Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania

Wydawnictwo: Znak
8,1 (79 ocen i 17 opinii) Zobacz oceny
10
13
9
18
8
20
7
21
6
6
5
1
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788324049660
liczba stron
239
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Trzcionka

Wieloletni partner Wisławy Szymborskiej, miłośnik przyrody, piewca małych miasteczek, organizator spływów kajakowych, niekwestionowany autorytet, przyjaciel Stanisława Różewicza – Kornel Filipowicz to niedościgły mistrz opowiadania. Lakoniczne i klarowne, nastrojowe i dramatyczne, emanują one niespotykaną empatią do świata i człowieka. Poczucie humoru, duch ironii i delikatne przymrużenie oka...

Wieloletni partner Wisławy Szymborskiej, miłośnik przyrody, piewca małych miasteczek, organizator spływów kajakowych, niekwestionowany autorytet, przyjaciel Stanisława Różewicza – Kornel Filipowicz to niedościgły mistrz opowiadania.

Lakoniczne i klarowne, nastrojowe i dramatyczne, emanują one niespotykaną empatią do świata i człowieka. Poczucie humoru, duch ironii i delikatne przymrużenie oka nadają im niezwykłą lekkość, a dar przenikliwej obserwacji sprawia, że wydarzenia marginalne, niemal banalne, pod jego piórem nabierają nowych znaczeń. Autorski wybór Justyny Sobolewskiej wydobywa blask, uniwersalność i ponadczasowość tej prozy.

 

źródło opisu: znak.pl

źródło okładki: znak.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (322)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6551
allison | 2017-08-28
Przeczytana: 27 sierpnia 2017

Po przeczytaniu zbioru opowiadań Kornela Filipowicza aż strach brać się za pisanie recenzji czy nawet opinii, gdyż geniusz autora przytłacza tak bardzo, że ma się świadomość znikomości i marności własnych słów.

"Moja kochana, dumna prowincja" to utwory, w których nie ma zbędnych zdań. Narracja jest oszczędna, podobnie jak dialogi, a jednak z tego ascetycznego stylu wyłania się bogaty obraz świata, przepełniony nostalgią, melancholią, smutkiem, spod których czasem przebija się promyk uśmiechu.

Opowiadania z tego zbioru idealnie wpisują się w tytuł całości - ich akcja często rozgrywa się w małych miasteczkach, na wsiach, w osadach, które tylko wydają się nijakie i zwyczajne. Autor potrafi je jednak ożywić i wydobyć na światło dzienne skrywane piękno albo intrygujące elementy.
Pozornie senne miejsca są świadkami ludzkich dramatów, smutków i radości, trudnych życiowych decyzji.

Ludzkie emocje to wielki atut tych utworów. Filipowicz nie pisze o nich w barokowy sposób, nie epatuje...

książek: 495
wiesia | 2018-02-13
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego 2018

Wspaniałe opowiadania, trudno mi wskazać konkretne tytuły, bo całość wprawiła mnie w zachwyt. Doznałam tęsknoty za czymś, co dawno minęło, odeszło bezpowrotnie, zatrzymane jedynie na małą chwilę w pięknych słowach Filipowicza.

Niewiele się tu dzieje, motyl przysiada na brzegu stołu, sąsiedzi przystają na schodach, zamieniając z sobą kilka słów, kotka Kizia wygłasza mądre zdania o życiu, a na spotkania autorskie przychodzą nieliczni i czasem przypadkowi czytelnicy.

Nie ma już chyba takich miejsc, takich prowincjonalnych miasteczek opisanych przez Kornela Filipowicza, warto więc sięgnąć do jego opowiadań, by zanurzyć się w ten spokojny, płynący swym nieśpiesznym nurtem, świat.

książek: 737
WielkiBuk | 2017-08-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: sierpień 2017

„Usłyszałem od staruszki, że życie jest w ogóle mieszaniną poezji i prozy, uczuć i interesów, czyli piękna i spraw przyziemnych, i że świat na pewno i mnie, pisarzowi, nie oszczędził tej gorzkiej prawdy.”

W prozie Kornela Filipowicza można się zakochać. W harmonii słów, w jej niespiesznym tempie, w przejmujących emocjach, które sączą się z kart kolejnych opowieści. Subtelne, delikatne, każde z opowiadań „Mojej kochanej, dumnej prowincji” zawiera w sobie nieukojony smutek, nostalgię wpisaną w fabułę, refleksję o ludzkiej naturze. Tęskno robi się na sercu podczas lektury. Często smutno. Miejscami nieswojo. Czytelnik otrzymuje doskonałe, dopieszczone w każdym względzie miniatury, maleńkie uchwycone światy, zaklęte momenty, które mogły się komuś, gdzieś, kiedyś przytrafić. Migawki z innego świata, innego czasu, niby innej, a tak bliskiej nam epoki. Perełki polskiej literatury.

książek: 387
Tomasz Wojewoda | 2017-08-25
Przeczytana: 25 sierpnia 2017

APOTEOZA MAŁYCH MIASTECZEK

W tym roku mija dziesięć lat od ostatniego (incydentalnego) pojawienia się twórczości Kornela Filipowicza (1913-1990) na rynku wydawniczym. Opieszałość decydentów uniemożliwiła wielu czytelnikom obcowanie z tą prozą i – piszę te słowa z mocą hipotezy – o wiele lat opóźniła zachwyt nad nią. Ten błąd zdecydowało się naprawić dopiero Wydawnictwo Znak, tomem „Moja kochana, dumna prowincja”. Przez wiele lat postać Filipowicza była redukowana do „partnera Noblistki” – a to błąd, przypomnijmy, że to Filipowicz był dla Szymborskiej mistrzem, nie odwrotnie. Poetka zadeklarowała nawet w jednym z wywiadów, że to Kornel Filipowicz powinien otrzymać Nobla, zamiast niej.

Filipowicz, pomimo iż często opisuje tragiczne wydarzenia z naszej historii, czyni to oddając głos bohaterom tzw. „drugiego planu”, historia zawsze dzieje się obok bohaterów, poza nimi, dotyka ich jedynie pośrednio. Proza Filipowicza toczy się w nieśpiesznym, prowincjonalnym tempie. Pisarz bywał...

książek: 604
jolasia | 2017-09-23
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

„Alice Munro polskiej literatury“ – napisałabym gdybym była szefem marketingu w wydawnictwie. Napisałabym tak dlatego, że bycie Kornelem Filipowiczem nie wystarcza, żeby sprzedać książkę, a co dopiero cały nakład. Bo dzisiaj bycie dobrym pisarzem to za mało. W prozie Filipowicza nie ma porywającej fabuły, zwrotów akcji, a nawet, o zgrozo!, seksu. W prozie Filipowicza jest po prostu samo życie, takie jakie jest. Czy ktoś kiedykolwiek policzył ile statystycznie rozmaitych zdarzeń wydarza się w życiu pojedynczego człowieka? Z pewnością nie, ponieważ jest to niemożliwe, do zdarzeń bowiem zaliczałyby się zarówno przeżycia graniczne, ważne, jak i pozornie „nicnieznaczące“ epizody. Które z nich są ważniejsze i wywierają większy wpływ na nasze życie? Co jest godne opisania a co zapomina się następnego dnia? Czytanie opowiadań Filipowicza przypomina mi płynięcie łódką po rzece... wtedy wpada się w rodzaj transu, w którym człowiek odzyskuje wrażliwość zagłuszaną zwykle codziennym szumem....

książek: 555

Gdyby Kornel Filipowicz żył i został zaproszony na 21. Targi Książki w Krakowie, byłby pierwszym autorem, do którego skierowałabym swoje kroki, by zrobić z nim pamiątkowe zdjęcie i zamienić kilka słów o najlepszej pozycji, jaką dane mi było w tym roku przeczytać.

Książkę "Moja kochana, dumna prowincja. Opowiadania" otrzymałam od Wydawnictwa Znak za co serdecznie dziękuję.

Jedno jest pewne. Historie zawarte w pozycji zostaną ze mną na bardzo długi czas. Lubię książki, które skrywają w sobie zagadki. Które skłaniają do refleksji, wywołują nostalgię, jakąś tęsknotę... Chętnie przeniosłabym się do tych intrygujących opowieści, jakie Filipowicz skreślił w inny, absolutnie genialny sposób.

Zagłębiając się w treść opowiadań pierwsze, co można zauważyć to niesamowity język, jakim posługuje się Kornel Filipowicz. Przed przeczytaniem tej książki trzeba być przygotowanym na to, że kiedy zamkniemy lekturę, nic nam nie będzie odpowiadało. Upłynie trochę czasu zanim wrócimy do czytania...

książek: 706
Jarek1983 | 2017-10-26
Przeczytana: 16 października 2017

Dlaczego o tym nie uczą w szkole?

Uważnym pisarzem jest Kornel Filipowicz. Uważnym i precyzyjnym. Jego oko skierowane jest na detal. Podnosi go do rangi niemal fetyszu. Wszystko w zbiorze opowiadań „Moja kochana, dumna prowincja” zostało poddane drobiazgowemu opisowi. Nie chodzi tylko o rzeczy napotkane w opowieściach, ale i o ludzi. Ich ubiór, zachowanie czy mimikę twarzy. Jeśli tego byłoby mało to należy dołożyć niespotykanie spokojne tempo narracji. Piszę niespotykane, bo współczesność przyzwyczaiła nas do ciągłej gonitwy i chęci zaskakiwania czytelnika co trzy strony. W prozie Filipowicza jest czas na wszystko, dosłownie. Mimo tego, że objętościowo są to zamknięte formy.

Jego opowiadania są znakomicie skonstruowane. Najważniejsze zdania padają jakby od niechcenia. Ta nie nachalność i spokój są obezwładniające. Czy to pisze o męskim świecie, czy o świecie po wojnie czy o pięknie – we wszystkim mu do twarzy. Dydaktyzmu tu nie stwierdziłem. Pisarz porusza się po małych...

książek: 170
Parus | 2017-08-14
Na półkach: Przeczytane

W tym zbiorze nie znajdziemy najbardziej znanych opowiadań wędkarskich, znajdziemy za to różnorodność, współczesność, uczucia.
I tak na przykład opowiadanie Mój ociec milczy. Historia przedwojennego meczu, w którym grają dwie drużyny dorastających chłopców - Piast i Makkabi. Żydowska grupa wygrywa, co wywołuje niezadowolenie. Piłkarze i publiczność zaczynają opowiadać jak to Żydkowie są przebiegli, jak oszukiwali. Ojciec głównego bohatera słucha opowieści syna i milczy. Na końcu wypowiada tylko jedno zdanie. Najważniejsze. Mój ojciec milczy to chyba najlepsze opowiadanie o antysemityzmie w polskiej literaturze. Najlepsze i jakże współczesne.
Świadek, który nie umiał mówić to natomiast historia zabójstwa wiejskiej dziewczynki. Wstrząsająca i wyjęta z dzisiejszej rzeczywistości.
Innym przejmującym opowiadaniem jest Gdy przychodzą we śnie. Zapis sennej wizji, w której do mieszkania wlewa się ludzka fala. Historia o uchodźcach. Wizja przyszłości?
Bardzo dotknęły mnie też słowa...

książek: 771
Patrycja | 2017-09-11
Na półkach: Przeczytane

Autor nisłusznie zapomniany. Sięgnęłam po jego utwory zachęcona recenjzami lecz pełna podejrzeń, że to kolejny przykład prozy "onirycznej" i "strumienia świadmości autora". Zaczęłam więc od dostępnej w bibliotece "Modlitwy dla odjeżdżających" i po pierwszych wersach zamarłam w zachwycie. Włos zjeżył mi się na karku, pojęłam bowiem, że obcuję z wielkim talentem, z osobowością subtelną i wrażliwą na świat i człowieka jak sejsmograf. Że spotkałam człowieka, który widzi tam gdzie inni nie widzą - w codziennym życiu, małych zdarzeniach, małych miasteczkach. Zbiór "Moja kochana, dumna prowincja" potwierdził pierwsze wrażenie i FIlipowicz dołącza do kanonu moich ulubionych pisarzy, ruszam w rejs po antykwariatch w poszukiwaniu starych wydań opowiadań.

książek: 398
Sierżka | 2018-03-27
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 marca 2018

Te opowiadania są tak cudowne, że czytałam po parę i sięgałam po inne książki, ale idealnie się udało zakupiłam Romans prowincjonalny, zatem nie żegnam się z Filipowiczem. Autor jest dla mnie odkryciem tego roku wstyd się przyznać, ale nie znałam go. Trochę przykro kiedy czytam o Filipowiczu w formie partnera Wisławy Szymborskiej, gdy widzę z jaką lekkością opisuje otaczający nas świat. Duża prostota jest w opowiadaniach i nawet jeśli nie wszystkie opowiadania skradły mi serce to jest to autor, z którym chcę się "spotykać" częściej.

zobacz kolejne z 312 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Czytamy w weekend

Zapowiada się słoneczny, upalny weekend, jeden z nielicznych tego lata. Jakie macie plany? Wybieracie się dokądś? Wyjeżdżacie? Czy zostajcie w domu? A przede wszystkim: z jakimi książkami chcecie spędzić dwa najbliższe dni? Część zespołu redakcji zdradza, z jakimi tytułami spędzi nadchodzący weekend.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd