Złe małpy

Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Seria: Salamandra
Wydawnictwo: Rebis
5,71 (149 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
10
7
32
6
37
5
29
4
17
3
13
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bad Monkeys
data wydania
ISBN
978-83-7510-211-6
liczba stron
278
słowa kluczowe
powieść amerykańska
język
polski

Przypuśćmy, że pewne twoje działania, na przykład popełnienie tu i ówdzie małego, niewykrywalnego morderstwa, uczyniłyby świat lepszym miejscem. Czy wchodzisz w taki układ? Taki eksperyment proponuje czytelnikom Matt Ruff w swoim thrillerze sf, zainspirowanym twórczością Philipa K. Dicka, Thomasa Pynchona, Matriksem i Memento. Aresztowana pod zarzutem morderstwa Jane Charlotte oświadcza...

Przypuśćmy, że pewne twoje działania, na przykład popełnienie tu i ówdzie małego, niewykrywalnego morderstwa, uczyniłyby świat lepszym miejscem. Czy wchodzisz w taki układ? Taki eksperyment proponuje czytelnikom Matt Ruff w swoim thrillerze sf, zainspirowanym twórczością Philipa K. Dicka, Thomasa Pynchona, Matriksem i Memento.

Aresztowana pod zarzutem morderstwa Jane Charlotte oświadcza policji, że jest członkiem tajnej organizacji walczącej ze złem. Należy do sekcji zwanej Wydziałem Usuwania Niereformowalnych Osób – potocznie określanej jako Złe Małpy.

Po tym wyznaniu Jane trafia do oddziału psychiatrycznego aresztu, gdzie pewien lekarz usiłuje odkryć prawdę. Czy kobieta kłamie? Czy jest chora psychicznie? Czy prowadzi jeszcze jakąś inną grę? W tym przykuwającym uwagę thrillerze, pełnym zaskakujących zwrotów akcji, nic nie jest tym, czym się z początku wydaje.

***

"Przerażająco pomysłowa książka".
Neal Stephenson, autor "Cryptonomiconu" i "Cyklu barokowego"

"Złe Małpy są jak domek z kart budowany przez człowieka opętanego manią szybkości: wszystko dzieje się z obłędną prędkością i cały czas się spodziewasz, że zaraz runie, ale to nigdy nie następuje".
"Publishers Weekly"

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 8197
Beata | 2014-11-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, Papierowe

Sensacyjno-psychologiczna układanka

Aresztowana na miejscu zbrodni kobieta twierdzi, że jest członkiem Złych Małp – organizacji eliminującej najgorszych przestępców. Osadzona na oddziale psychiatrycznym aresztu, składa obszerne wyjaśnienia, które obejmują nieledwie całe jej życie. Ale czy opowieść Jane Charlotte to rzeczywisty zapis faktów, czy tylko to, co kobieta uważa za prawdę? Kim tak naprawdę jest Jane Charlotte – egzekutorką czy znarkotyzowaną paranoiczką? Co ukrywa i jakim jest człowiekiem?
Autor od samego początku wciąga czytelnika w świat tajnych organizacji, sekretów, inwigilacji, spisków i kontrspisków. Złe Małpy – pion wykonawczy organizacji, która jest tak tajna, że nawet nie ma nazwy – dokonuje eliminacji złych ludzi. Można powiedzieć, że metodą pojedynczych egzekucji organizacja zmniejsza ogólną ilość zła na planecie. Kandydatów do usunięcia wybiera sama, kierując się własnym osądem. Złe Małpy nie dokonują aresztowań, nie udowadniają winy, nie biorą udziału w procesach sądowych, nie są zainteresowani ani zemstą, ani resocjalizowaniem przestępców. Łamanie przepisów prawa nie jest decydującym kryterium – aby znaleźć się na czarnej liście organizacji, trzeba być złym człowiekiem. To nie jest żadna metafora – członkowie organizacji wypełniają misję działania firmy z przerażającą wręcz dosłownością. Niewykrywalność i anonimowość zapewniają im skomplikowane procedury kontaktowe i najnowocześniejsza broń, dzięki której można dokonać egzekucji w sposób wskazujący na przyczyny naturalne: zawał serca, wylew…
W powieści przeważa opis wydarzeń pochodzący od Jane Charlotte i przypuszczam, że dlatego właśnie Matt Ruff wiele miejsca poświęcił jej wizerunkowi psychologicznemu. Na szczęście dla czytelników lubiących własnoręcznie układać literackie puzzle, autor nie oznajmia ex cathedra jakimi cechami charakteru postanowił obdarzyć bohaterkę. Każdą informację na ten temat należy wyławiać osobno z monologu Jane Charlotte – i w tym kontekście sposób wypowiedzi bohaterki jest równie ważny jak treść. W miarę postępu narracji czytelnik ma okazję kilkakrotnie zmienić zdanie na temat stanu zdrowia psychicznego i charakteru Jane Charlotte – lektura zwykłego na pozór, krótkiego zdania powoduje całkowitą zmianę punktu widzenia i konieczność zrewidowania dotychczas wyrobionego poglądu. Na dodatek autor takie zwroty wprowadza absolutnie znienacka, zupełnie bez jakiegokolwiek przygotowania czytelnika. I – mimo że wizerunek głównej bohaterki ulega drastycznej zmianie – wszystkie ujawnione elementy układanki nadal do siebie pasują. Do samego końca nie wiadomo, na ile opowieść Jane Charlotte jest relacją z narkotycznych wizji lub wytworem chorego, zmagającego się z poczuciem winy umysłu – granica między obiektywną, dającą się udokumentować rzeczywistością, a paranoją jest całkowicie zatarta.
Przed przeczytaniem książki, jedynie na podstawie noty wydawcy uznałam, że inspiracją autora był „Raport mniejszości” Philipa Dicka. Po lekturze nadal uważam, że powieść Matta Ruffa jest solidnie zakorzeniona w twórczości Mistrza. Pierwszą wskazówką jest fakt, że bohaterka „Złych Małp” nosi imiona zmarłej w niemowlęctwie siostry bliźniaczki Philipa Dicka. Siostry, której brak Dick odczuwał boleśnie przez całe życie.
Ponadto obaj twórcy prezentują postać bohatera stosując podobną metodę – cechy charakteru postaci wychodzą na jaw wraz z rozwojem akcji utworu. O osobowości bohatera czytelnik może wnioskować na podstawie jego zachowań, reakcji, wypowiedzi. Postać jest taka, jaka jest, nie dlatego, że autor zdecydował o przypisaniu jej jakiejś cechy i arbitralnie oznajmił to czytelnikowi – ale dlatego, że to czytelnik, na podstawie cząstkowych informacji, sam ukształtował sobie jej obraz.
Kolejnym elementem wspólnym „Raportu mniejszości” i „Złych Małp” jest skrajnie pragmatyczne wykorzystanie technologii – nieważne czy korzysta się z najnowocześniejszych gadżetów w sposób etyczny, z poszanowaniem prawa innych do prywatności, istotne jest jedynie pytanie, czy da się te gadżety wykorzystać skutecznie. Członkowie organizacji nie zastanawiają się w ogóle nad moralną stroną swojego postępowania – to już obaj autorzy pozostawiają czytelnikowi. Zupełnie na marginesie, zastanawiam się, na ile „syndrom 9/11” miał wpływ na decyzję Matta Ruffa o ponownym postawieniu pytania o granice wykorzystania zdobyczy nauki. Bo nie ma co ukrywać – od czasów publikacji „Raportu mniejszości” odpowiedź na to pytanie się zmieniła. Jak wiele z naszej prywatności jesteśmy gotowi dzisiaj poświęcić w zamian za wyeliminowanie z otoczenia złych ludzi?
„Złe Małpy” warto przeczytać. Poza sprawnie poprowadzonym wątkiem sensacyjnym, który ma szansę przypaść do gustu szczególnie miłośnikom gatunku, wartość powieści podnoszą niuanse i subtelności, przy użyciu których został przedstawiony wizerunek psychologiczny głównej bohaterki. Odniosłam wrażenie, że autor szczególnie zadbał o to, aby praktycznie każdą informację można było interpretować dwojako, tak, aby czytelnik do ostatniej strony był utrzymywany w napięciu. I wobec tak wielu wyzwań postawionych przede mną przez Matta Ruffa – w ogóle nie zastanawiałam się, jaką technologię da się wykorzystać do skonstruowania opisanej w książce broni lub jak powinien być skonfigurowany system selekcjonowania i dostępu do danych zgromadzonych przez wszechobecne systemy inwigilacyjne. Bo, moim zdaniem, właściwe pytanie nie brzmi „jak?”, ale „czy?”.

Recenzja ukazała się 2009-04-14 na portalu katedra.nast.pl

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Piekielna miłość

Bozeszzzz co to za miernota?! Glowna bohaterka jest tak beznadziejnie glupia,ze az przykro. Ciezko sie czyta,chyba ze wzg wlasnie na ta pusta...

zgłoś błąd zgłoś błąd