Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W obronie Świętej Inkwizycji

Wydawnictwo: Wektory
7,75 (83 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
10
9
13
8
28
7
20
6
8
5
2
4
0
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
83-918847-4-0
liczba stron
211
słowa kluczowe
historia, inkwizycja
kategoria
historyczna
język
polski
dodał
Łukasz Kuć

Książka dr. Romana Konika ma na celu odkłamanie czarnej legendy Świętej Inkwizycji stworzonej przez libertynów doby Oświecenia.

 

Brak materiałów.
książek: 247
veinylover | 2017-06-24
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 24 czerwca 2017

Ponieważ nie jestem ignorantem i nie łykam bezkrytycznie wszystkich medialnych idiotyzmów przeznaczonych dla zidiociałych mas, to wiele rzeczy opisanych w tej książce było mi znanych. Jednak dopiero po jej przeczytaniu uświadomiłem sobie, jakim zagrożeniem dla ówczesnego porządku społecznego były tak zwane „herezje”, które można bez większego błędu porównać z działalnością współczesnych sekt zniewalających ludzi, mordujących ludzi i dążących do ich okradania z finansów.
Natomiast sam fakt, jak działały inkwizycje i że były one w realności tamtych czasów zadziwiająco humanitarnymi sądami - to wiedziałem, akurat to nic nowego. Niemniej warto poznać liczby.
Sam mechanizm ówczesnej praworządności jest oczywisty. Jeśli faraon uważał że jest Bogiem, to każdy kto to podważał szedł do piachu. Gdy jakiś król czy cesarz przyjął wiarę w coś (odpowiednie wstawić, cokolwiek) - podważanie tego, w co wierzy monarcha było powiedzeniem mu, że jest idiotą. Toteż monarchowie zawsze ścigali tych, którzy wyznawali wiarę w coś innego, niż wierzył władca. Gdy padło na wyznanie katolickie, władcy oczywiście szaleli, by ścigać takie osoby, więc Watykan stworzył inkwizycję, żeby tak na dobrą sprawę powstrzymać mordercze zapędy u władców jednocześnie głosząc swoje nauki metodą umiarkowanej przemocy. Nic dziwnego, że zabójstwa na tle religijnym były głównie skutkiem działania władz cywilnych, a nie kościelnych. Zobaczmy, co wyczyniał w tej sprawie choćby król Henryk w Anglii czy wyznawcy Lutra w Niemczech odpowiadający za palenie czarownic (100 tysięcy). Kiedy jeden z władców w XX wieku o dźwięcznym nazwisku Adolf Hitler uwierzył, że jego rasa, to nadludzie, a Słowianie i Żydzi to podludzie - zrobił sobie rzeźnię w imię wyznawanej wiary. Gdy inna grupa zbrodniarzy wymyśliła sobie wiarę w Lenina i komunizm, wykonała ponad 2 miliony procesów inkwizycyjnych zakończonych zamordowaniem pacjenta, nawet nie próbując takiego nawracać, tym bardziej że nie bardzo było na co nawracać, skoro ta religia była od zarania wewnętrznie sprzeczna. Inni władcy, którzy uwierzyli we własną religię robili to samo, czy w Wietnamie, Korei, Chinach, Arabii Saudyjskiej (odpowiednie wstawić i dopisać).
Warto przeczytać i przemyśleć tę fenomenalnie napisaną książkę w cieniu współczesnej inkwizycji z siedzibą w Brukseli, która w imię czystości swojej wiary używać pragnie przemocy, by nauczać choćby czym jest „prawdziwa demokracja”.
Zupełnie, jakby Hitler nie był wybrany demokratycznie...
Nie sposób wylać tu wszystkich moich refleksji człowieka nie wierzącego w żadne religie, może jednak na koniec taka jedna refleksja.
Mianowicie, gdyby przyjąć roboczą hipotezę, że Chrystus był Bogiem i powołał do życia „prawdziwą” religię, to rzeczą oczywistą jest, że zorganizowałby centralny ośrodek kierowania swoim ruchem (Watykan), żeby uniknąć bałaganu i walk religijnych pomiędzy różnymi „interpretatorami”. Gdyby przyjąć roboczo, że Chrystus, to prawda - każdy inny ruch chrześcijański poza katolickim musiałby być szerzącym zamęt nośnikiem rzeczy złych. Tak dzieje się choćby w islamie, w którym centralnego ośrodka władzy duchowej nie ma i każdy imam może sobie głosić islam, jaki mu się żywnie podoba i nakłaniać do podkładania bomb gdzie tylko się da. Dodatkowo wyznawcy poszczególnych islamskich prądów wyrzynają się znakomicie między sobą, co jest świadectwem „wartości” tej obrzydliwej ideologii. W moim odczuciu cywilizacja zachodu nie broni się przed rzeczywistymi zagrożeniami pozwalając na szerzenie zbrodniczych ideologii. Zakaz szerzenia poglądów nazistowskich, czy faszystowskich jest traktowaniem wybiórczym, zważywszy na to, że nie zakazano komunizmu (przynajmniej w wersji postradzieckiej) czy tworzenia „nowych religii”, czyli zbrodniczych sekt.
Czy potrafię sobie wyobrazić, jak cywilizacja zachodu powinna się bronić?
Rozważam następujące postępowanie: delegalizacja wszelkich ideologii, których owocem są lub były działania zbrodnicze i konieczność rejestracji np. islamu przed sądem od nowa, w zgodzie z prawami człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnienia stosowania przemocy oraz równouprawnienia Kobiet. Ponieważ islam nie ma jednego ośrodka ideologicznego, to poszczególni imamowie musieliby od nowa rejestrować się na liście legalnych wyznań przedstawiając przed sądem zestaw poglądów i obowiązków wiernych danego wyznania - nie stojących w sprzeczności z prawami człowieka. Imamowie szerzący swoje poglądy niezgodnie z zarejestrowaną deklaracją, czy odmawiający rejestracji mogliby być ścigani wzorem inkwizycji i blokowani. Choćby szerzenie tej ideologii w wersji wahhabickiej winno być zdecydowanie zakazane.
Jako niewierzący uważam, że ze względów społecznych i organizacyjnych kościół katolicki spełnił pozytywną rolę, jako nośnik sensownych wartości stopniowo wygaszając barbarzyńskie myślenie, jako obowiązujący stereotyp. Powrót do myślenia barbarzyńskiego obserwujemy współcześnie wraz z walką z kościołem katolickim, zbyt daleko posuniętą, którego wyznawcą co prawda nie jestem, niemniej zidiociałym i zaślepionym nienawiścią człowiekiem też nie. W tej sprawie konflikt dotyczy prawa do aborcji, eutanazji oraz stosunku do osób o naturze homoseksualnej. Być może zamiast ostrej walki należałoby wdrożyć dialog i odróżnić porządek prawny od porządku religijnego. Mam w tej sprawie dużo szerokich przemyśleń, których wpisać w niniejszą opinię nie zamierzam, bo zrobiłaby się z tego mini-książka, a nie skrócona opinia. Problem zaczyna się od tego, iż Unia Europejska została utworzona na podstawie czegoś, co określono jako „wartości chrześcijańskie”, zatem wszystkie kraje podpisały w tej sprawie konsensus, ale wartości chrześcijańskie wyrażane przez różne odłamy i sekty znacznie się różnią.
Nie potrafię przewidzieć przyszłości, choć 10 lat temu w korespondencji z moimi przyjaciółmi we Francji napisałem im, że obserwuję koniec cywilizacji europejskiej i początek ery barbarzyńskiej. Obecnie nie jestem tego pewny bardziej niż wtedy: możliwe że nastąpi coś niespodziewanego, ale to pokaże dopiero przyszłość.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Czarna Madonna

Czytało mi się tę książkę bardzo przyjemnie, ale bać się - to ja się przy tym nie bałem. Jeśli ktoś tego szuka, to niech uważa, bo się może zawieść.

zgłoś błąd zgłoś błąd