Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania

Wydawnictwo: Znak
8,33 (18 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
4
8
3
7
4
6
2
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324049660
liczba stron
239
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Trzcionka

Wieloletni partner Wisławy Szymborskiej, miłośnik przyrody, piewca małych miasteczek, organizator spływów kajakowych, niekwestionowany autorytet, przyjaciel Stanisława Różewicza – Kornel Filipowicz to niedościgły mistrz opowiadania. Lakoniczne i klarowne, nastrojowe i dramatyczne, emanują one niespotykaną empatią do świata i człowieka. Poczucie humoru, duch ironii i delikatne przymrużenie oka...

Wieloletni partner Wisławy Szymborskiej, miłośnik przyrody, piewca małych miasteczek, organizator spływów kajakowych, niekwestionowany autorytet, przyjaciel Stanisława Różewicza – Kornel Filipowicz to niedościgły mistrz opowiadania.

Lakoniczne i klarowne, nastrojowe i dramatyczne, emanują one niespotykaną empatią do świata i człowieka. Poczucie humoru, duch ironii i delikatne przymrużenie oka nadają im niezwykłą lekkość, a dar przenikliwej obserwacji sprawia, że wydarzenia marginalne, niemal banalne, pod jego piórem nabierają nowych znaczeń. Autorski wybór Justyny Sobolewskiej wydobywa blask, uniwersalność i ponadczasowość tej prozy.

 

źródło opisu: znak.pl

źródło okładki: znak.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (156)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6245
allison | 2017-08-28
Przeczytana: 27 sierpnia 2017

Po przeczytaniu zbioru opowiadań Kornela Filipowicza aż strach brać się za pisanie recenzji czy nawet opinii, gdyż geniusz autora przytłacza tak bardzo, że ma się świadomość znikomości i marności własnych słów.

"Moja kochana, dumna prowincja" to utwory, w których nie ma zbędnych zdań. Narracja jest oszczędna, podobnie jak dialogi, a jednak z tego ascetycznego stylu wyłania się bogaty obraz świata, przepełniony nostalgią, melancholią, smutkiem, spod których czasem przebija się promyk uśmiechu.

Opowiadania z tego zbioru idealnie wpisują się w tytuł całości - ich akcja często rozgrywa się w małych miasteczkach, na wsiach, w osadach, które tylko wydają się nijakie i zwyczajne. Autor potrafi je jednak ożywić i wydobyć na światło dzienne skrywane piękno albo intrygujące elementy.
Pozornie senne miejsca są świadkami ludzkich dramatów, smutków i radości, trudnych życiowych decyzji.

Ludzkie emocje to wielki atut tych utworów. Filipowicz nie pisze o nich w barokowy sposób, nie epatuje...

książek: 598
WielkiBuk | 2017-08-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2017

„Usłyszałem od staruszki, że życie jest w ogóle mieszaniną poezji i prozy, uczuć i interesów, czyli piękna i spraw przyziemnych, i że świat na pewno i mnie, pisarzowi, nie oszczędził tej gorzkiej prawdy.”

W prozie Kornela Filipowicza można się zakochać. W harmonii słów, w jej niespiesznym tempie, w przejmujących emocjach, które sączą się z kart kolejnych opowieści. Subtelne, delikatne, każde z opowiadań „Mojej kochanej, dumnej prowincji” zawiera w sobie nieukojony smutek, nostalgię wpisaną w fabułę, refleksję o ludzkiej naturze. Tęskno robi się na sercu podczas lektury. Często smutno. Miejscami nieswojo. Czytelnik otrzymuje doskonałe, dopieszczone w każdym względzie miniatury, maleńkie uchwycone światy, zaklęte momenty, które mogły się komuś, gdzieś, kiedyś przytrafić. Migawki z innego świata, innego czasu, niby innej, a tak bliskiej nam epoki. Perełki polskiej literatury.

książek: 270
Tomasz Wojewoda | 2017-08-25
Przeczytana: 25 sierpnia 2017

APOTEOZA MAŁYCH MIASTECZEK

W tym roku mija dziesięć lat od ostatniego (incydentalnego) pojawienia się twórczości Kornela Filipowicza (1913-1990) na rynku wydawniczym. Opieszałość decydentów uniemożliwiła wielu czytelnikom obcowanie z tą prozą i – piszę te słowa z mocą hipotezy – o wiele lat opóźniła zachwyt nad nią. Ten błąd zdecydowało się naprawić dopiero Wydawnictwo Znak, tomem „Moja kochana, dumna prowincja”. Przez wiele lat postać Filipowicza była redukowana do „partnera Noblistki” – a to błąd, przypomnijmy, że to Filipowicz był dla Szymborskiej mistrzem, nie odwrotnie. Poetka zadeklarowała nawet w jednym z wywiadów, że to Kornel Filipowicz powinien otrzymać Nobla, zamiast niej.

Filipowicz, pomimo iż często opisuje tragiczne wydarzenia z naszej historii, czyni to oddając głos bohaterom tzw. „drugiego planu”, historia zawsze dzieje się obok bohaterów, poza nimi, dotyka ich jedynie pośrednio. Proza Filipowicza toczy się w nieśpiesznym, prowincjonalnym tempie. Pisarz bywał...

książek: 428

Gdyby Kornel Filipowicz żył i został zaproszony na 21. Targi Książki w Krakowie, byłby pierwszym autorem, do którego skierowałabym swoje kroki, by zrobić z nim pamiątkowe zdjęcie i zamienić kilka słów o najlepszej pozycji, jaką dane mi było w tym roku przeczytać.

