Stancje

Seria: ...archipelagi...
Wydawnictwo: W.A.B.
6,23 (223 ocen i 38 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
8
8
25
7
60
6
68
5
31
4
15
3
5
2
3
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788328045965
liczba stron
192
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodał
L_Settembrini

Nowa, niepokojąca, ale pełna humoru powieść autorki, która za swoją debiutancką powieść Guguły zdobyła nominację do International Man Booker Prize. Po maturze Wiolka przyjeżdża z rodzinnej wsi do Częstochowy na studia polonistyczne. Życie w mieście to dla dziewczyny szereg nowych wyzwań. Wzdłuż ulic nazwanych imionami świętych ciągną się sklepiki z dewocjonaliami i włóczą pielgrzymi. Świat...

Nowa, niepokojąca, ale pełna humoru powieść autorki, która za swoją debiutancką powieść Guguły zdobyła nominację do International Man Booker Prize.

Po maturze Wiolka przyjeżdża z rodzinnej wsi do Częstochowy na studia polonistyczne. Życie w mieście to dla dziewczyny szereg nowych wyzwań. Wzdłuż ulic nazwanych imionami świętych ciągną się sklepiki z dewocjonaliami i włóczą pielgrzymi.

Świat nie zna jeszcze komputerów i telefonów komórkowych. Wiolka tuła się od jednej stancji do drugiej: mieszka w podejrzanym robotniczym hotelu, klasztorze, wynajętej kawalerce. W każdym miejscu poznaje innych ludzi i ich historie, słucha opowieści o kosmosie, więzieniu, oswojonych wronach, rosyjskich zupach, narzeczonej, która oszukała i odeszła. Pozostaje otwarta na nowe doświadczenia i lektury. Stopniowo konfrontuje się ze wspomnieniami o dzieciństwie spędzonym na wsi, własnymi wyobrażeniami, swoim ciałem.

Wreszcie, zakochuje się po raz pierwszy. Powieść Wioletty Grzegorzewskiej to subtelna historia o dojrzewaniu, młodzieńczym zagubieniu, poszukiwaniu i poznawaniu samego siebie. Stancje są także luźną kontynuacją docenionego przez krytykę zbioru Guguły, wydanego w 2014 roku.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1628

Szare lata dziewięćdziesiąte

„Stancje” rozpoczynają się sceną wielką – wielką za sprawą tarcia na granicy zwykłego i niezwykłego. Zwykłe w tym przypadku oznacza codzienność, konkretniej: podróż autobusem. Można by oczywiście doszukiwać się w sytuacji protagonistki, Wioli, jakiejś magii, jakiejś szczególności, bo jedzie z rodzinnej wsi do wielkiego – stosunkowo – miasta, aby rozpocząć nowe, studenckie życie, ale Wioletta Grzegorzewska nie stara się doszukiwać w tym żadnej doniosłości; wręcz przeciwnie, zalewa szary i bez tego krajobraz strugami deszczu, stawiając raczej na zniechęcenie oraz drżącą niepewność niż wielkie oczekiwania. Gdzie w takim razie kryje się niezwykłość, o której wspomniałem na samym początku? W języku – pisarka już w pierwszych kilku zdaniach porównuje współpasażerów głównej bohaterki do ameb i zdychającego walenia. I choć pozbawione kontekstu zestawienia te mogą wydawać się absurdalne czy wysilone, to przygnębiającą otwierającą scenę „Stancji” domykają po mistrzowsku. „Stancje” rozpoczynają się sceną wielką.

Jak jest potem? Z reguły bardzo dobrze, mimo że podobny majstersztyk zdarza się chyba tylko raz – Grzegorzewska daje drugi popis przy opisie rzucania nożem, kiedy strony powoli wypełniają się tłumioną i na wpół dziką namiętnością, żeby w końcu wybuchnąć w bardzo krótkim finale, pełnym erotyzmu, który pisarka bardzo szybko, brutalnie ucina; jestem pewien, że te dwie pojedyncze sceny będą tym, co zostanie ze mną po lekturze „Stancji” najdłużej. Na pochwałę zasługują także...

„Stancje” rozpoczynają się sceną wielką – wielką za sprawą tarcia na granicy zwykłego i niezwykłego. Zwykłe w tym przypadku oznacza codzienność, konkretniej: podróż autobusem. Można by oczywiście doszukiwać się w sytuacji protagonistki, Wioli, jakiejś magii, jakiejś szczególności, bo jedzie z rodzinnej wsi do wielkiego – stosunkowo – miasta, aby rozpocząć nowe, studenckie życie, ale Wioletta Grzegorzewska nie stara się doszukiwać w tym żadnej doniosłości; wręcz przeciwnie, zalewa szary i bez tego krajobraz strugami deszczu, stawiając raczej na zniechęcenie oraz drżącą niepewność niż wielkie oczekiwania. Gdzie w takim razie kryje się niezwykłość, o której wspomniałem na samym początku? W języku – pisarka już w pierwszych kilku zdaniach porównuje współpasażerów głównej bohaterki do ameb i zdychającego walenia. I choć pozbawione kontekstu zestawienia te mogą wydawać się absurdalne czy wysilone, to przygnębiającą otwierającą scenę „Stancji” domykają po mistrzowsku. „Stancje” rozpoczynają się sceną wielką.

Jak jest potem? Z reguły bardzo dobrze, mimo że podobny majstersztyk zdarza się chyba tylko raz – Grzegorzewska daje drugi popis przy opisie rzucania nożem, kiedy strony powoli wypełniają się tłumioną i na wpół dziką namiętnością, żeby w końcu wybuchnąć w bardzo krótkim finale, pełnym erotyzmu, który pisarka bardzo szybko, brutalnie ucina; jestem pewien, że te dwie pojedyncze sceny będą tym, co zostanie ze mną po lekturze „Stancji” najdłużej. Na pochwałę zasługują także wszystkie te momenty, w których autorka skupia się na odtworzeniu atmosfery lat dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia: nie lekceważy czytelnika tłumacząc mu, że to nie czasy komórek i Internetu, zamiast tego zręcznie pokazuje, jak trudne mogło być znalezienie spotkanego niegdyś człowieka i jak wiele wysiłku wymagało, kiedy nikogo nie dało się wystalkować na fejsie. To oczywiście nie wszystko: poza tym powołuje – czy może przywraca – do życia handlujących po miejskich rynkach Rosjan, kilka obrazów wypełnia neonowymi kolorami automatów do gier, ubiera swoją bohaterkę w grube sztruksy i powłóczyste swetry, kojarzące się dzisiaj raczej z poszukującymi indywidualizmu za wszelką cenę hipsterami niż przeciętnymi studentami, w końcu czyni z McDonalda centrum miejskiego życia (szczególnie patrząc z perspektywy prowincjusza). Warto jednak zaznaczyć, że choć „Stancje” kojarzą się z estetyką opisaną przez Olgę Drendę w zeszłorocznej „Duchologii polskiej” i czerpią z tej estetyki pełnymi garściami, to z całą pewnością nie są kompleksowym portretem epoki – to powieść o doświadczeniach jednostki, nie o duchu czasów.

Przeżycia Wioli zresztą tworzą amalgamat bardzo niejednorodny, a niektóre ze składających się na niego elementów mocno zaskakują. Najbardziej oczywistą częścią pierwszych studenckich doświadczeń protagonistki jest zapamiętała miłość do pana Kamila: spotkany jeszcze w wiejskim domu i tam pokochany mężczyzna staje się najważniejszą osią życia bohaterki, punktem odniesienia dla każdej następnej znajomości (o czym boleśnie przekonuje się inny chłopak). Ta część portretu psychologicznego młodej kobiety odmalowana został bardzo barwnie i, to nie ulega wątpliwości, ze znajomością zagadnienia. W zmieszaniu pozostawiły mnie natomiast te fragmenty „Stacji”, które poświęcone są tematowi tytułowemu. Sceny z hotelu Wega, składające się na pierwszą połowę książki, wypadają bardzo dobrze, przede wszystkim ze względu na zawartą w nich delikatną melancholię zmieszaną w doskonałych proporcjach z kilkoma ostrzejszymi rozdziałami. Późniejszy pobyt Wioli w zakonie ocenić znacznie trudniej. Moje wątpliwości wzbudziła przede wszystkim relacja między bohaterką a siostrą Stanisławą: wątek ten zalatuje nieco powieścią gotycką, nieco zupełnie niespodziewanym historyzmem. Bez bicia przyznaję, że nie udało mi się historii o Anuli i wojnie umieścić w którymkolwiek z pozostałych kontekstów powieści, a sama w sobie, choć interesująca, pozostaje tylko szkicem – mogłaby stanowić ewentualne rusztowanie dla nowej opowieści, bo jako samodzielna całość nie porywa.

Zastanawia mnie także stosunek Wioli do studiów – a raczej jego brak. Grzegorzewska zdecydowała się na podkreślenie braku doniosłości, o którym pisałem na początku, i pokazanie lekceważenia poprzez szczątkowe wspominanie o tej, nomen omen, ważnej aktywności. Szkoda, bo choć sam w lekceważeniu studiów szkoliłem się aż do nijakiego dnia, który Amerykanie znają pod nazwą graduation (a zapewne i w Polsce dorobimy się w końcu graduacji, biorąc pod uwagę, że „Słownik wyrazów obcych” PWN twierdzi, iż póki co jest to specjalistyczne pojęcie kartograficzne), to dyskutować o nich zawsze byłem gotów. Wiola nie jest – studia w powieści to tylko pretekst, mimo że wydają się kwestią kluczową dla przemiany młodej w dojrzałą.

Wioletta Grzegorzewska przed „Gugułami” pozostawała artystką niemal niezauważoną przez szersze gremium, za to jej pierwsza powieść zdobyła nie tylko nominację do Nike i Gdyni, ale także do międzynarodowego Bookera. Mam nadzieję, że dzięki temu „Stancje” trafią do jak największej liczby czytelników, bo tak ciekawe książki w naszym kraju nie zdarzają się zbyt często.

Bartosz Szczyżański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (516)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1782
Piotr | 2017-11-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 listopada 2017

Grzegorzewska zachwyciła mnie po raz kolejny. Przyszedł czas na historię, która może być opowieścią biograficzną. I za taką właśnie uchodzi. Narratorka Wioletta opowiada o swoim wyjeżdża na studia do Częstochowy. Od początku nic nie jest takie jak być powinno, począwszy od lokum, po sprawy natury miłosnej. Autorka pokazuje małomiasteczkowy świat u stóp Jasnej Góry, obnaża zwyczajność wszystkiego,co ją tam otacza. Wioletta co rusz zmienia swoje stancje, zatrzymując się na dłużej w Zgromadzeniu Sióstr Bezhabitowych. Tam widzi, że szaleństwo czai się wszędzie, a religia, czy tez reguły zakonne nie chronią człowieka przed przeszłością, często odległą i jednocześnie tragiczną.

"Stancja" jest w pewnym sensie opowieścią drogi, przemieszczania się młodej kobiety,która pokazuje to co widzi, a dla jednego jest to zwykły dzień, a dla czytelnika może być wielkim odkryciem. Ta historia jest opowieścią o czasach trudnych, wymagających wielkiego hartu ducha w ciele młodej istoty, ale również...

książek: 929
Mariolka | 2017-09-01
Przeczytana: 01 września 2017

Bardzo ładne, bardzo zgrabne, bardzo dobrze napisane, ale zupełnie mnie nie poruszyło, nie porwało. Ani na chwilę się w tym nie zatraciłam. Ot, obcowanie z ładnym, estetycznym i nic ponad to.

książek: 670
Olena | 2018-05-27
Na półkach: Przeczytane, Biografie, Inne
Przeczytana: 27 maja 2018

Zachęcona sukcesem zbioru opowiadań „Guguły” bez wahania sięgnęłam po autobiograficzną powieść W. Grzegorzewskiej pt. „Stancje”. I cóż… mam mieszane uczucia po lekturze.
Początek wydał mi się obiecujący. Połowa lat 90., Polska jeszcze nie całkiem zdjęła żałobę po nieboszczce komunie, a już stara się nadążyć za kolorowym Zachodem. Tymczasem na wsiowo-miejskim dworcu w Częstochowie pojawia się nasza Autorka – wtedy biedna dziewczyna z prowincji z małą walizką i wielkimi marzeniami o studiach polonistycznych i równie wielkiej, romantycznej miłości. Razem z nią czytelnik odwiedza kolejne stancje: hotel robotniczy, żeński klasztor, wynajmowane klitki, gdzie poznaje wiele barwnych postaci. Każda z napotkanych osób dźwiga swój bagaż doświadczeń, często zmaga się z wojenną traumą. W opowieść o studenckich latach młoda Wiola wplata również dramatyczne historie swoich dziadków z czasów niemieckiej okupacji oraz własne wspomnienia z dzieciństwa. Czasem napomyka o nudnych zajęciach na...

książek: 398
Tomasz Wojewoda | 2017-09-26
Przeczytana: 26 września 2017

ZNAD ROZLEWISK TAMIZY DO MIASTA MEDALIKÓW

Proza Wioletty Grzegorzewskiej (ur. 1974) to jeden z najciekawszych, oryginalnych, nowych głosów w polskiej literaturze. Autorkę ceniłem dotychczas jako utalentowaną poetkę, jednak wydaje się, że dopiero za przyczyną wydanej w 2014 roku debiutanckiej powieści pt. „Guguły”, zaczyna ona święcić triumfy i przeżywać swoje pięć minut (które trwają już 3 lata i niech trwają jak najdłużej). Nota bene: za tłumaczenie debiutanckiej powieści na język angielski pt. „Swallowing Mercury” (w przekładzie Elizy Marciniak) Grzegorzewska otrzymała w 2017 roku nominację do prestiżowej nagrody International Booker Prize. W tym samym roku, w zaprzyjaźnionym i znanym mi krakowskim wydawnictwie Eperons-Ostrogi ukazał się kolejny zbiór jej wierszy, pt. „Czasy zespolone”. Wioletta Grzegorzewska jest zatem kolejnym przykładem autora, wchodzącego w uniwersum prozy od strony poezji. I ten poetycki sznyt, dbałość o słowo, oryginalność rozwiązań, widać w jej prozie z...

książek: 513
wiesia | 2017-11-01
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 01 listopada 2017

"Gugułom" dałam 6 gwiazdek, tu o połowę mniej, tam udało się autorce obudzić we mnie parę refleksji, rozbawić kilkoma historiami.

Tym razem odczuwałam nudę i z trudem doczytałam do końca. Perypetie mieszkaniowe Wiolki są jakieś dziwne i mało wiarygodne, tak jak i przytaczane przez nią opowieści spotykanych przez nią ludzi.

Giną gdzieś studia, zdawkowo wspominane, kompletnie brak relacji rodzinnych. Tak miało być, w tym właśnie jest "poezja i głębia"?? Może, ale mnie to jakoś nie przypadło do gustu i choć, jak widzę z opinii, jestem w mniejszości, raczej nie sięgnę już do twórczości pani Grzegorzewskiej.

książek: 1654
lapsus | 2018-07-13
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 13 lipca 2018

Traumy gramatyki opisowej

Wiola Grzegorzewska kontynuuje swoje ludowe sylwy ku czci życia i młodości, które rozpoczęła w swoim prozatorskim debiucie "Gugułach". Kontynuacja jest wejściem bohaterki w dorosłość. Wioletka z jurajskich Hektarów wyrusza do "wielkiego miasta", czyli Częstochowy. Jest połowa lat 90-tych. Trwa pełnia transformacji ustrojowej, galopująca inflacja i miliony złotych na kontach, zdezorientowani ludzie i początki polskiego kapitalizmu. I studia polonistyczne na częstochowskiej WSP, czyli nasz wspólny wątek biograficzny. I jest cichy bohater tej powieści - profesor Bańkowski - profesor belwederski i mroczna legenda częstochowskiej WSP.

Tytułowe "Stancje" to czasowe miejsca pobytu, gdzie mieszka bohaterka - hotel "Wega" z radzieckimi gośćmi, pozostałymi tam po likwidacji jednostki wojskowej na Sabinowie, klasztor sióstr zakonnych i wynajmowana samodzielnie kawalerka, miejsce erotycznej inicjacji. Stancje to także przystanki Drogi Krzyżowej, którą przechodzi...

książek: 48
Marcin | 2017-09-05
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: sierpień 2017

Gnać literaturę w nieznane.

Wioletta Grzegorzewska pchnęła polską prozę w nieznane, ta proza jest wybitna, nie boję się powiedzieć - "Stancje" to arcydzieło.
Jarek Czechowicz i Kurzojady pięknie i celnie napisali o tej powieści. Cóż mogę więcej dodać poza paroma kradzionymi (Pani wybaczy) frazami z korespondencji z Autorką.

Grzegorzewska wchodzi do prozy od poezji, daje nam język i tajemnice jego odkrywania (poszukiwania?) - Autorka "Guguł" porusza się w najwyższych rejestrach języka, czerpie i odnawia jego sekretne reguły i mechanizmy. "Stancje" reprezentują to wszystko, co kiedyś nazwane było prozą wysoką, to jest taką, w której język i opowieść idą równolegle czy raczej: poszukiwanie języka jest samo w sobie opowieścią, historią. To, co Pisarka wyprawia z językiem i arcymistrzowską, precyzyjnie, niemal na poziomie komórkowym, złożoną konstrukcją wywraca umysł i serce czytelnika na lewą stronę. Łatwo to przeoczyć i napisać, że poszczególne opowieści, z których złożona jest ta...

książek: 1874
Moni | 2017-11-01
Przeczytana: 31 października 2017

Odebrana z księgarni- niewielka, poręczna i pachnąca farbą drukarską, z nieco dziwną i zastanawiającą okładką- w tym samym dniu przeczytana, pochłonięta wręcz.

Bohaterka Wioletta, alter ego autorki, przyjeżdża do miasta świętej wieży- mojego rodzinnego- na studia. Sama nazywa je miastem wsią podszytym. Jest druga połowa lat dziewięćdziesiątych, okres mojego nastoletniego buntu, a u niej pierwszy rok trudnej i biednej samodzielności w mieście, tak różnym od jurajskich pól i łąk.

Nasze losy plotą się tak wspólnymi tropami, że mam wrażenie, że Wioletta Rogala i Wioletta Grzegorzewska to ja- tylko ta odważniejsza, ta bardziej samodzielna, zdeterminowana, z przymusu nieco realizująca marzenia.

To samo uderzyło mnie i zastanowiło już w "Gugułach", wywołując potok łez i tornado przemyśleń. Niesamowicie czyta się książkę, podczas której dzieli się nie tylko wrażliwość i marzenia, wspólny, aż do środka trzewi język, wpisany w najbardziej ukryty podkład komórek ciała, ale i dosłownie-...

książek: 979
Kasia | 2018-09-16

Debiutanckie "Guguły" Wioletty Grzegorzewskiej zabrały mnie na wieś, gdzie odpoczęłam, nawdychałam się świeżego powietrza i głęboko odetchnęłam. Ta książka była doskonałą odskocznią od codziennej gonitwy i miejskiego zgiełku. Odwrotnie „Stancje” - stały się przewodnikiem po miejskiej scenerii Częstochowy.

Wiola po maturze wyjeżdża ze wsi do miasta będącego głównym ośrodkiem kultu maryjnego, pielgrzymowania i wszechobecnych medalików. Jest studentką polonistyki bez akademika i z niewielką ilością pieniędzy w kieszeni. Zmuszona tułać się od stancji do stancji poznaje życie ich mieszkańców. Jest zwyczajnie, jest niebywale, jest ciekawie a momentami egzotycznie. Każde miejsce jest jak kolejna cegiełka, która buduje jej bagaż doświadczeń i przeżyć. Każde miejsce to spotkania z ludźmi, długie rozmowy, które odciskają niezatarte ślady na duszy człowieka.


Autorka uwodzi słowem, kreacją obrazów, które są przedstawione w sposób bardzo plastyczny i działający na wyobraźnię.


„Strugi...

książek: 1939
Czytanie Uzależnia | 2018-04-01
Przeczytana: 28 marca 2018

Tytuł: „ Stancje”
Autorka: Wioletta Grzegorzewska
Gatunek : Literatura Współczesna
Liczba stron : 192

Sięgając po tę pozycję, byłam bardzo zaskoczona tematem, który wybrała autorka jak i stylem pisania autorki. Jest on bardzo lekki i przyjemny w odbiorze. Miłe zaskoczenie dla mnie.

Lektura „Stancje” jest moja pierwszą książką z gatunku „literatura współczesna”.
Książka opowiada o Wiolce jak można się już na początku domyśleć, najprawdopodobniej chodzi o autorkę. Wiolka przeprowadza się do Częstochowy, w której chce studiować polonistykę.
Jednak już na samym początku przyjazdu boryka się z problemem znalezienia mieszkania. Nie może mieszkać w akademiku. I co teraz?

Główna bohaterka nie poddaje się i zaczyna szukać mieszkania, albo chociaż pokoju w którym będzie mogła zamieszkać. Pierwszym schronieniem staje się dla niej hotel robotniczy. Jednak po nie długim czasie bohaterka chce zmienić miejsce i przeprowadza się do sióstr zakonnych mieszkających w klasztorze. Czytając tę...

zobacz kolejne z 506 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd