Pamiętaj, że w niczym nie ustępujesz nikomu na całym świecie. I to, czy inni o tym wiedzą czy nie, nie ma tak naprawdę znaczenia, dopóki ty ...
Najnowsze artykuły
ArtykułyPrzesłuchanie Przemysława Piotrowskiego. Mocna premiera książki „Markiz"
LubimyCzytać2
ArtykułyNajlepsza literatura faktu teraz 45% taniej na matras.pl
LubimyCzytać1
ArtykułyGrzechy główne według Piotra Górskiego
LubimyCzytać1
ArtykułyMiłość w cieniu wielkiej historii. Rozmowa z Joanną Jax
LubimyCzytać2
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Elizabeth Haydon

Pisze książki: fantasy, science fiction
Elizabeth Haydon autor książki Rapsodia: Dziecko krwi w kategorii fantasy, science fiction.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
Skontaktuj się z Bibliotekarzami serwisu, jeśli chcesz uzupełnić opis autora.
6,5/10średnia ocena książek autora
3 057 przeczytało książki autora
1 611 chce przeczytać książki autora
42fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
The Merchant Emperor
Elizabeth Haydon
Cykl: Rapsodia (tom 7)
6,0 z 1 ocen
32 czytelników 0 opinii
2014
Requiem za słońce
Elizabeth Haydon
Cykl: Rapsodia (tom 4)
6,6 z 228 ocen
441 czytelników 3 opinie
2003
Przeznaczenie: Dziecko Nieba
Elizabeth Haydon
Cykl: Rapsodia (tom 3)
7,1 z 362 ocen
645 czytelników 6 opinii
2002
Proroctwo: Dziecko Ziemi
Elizabeth Haydon
Cykl: Rapsodia (tom 2)
7,1 z 402 ocen
683 czytelników 11 opinii
2001
Rapsodia: Dziecko krwi
Elizabeth Haydon
Cykl: Rapsodia (tom 1)
7,1 z 518 ocen
1063 czytelników 31 opinii
2000
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Elizabeth Haydon, Pływająca wyspa
- Elizabeth Haydon , Córka Królowej złodziei
Naturalnie. Pieśniarzom nieźle się płaci, jeśli pięknie śpiewają. Ale jeśli fałszują, płaci się im znacznie lepiej, żeby przestali.
Naturalnie. Pieśniarzom nieźle się płaci, jeśli pięknie śpiewają. Ale jeśli fałszują, płaci się im znacznie lepiej, żeby przestali.
5 osób to lubi - Elizabeth Haydon , Rapsodia: Dziecko krwi
-Stać cię na szlachetność, Grunthorze? Towarzysz spojrzał na niego pytająco, po czym się uśmiechnął. -Oczywiście. Mam ją we krwi, odkąd prze...
-Stać cię na szlachetność, Grunthorze? Towarzysz spojrzał na niego pytająco, po czym się uśmiechnął. -Oczywiście. Mam ją we krwi, odkąd przed paru laty zjadłem pewnego księcia.
4 osoby to lubią
Najnowsze opinie o książkach autora
Rapsodia: Dziecko krwi Elizabeth Haydon 
7,1

Być może to wstęp do wspaniałej trylogii, ale jako zamknięte dzieło Rapsodia sprawia wrażenie niedokończonej i nieprzemyślanej.
Zaczyna się dość długim wstępem, który potem zdaje się być porzucony. Następnie nakreśla sytuację polityczną Never Never Landu i szkicuje sylwetki trójki głównych bohaterów, by zaraz rzucić ich w niezmiernie długą (sic!) podróż przez Axis Mundi (korzeń świata),którą zakończą oni po drugiej stronie świata i czasu. To mógł być arcyciekawy zabieg, ale zostaje zasygnalizowany znacznie wcześniej tak wiele razy a na powierzchni Serendair spędzamy tak mało czasu, że trudno uronić nad nim łzę. Kiedy bohaterowie wreszcie kończą swoją podróż przez korzeń, zaczynają snuć się bez większego celu niczym postaci w grze crpg próbujące znaleźć odpowiedniego NPC, który popchnie fabułę dalej.
W końcu znajdują cel w postaci stworzenia Królestwa Firbolgów (istot przypominających skrzyżowanie orka z ogrem) i wtedy fabuła nabiera w końcu rumieńców. Namacalny cel daje bohaterom jakąś motywację do działania i pojawiają się też w końcu poważniejsze przeszkody na ich drodze. Oczywiście koniec końców bohaterowie wychodzą z nich bez szwanku, wszak ich moce i zdolności czynią z nich niemal półbogów, ale to i tak większe napięcie niż przez pierwsze 2/3 książki.
Mimo dość niepochlebnej opinii o Rapsodii, rozważam kontynuowanie czytania trylogii. Trudno oprzeć mi się wrażeniu, że pierwszą część serii autorka poświęciła, by cierpliwie zbudować świat przedstawiony i to może zaowocować. Wielość rozpoczętych i porzuconych wątków aż prosi się o kontynuację w kolejnych częściach. Koniec książki rozpoczął dwa najciekawsze wątki - przeszłości Asha i podróży do smoczycy. Nie mogę też powiedzieć, że nie polubiłem trójki głównych bohaterów, którzy z czasem przestają denerwować swoimi nadnaturalnie potężnymi (nawet jak na gatunek) mocami i zaczynają bawić lekko napisanymi dialogami.
Mam zatem nadzieję, że zasadzone przez autorkę nasiono, wykiełkuje w piękną, zapadającą w pamięć serię (choć może wolałbym, by pozbawiona była już ona korzeni).
Rapsodia: Dziecko krwi Elizabeth Haydon 
7,1

Akcja zaczyna się na pięknej wyspie Serendair. Rapsodia jest Pieśniarką - nie tylko układa muzykę i ją wykonuje, ale może za jej pomocą wpływać na rzeczywistość. Pracowała także przez jakiś czas jako panna lekkich obyczajów, ale obecnie stara się o tym zapomnieć. Jeden z jej dawnych adoratorów - zdeterminowany i okrutny - nie zamierza jednak odpuścić, więc Rapsodia musi uciekać. W ten sposób nieoczekiwanie trafia do kompanii Achmeda i Grunthora - bezwzględnego zabójcy i jego przyjaciela, strażnika-olbrzyma. Nie można powiedzieć, by była to przyjaźń od pierwszego wrażenia czy serdeczna kompania. Obydwaj mężczyźni - zdecydowanie nieatrakcyjni, szorstcy w obyciu i bezwzględni - praktycznie porywają Rapsodię ze sobą. Sami uciekają przed czymś znacznie groźniejszym niż ona. Zmuszają dziewczynę do zejścia pod ziemię - dosłownie - i ciągną ją ze sobą przez jądro ziemi. Kiedy po długiej, długiej wędrówce udaje im się wydostać na powierzchnię, okazuje się, że znaleźli się... o wiele dalej niż się spodziewali, a zarazem bardzo blisko.
Autorka budując swój świat wykorzystała elementy z różnych kultur i mitologii - nie tylko tych dobrze znanych jak celtycka czy nordycka, ale i bardziej egzotycznych - arabskiej, hinduskiej i innych. Pojawia się też wiele popularnych motywów, m.in. zaginionego świata, Atlantydy, przejścia przez oczyszczający ogień czy walki ze złem, które ma zniszczyć świat. Mimo to opowieść nie nudzi - całość jest spójna, nie kopiuje oklepanych schematów. Autorce udało się zachować dobre, choć nie zawsze równe tempo narracji.
Rapsodia jest... słodka, śliczna i najchętniej uratowałaby każdą, najmarniejszą nawet istotę. Pomimo trudnych doświadczeń wciąż wydaje się trochę naiwna, ryzykuje życiem (niestety, nie tylko swoim) i doprowadza swoich towarzyszy do białej gorączki zbyt łatwo obdarzając ludzi zaufaniem. Jej postać budzi sympatię, jest przeciwwagą dla nieufnego i bezdusznego Achmeda, ale też często mnie denerwowała. Chwilami sprawia wrażenie niezwykle przenikliwej, to znów nie potrafi wychwycić tego, co dla czytelnika jest oczywiste. Przyznaję, że nie potrafiłam zrozumieć, dlaczego w niektórych kwestiach wykazywała tak wielką tolerancję, w innych zaś - mniej istotnych moim zdaniem - zacinała się we wściekłym uporze. Miałam wrażenie, że autorka sporo naciągała dla dobra fabuły. Bo w każdej kompanii potrzebne jest słabsze ogniwo, ktoś, kto pakuje resztę w tarapaty – tak aby akcja się rozwijała ;)
Jest to opowieść o przyjaźni, przeznaczeniu, miłości oraz poświęceniu. Miejscami nieco patetyczna, a czasem bardzo zwyczajna, ludzka, ale przede wszystkim pełna niezwykłych przygód.







