Książkę "Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania" otrzymałam od Wydawnictwa Znak za co serdecznie dziękuję.

Jedno jest pewne. Historie zawarte w pozycji zostaną ze mną na bardzo długi czas. Lubię książki, które skrywają w sobie zagadki. Które skłaniają do refleksji, wywołują nostalgię, jakąś tęsknotę... Chętnie przeniosłabym się do tych intrygujących opowieści, jakie Filipowicz skreślił w inny, absolutnie genialny sposób.

Zagłębiając się w treść opowiadań pierwsze, co można zauważyć to niesamowity język, jakim posługuje się Kornel Filipowicz. Przed przeczytaniem tej książki trzeba być przygotowanym na to, że kiedy zamkniemy lekturę, nic nam nie będzie odpowiadało. Upłynie trochę czasu zanim wrócimy do czytania...

książek: 170
Parus | 2017-08-14
Na półkach: Przeczytane

W tym zbiorze nie znajdziemy najbardziej znanych opowiadań wędkarskich, znajdziemy za to różnorodność, współczesność, uczucia.
I tak na przykład opowiadanie Mój ociec milczy. Historia przedwojennego meczu, w którym grają dwie drużyny dorastających chłopców - Piast i Makkabi. Żydowska grupa wygrywa, co wywołuje niezadowolenie. Piłkarze i publiczność zaczynają opowiadać jak to Żydkowie są przebiegli, jak oszukiwali. Ojciec głównego bohatera słucha opowieści syna i milczy. Na końcu wypowiada tylko jedno zdanie. Najważniejsze. Mój ojciec milczy to chyba najlepsze opowiadanie o antysemityzmie w polskiej literaturze. Najlepsze i jakże współczesne.
Świadek, który nie umiał mówić to natomiast historia zabójstwa wiejskiej dziewczynki. Wstrząsająca i wyjęta z dzisiejszej rzeczywistości.
Innym przejmującym opowiadaniem jest Gdy przychodzą we śnie. Zapis sennej wizji, w której do mieszkania wlewa się ludzka fala. Historia o uchodźcach. Wizja przyszłości?
Bardzo dotknęły mnie też słowa...

książek: 721
Patrycja | 2017-09-11
Na półkach: Przeczytane

Autor nisłusznie zapomniany. Sięgnęłam po jego utwory zachęcona recenjzami lecz pełna podejrzeń, że to kolejny przykład prozy "onirycznej" i "strumienia świadmości autora". Zaczęłam więc od dostępnej w bibliotece "Modlitwy dla odjeżdżających" i po pierwszych wersach zamarłam w zachwycie. Włos zjeżył mi się na karku, pojęłam bowiem, że obcuję z wielkim talentem, z osobowością subtelną i wrażliwą na świat i człowieka jak sejsmograf. Że spotkałam człowieka, który widzi tam gdzie inni nie widzą - w codziennym życiu, małych zdarzeniach, małych miasteczkach. Zbiór "Moja kochana, dumna prowincja" potwierdził pierwsze wrażenie i FIlipowicz dołącza do kanonu moich ulubionych pisarzy, ruszam w rejs po antykwariatch w poszukiwaniu starych wydań opowiadań.

książek: 603
Kasia Kulik | 2017-09-09
Przeczytana: 05 września 2017

„Moja kochana, dumna prowincja” to zbiór opowiadań niezwykle nastrojowych, klimatycznych, delikatnych, subtelnych, zachwycających formą i językiem. Filipowicza można by czytać wiele razy i nigdy by się nie znudził – jego proza to uczta, cieszenie się każdym słowem, zachwycanie drobnostkami. To opowiadania wciąż „świeże”, pomimo upływu czasu, lakonicznie, lekkie. Autor wielokrotnie puszcza do czytelnika oko, zabiera go w fantastyczną podróż, jednocześnie każąc podjąć zabawę i razem z nim „czuć” to opowiadanie.

książek: 1
DorotaCoMaKota | 2017-08-29
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 29 sierpnia 2017

Kto dziś tak obserwuje ludzi i świat ? Czasy różne, ludzie różni.. bez oceny. Uchwycony moment, kolor , zapach.. emocja.
Cała książka emanuje spokojem..
Forma zapomniana ale jakże bogata. Ile w tych krótkich opowiadanych bogactwa.

książek: 684
Babcia Gąska | 2017-09-20
Na półkach: Przeczytane

Filipowicz, oprócz tego, że pisał /i robił to dobrze/ to jeszcze czytał. I to widać. Świetne- mimo, że za formą opowiadania nie przepadam

książek: 42
Agnieszka | 2017-09-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 września 2017
zobacz kolejne z 146 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Zapowiada się słoneczny, upalny weekend, jeden z nielicznych tego lata. Jakie macie plany? Wybieracie się dokądś? Wyjeżdżacie? Czy zostajcie w domu? A przede wszystkim: z jakimi książkami chcecie spędzić dwa najbliższe dni? Część zespołu redakcji zdradza, z jakimi tytułami spędzi nadchodzący weekend.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd