rozwińzwiń

Złe małpy

Okładka książki Złe małpy autora Matt Ruff, 9788375102116
Okładka książki Złe małpy
Matt Ruff Wydawnictwo: Rebis Seria: Salamandra fantasy, science fiction
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Salamandra
Tytuł oryginału:
Bad Monkeys
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7510-211-6
Tłumacz:
Zbigniew A. Królicki
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Złe małpy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Złe małpy



książek na półce przeczytane 1686 napisanych opinii 759

Oceny książki Złe małpy

Średnia ocen
5,8 / 10
180 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Złe małpy

avatar
554
511

Na półkach:

Jane Charlotte zabiła człowieka. Lekarz ze szpitala psychiatrycznego w Las Vegas ma za zadanie zbadać jej poczytalność. Zabójstwo wygląda na irracjonalne, a życiorys trzydziestoparoletniej kobiety – młodzieńczy bunt, narkomania, przelotne związki i marne posady – nie daje jednoznacznego obrazu jej zdrowia psychicznego. Jane nie zaprzecza, że zabiła. Twierdzi jednak, że zrobiła to, bo należy do tajnej organizacji, walczącej ze złem na świecie. A konkretnie - pracuje dla Wydziału Usuwania Niereformowalnych Osób. Dla Złych Małp.
Opowieść Jane Charlotte jest spójna i logiczna, trochę podkoloryzowana na film klasy B, ciut za dużo efektów, ale nadal mieści się w realności. Gdy już zaczynamy jej wierzyć, zaczynamy ją nawet lubić, to doktor Vale wyciąga na światło dzienne parę faktów. I znowu – wydaje się nam, że wiemy, dlaczego Jane wymyśla sobie świat Złych Małp, od czego ucieka w szaleństwo. Coraz bardziej wchodzimy w niewiarygodny świat kobiety, chcemy za wszelką cenę jej wierzyć - że przeciętna osoba z masą problemów może ratować świat od złych ludzi. Przecież tak bywa w kinie. Każdy z nas marzy by być kimś więcej niż tylko osobą czytającą o teoriach spisowych, checemy brać w tym udział! A Jane bierze w tym udział... Bez głębszego zastanowienia stanęłam po jej stronie.

Powieść Matta Ruffa'a to kawał świetnej literatury skonstruowała jak szwajcarskie zegarki - precyzyjnie i z finezją. I z zaskakującym końcem.

Idę upolować pozostałe książki tego autora.



Recenzja z 2011 r.

Jane Charlotte zabiła człowieka. Lekarz ze szpitala psychiatrycznego w Las Vegas ma za zadanie zbadać jej poczytalność. Zabójstwo wygląda na irracjonalne, a życiorys trzydziestoparoletniej kobiety – młodzieńczy bunt, narkomania, przelotne związki i marne posady – nie daje jednoznacznego obrazu jej zdrowia psychicznego. Jane nie zaprzecza, że zabiła. Twierdzi jednak, że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
363
330

Na półkach: ,

użo tu nawiązań, już sam tytuł (jestem przekonana, że nazwa organizacji miała nawiązywać do "Dwunastu małp"),miejsca gdzie rozgrywają się różne sceny do złudzenia przypominały mi sceny z filmów. Sam autor twierdzi, że napisał tę książkę tak, jak zrobiłby to Philip K. Dick i też ogólnie mocno stara się wplatać różne wątki nawiązujące do Dicka - mnie się jakoś "Złe małpy" nie kojarzyły aż tak bardzo z Dickiem, a raczej z Matrixem i z jednym odcinkiem "Family Guya". No i nigdy do tej pory nie trafiłam na książkę Dicka, w której bohaterka i zarazem narratorką (jedną z dwojga) byłaby kobietą, zazwyczaj u niego kobiece postacie to tylko dodatki do męskich.

Całość zanurzona jest w głębokie warstwy chaosu i do samego końca trudno orzec, co jest prawdą, a co iluzją (i to faktycznie jest mocno dickowe). Przez cały czas Ruff zmusza nas też do zastanawiania się nad tym, co tak naprawdę jest dobrem a co złem. Niby motto organizacji to czynienie świata lepszym, a jej urzędnicy noszą nazwiska takie jak Wise czy Love, ale z drugiej strony czy w ogóle można mówić o czynieniu dobra przez zabijanie ludzi?
Główna bohaterka stawała się coraz bardziej irytująca, ale można rzec, że jest to częścią planu - nie porzucajcie książki, gdy zaczyna robić rzeczy głupie a nawet odrażające. Pod koniec wszystko układa się w całość.
"Złe małpy" są spoko, ale też trudno mówić, żeby mnie jakoś wybitnie zmieniły. Ot, fajnie się czyta, jest ciekawe uniwersum, ale mam poczucie, że mogłabym napisać taką książkę mając 17 lat (co w sumie nie jest takie złe, może po prostu ja jestem już stara). Nie żałuję, że przeczytałam, bo było klimatycznie, wciągająco i miejscami zabawnie. Moja przejedzona dziwnymi uniwersami głowa jest happy.

użo tu nawiązań, już sam tytuł (jestem przekonana, że nazwa organizacji miała nawiązywać do "Dwunastu małp"),miejsca gdzie rozgrywają się różne sceny do złudzenia przypominały mi sceny z filmów. Sam autor twierdzi, że napisał tę książkę tak, jak zrobiłby to Philip K. Dick i też ogólnie mocno stara się wplatać różne wątki nawiązujące do Dicka - mnie się jakoś "Złe...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
80
6

Na półkach: ,

Przyjemne opowiadanie, gdzie do samego końca czytelnik nie jest pewien prawdziwości przytaczanej historii zastanawiając się czy wszystko nie jest wytworem wyobraźni chorej psychicznie kobiety

Przyjemne opowiadanie, gdzie do samego końca czytelnik nie jest pewien prawdziwości przytaczanej historii zastanawiając się czy wszystko nie jest wytworem wyobraźni chorej psychicznie kobiety

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

349 użytkowników ma tytuł Złe małpy na półkach głównych
  • 243
  • 102
  • 4
109 użytkowników ma tytuł Złe małpy na półkach dodatkowych
  • 95
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Złe małpy

Inne książki autora

Matt Ruff
Matt Ruff
Mieszka w Seattle w stanie Waszyngton. Postcyberpunkowy kultowy pisarz SF stworzył alternatywny świat, w którym Arabia Saudyjska staje się dominującym mocarstwem, a Ameryka fundamentalistycznym zaściankiem. Więcej niż połowa zabawy podczas czytania tej książki pochodzi z odkrywania wszystkich misternie przemyślanych konsekwencji wypływających z założonej tezy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

sen_numer_9 David Mitchell
sen_numer_9
David Mitchell
Sen_numer_9 to druga powieść w dorobku Davida Mitchella, autora, którego czytelnicy kojarzą dzięki Atlasowi chmur czy Tysiącu jesieni Jacoba de Zoeta. I jest to powieść dziwna, nietypowa, nieco chaotyczna, która wymaga uważnego czytania i sporej wyobraźni. Głównym bohaterem jest dwudziestoletni Eidżi Mijake, który przybywa do Tokio, by odnaleźć swojego ojca. Nigdy wcześniej go nie widział i tak naprawdę nie zna jego tożsamości, ale liczy, że wydusi z kancelarii prawnej niezbędne szczegóły. Chłopak niedawno stracił siostrę bliźniaczkę, a matka porzuciła go w dzieciństwie. Jeśli dotrze do taty i przekona go do siebie, nie będzie już sam. Taki początek Sen_numer_9 zapowiada dramat egzystencjonalny lub – w najgorszym wypadku – rodzinną soap operę. David Mitchell nie bawi się jednak w takie nudne gatunki, za to tworzy szalone i absurdalne wizje, miesza narracje, łączy sny z rzeczywistością. Już na początku bohater wyobraża sobie moment, w którym wchodzi na nielegalu do owej kancelarii, podając się za karmiciela rybek, i żąda wydania dokumentów dotyczących swojego pochodzenia. Raz widzi to oczyma wyobraźni jak akcję z filmu szpiegowskiego, innym razem jak prawdziwą apokalipsę z powodzią zalewającą miasto. A dalej? Dalej mamy wspomnienia z dzieciństwa, szaloną znajomość z bogatym nastolatkiem o nieciekawych powiązaniach, tajne kluby i imprezy, dzienniki dziadka żołnierza uczestniczącego w II wojnie światowej czy kozę gadającą z kurą. Wątki przeskakują pomiędzy sobą, potęgując wrażenie chaosu, ale też budując oniryczny klimat. W pewnym momencie trudno już się połapać, co jest snem, a co okrutną rzeczywistością. Niełatwo się czyta Sen_numer_9, bo trzeba skupić się na każdym zdaniu. A w tych pojawiają się w nadmiarze trzykropki, myślniki, dialogi złożone w jeden długi ciąg wypowiedzi. Ale wszystko to sprawia, że książki tej nie sposób zapomnieć. Jest zdrowo zakręcona, nietypowa, bardzo inna. Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/ Zapraszam do współpracy autorów i wydawców!
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na81 rok temu
Ślepa wiara Ben Elton
Ślepa wiara
Ben Elton
Dystopia, z jednej strony sprawia wrażenie realistyczne, z drugiej prezentowane jest społeczeństwo w zasadzie groteskowe. Powszechne zdebilnienie uzyskane dzięki mediom/socjalmediom spowodowało odejście ludzi od nauki. To miejsce zajmuje wiara, związany z nią wszechpanujacy zabobon i wynaturzona politpoprawność. Globalne ocieplenie doprowadziło do zalania ogromnych terenów, jest to oczywiście kara boża. Kto próbuje twierdzić inaczej jest brutalnie pacyfikowany przez władającą tym światem Świątynię. Podobnie jest ze szczepieniami, ewolucją, itp., ateiści giną na stosach i podczas publicznych kaźni. Powszechna jest całkowita otwartość - ekshibicjonistycznie pornograficzna - w każdym aspekcie. Każdy ma prawo wiedzieć o bliźnim wszystko i wszystko oglądać. Prywatność, niechęć dzielenia się swoim życiem on-lin 24/7 jest jednym z najcięższych grzechów. No i trafia się bohater, któremu to nie do końca pasuje. Powieść w oczywisty sposób korzysta ze dorobku poprzedniczek w rodzaju "Roku 1984" i podobnych, jednak kładzie akcenty na bardziej współczesne bolączki trapiące społeczeństwa. Jest niegłupio napisana (jeśli przyjmiemy za dobrą monetę estetykę groteski, absurdu),z niewybitną ale przyzwoitą fabułą (siłą rzeczy o charakterze służebnym) i niezłymi postaciami. "Ślepa wiara" nie odkrywa Ameryki ale nie jest też całkowitym epigonem. Używa już odkrytego narzędzia do skomentowania współczesnego społeczeństwa i wysłania sygnału ostrzegawczego - "Słuchajcie, panie Człowiek, trochę zbaczacie ze ścieżki, to może się skończyć słabo." Losy głównego bohatera bardzo silnie przypominają historię gościa zwanego Jeszua z Nazaretu. Tylko trochę na odwrót. 8/10 (może odrobinę na zachętę)
Fidel-F2 - awatar Fidel-F2
ocenił na82 lata temu
25. godzina David Benioff
25. godzina
David Benioff
KTO NIE CHCIAŁBY PRZEŻYĆ SWOJEJ 25. GODZINY? Oczywiście zrobiłem nie ,,po książkowemu", tzn. oglądając najpierw adaptację, a dopiero dużo, dużo później czytając oryginał - i od razu muszę przyznać, że jednak wersja filmowa bardziej do mnie trafiła. Fabuła jest raczej prosta i z opisu (który przedstawia się następująco: ostatnia doba na wolności byłego handlarza narkotyków Monty'ego, podczas której żegna się ze znajomymi zanim uda się do więzienia) może nie sugerować niczego wybitnego, lecz to co, jest najlepsze w książce to: dialogi - naturalne, barwne, intensywne; a także niewypowiedziane, ukryte między słowami emocje. Bohaterowie są sportretowani wyraziście i wiarygodnie, wraz ze wszystkimi swoimi doświadczeniami, wdziękami i ułomnościami. Każdy z nich ma swoje 5 minut, swoje problemy i wewnętrzne sprzeczności oraz prezentuje inną postawę wobec sytuacji Monty'ego. OCENA: 7,5/10. W skali LC raczej 7, czyli ,,bardzo dobra", gdyż do ,,rewelacyjnej" (czyli na 8) wg mnie trochę brakuje. Może rewelacyjne są niektóre fragmenty, np. pamiętne monologi. ,,25. godzina" choć jest krótka i może nie wgniata w fotel zawrotną akcją, to jest dla mnie godna pochwały dzięki atrakcyjnej formie oraz bogatej treści mówiącej przede wszystkim o wartościach współczesnego życia, o lojalności, zagubieniu, o pędzie wielkiego miasta. A znakomite zakończenie zapamiętam chyba do końca życia.
afeN - awatar afeN
ocenił na74 lata temu
Vernon D.B.C. Pierre
Vernon
D.B.C. Pierre
Jeden z lepszych tegorocznych zakupów. Są powieści, które pachną prochem, potem i telewizyjnym popcornem. I choć przewracasz ich strony, czujesz, jak kleją ci się palce od cukru, kłamstw i smogu współczesności. Debiutancka powieść DBC Pierre’a, jest właśnie takim doświadczeniem. To proza jak reality show zmontowane z potłuczonego lustra Ameryki, w którym każdy z nas (nawet jeśli nie przyznaje się do tego głośno),rozpoznaje własny cień. Pierre dokonuje wiwisekcji współczesnego świata,z chirurgiczną precyzją i sarkastycznym uśmiechem. Główny bohater, Vernon, to nastolatek wrzucony w medialne piekło po tym, jak jest świadkiem szkolnej masakry. Społeczeństwo, łase na winnych jak hieny na krew, błyskawicznie znajduje w nim idealnego kozła ofiarnego. Od tego momentu fabuła toczy się jak szalona, między absurdem a tragedią, między CNN a konfesjonałem. Autor pisze językiem, który przypomina nielegalny miks Marka Twaina i Huntera S. Thompsona po nocnej libacji z kulturą memów. Jego styl jest brudny, błyskotliwy, przesterowany. Każde zdanie iskrzy desperacją i czarnym humorem. Pod tą warstwą satyry bije autentyczne, ludzkie serce – chłopięce, naiwne, przerażone codziennością, która potrafi zniszczyć człowieka szybciej, niż zmontuje materiał do wiadomości o siedemnastej. To powieść o publicznym ukrzyżowaniu. O zdegenerowanym świecie, który potrzebuje ofiar, by utwierdzić się w przekonaniu, że wciąż jest moralny. Vernon staje się symbolem tego, jak łatwo opinia publiczna potrafi stworzyć potwora z kogoś, kto po prostu nie miał szczęścia. Pierre z okrutnym wdziękiem przedstawia Amerykę jako krainę, gdzie religia miesza się z reklamą, a współczucie z telewizyjnym show. Każda postać jest zarazem karykaturą i człowiekiem z krwi i kości... Może właśnie w tym tkwi siła narracji. Nie jest to jednak lektura łatwa. Niektórym może wydać się zbyt krzykliwa, zbyt cyniczna, zbyt „amerykańska”. Ale właśnie w tym nadmiarze tkwi jej prawda. Autor nie moralizuje. Stawia nas przed lustrem, które powiększa każdy pryszcz naszej cywilizacji. Kiedy w finale Vernon — już niemal mityczny w swojej niewinności, konfrontuje się z groteskowym światem dorosłych, czytelnik doświadcza czegoś rzadkiego: katharsis wymieszanego z obrzydzeniem. Vernon nie oferuje pocieszenia. Zdziera z nas komfortowe złudzenia, że wiemy, czym jest zło, i że zawsze mieszka gdzieś indziej.DBC Pierre stworzył debiut, który można kochać lub nienawidzić, ale nie sposób przejść obok niego obojętnie. To literacka prowokacja. Jest bluźniercza, dzika, a przy tym boleśnie prawdziwa. Po lekturze zostaje w człowieku niepokój, jakby dopiero co zobaczył siebie w kamerze transmitującej wszystko na żywo. Może wszyscy jesteśmy Vernonami. Tylko jeszcze nikt nie skierował kamery w naszym kierunku. Nagroda Bookera, przyznana w 2003 roku, była dla świata literackiego zaskoczeniem, co mnie kompletnie nie dziwi, patrząc na mnogość zastosowanych wulgaryzmów i odniesień do upadku człowieczeństwa. DBC Pierre, do tamtej pory kompletny outsider, człowiek o reputacji rozrzuconej między Meksykiem, Londynem i ruiną własnej przeszłości, pojawił się z powieścią, która wyglądała jak zadrukowana kaseta VHS z końca wieku. W momencie, gdy brytyjska proza tonęła w melancholii postimperialnej, a amerykańska literatura szukała sensu po 11 września, Pierre zaproponował coś innego: czarną satyrę na amerykański sen po medialnej apokalipsie.Warto nadmienić, że rok 2003 był czasem globalnego kaca. W powietrzu unosił się strach, patriotyczna gorączka i nowa forma hipokryzji. Ta, która usprawiedliwia wszystko, o ile można to pokazać w telewizji. W takiej rzeczywistości Vernon brzmiał jak bunt, jak śmiech na pogrzebie bliskiego. To opowieść o tym, jak kultura spektaklu pożera własne dzieci – dosłownie. Pierre, z całą swoją bezczelnością, dotknął czegoś, czego wielu autorów wówczas unikało: amerykańskiego pocieszenia przez pogłębiającą się przemoc. U niego nikt nie zostaje uratowany przez prawdę. Prawda, jeśli się pojawia, jest raczej wirusem niż objawieniem. W epoce TikToka, fake newsów i publicznych linczów w sieci powieść Pierre’a brzmi wręcz niepokojąco aktualnie. Jego świat to przecież nasz świat: tylko z początku XXI wieku, zanim wszystko przyspieszyło. Wtedy internet dopiero stawał się narzędziem, które zrównuje winę z widzialnością. Pierre wyczuł tę zmianę intuicyjnie albo w narkotykowym transie. Vernon to nie tylko ofiara zbiorowego osądu, lecz także pierwszy święty ery postprawdy – chłopiec, którego niewinność zostaje zniszczona przez potrzebę narracji. W tym sensie Vernon nie jest już tylko satyrą, ale moralitetem o świecie, w którym prawda i spektakl są nierozłączne. Warto przypomnieć, że DBC Pierre przyznał później, iż napisał debiut „z resztek własnego upadku” — z długów, uzależnień i poczucia wstydu. Może właśnie dlatego jego ironia ma w sobie tak dużo egzystencjalnego bólu. W przeciwieństwie do wielu pisarzy satyrycznych Pierre nie śmieje się z dystansu, śmieje się z wnętrza katastrofy.Ta powieść w mojej ocenie nigdy się nie zestarzeje, choć opowiada o świecie sprzed smartfonów. Dopóki istnieje potrzeba potępienia, dopóty Vernon – ten młodociany kozioł ofiarny w baseballówce,będzie w nas żył.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na94 miesiące temu
Miasto i miasto China Miéville
Miasto i miasto
China Miéville
Tak dobrze żarło i zdechło :(. Pierwsze dwie części oceniam naprawdę wysoko. Autorowi udało się stworzyć świat, w który uwierzyłam. Dwa miasta połączone przedwieczną tajemnicą – i każde z miast uważa się za lepsze od tego drugiego, i w każdym mieście narzekają na cudzoziemców którzy nic nie rozumieją, jest w tym wszystkim jakas taka wschodnio-europejska szarość i zazdrosne spojrzenie na zachód. Ale przede wsysztkim uwierzyłam w ten kompletnie absurdalny system, w którym ludzie udają, że nie widzą połowy miasta. Pojawiają się wzmianki o jakimś tajemniczym trzecim mieście, tajemniczych artefaktach i już czytelnik zastanawia się nad pochodzeniem miasta, źródłem tak dziwacznego tabu, mocach Przekroczeniówki... Po czym w ostatniej częście okazuje się, że to wszystko pic na wodę! Nie ma żadnego Orciny, frajerzy! A Przekroczeniówka, zdaje się, nie ma wcale żadnych mocy, oprócz przełamania wpajanego całe życie tabu. No i w to nie uwierzę. Wiem, że ludzie są w stanie wymyślić naprawdę dziwne rytuały i zwyczaje, ale po prostu nie wierzę, że ludzie zachowywaliby się w tak nienaturalny i sprzeczny z intuicją sposób, gdyby nie wisiała nad nimi jakaś faktyczna groźba – gdyby Przekroczenie nie łamało jakiegoś niezrozumiałego prawa fizyki, gdyby Przekroczeniówka nie miała faktycznych nadnaturalnych mocy, by czemuś takiemu zapobiegać. Liczyłam na odkrycie prawdy o Orciny – czy Orciny to śmiertelny wróg Przekroczeniówki? Czy ona sama? Skąd się wzięło i skąd wzięły się tak dziwaczne miasta? – a zamiast tego dostałam kiepskawy kryminał, w którym głównym złym jest jakaś zagraniczna korporacja, a wszsytkie fantastyczne wydarzenia mają przyziemne wytłumaczenie. Mam wrażenie, że ktoś mnie zrobił w balona.
Elena - awatar Elena
oceniła na61 miesiąc temu
Klub filmowy David Gilmour
Klub filmowy
David Gilmour
David Gilmour, autor piętnastu książek, z których tylko jedna została przetłumaczona na język polski a jest nią przedstawiony Klub Filmowy (The Film Club). Książka ukazała się w serii "Bliżej siebie" wydawnictwa Dobra Literatura. Gilmour jest także laureatem Nagrody Generalnego Gubernatora w kategorii anglojęzyczna fikcja za rok 2005. Ponadto Gilmour jest dziennikarzem, krytykiem literackim oraz gospodarzem show: "Gilmour on the Arts", nadawanym w CBC, mający obecnie 68 lat (urodzony 22 grudnia 1949 roku). W książce "Klub filmowy" Gilmour przedstawia swoją historię oraz swojego syna Jessego, który w wieku 16 lat, chce porzucić szkołę. Ojciec daje mu szansę na dokonanie tego, jednak pod pewnymi warunkami: "0 narkotyków, 3 filmy tygodniowo". Filmy były wybierane przez Davida i mamy tu ogromny przekrój światowej filmografii. David nie wybiera tylko hitów, ale także kiczowate filmy czy też bardzo niszowe. Klub filmowy jest pretekstem do dyskusji o życiu, o marzeniach, o kobietach i wielu, wielu innych. Po pewnym czasie dorosły już Jesse zaczyna iść własną drogą i podejmuje decyzje, które zaskoczą także Davida. Jaka ona jest dowiecie się po lekturze "Klubu filmowego". Dla mnie książka była w zasadzie ciekawa. Najbardziej podobały mi się dyskusje o filmach. Dzięki tej książce można usłyszeć o wielu filmach, o których często się nie mówi na forum publicznym. Książka chwilami jest irytująca, tak samo jak irytujący chwilami są David I Jesse. Książkę czytałem przez 10 dni, w ciągu 5 posiedzeń, co daje 44 strony na posiedzenie oraz 22 strony na dzień. Nie jest to najlepszy wynik, ale także nie najgorszym. Ocena: 7/10 https://www.facebook.com/czytamnatronie
Czytam_Na_Tronie - awatar Czytam_Na_Tronie
ocenił na77 lat temu

Cytaty z książki Złe małpy

Więcej
Matt Ruff Złe małpy Zobacz więcej
Więcej