Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Balladyny i romanse

Seria: Proza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,9 (1252 ocen i 169 opinii) Zobacz oceny
10
80
9
161
8
242
7
302
6
231
5
123
4
35
3
49
2
21
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308044940
liczba stron
526
słowa kluczowe
literatura polska, satyra
język
polski

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej. Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też...

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.

Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za Gesty, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 272
Grzegorz Śmiałek | 2012-02-20
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 stycznia 2012

Balladyny i romanse to powieść o zwyczajnych ludziach, powiedziałbym nawet, że to apoteoza zwyczajności. Wszelkie istoty boskie pełne chwały i lśnienia z czasem upodabniają się do istot ludzkich. Bogowie greccy schodzą z Olimpu, bogowie chrześcijańscy „schodzą z krzyża”. Tylko staruszek bóg prowincji chrześcijańskiej zostaje na „górze gór i chmurze chmur” dręcząc się wyrzutami i milcząc niewymownie w ostatniej podniebnej knajpie sącząc ambrozję.



Karpowicz obnaża bogów, wyśmiewa się z bogów umiejętne w powieści nawiązując do mitów, wszelakich podań, Biblii i Koranu. Miesza to wszystko w powieściowym kotle i podaje na mistycznej tacy podważając smak i jakość potrawy. Oto Olga, Karpowiczowska bohaterka ludu kupująca w Biedronce, oto Janek „Luj podwórkowy” jakby nazwał go Michał Witkowski. Janek, który pod wpływem niewidzialnej boskiej ręki staje się dobrym i pomocnym chłopcem. Oto Rafał onanista, który na kanapie w swym domu w jednej ręce trzyma piwo, a w drugiej biodra nagiej bogini. Całą szlachetność bóstw mąci seks i wyuzdanie i chociaż niepoprawnością byłoby powiedzieć, że na tym osadza się ta powieść, to tak w istocie trochę jest.



Pisarz przedstawia w swej powieści niezwykły koniec świata. Ale nie tego ziemskiego, a boskiego. Kto mógł przypuszczać, że taka będzie kolej rzeczy. Ziemianie wygrali, boskość poszła „do piachu”. I jak tu mieć szacunek do boga, obojętnie jakiego, bo wszyscy byli tacy sami, pełni cech ludzkich, irytacji, zażenowania, wściekłości. Karpowiczowska boskość nie wiąże się w żaden sposób ze wszechwiedzą i wszechmocą. Jest podatna na zakazy i obostrzenia. Poznajemy Jezusa, pięknego boga chrześcijańskiego, który od czasów „krzyża” jest w delikatnym i milczącym konflikcie ze swoim Ojcem. Jest też Ramzes, który szuka w wodach Nilu swego przyrodzenia, jest Eros, który razem ze swymi „tatami” Aresem i Hermesem przybywa do Polski – kraju z promocji i stara się radzić sobie w mieszkanku z jednym pokojem, za to z łazienką z wielkim basenem.



Co ciekawe w powieści, Karpowicz z precyzją miesza wydarzenia religijne z literackimi, bo oto pojawia się Balladyna morderczyni swej siostry, która zakłada w „mieście miast” firmę cateringową służąc bogom i spełniając ich wszelkie zachcianki. Albo należy podejść do tematu inaczej i stwierdzić, że pisarz wszystkie postacie traktuje fikcyjnie, jak bohaterów literackich. Buduje on tutaj nową Biblię, zmienia historię, zamyka piekło, a później i niebo na trzy spusty. Brata bóstwa z ludźmi, nie ma tu różnicy między boskością a człowieczeństwem. Wszyscy są sobie równi, tak samo cierpią, tak samo kochają i finalnie tak samo umierają.



To powieść o wielu bohaterach, o zatarciu granic między jednam światem a drugim. Bohaterowie są w ciągłym ruchu, w ciągłej wędrówce. Tyczy się to zarówno bogów, jak i ludzi. Jezus wędruje ze świątyni do świątyni, rodzi się i umiera, Kama i Artur również są w podróży szukając swych przyjaciół. Losy bogów i ludzi wzajemnie się przenikają na początku, a z czasem stają się jednym. Nie wiadomo co będzie dalej, nie wiadomo jakie przyniesie to konsekwencje, jedno wiadomo, że zejście bogów na ziemię było nieuniknione. Karpowicz podważa tym samym stosunek do wszelakich religii i prowokuje do dyskusji. To powrót do mitologii greckiej, której znajomość nie raz przydaje się w trakcie czytania. To dobra powieść, nawet bardzo dobra i powinno się ją przeczytać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Karaluchy

Przebrnęłam. Najsłabsza ksiazka Nesbo jaką dotąd czytałam. Za dużo watków, oczywiście rozumiem ich mnogość z uwagi na to, że na koniec wiele z nich si...

zgłoś błąd zgłoś błąd