Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Balladyny i Romanse

Seria: Proza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,9 (1108 ocen i 155 opinii) Zobacz oceny
10
73
9
142
8
205
7
272
6
212
5
106
4
31
3
43
2
18
1
6
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788308044940
liczba stron
526
słowa kluczowe
literatura polska, satyra
język
polski

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej. Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też...

Sprawy na Ziemi nie idą najlepiej.

Starych, potężnych bogów wyparli trywialni, ale i bezwzględni bożkowie popkultury. Świat globalnej wioski nie daje poczucia stabilności i bezpieczeństwa. Osamotnieni ludzie już dawno stracili nadzieję na odmianę losu, żyją z dnia na dzień, apatyczni i znudzeni… na domiar złego zaczyna brakować kawy. W niewyjaśnionych okolicznościach znikają też żelazka.

Pewnego dnia bogowie postanawiają działać. Dużą grupą zstępują wśród ludzi. Czy Nike, Afrodycie, Jezusowi, Ozyrysowi, Lucyferowi i innym uda się przywrócić właściwe hierarchie? Czy ludzkość jeszcze raz uwierzy? I dlaczego bogowie, mając tak wiele możliwości, na miejsce swego „zniebozstąpienia” wybrali akurat „kraj w promocji”, czyli Polskę?

Najnowsza powieść Ignacego Karpowicza, nominowanego do Nagrody Nike za Gesty, to świetnie skonstruowany, ironiczny traktat o współczesności. Zabawny i przerażający zarazem. Prowokacyjny i obrazoburczy. Jednym się spodoba. Drugim nie. I tak ma być.

 

źródło opisu: www.wydawnictwoliterackie.pl

źródło okładki: www.wydawnictwoliterackie.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1568

Bogowie schodzą z Olimpu

Ignacemu Karpowiczowi w nominowanej do nagrody Nike powieści „Balladyny i romanse” przyświecał ambitny plan – stworzyć mega-powieść, ukazać syntezę świata przez pryzmat polskiej rzeczywistości, odpowiedzieć na podstawowe pytania o sens życia. Aluzja do „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza zawarta w tytule sugeruje przełomowy charakter tej powieści. Z drugiej strony jest to próba przeniesienia klasycznego eposu do realiów XXI wieku. Świadczy też o owej przełomowości bogaty, 600-stronicowy rozmiar, bo to unikalny przypadek w twórczości Ignacego Karpowicza, dotychczas jego książki były nieco skromniejsze. Zresztą, w ostatnim czasie polska proza oscyluje w okolicach trzystu stron („Lód” Dukaja jest chlubnym wyjątkiem). Wiele obiecuje także intrygująca okładka, rozciągnięta między klasycznym, greckim pięknem a sztuką współczesną.

Nie mam wątpliwości, że Ignacy Karpowicz dużo wie o filozofii i o kulturze. Problem chyba leży w tym, że nie potrafi z tego należycie skorzystać – niestety wykładnia tej wiedzy jest w książce, mówiąc delikatnie, mało oryginalna pod względem formy. Porównałbym to do wytartego konceptu dużego rozpędu, by wyważyć otwarte drzwi. Z jednej strony miałem, czytając „Balladyny...”, wiele razy wrażenie, że sam myślę podobnie, że autor ma rację, ale wcale mi to nie pomagało w przekonaniu się do tego dzieła. Jestem niemal pewien, że gdyby Karpowicz napisał religioznawczy esej, to udałoby mu się wszystko ładnie i przekonująco podsumować. Niestety rozczarowała...

Ignacemu Karpowiczowi w nominowanej do nagrody Nike powieści „Balladyny i romanse” przyświecał ambitny plan – stworzyć mega-powieść, ukazać syntezę świata przez pryzmat polskiej rzeczywistości, odpowiedzieć na podstawowe pytania o sens życia. Aluzja do „Ballad i romansów” Adama Mickiewicza zawarta w tytule sugeruje przełomowy charakter tej powieści. Z drugiej strony jest to próba przeniesienia klasycznego eposu do realiów XXI wieku. Świadczy też o owej przełomowości bogaty, 600-stronicowy rozmiar, bo to unikalny przypadek w twórczości Ignacego Karpowicza, dotychczas jego książki były nieco skromniejsze. Zresztą, w ostatnim czasie polska proza oscyluje w okolicach trzystu stron („Lód” Dukaja jest chlubnym wyjątkiem). Wiele obiecuje także intrygująca okładka, rozciągnięta między klasycznym, greckim pięknem a sztuką współczesną.

Nie mam wątpliwości, że Ignacy Karpowicz dużo wie o filozofii i o kulturze. Problem chyba leży w tym, że nie potrafi z tego należycie skorzystać – niestety wykładnia tej wiedzy jest w książce, mówiąc delikatnie, mało oryginalna pod względem formy. Porównałbym to do wytartego konceptu dużego rozpędu, by wyważyć otwarte drzwi. Z jednej strony miałem, czytając „Balladyny...”, wiele razy wrażenie, że sam myślę podobnie, że autor ma rację, ale wcale mi to nie pomagało w przekonaniu się do tego dzieła. Jestem niemal pewien, że gdyby Karpowicz napisał religioznawczy esej, to udałoby mu się wszystko ładnie i przekonująco podsumować. Niestety rozczarowała mnie forma.

W takich magicznych obrazkach przoduje u nas Mariusz Sieniewicz – jego „Czwarte niebo” i „Rebelia” to dobre przykłady wielkich zamiarów i marnego skutku, chociaż zdaję sobie sprawę, że książki te mają swoich zwolenników. Wszystkie wyżej wymienione pozycje z „Balladynami i romansami” na czele łączy wspólny mianownik językowej nieporadności, który tworzy nieprzyjemny zgrzyt między dużym tematem a „prozaiczną” formą. Mój główny zarzut to językowa monotonia, która nie pozwala rozróżnić języka bogów od języka ludzi, a pracownik naukowy posługuje się taką samą składnią jak kasjerka w markecie. Wszyscy mówią do siebie kolesiowatym slangiem, co miało chyba odcinać się od pompatyczności stylu Coelho, a wyszło jak luzacki Coehlo.

Bogowie zstąpili na Ziemię. I tyle. Ta gruba księga rozłazi się na poszczególne epizody, narracja jest naiwna i może ktoś znajdzie tu mądrości, ale dla mnie to tania wyprzedaż, a nie świeży towar. Bogowie ztąpili na ziemię. No i co z tego. Wyszło pretensjonalnie, a mogło być zwiewnie, lekko i wesoło jak na przykład w „Niehalo”.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2330)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 2391
Koronczarka | 2016-10-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 23 października 2016

O!! pomyślałam sobie z uznaniem po przeczytaniu pierwszych paru stron o Oldze i Janku. Książek opisujących naszą współczesność nie ma tyle, by orzec, że jest ona już dostatecznie opisana, więc może ta? Ale zamiast spodziewanej analizy współczesności pojawiali się coraz to nowi bohaterowie, bezwładnie powiązani ze sobą (no dobra, w życiu też mamy chaos, pomyślałam). Autor zaczął ostentacyjnie lekceważyć związki przyczynowo-skutkowe (do tego przyzwyczaja nas od pewnego czasu rzeczywistość, a w poczynaniach moich uczniów też widać tego typu zaburzenia od czasu do czasu, więc może to signum temporis, myślę sobie coraz bardziej zirytowana, bo w gustach jestem raczej bardziej tradycjonalistką i jeśli artysta ucieka w jakieś deformacje, to chciałabym wiedzieć, czemu ma to służyć). Czytam coraz bardziej zniesmaczona nie tylko tym, że autor prowadzi mnie na jakieś manowce, ale przede wszystkim językiem. Ten w widocznych wysiłkach autora ma być odkrywczy, oryginalny. Czasem się udaje, ale...

książek: 1366
PABLOPAN | 2015-05-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 12 maja 2015

Nieba nie ma, wzorem PGR-ów zostało zlikwidowane. Ludzie, stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, stają się wzorem do naśladowania dla bogów wszelkiej maści religii i obrządków. Rzeczeni bogowie zstępują na ziemię i trafiają do Polski - "kraju w promocji". Ignacy Karpowicz powinien rozważyć napisanie mitologii dla młodzieży. Jestem przekonany, że jego sposób przedstawiania bóstw wzbudziłby zainteresowanie i zachwyt (sam chętnie przeczytałbym mity przez niego opowiedziane). Ogromny szacunek wzbudza lekkość z jaką Autor posługuje się polszczyzną. Język, niczym guma, poddaje się zabiegom Karpowicza, a w efekcie powstają zdania perełki precyzyjnie wyrażające myśli. Jedyny zarzut wobec "Balladyn", to niepotrzebne, przydługie i nudnawe wtręty filozoficzne. Niemniej jednak bawiłem się świetnie i zdecydowanie polecam!

książek: 1375
Wojciech Gołębiewski | 2015-01-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 stycznia 2015

Po nieudanej randce z jego „Gestami”, uległem namowom Pawła, mojego znajomego z „lubimy czytać” i podjąłem próbę weryfikacji swojego zdania na temat Karpowicza. Przyznaję uczciwie, że Paweł zachwalał tylko „Sońkę”, a z kolei na „Ości” narzekał. Natomiast ja znalazłem w torontańskiej bibliotece tylko „Balladyny i romanse”, których objętość mnie przeraziła /prawie 600 stron/.
Są wśród czytelników sympatycy jego książek, jak i przeciwnicy. Argumentację jednych i drugich możecie Państwo wyczytać z ich licznych recenzji. Nie zamierzam też przytaczać słów krytyki z mojej recenzji „Gestów”. Chcę natomiast wyrazić głębokie wyrazy współczucia młodemu człowiekowi, jakim jest niewątpliwie Karpowicz /ur.1976/, że ma spaczone wyobrażenie o sztuce uprawiania seksu.
Tak, bo seks jest dziedziną sztuki uprawianej poniekąd instyktownie, której arkana są dostępne samoistnie ...

książek: 0
| 2011-03-23
Na półkach: Przeczytane, 2011
Przeczytana: 23 marca 2011

Mam problem z tą książką jak z rzadko którą, z jednej strony Karpowicz miał dobry, może nawet bardzo dobry pomysł, z drugiej nie do końca potrafił go wykorzystac zwłaszcza w drugiej części książki - już po zejściu bogów na ziemię. Wcześniejsze epizody - zwłaszcza te dziejące się w mieście miast czytałem z niekłamaną przyjemnością. Potem zaczął się hardcore a akcja stanęła jakby ktoś zaciągnął ręczny. Bohaterowie zlali się w jedno, zwłaszcza ci ludzcy. Nawet typowy przygłup Janek w drugiej części książki staje się trawionym angstem filozofem rozważającym rolę związku przyczynowo - skutkowego w życiu ludzi, nawet pozostający w alkoholowo-masturbacyjno-pornograficznym amoku Rafał (?) rozważa istotę wszechrzeczy nawet wtedy kiedy klęczy między nogami bogini. Gdzieś zatarły się wszystkie cechy charakterystyczne bohaterów, ich psychologia (nomen, omen nauka mocno wyśmiewana w książce, najbardziej dostało się Freudowi) bardzo uproszczona. W zasadzie tylko Jezus przez całą książkę...

książek: 1245
Luiza | 2014-07-02
Przeczytana: 02 lipca 2014

Karpowicz bawi się słowem. Świetnie mu się to udaje i naprawdę na początku wciągnęłam się w całą akcję osadzoną w naszej polskiej rzeczywistości. Ale jak wiemy, powtarzany żart po pewnym czasie staje się nudny i już nikogo nie bawi. Jak dla mnie, autor za bardzo rozciągnął całą fabułę i niektóre wątki.
Duży plus natomiast daję za wykreowane postaci bogów - tutaj naprawdę bawiłam się wybornie, ale znów tylko do czasu.
Nastąpiło zmęczenie materiału, którego efektem jest moja niedokończona lektura.

książek: 157
Porcja | 2011-05-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: maj 2011

W wyniku przeróżnych zdarzeń znalazłam się nagle w sytuacji, w której wiedziałam, że muszę przeczytać Balladyny. No to przeczytałam.

Paszportowi Polityki nie ufam odkąd dostał go Dehnel za Lalę. Książkę uroczą na poziomie fabuły i beznadziejną na poziomie treści (bo nie było żadnej).

To samo mamy tu. Czyżbym wpadła na trop w śledztwie pt. "Za co oni dają te nagrody"?

Z rzeczy dobrych: dobry POMYSŁ na fabułę. Fajna strategia narracyjna, która przy odrobinie chęci byłaby potężnym atutem książki. Widać zachłanność autora na język. Inna sprawa, co z tego wychodzi. Forma koniugacji dla rodzaju nijakiego: bdb! I stworzenie nieba, w którym za sprawą KRK panują ziemskie zasady też mi się podobało. To znaczy nie samo niebo, a zasada. Lubię dialogowość tego tekstu. Podoba mi się, jak ktoś samego siebie poddaje w wątpliwość.


Z rzeczy złych: postaci zlewają się w jedno. Pod koniec książki (po 500 stronach!) widząc KAMA musiałam się dłużej zastanowić, kto zacz, nie wspominając już o...

książek: 177
Jeżynka | 2015-11-23
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 listopada 2015

Ignacy Karpowicz jest diabelnie inteligentnym człowiekiem i ma tego świadomość. Mam wrażenie że bardzo go to buduje i podnieca. Bawi się słowem, a co drugie zdanie w jego powieściach to małe arcydzieło. Nie zna w tym jednak umiaru i jako typowy Narcyz brnie w te konstrukcje słowne bez opamiętania co czasami przesłania sens jego wypowiedzi. Ale autor tak ma i albo się to akceptuje albo lepiej nie zabierać się za lekturę jego książek.

"Balladyny i romanse" to dzieło uznane (nagrodzone w 2010 roku Paszportem Polityki). Od niego tak na prawdę rozpoczęła się rozpoznawalność Ignacego Karpowicza jako ciekawego pisarza młodego pokolenia.

Książka składa się z trzech części. Pierwsza z nich ukazuje nam losy kilku bohaterów powiązanych ze sobą czy to poprzez więzy rodzinne czy towarzyskie. Mamy tu galerię typowych postaci współczesnej Polski: podstarzałą starą pannę, wściekłego na świat nastolatka, znudzonego wykładowcę akademickiego czy kobietę sukcesu która po osiągnięciu stabilizacji...

książek: 883
aspazja | 2013-08-24
Na półkach: Przeczytane, 2013
Przeczytana: 19 sierpnia 2013

Nazywam się Zachwyt. Mogę być ślepy lub dziki. W tym przypadku jestem bardziej umiarkowany i zdecydowanie ukierunkowany. Wobec czego spytacie? Ano wobec formy. Wobec lotności myśli i skojarzeń. Wobec elokwencji i gry umysłu.

Nazywam się Rozczarowanie. Moi starszym bratem jest Oczekiwanie. Wczoraj byłem na piwie z Zachwytem, który, jak to Zachwyt, zachwycał się formą. Jednak ja jestem z tych, którzy formę może i pochwalą, ale lubią sobie zadać też pytanie, czemu ta forma ma służyć (tata, jak sobie wypił, mówił na mnie mały filozof). No i tu zaczęły się schody, bo celu to ja w tej książce głębszego nie widzę. Przyjemność, a i owszem, sporą, ale celu nie.

książek: 0
| 2014-10-16
Na półkach: Przeczytane

To historia ludzi i bogów. Dwa odrębne światy, które w pewnej chwili zaczynają się mieszać. Boska interwencja jest konieczna, bo na Ziemi dzieje się nie za dobrze. Efekty są nieoczekiwane.
Książka jest trochę jak nadmuchany balon. Zaczyna się dobrze, pokaźna objętość daje nadzieję na fajną powieść, pierwsze sceny pachną tajemnicą. W miarę czytania, powietrze uchodzi - czym bliżej końca, tym szybciej. W ostatniej fazie wszystko już wiruje, trochę bez ładu i składu, prawie pusty balon skacze po ścianach i suficie, by upaść miękki i sflaczały.
Karpowicza czyta się lekko, bo jego styl jest dobry. Cóż z tego, jeżeli zabrakło pomysłu, a precyzyjniej, zabrakło pomysłu i, być może, ważnej treści do przekazania. Jeżeli buduje się tak obszerną konstrukcję, która od początku krzyczy "mam rozmach" to coś tam trzeba wlać. Coś trzeba "mieć na myśli". A ja nie wiem, co autor "chciał mi powiedzieć". O co tyle hałasu. Nie dostaję treści, która by mnie zmuszała do myślenia, nie otrzymuję...

książek: 1795
Marta | 2014-09-03
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: 15 sierpnia 2014

Sezon na Karpowicza trwa u mnie w najlepsze. Z przerażeniem patrzę na półkę z jego książkami, bo zostały mi tylko dwa nieprzeczytane tomy. Koniec świata coraz bliżej, ale póki co muszę trochę ponarzekać. Uhonorowane Paszportem Polityki „Balladyny i romanse” miały być powieścią wielką (objętościowo nawet by się zgadzało), zachwycają i przełomową. Piękne założenia, które jak się okazało, niewiele mają wspólnego z rzeczywistością.

Pod względem warsztatu Karpowicz pisze doskonale, a przynajmniej ja jestem zakochana w jego stylu. Specyficzne poczucie humoru, odrobina czułości, ironia i dystans do świata to cechy charakterystyczne jego prozy. Tak jest też w przypadku „Balladyn i romansów”, ale niestety fabuła gdzieś się rozjeżdża i prowadzi do nikąd. Właściwie trudno powiedzieć o czym jest ta powieść (jak dla mnie o niczym). Wprowadzenie do powieści bogów różnych religii było ciekawym pomysłem, ale uważam, że autor nie wykorzystał w pełni potencjału, który sam sobie stworzył. Brak...

zobacz kolejne z 2320 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Ignacy Karpowicz, autor „ości” odpowie na Wasze pytania!

Do 11 czerwca będziemy zbierać propozycje pytań do Ignacego Karpowicza. Najciekawsze spośród nich przekażemy autorowi, a odpowiedzi opublikujemy na LC w formie wywiadu.


więcej
Audycje Radia Wydawnictwa Literackiego na LC

W marcu ruszyło Radio Wydawnictwa Literackiego, w którym emitowane są rozmowy z autorami, fragmenty książek czy relacje ze spotkań. Teraz audycji Radia WL możecie słuchać również na podstronach książek w naszym serwisie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd