Zagrożenie Fundacji

Tłumaczenie: Piotr Hermanowski
Cykl: Fundacja (tom 3)
Wydawnictwo: Rebis
6,55 (97 ocen i 11 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
7
8
15
7
23
6
23
5
9
4
5
3
3
2
4
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Foundations Fear
data wydania
ISBN
837120809X
liczba stron
450
słowa kluczowe
powieść amerykańska
język
polski
dodała
dona

Po zniknięciu R. Daneela Olivawa, Pierwszego Ministra, na Trantorze trwa walka stronnictw. Imperator Cleon forsuje kandydaturę Hariego Seldona, ale w Radzie Najwyższej trafia na potężnego i mściwego przeciwnika - Betana Lamurka. Tymczasem Hari Seldon, usiłując jednocześnie pracować nad psychohistorią, boryka się z rosnącym buntem tiktoków, problemem starożytnych symulacji komputerowych,...

Po zniknięciu R. Daneela Olivawa, Pierwszego Ministra, na Trantorze trwa walka stronnictw. Imperator Cleon forsuje kandydaturę Hariego Seldona, ale w Radzie Najwyższej trafia na potężnego i mściwego przeciwnika - Betana Lamurka. Tymczasem Hari Seldon, usiłując jednocześnie pracować nad psychohistorią, boryka się z rosnącym buntem tiktoków, problemem starożytnych symulacji komputerowych, zamachami na swoje życie, wreszcie - z samym Lamurkiem i jego zausznikami. A wszystko po to, by ocalić Imperium lub - jeśli to niemożliwe - skrócić okres chaosu po jego Upadku... Zagrożenie Fundacji Gregory'ego Benforda wraz z książkami Davida Brina i Grega Beara tworzy trzytomowe uzupełnienie siedmiotomowego cyklu "Fundacja" Isaaca Asimova. Gregory Benford, z wykształcenia fizyk; zasłynął jako jeden z najwybitniejszych twórców science fiction. Współpracował między innymi z Arthurem C. Clarkiem, Davidem Brinem i Williamem Rotslerem. Za swoją twórczość otrzymał John W. Campbell Memorial Award i dwukrotnie nagrodę Nebula.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 776
utracjusz | 2017-02-28
Na półkach: Przeczytane

Pisarz, który wstępuje do świata wykreowanego przez innego pisarza, stąpa po bardzo cienkim lodzie. Na dzień dobry ma zagwarantowaną nienawiść twardogłowych, ortodoksyjnych fanów, i to niezależnie od obranej drogi. Tych jest bowiem do wyboru kilka. Można próbować imitować Mistrza (koniecznie wielką literą). Można wprowadzić do świata wykreowanego przez Mistrza kilka nowych elementów. Można wreszcie przyjąć wizję Mistrza za punkt wyjścia do własnej i dość daleko odbiegającej od oryginału kreacji. Benford zdecydował się zbudować swą konstrukcję na dzikiej ziemi przedzielającej drogi numer dwa i trzy.
Nie jest to zła książka, ale dość mocno różni się od dwóch poprzednich części cyklu autorstwa Asimova. Benford włącza bowiem do, wydawałoby się, ustalonego raz na zawsze świata Fundacji nowe, modne obecnie elementy, jak rzeczywistość wirtualna czy tunele czasoprzestrzenne, jakże uroczo eksploatowane chociażby w filmie „Gwiezdne wrota”, a następnie aż w trzech serialach z tego samego uniwersum. Co ciekawe, mimo iż po fizyku można by się spodziewać treści hard SF, analizuje przede wszystkim nie techniczne szczegóły, lecz filozoficzne implikacje tych nowinek, roztrząsając wyzwania wynikające z nowych aspektów rzeczywistości i wiążące się z nimi pytanie, gdzie przebiega granica człowieczeństwa.
Blurb nie oddaje tego, co dzieje się w środku, bo musiałby być kilkakrotnie dłuższy. Na Hariego czekają coraz to nowe i z pewnością niesztampowe niebezpieczeństwa. Aby jednak złamać linearny schemat Asimova, Benford bawi się wielościeżkowością, co i rusz ucieka w ontologiczne dywagacje, osiada na mieliznach nadmiaru szczegółów, oddaje głos Wolterowi i stanowczo nadużywa terminologii nauk humanistycznych. Napędza go nie natchnienie, tylko przesadna ambicja.
Asimov nie był wielkim stylistą, ale jego siłą było bez wątpienia umiejętne splecenie małego i dużego planu. Benford ma z tym problemy, być może dlatego, że duży plan dominuje u niego ten mały. Aby móc wszystkie te przemyślenia płynnie włączyć w fabułę, Benford musiałby uczynić książkę dwa razy grubszą. Jest więc autor trochę słoniem w składzie porcelany - bierze na warsztat pewne bardzo subtelne idee, lecz nie potrafi ich równie subtelnie oddać na gruncie literackim. Z drugiej strony aż strach pomyśleć, co byłoby, gdyby potrafił – pewnie mało kto mógłby wówczas tę powieść zrozumieć.
Pytanie, czy miejsce takiego eksperymentu artystycznego aby na pewno jest właśnie w jednym z kanonicznych cykli science fiction, czy Benford nie powinien raczej eksperymentować na własny rachunek, a do świata Fundacji dostarczyć produktu bardziej zbliżonego do oryginału. Nie potrafię na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć na podstawie materiału poglądowego, bo podczas lektury to się złościłem, to zachwycałem.
Jeszcze raz - to nie jest zła książka, jest tylko inna, niż można by się spodziewać. Co ciekawe, jej lektura nie zniechęciła mnie do dalszych tomów tej post-Asimovskiej trylogii, a wręcz przeciwnie, pobudziła ciekawość, jakie podejście do tego klasycznego świata zaprezentowali dwaj pozostali autorzy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Biuro M

https://czytamdlaprzyjemnosci.blogspot.com/2018/11/87-biuro-m.html (...)Autorzy stworzyli tak absurdalną historię, że nie pozostawało mi nic innego ja...

zgłoś błąd zgłoś błąd