściwie nie jest tym kim jest, Gocha dziennikarka słynąca z ostrego języka poszukująca Wieśmaka ( nie, nie tego z Mc Donalda), Wieśmaka, który śmiał ją obrażać ( w jej mniemaniu oczywiście) na łamach gazety, i Sabina,która ma socjopatyczną matkę i narzeczonego, który kocha pająki.
Wszystkie trzy przeżywają swoje wzloty i upadki, śmieszne i mniej śmieszne historie.
Przy okazji zaznajamiają się z nowymi ludźmi, którzy mnóstwo śmiesznych rzeczy wnoszą do książki.
Wystawy psów, szampański rajd czy agencja towarzyska panów to tylko część tego co znajduje się w książce.
O czym książka? O wszystkim i o niczym. Ot taka fajną odprężająca pozycja:)
Polecam, szczególnie oczywiście na poprawę humoru.


Przeczytana: 20 maja, 2011

Bo faceta trzeba sobie okręcić wokół małego paluszka :)

„Jak to robią twardzielki…” – Mariola Zaczyńska
wyd. SOL
rok: 2010
str. 298
Ocena: 5/6

„Ja ci… kur… pomilczę… Ja ci… kur…. zniknę… Jeszcze… kur…. na kolanach… kur… przyjdziesz…”*

Kilka dni… kilka długich dni. Kilkadziesiąt godzin, kilka tysięcy minut… ogrom czasu poświęciłam na lekturę Twardzielek. Czemu? To absolutnie nie z winy książki. Wszystko przeze mnie. Jakaś ostatnio jestem… do tyłu. Ale mniejsza z tym. To już było. Skończyło się. Liczę, że przy następnej powieści już będzie lepiej. Ruszę jak z kopyta i przeczytam książkę ekspresowo.

Książka „Jak to robią twardzielki…” na rynku gości już od jakiegoś czasu i przyznać muszę, że od dość dawna mnie intrygowała. Sporo o niej przeczytałam, wiele recenzji przewinęło się przez mój pulpit i postanowiłam, że przeczytam. Będzie okazja, to przeczytam. Okazja się nadarzyła, połączyły się dwie ścieżki, to jest moja współpraca z Wydawnictwem SOL i akcja Włóczykijka i tak oto Twardzielki zagościły w moich skromnych czterech ścianach.

O czym są? Przyznać muszę szczerze, że… trudno powiedzieć  Bo one są… są… zakręcone… zwariowane… nieziemskie…. porażające. Twardzielki są niezwykłe. Wciąż jestem pod ich urokiem. Przysiadam na chwilę, by zastanowić się nad fabułą tej książki i… wybucham śmiechem. Przypominam sobie poszczególne akcje… i nie potrafię się opanować. Muszę się śmiać, uśmiechać i prychać. Bo co innego mi pozostaje przy takiej komedii? Tylko śmiech :).

Twardzielki to opowieść o trzech przyjaciółkach – Brysi, Gosi i Sabinie. Brysia, która nienawidzi oryginalnej wersji swojego imienia jest mistrzynią kraju w kick-boxingu, a przy tym nieustraszoną policjantką. Od kilku miesięcy umawia się ze Sławkiem, zawodowym żołnierzem, człowiekiem przedkładającym ponad wszystko swoją rodzinę, do której zalicza samotnie wychowywaną córeczkę i matkę, która pomaga mu przy dziecku. Gośka to zwariowana reporterka, z dość ciętym językiem. Jakiś czas temu postanowiła, że… koniec z przelotnymi związkami. Wszystko albo nic. Miłość aż po grób, albo żegnaj kochanie. Życie stawia na jej ścieżce nie lada przeciwnika – Wieśmaca, który prowadzi z nią polemiczne artykuły na łamach konkurencyjnych tygodników. Do tego szef do pracy przy najnowszym artykule przydziela jej współpracownika. Sabina ma za sobą dość trudne dzieciństwo. Matka zawsze traktowała ją jak wroga numer jeden, wyśmiewała ją i sprawiała, że czuła się jak brzydkie kaczątko. W takim przeświadczeniu wyrosła Sabcia i z tym boryka się w dorosłym życiu. Mimo tych przeciwności znalazła idealnego dla siebie partnera, z którym wkrótce ma zamiar rozpocząć nowe życie. Nie da się jednak tego zrobić, nie zapraszając do siebie matki. Co spotka dziewczyny? Jakie przeciwności postawi los na ich drodze? Jak sobie z nimi poradzą? Czy wyjdą z opresji, czy wytrwają w danych sobie obietnicach? Wreszcie, jak to robią Twardzielki? Na te i na wiele więcej pytań odpowiedzi znajdziecie w książce Marioli Zaczyńskiej.

Ja ze swojej strony dodać mogę jeszcze, że książkę czyta się bardzo przyjemnie, a czas z nią spędzony zdecydowanie zaliczyć należy do bardzo udanego. Wartka akcja, świetne gagi, porywające dialogi, to tylko niektóre z zalet powieści Wydawnictwa Sol, którą miałam okazję przeczytać. Polecam więc wszystkim, którzy mają dość szarej rzeczywistości, którzy pragną oderwać się od codzienności i przenieść w świat… zupełnie nie z tej ziemi :).

*str. 172


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego, 2011

Pasjonująca lektura, dla kogoś, kto sam jest twardziel(-em,-ką). Niestety, ja do tej grupy nie należę... Ale dla kogoś, kto miewa podobne problemy męsko-damskie, polecam.Trza sobie umieć radzić, jak w jakimś dowcipie powiedział baca, zawiązując but dżdżownicą... Polecam bacy i jemu podobnym!
A tak, na serio, to uśmiałam się kilka razy serdecznie nad tą powieścią i uważam, że dobrych zakończeń nigdy dosyć!Gdyby ktoś w branży filmowej zauważył jej potencjał, pozwolił autorce opracować scenariusz ( w końcu profesjonalistka!)i zatrudnił do głównych ról jakieś nowe, świeże twarze z talentem, a nie te, co stale goszczą na ekranie, byłaby z tego niezła komedia romantyczna, w sam raz na spędzenie popołudnia z miłą osobą...


Przeczytana: 09 grudnia, 2010

książka całkiem przyjemna, bardzo szybko się czyta i wciąga niesłychanie :-) fajnie by było przeczytać dalsze losy Twardzielek


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: lipiec, 2011

Od zawsze wiadomo, że mężczyźni boją się silnych i pewnych siebie kobiet, nie wszyscy, ale trzeba przyznać, że się ich obawiają. Gośka, Brysia i Sabina - trzu główne bohaterki, trzy twarde charaktery, trzy silne kobiety. Jak każde marzą o doskonałej miłości, partnerze, który zrozumie ich potrzeby.


Powieść niezwykle mnie rozbawiła, były momenty w których nie mogłam przestać się śmiać, lecz były i takie przy których łza kręciła sie w oku. Wszystkie bohaterki były wspaniałe, jednak mi najbardzieś spodobała się Małgorzata Zuber. Jej wybuchowosć, szczerość, stanowczość i opanowanie zrobiły na mnie największe, oczywiście pozytywne wrażenie. Prawdziwa kobieta z charakterem. Perypetie Małgorzaty były, moim skromnym zdaniem, najzabawniejsze, pełno w nich dynamizmu, komizmu, ale także powagi.


Wartymi uwagi są także dwie pozostałe bohaterki Brysia i Sabina. Brysia - policjantka, zakochana w Sławku, żołnierzu, samotnie wychowującego córkę. Jako stróż prawa kobieta nie boi się przesłuchać najgroźniejszego bandziora jednak jeżeli chodzi o spotkanie z córka Sławka nie jest dobrej myśli, tym bardziej, że nie powiedzia swojemu partnerowi czym naprawde się zajmuje.

Sabina natomiast jest kobietą spokojną, cichą ale stanowczą, przynajmniej jak małam takie odczucie. Jest narzeczoną Bartka - naukowca, miłośnika pająków, jednak ich zwiążek przechodzi prawdziwą próbę.


Godnymi zwrócenia uwagi są także Alberta i Wanda, dwie szlone kobiety idące za swoim marzeniem.


Lektura bardzo, bardzo przyjemna, optymistyczna, polecam.:)

Miłego czytania.

Pozdrawiam :)
Więcej recenzji na:
http://recenzje-ksiazek-teybit.blogspot.com/
Zapraszam - Teybit


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 kwietnia, 2011

Książka o trzech twardzielkach:Sabince,Gosi i Brysi.Są przyjaciółkami od zawsze.W pewnym momencie się od siebie trochę oddalają.Każda z nich ma jakiś sekret.Brysia-policjantka pracuje nad pewną sprawą,Sabinka-nauczycielka szykująca się do własnego ślubu,Gosia-reporterka,która sama zawsze pisze artykuł,a teraz musi go z kimś napisać...Są też inne ciekawe postacie np.Pani Jadzia,Bartek i parę innych...No dobra, nie będę się rozpisywała, bo jeszcze przez przypadek opiszę całą książke..xD
Jeśli miałabym opisać tą książke jednym zdaniem napisałabym: "Książka jest świetna i pełna humoru". ;))


Na półkach: Przeczytane, Pożyczone
Przeczytana: 05 lutego, 2012

Książka jest rewelacyjna jest w niej wszystko co dobre a mianowicie dużo akcji, dużo wzruszeń a co najważniejsze śmieszy do łez.Polecam z czystym sumieniem bo naprawdę warto przeczytać.


Przeczytana: 30 kwietnia, 2012

Bardzo śmieszna, dobra aby odstresować się


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 lipca, 2011

Super. Goraco polecam :))


Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2011 rok

Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 17 maja, 2012