veinylover 
Zainteresowania wszelakie, fascynat nauk podstawowych i wszystkiego, co „science”. Jestem rasistą: uważam Kobiety za rasę wyższą, a moją za niższą. Nieracjonalnie zafascynowany szczególnie tymi kobietami, które przełamują tabu: kobiety szalone, okrutne, wampirzyce, wojowniczki — fascynują mój popaprany mózg... Nieprzejednany wróg wszelkich ideologii mających niezawodną receptę na uszczęśliwienie ludzkości, w tym pełnego hipokryzji i zakłamania - marksizmu antykulturowego we wszystkich formach.
mężczyzna, Kraków, status: Czytelnik, dodał: 7 książek, ostatnio widziany 10 godzin temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-20 23:43:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Niezłe czytadełko z kategorii militarnego sci-fi.
O tyle przyjemne, że autor nie jest nieukiem w dziedzinie nauk ścisłych i wprowadza racjonalne elementy do swojej powieści.
Rozważania w książce na tematy religijne posiadają jednak głębię kałuży. Nie każde wierzenie zasługuje według mnie na nazwę „religia”. Istnieją wierzenia zasługujące co najwyżej na nazwę „zabobonna sekta”, jeśli ktoś...
Niezłe czytadełko z kategorii militarnego sci-fi.
O tyle przyjemne, że autor nie jest nieukiem w dziedzinie nauk ścisłych i wprowadza racjonalne elementy do swojej powieści.
Rozważania w książce na tematy religijne posiadają jednak głębię kałuży. Nie każde wierzenie zasługuje według mnie na nazwę „religia”. Istnieją wierzenia zasługujące co najwyżej na nazwę „zabobonna sekta”, jeśli ktoś propaguje wiarę w oczywiste bzdury nie trzymające się kupy. Istotą wierzenia zasługującego na miano „religii” jest przekonanie o istnieniu transcendencji, w rozumieniu rzecz jasna zupełnie odmiennym, niż pojęciowe określenie tego słowa w książce i nie powinna to być wiara nie dająca się w żaden sposób pogodzić z faktami naukowymi. Powinna funkcjonować w przestrzeni niestycznej z nauką. Istotą religii jest nadawanie owej absolutnej transcendencji pewnych przymiotów i intencji, przekonanie, że absolutna transcendencja będąca podmiotem religii w jakikolwiek sposób zajmuje się osobą wierzącą i istnieją rytuały wpływające na stosunek tego podmiotu do wierzącego człowieka. Wiara w Bogów - kosmitów nie zasługuje na nazwę „religia”: są to zapędy typowo sekciarskie przeznaczone dla naiwniaków, od których można wyłudzić pieniądze.

Najsympatyczniejszą postacią w książce jest komputer Konstantin :)

Dynamika akcji jak zwykle u tego autora na wysokim poziomie, podobnie jak w poprzednich tomach tej serii.

Autor popełnia jeden grzech w swoich książkach, z mojego punktu widzenia: próbuje wykreować rzeczywistość, która pojęciowo jest na dobrą sprawę nie do ogarnięcia. Cywilizacja z rozety to już poziom dywagacji, przy którym wszyscy, łącznie z autorem - stajemy się naiwniakami. Mając tak solidną wiedzę mógłby autor zejść kilka poziomów w dół i uczynić bijatykę kosmiczną w swoich książkach bardziej przyziemną.
Miłośnikom tego gatunku książkę polecam, czyta się ją nieźle i mało w niej skrajnie irytujących głupot, które zwykle spotykamy u innych autorów, takich co to na lekcjach fizyki w szkole pisali sms-y do dziewczyn, zamiast ryć wiedzę.

pokaż więcej

 
2018-10-19 10:08:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Dr David Hunter (tom 3)

Ależ ten autor wymyśla tych morderców, aż czytelnika ogarnia przekonanie graniczące z pewnością, że takich egzemplarzy przyroda na świat nie wydaje.
Niby czyta się to dobrze, ale nie do końca. Moje odczucia niepozytywne dotyczą języka powieści. Jest mało plastyczny, mętny i nieco męczący, zmuszający do ciągłej uwagi. Trudno było mi uruchomić wyobraźnię i zobaczyć fabułę tej książki tak, jak...
Ależ ten autor wymyśla tych morderców, aż czytelnika ogarnia przekonanie graniczące z pewnością, że takich egzemplarzy przyroda na świat nie wydaje.
Niby czyta się to dobrze, ale nie do końca. Moje odczucia niepozytywne dotyczą języka powieści. Jest mało plastyczny, mętny i nieco męczący, zmuszający do ciągłej uwagi. Trudno było mi uruchomić wyobraźnię i zobaczyć fabułę tej książki tak, jak ogląda się film. Poza tym niektóre sprawy i zdarzenia wydawały mi się nie do końca konsekwentne. Także postaci uznałem za zbyt pobieżnie narysowane, zarówno w swej fizycznej postaci, jak i w warstwie psychicznej. Przynajmniej ową atrakcyjną agentkę mógłby autor nam plastycznie opisać, bo ta postać ma duże znaczenie w powieści.
Hunter taki przymulony, jak nie Hunter: mocno klasnąć w dłonie, to jak mysz szuka dziury do której mógłby się schować. Chyba autor przecenia znaczenie osobistej traumy, zwłaszcza gdy porównamy Huntera z późniejszych tomów.
Wytypowałem mordercę na początku książki, jak tylko się pojawił, na zasadzie kto mógłby nim być będąc mało podejrzanym, a posiadającym odpowiednie kwalifikacje. Zatem zaskoczenia dla mnie nie było, a rzadko mi się zdarza tak od razu zgadnąć, z tak wysokim poczuciem pewności owego strzału w ciemno w trakcie czytania książki.
Jeśli chodzi o cykl o Hunterze, to ten tom oceniam jako taki sobie: uważam, że są lepsze.
Niemniej książka nudna nie jest i nadaje się do celów rozrywkowych na szybko zbliżające się, wczesne zimowe wieczory.

pokaż więcej

 
2018-10-18 13:29:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Można zauważyć w tej książce mnóstwo złośliwości pod adresem wielkich korporacji prawniczych, które nie wahają się uczynić niewolników ze swoich pracowników. Rządzą tam ludzie chciwi, cyniczni i bezwzględni, którym nigdy nie dość pieniędzy.
Z drugiej strony nie tylko w tej książce autor ukazuje twarz amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, w którym bogaci klienci dysponujący odpowiednią...
Można zauważyć w tej książce mnóstwo złośliwości pod adresem wielkich korporacji prawniczych, które nie wahają się uczynić niewolników ze swoich pracowników. Rządzą tam ludzie chciwi, cyniczni i bezwzględni, którym nigdy nie dość pieniędzy.
Z drugiej strony nie tylko w tej książce autor ukazuje twarz amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, w którym bogaci klienci dysponujący odpowiednią gotówką i wynajmujący drogich prawników mogą przedłużać procesy w nieskończoność, a wówczas szary człowiek prędzej umrze, niż doczeka się sprawiedliwości. Mamy w książce epizod ilustrujący, że można całymi latami zatruwać rzekę toksycznymi odpadami i truć ludzi śmiejąc się im w oczy.
W książkach Grishama amerykańskie państwo prawa jawi się być w rzeczy samej państwem prawników. Narzuca mi się nieodparta refleksja: czy i my w Polsce zmierzamy w tym samym kierunku i staniemy się wkrótce państwem prawników? A może nim już jesteśmy, zważywszy na samowolę sędziowską? Nie tylko procesy trwające po kilkanaście lat, choć sprawę niekiedy można by załatwić na pierwszej czy drugiej rozprawie, łatwe sięganie po szybkie rozstrzygnięcia przeciwko maluczkim w interesie cynicznych władców lokalnych, ale ostatnio pytania prejudycjalne wymyślane jako strajk włoski przeciwko naszemu państwu. Czy istnieją mechanizmy demokratyczne zdolne zamienić państwo prawników w państwo prawa bez sięgania do koncepcji „wszyscy won”?
Marksistowskie myślenie podważające sam sens i możliwość istnienia obiektywnej prawdy materialnej sprzyjają relatywizmowi i matactwom sądowym zamieniając proces w dyskurs, czyli proces, w którym mamy do czynienia z przemocą mataczenia, a nie z siłą argumentów prawdy. W państwie prawników procesu sądowego nie wygrywa ten, kto ma rację i jest poszkodowany realnie, tylko ten kto ma sprytniejszego, bardziej cwanego i bezwzględnego prawnika. Sprzyja temu istnienie kruczków prawnych i detali, które mogą posłużyć do odrzucenia nawet najbardziej oczywistych dowodów.
W moim subiektywnym odczuciu współczesny system sprawiedliwości jest pasożytniczy niszcząc niczym rak życie społeczne i poczucie zwykłej ludzkiej sprawiedliwości opartej na oczywistościach.
Amerykański system sprawiedliwości oparty na funkcjonowaniu przysięgłych wydaje się właściwy tylko z pozoru, gdyż ocena faktów ujawnianych w procesie sądowym spoczywa na barkach zwykłych ludzi, którzy w specyficznych sytuacjach muszą dokonać oceny spraw, o których nie mają pojęcia. Przeciętny człowiek jest istotą dość durną i ma problemy z myśleniem zgodnym z logiką formalną, zatem cyniczny spryciarz zamieniając salę sądową w teatrzyk stosunkowo łatwo może szaraczkami manipulować opierając się bardziej na ich emocjach, niż logice.
Nie mam zielonego pojęcia czy istnieje jakakolwiek jaśniejsza przyszłość i możliwość zmiany tej sytuacji, no chyba że wprowadzimy w przyszłości do systemu sprawiedliwości sztuczną inteligencję i będzie ona odporna na emocje i korupcję.
Fabuła książki bardzo mi się podoba, z barwną kancelarią w tle i prawnikiem Davidem, który po przeżyciu buntu i rezygnacji z pracy w wielkiej korporacji dołącza do naszych, momentami bardzo zabawnych, a niekiedy irytujących aż do żenady bohaterów.
Świetne wątki dotyczące korupcji i lobbingu. Skąd my to znamy?

Mam wątpliwość czy uszkodzenie układu nerwowego ołowiem może przebiegać w okolicznościach opisanych w książce w sposób tak drastyczny, gwałtownie, bez rozwijającego się powoli, długotrwałego procesu, o ile w ogóle opis medyczny przypadku jest wiarygodny. Nie znam się na tym na tyle, by to oceniać. Obawiam się jednak, że dzienna dawka ołowiu w czasach wszechobecnej benzyny zaprawianej czteroetyloołowiem w przeliczeniu na mieszkańca wdychającego spaliny powinna doprowadzić do powstania całych tabunów ołowianych zombi przy kryteriach omawianych w książce.
Im bliżej końca opowieści, tym bardziej wzrasta dramaturgia powieści.
Książkę polecam każdemu, miłośnikom Grishama w szczególności, do których sam się zaliczam.

pokaż więcej

 
2018-10-18 12:53:42
Ma nowego znajomego: megi2307
 
2018-10-18 05:37:17
Ma nowego znajomego: Emilia
 
2018-10-17 14:03:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Wzorem Hitchcocka - wszystko zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie coraz bardziej rośnie. To przecież tylko książka, a jednak można się przy niej spocić...
To prawdziwy prawniczy thriller, bardziej przerażający niż wszelkie horrory, bo w swojej konstrukcji i treści - wiarygodny. Ta wiarygodność jest właśnie tak przerażająca, bo każda osoba czytająca tę powieść jest sobie w stanie...
Wzorem Hitchcocka - wszystko zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie coraz bardziej rośnie. To przecież tylko książka, a jednak można się przy niej spocić...
To prawdziwy prawniczy thriller, bardziej przerażający niż wszelkie horrory, bo w swojej konstrukcji i treści - wiarygodny. Ta wiarygodność jest właśnie tak przerażająca, bo każda osoba czytająca tę powieść jest sobie w stanie wyobrazić, że wpada w taką lub podobną aferę nie z własnej winy, tylko zostaje w nią wkręcona. Przypominam sobie film pod tym samym tytułem i jak się domyślam - nakręcony na podstawie niniejszej książki. Jednak we mnie książka wywołała znacznie silniejsze emocje w trakcie lektury, niż oglądany wówczas film. Wspaniale skonstruowana i świetnie opowiedziana historia. Wybitna powieść, dla mnie na 10 gwiazdek w swojej kategorii. Dramatyczna. Intryga jest niesłychanie skomplikowana, ale wszystko w w opowieści jest logiczne i trzyma się kupy w sposób genialny.
Bezwzględnie polecam tę książkę.

pokaż więcej

 
2018-10-16 15:23:24
Ma nowego znajomego: Raven
 
2018-10-15 12:29:06
Ma nowego znajomego: Moniss S
 
2018-10-15 12:16:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Seria: Srebrna Seria

Jak w „Calico Joe” mamy w tej książce Grishama opowiadającego o poranionych życiorysach i bolesnym przemijaniu. O straconych szansach, błędach młodości i złudzeniach gasnących z upływem czasu. O świecie, który trwa, jakby nic się nie zmieniło, choć zmieniają się tylko - albo aż - aktorzy. Popełniają oni te same albo podobne błędy i żyją złudzeniami zupełnie tak, jak ich poprzednicy.
Opowieść...
Jak w „Calico Joe” mamy w tej książce Grishama opowiadającego o poranionych życiorysach i bolesnym przemijaniu. O straconych szansach, błędach młodości i złudzeniach gasnących z upływem czasu. O świecie, który trwa, jakby nic się nie zmieniło, choć zmieniają się tylko - albo aż - aktorzy. Popełniają oni te same albo podobne błędy i żyją złudzeniami zupełnie tak, jak ich poprzednicy.
Opowieść toczy się wokół środowiska amerykańskich futbolistów i ludzi z nim luźno związanych: wokół bohaterów, których gwiazda zgasła i zwykłych ludzi karmiących się blaskiem tych gwiazd.
To bardzo poruszająca książka, w której autor szuka w tym wszystkim jakiś stałych wartości, nadziei i sensu, który przekracza mrok śmierci. To także książka o tym jak przebaczać nie tylko innym, ale także i sobie. Tylko dla czytelników, którzy chcieliby się zamyślić, zmierzyć z własną wrażliwością, zastanowić się może także nad własną przeszłością i wbrew wszystkiemu patrzeć do przodu, choćby tych dni przyszłości nie było aż tak dużo.
Podoba mi się ta książka, choć momentami autor przekracza granicę egzaltacji, przynajmniej z dzisiejszego punktu widzenia, ale nie da się tej książki odczytać bez wczucia się w realia czegoś, co można by nazwać amerykańską kulturą, która dziś już, jak nieomal wszystko w naszym świecie rozpuszcza się powoli w neomarksistowskim nihilizmie.

Moja refleksja dotycząca tego czegoś, co nazywa się futbolem amerykańskim.
Zadziwiające, że futbolem, czyli grą mającą w nazwie nogi i piłkę nazywają Amerykanie grę, w której najczęściej piłkę bierze się pod pachę i biegnie do linii końcowej boiska tratując przeciwnika: im brutalniej, tym lepiej. A na dodatek piłka wcale nie jest piłką, tylko jakimś jajkowatym stworem, który trudno precyzyjnie kopnąć, choć wolno to robić.
Prawdziwą piłkę nożną Amerykanie nazywają soccerem. Zadziwia mnie to, a może nawet nieco irytuje?
Do tego te stopy, cale, jardy, mile, funty... brrrrr: cały świat przeszedł na system miar SI, tylko Brytole i Amerykańcy mają z tym problem. Do tego Brytole jeżdżą po złej stronie drogi, he, he...😁

pokaż więcej

 
2018-10-13 16:42:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Ciekawa historia zawierająca elementy koncepcji „spiskowej teorii dziejów”.
Interesujące, że autor „między wierszami”, a w epilogu nieomal jawnie spodziewa się istnienia jakiegoś nieformalnego kręgu ludzi, którzy w zasadzie mogą wszystko, są całkowicie bezkarni, poza systemem sprawiedliwości, wzorem naszej „nadzwyczajnej kasty”. Można jedynie mieć wątpliwość czy identyfikuje on ową kastę...
Ciekawa historia zawierająca elementy koncepcji „spiskowej teorii dziejów”.
Interesujące, że autor „między wierszami”, a w epilogu nieomal jawnie spodziewa się istnienia jakiegoś nieformalnego kręgu ludzi, którzy w zasadzie mogą wszystko, są całkowicie bezkarni, poza systemem sprawiedliwości, wzorem naszej „nadzwyczajnej kasty”. Można jedynie mieć wątpliwość czy identyfikuje on ową kastę prawidłowo w swojej koncepcji i czy ewentualne błędy w jej identyfikacji są zamierzeniem świadomym czy też naiwnością autora. W każdym razie w kraju naszego autora służby specjalne mogą niepokojąco dużo uczynić i przypomina to w sposób porażający bezkarność osób na świeczniku w Polsce. A komu podlegają służby specjalne w kraju autora? Chyba nie faszystom, ani prawicowym ekstremistom?

Sposób myślenia autora o nas, o ludziach i społeczeństwach, które odrzuciły komunizm w takich krajach jak Litwa, Polska, Estonia sugeruje, że uważa on nas, a jego opinię traktuję jako wyraz opinii tamtego społeczeństwa - za podludzi. Jeśli zatem szukać faszyzmu, to gdzie indziej niż sugerują to pseudoelity.

Albo to kwestia tłumaczenia książki, albo nieznajomości tematów dotyczących uzbrojenia, bo nie wyobrażam sobie członka służb specjalnych posługującego się w akcji strzelbą, automatem plus pistoletem. Strzelba nie jest uzbrojeniem takich służb, raczej karabin z możliwością przełączania ognia i ewentualnie broń krótka, na wszelki wypadek. Chyba że to ja się na niczym nie znam...
Osobnym zagadnieniem jest karabin snajperski na wyposażeniu snajpera, z którym raczej nie biega się po lesie. Poza tym z takiego karabinu fachowiec raczej nie pudłuje.

Książeczkę mimo wszystko świetnie się czyta i mogę ją polecić, jako pozycję rozrywkową.

pokaż więcej

 
2018-10-08 19:02:11
Ma nowego znajomego: Wiesia
 
2018-10-08 10:29:30
Ma nowego znajomego: Ola
 
2018-10-02 03:41:03
Ma nowego znajomego: KrissDeValnor
 
2018-09-25 07:42:25
Ma nowego znajomego: tjank
 
2018-09-24 23:09:57
Ma nowego znajomego: kosmocha
 
Moja biblioteczka
425 425 57775
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (1026)

Ulubieni autorzy (6)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (20)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd