Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Mgły Avalonu

Tłumaczenie: Dagmara Chojnacka
Cykl: Avalon [Marion Zimmer Bradley] (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,87 (218 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
28
9
79
8
25
7
52
6
12
5
13
4
1
3
6
2
0
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Mists of Avalon
data wydania
ISBN
83-7150-206-0
liczba stron
1040
słowa kluczowe
bradley, mgły, avalonu, Artur, Merlin
język
polski
dodała
Iwona Magdalena

Inne wydania

Morgiana, obdarzona darem Wzroku i związana z losem swego brata-kochanka opowiada historię krótkiej świetności Kamelotu. Nie jest to opowieść o rycerskich czynach, lecz widziana kobiecym okiem wizja społeczeństwa u progu dziejowych zmian. "Albowiem, tak jak mówię, zmienił się sam świat. Był taki czas, kiedy wędrowiec, jeśli miał ochotę i znał choćby kilka tajemnic, mógł wypłynąć łodzią na...

Morgiana, obdarzona darem Wzroku i związana z losem swego brata-kochanka opowiada historię krótkiej świetności Kamelotu. Nie jest to opowieść o rycerskich czynach, lecz widziana kobiecym okiem wizja społeczeństwa u progu dziejowych zmian. "Albowiem, tak jak mówię, zmienił się sam świat. Był taki czas, kiedy wędrowiec, jeśli miał ochotę i znał choćby kilka tajemnic, mógł wypłynąć łodzią na Morze Lata i dotrzeć nie do Glastonbury pełnego mnichów, lecz do Świętej Wyspy Avalon. W tamtych czasach wrota łączące światy unosiły się we mgle i otwierały się wedle woli i myśli wędrowca."

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 523
grendella | 2011-02-01
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 2011 rok

Mgły Avalonu to „wciągacz” niesłychany. Tomiszcze potężne, które można by z powodzeniem zastosować w celach samoobrony. Można by, gdyby nie fakt, że czytanie go pochłania do tego stopnia, że istnieje ryzyko, że się po prostu nie zauważy zagrożenia. Było nie było, legenda arturiańska w ujęciu Marion Zimmer Bradley najpierw pochłonęła mnie, potem mojego męża, a niedługo pochłonie pewnie również moja siostrę/

Książek opartych na motywach arturiańskich jest wiele. Co wyróżnia tę? Przede wszystkim to, że jest to opowieść snuta przez Morgianę la Fay, obejmująca losy kilku pokoleń bohaterów i bohaterek legendy. Zwłaszcza bohaterek, bo w przeciwieństwie do wielu innych wersji cyklu więcej tu dworskich intryg, równie misternych co produkowane masowo przez piękne damy hafty, niż opisów walki. I choć panowie w powieści najpierw zajmują się siekaniem wrogów na kawałki, a potem obsesyjnie poszukują Świętego Graala, to wyglądają na takich, co nie bardzo panują nad własnym losem.

Chociaż rola Morgiany, która we wczesnych źródłach pojawia się rzadko, zostaje znacząco rozbudowana już przez Thomas Mallory’ego w Le Morte d’Arthur, to i tak tradycyjnie i stereotypowo przedstawiana jest ona jako baba piękna acz zła do szpiku kości, kusicielka bezlitośnie wykorzystująca swe wdzięki w walce z Arturem, zagrażająca jego panowaniu, złośliwa i okrutna. A jak jest z nią w powieści Bradley? Cóż, niewiniątkiem nie jest. Nie jest jednak również bezwzględnie czarną postacią. Jawi się raczej jako kobieta silna, zdecydowana, posiadająca zarówno unikalne talenty jak i bolesną świadomość, że żyje w czasach zmian, które mogą przynieść zagładę takiemu światu jaki zna.

Jest w tej powieści nostalgia za tym co minione, świadomość, że coś się kończy, że nowe mity zastępują stare, że nieuchronnie zapomina się o tym, co ważne dla wcześniejszych pokoleń. Patriarchalne chrześcijaństwo stopniowo wypiera wcześniejsze wierzenia związane z Boginią, kult śmierci i umartwienia zastępuje kult płodności i życia. Świat kapłanek Avalonu, zostaje nie tyle zniszczony mieczem i krzyżem, co dosłownie wręcz rozmywa się we mgle zapomnienia. Ale czy nie taki sam los czeka świat Artura? Czy ma on szansę istnieć w niezmienionej postaci? A co ze światem księży i biskupów? Czy on też kiedyś rozpłynie się we mgle?

Pod koniec powieści okazuje się, że kult Bogini przetrwał niejako w szczątkowej postaci w kulcie Maryjnym, że chrześcijańskie zakonnice stają się, zupełnie zresztą nieświadomie, następczyniami kapłanek Avalonu (bardzo mi to zresztą pachnie Złotą Gałęzią Frazera, antropologicznym komparatywnym studium magii i religii z końca XIX wieku, dziś należącym do klasyki, choć nieco już przebrzmiałym, do fascynacji którym autorka się przyznaje). I takie chyba miejsce przypada powieści Bradley: adaptacja mitu do zmieniających się czasów i wartości. Autorka z jednej strony ocala legendę od zapomnienia, z drugiej przedstawia ją z perspektywy zmarginalizowanych postaci kobiecych. Że jest to feministyczna perspektywa? Cóż, nie dla każdego „feminizm” jest obraźliwym słowem na „F”. Niekoniecznie wszak musi w nim chodzić o walkę płci, czasem wystarczy po prostu oddać głos tym, które wcześniej były wykluczone. Nie zniszczy to świata bohaterskiego Artura, trochę go tylko odświeży.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dziedzictwo

Jedna z lepszych książek obyczajowych, które miałam okazje przeczytać Niezwykłe snucie fabuły : rozpadające sie jak części pomarańczy, ale łączące w c...

zgłoś błąd zgłoś błąd