Formikarium, czyli w moim świecie mrówek. Opowiadania

Okładka książki Formikarium, czyli w moim świecie mrówek. Opowiadania
Kornel Filipowicz Wydawnictwo: Znak flora i fauna
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
flora i fauna
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2021-06-07
Data 1. wyd. pol.:
2021-06-07
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324062126
Tagi:
literatura polska mrówki zwierzęta rośliny natura człowiek opowiadania
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
120 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
68
23

Na półkach:

Tak to powrót do czasów dzieciństwa, żywego kontaktu z przyrodą, wystarczy zamknąć oczy by poczuć jak pachnie las, rzeka, okolica. Pan Kornel w sposób mistrzowski przenosi czytelnika do miejsc na pozór mało istotnych a jakże cennych zmysłowo, rzeczywiście jest pewna nic ze Śmiercią dzikich saren Ota Pavla…

Tak to powrót do czasów dzieciństwa, żywego kontaktu z przyrodą, wystarczy zamknąć oczy by poczuć jak pachnie las, rzeka, okolica. Pan Kornel w sposób mistrzowski przenosi czytelnika do miejsc na pozór mało istotnych a jakże cennych zmysłowo, rzeczywiście jest pewna nic ze Śmiercią dzikich saren Ota Pavla…

Pokaż mimo to

avatar
1069
161

Na półkach: , , , , , , ,

WYZWANIE CZYTELNICZE XI 2021
Książka o tematyce przyrodniczej/ekologicznej

Po wysłuchaniu tych wpisanych w przyrodę i jakże refleksyjnych opowiadań, Filipowicz - „stary przyrodnik”, który ukończył „pewien bardzo dobry uniwersytet polski” i przed moje oczy przywołuje wspomnienia dzieciństwa na wsi.
Jak u Adama Wajraka.
Wspomnienia spokoju i wszechobecnej harmonii. Zapachów, kolorów, sytej pełni, szczęścia, beztroski i niczym nieograniczonej przestrzeni.
Piękno tego świata, było w tych, nie tak bardzo przecież jeszcze odległych latach, nieogrodzone, niezadeptane i na wyciągnięcie ręki i nogi, i oka.

I mimo, że lektor pobudzał oko wyobraźni do zobaczenia tych wszystkich krajobrazów i widoków, i robił to naprawdę bardzo dobrze, to podczas słuchania brakowało mi tego, że nie mogę dłużej zatrzymać się na tych finezyjnie skreślonych zdaniach.
Że nie mogę jeszcze raz wrócić do wybrzmiałego właśnie akapitu.

Mnie urzekły wszystkie opowiadania.
„Kali” wzruszył.
„Zabić jelenia!” bezbrzeżnie poruszyło i wywołało skrajnie negatywne emocje skierowane w stronę rodzaju ludzkiego.

Jednego opowiadania, o śnie, nie nadążałam słuchać, mimo kilku podejść. Mając możliwość wyboru tekstu pisanego, przeczytałam to opowiadanie dwa razy, by wyłapać wszystkie, gęsto nawarstwione znaczenia.

Precyzja z jaką Filipowicz komponuje zdania jest rzadko spotykana. Szczególnie dzisiaj.

„Jeśli mam jakieś troski, to tylko te, aby to, o czym myślę, jak najlepiej napisać. Aby kwiaty, które opisuję, były na tle zielonej łąki dobrze widoczne, zwierzęta, ludzie - jak żywi. Żeby inni ludzie, ci, którzy będą to czytali, przejęli się ich istnieniem i losem”.

Komu podoba się ta autorska dedykacja, niech śmiało sięga. Kiedyś, sama chciałabym wrócić do tych opowiadań.

WYZWANIE CZYTELNICZE XI 2021
Książka o tematyce przyrodniczej/ekologicznej

Po wysłuchaniu tych wpisanych w przyrodę i jakże refleksyjnych opowiadań, Filipowicz - „stary przyrodnik”, który ukończył „pewien bardzo dobry uniwersytet polski” i przed moje oczy przywołuje wspomnienia dzieciństwa na wsi.
Jak u Adama Wajraka.
Wspomnienia spokoju i wszechobecnej harmonii....

więcej Pokaż mimo to

avatar
305
59

Na półkach: , , ,

Zmyliła mnie ta książka. Po tytule spodziewałam się opowieści jakiegoś mrówczego pasjonata o świecie tych interesujących owadów. Okładka sugeruje temat przyrodniczy ogólnie - ostatnio sporo wydano pozycji popularno-naukowych w tym temacie. Wstęp zbił mnie tropu, i to nie tylko sporą objętością w stosunku do całości, ale informacją, że coś wydarzyło się w życiu autora po wojnie. Dopiero wtedy zorientowałam się, że to pozycja raczej historyczna. Uznając, że jestem ignorantką sprawdziłam więc kim Filipowicz był i co pisał. Biorąc pod uwagę, że najpopularniejszą jego pozycją książkową na LC jest zbiór korespondencji wymienianej z Szymborską, z którą był w bliskiej relacji, mogłam się pocieszyć, że nie tylko ja byłam dotychczas ignorantką.

Kilka początkowych rozdziałów to opowiadania z perspektywy dziecka. Są one moim zdaniem nieco podobne do twórczości Schulza - krótka forma, dziejąca się w podobnym czasie, z tej też racji podobna w stylu pisania, tylko mniej fantastyczna i oniryczna (choć w "Białym ptaku" chłopiec nie jest pewny, czy przygoda tylko mu się nie przyśniła). Za to "Szczur" ma w sobie coś bardziej z Mrożka, cały absurd sytuacji i walki z tytułowym gryzoniem. Trzy opowiadania o psach pokazują jak głębokie są nasze związki z tymi zwierzętami, że nie jest to tylko "współczesna fanaberia", ale i sto lat temu ludzie potrafili znaleźć w nich najlepszych przyjaciół.

W drugiej połowie zaczęłam się już męczyć. Jest całkiem ciekawe opowiadanie o starszym małżeństwie na wsi (choć wydaje się ono być najbardziej oderwane od reszty) czy o walce z żywiołem podczas wędkowania na łodzi (trochę jak w "Starym człowieku i morzu", ale krócej i konkretniej). Są też jednak opowiadania z ciekawą puentą, ale niezbyt ciekawe podczas samego czytania. Jest sporo o łowieniu ryb, które zupełnie mnie nie interesuje. Na dobre tory wraca w ostatnim rozdziale o proteście (?) goryli w zoo. Było w tym coś bardzo przejmującego i dobrze podsumowującego cały zbiór. Nie było jednak w stanie wynagrodzić mi znudzenia przez niemal połowę czasu poświęconego na lekturę. Mimo stosunkowo niskiej oceny polecam jako pewien zapis życia na przestrzeni XX wieku, o bezmyślnym okrucieństwie, o związkach ludzi z naturą i naszej zmianie podejścia.

Zmyliła mnie ta książka. Po tytule spodziewałam się opowieści jakiegoś mrówczego pasjonata o świecie tych interesujących owadów. Okładka sugeruje temat przyrodniczy ogólnie - ostatnio sporo wydano pozycji popularno-naukowych w tym temacie. Wstęp zbił mnie tropu, i to nie tylko sporą objętością w stosunku do całości, ale informacją, że coś wydarzyło się w życiu autora po...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
177
168

Na półkach:

„Formikarium, czyli w moim świecie mrówek” Kornela Filipowicza to zbiór opowiadań, który zmienia zarówno stosunek człowieka do przyrody – sprawia, iż człowiek pojmuje, że jest ona piękna, ale i niebezpieczna oraz postrzeganie jej roli w sowim życiu.
Tytuł w moim odczuciu jest nieco mylący. Tylko jedno opowiadanie odnosi się do samych mrówek. Inne poruszają równie ważne kwestie, nad którymi autor pochyla się niczym zaciekawione dziecko, co poznaje świat wokół siebie, dotykając go, wąchając i przeżywając w nim różnego rodzaju przygody i emocje.
Autor z zawodu jest przyrodnikiem, ale nie takim, dla którego ważne jest szkiełko i oko, ale takim, który zanurza się w świat przyrody aż po sam czubek głowy, nasiąka nią i przezywa to samo, co wąchane przez niego rośliny, czy napotkane zwierzęta.
W każdym jego opowiadaniu tę fascynację wyraźnie widać.
Wszystko zaczyna się w momencie, gdy był jeszcze dzieckiem, a kończy, w chwili, kiedy jest dorosłym mężczyzną. Jego wspomnienia z okresu młodości są nieco inne, infantylne, pełne obaw w stosunku do fauny i flory, która go otacza.
W jednym z opowiadań z wczesnego dzieciństwa pt. „Światło i dźwięk, czyli o niedoskonałości światła”, wspomina, jak mieszkał wraz z matką i babką w domu. Jego ojciec był wtedy jeszcze na wojnie. Odwiedzał ich kulawy i łysy człowiek, w wielkim słomkowym kapeluszu, który był nauczycielem, choć niczego nie uczył. Tylko łowił ryby. Za każdym razem, gdy wybierał się nad rzekę mały chłopiec towarzyszył mu tylko do pewnego momentu, zatrzymywał się, nie mając śmiałości postąpić ani kroku dalej, czekał na jego powrót. Ze złowiona rybą, lub bez, bo nie zawsze szczęście mu sprzyjało.
To doświadczenie można porównać do odczuć, jakich doznał, łowiąc ryby, już jako dorosły mężczyzna w opowiadaniu pt. „Kulifant”. Tam opisuje dokładnie swoją walkę z rwącym nurtem rzeki, z wyrywającą się rybą i z własnymi słabościami. Kiedy udaje mu się – wbrew pozorom – złapać ładną sztukę, zaraz wypuszcza ją na wolność, bo ta ryba nie jest mu do niczego potrzebna. W tym drugim opowiadaniu już nie obawia się podejść bliżej; zanurza się cały w rzece, wchodzi do niej aż po pas, odczuwa jej zmiany i nastroje.
W tytułowym opowiadaniu „Formikarium”, w którym autor ma dwanaście lub trzynaście lat, powodowany uczuciem wyższym: chęcią uszczęśliwiania – jakby na to nie patrzeć: na siłę – innych istot, buduje z pomocą dorosłych formikarium, a następnie umieszcza tam nazbierane mrówki, a nawet ich jaja. Urządza im tam jak najlepsze, jego zdaniem warunki i jest zrozpaczony, gdy okazuje się, że mrówki nie spacerują po wybudowanych przez niego tunelach, nie piją umieszczonej w misce wody, nie zachwycają się tymi wszystkimi patyczkami i innymi rzeczami, które im naznosił. Dopiero rozmowa z ojcem uświadamia mu, że nie da się nikogo, nawet zwierząt, uszczęśliwiać na siłę i że najbardziej cenną rzeczą na świecie jest wolność.
W przyszłości sam to doceni, gdyż przebywając w obozie i odkopując z ziemi szczątki ciał, które mimo zakrycia płachtami, obsiadywały muchy, całkowicie odczłowieczony, nawet przez autora – bohaterowie nie mają imion, są więźniami z numerami – ratuje się przed szaleństwem, opowiadając anegdoty o rzekach. Tych, którym ludzie wyrządzili szkodę, na siłę zmieniając ich bieg oraz tym pozostawionym samym sobie, które płynęły w wyznaczonym kierunku.
Ludzie wymieniają się między sobą wspomnieniami rzek, które kiedyś widzieli, w których się kąpali i łowili ryby. Opowiadanie to nosi tytuł: „Gruzy i piękne wspomnienia”.
W jego opowiadaniach pt. „Kot w mokrej trawie”, „Szczur”, czy „Pies wdowy Wurm” zwierzęta nabywają ludzkich cech, odczuć i obyczajów. Autor nie traktuje ich jak istot niższego rzędu, ale na równi z sobą samym. Rozmawia z nimi, snuje przypuszczenia i myśli na ich temat, nadaje im typowo ludzkie zachowania. Ujawnia, że to, co wydarzyło się w trakcie wojny, dotyczyło nie tylko ludzi, ale także zwierząt. Przywołuje tu tytułowego psa wdowy Wurm, który został zabity tylko dlatego, że szczekał na nadjeżdżających Niemców. Nie zdążył dobiec do domu, zdechł gdzieś w polu, w strasznych męczarniach.
To dokładnie ukazuje stosunek autora do Niemców. Jego nienawiść, ale i lęk w stosunku do tych ludzi.
Nie tylko Niemcy w jego opowiadaniach są bezdusznymi ludźmi. W opowiadaniu „Zabić jelenia” wyraźnie pokazuje, że prosty chłop ze wsi, który z pochyloną głową, co niedzielę, chodzi do kościoła, też może być istotą bezduszną. Ulec tłumowi i podzielić entuzjazm do zabijania objawiający się u innych osób. Chłopi rzuci się na bezbronną, kaleką istotę, która zbłądziła w te strony i zatłukli, bo mogli to zrobić. Chociaż nie musieli.
Autor pokazuje uroki życia na wsi; choć syn zabiera go co jakiś czas do wnuków, do wielkiego miasta. Autor, starszy już człowiek, niecierpliwie wyczekuje końca tej wizyty i powrotu do swojego sielankowego domostwa, gdzie wszystko jest, jak trzeba. Zwraca również uwagę, że pewne nawyki przejmujemy po innych, starszych osobach z naszej rodziny, jak w opowiadaniu „Dlaczego ojciec wącha mięte”. Że każdy człowiek może mieć przywidzenia, w których to, co na jawie miesza się z tym, co w naszym umyśle, jak w opowiadaniu „Szczur”.
A na koniec uwaga: ludzie nie różnią się tak bardzo od zwierząt, jakby chcieli myśleć, co autor udowodnił dobitnie w opowiadaniu pt. „Scena końcowa”.
To zbiór opowiadań dla tych, którzy lubią literaturę nieoczywistą. Taka, przy której należy solidnie pomyśleć, wydobyć z jej wnętrza przesłanie, dostrzec drugie dno, lub podwójne znaczenie opisywanych przez autora scen. To literatura, której nie da się pochłonąć za jednym razem. Taka, którą należy się delektować, próbować ze wszystkich stron, wyłapując, jak w ciastku, kolejne smaki i przyprawy, które zostały użyte do jego przygotowania i upieczenia. Polecam wymagającym i bardziej doświadczonym czytelnikom.

„Formikarium, czyli w moim świecie mrówek” Kornela Filipowicza to zbiór opowiadań, który zmienia zarówno stosunek człowieka do przyrody – sprawia, iż człowiek pojmuje, że jest ona piękna, ale i niebezpieczna oraz postrzeganie jej roli w sowim życiu.
Tytuł w moim odczuciu jest nieco mylący. Tylko jedno opowiadanie odnosi się do samych mrówek. Inne poruszają równie ważne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1538
449

Na półkach: , ,

"Formikarium" zostało tutaj bardzo błędnie zaszufladkowane do gatunku "flora i fauna". Poniekąd jest to prawda, ale zniechęciło mnie to do sięgnięcia po ten tytuł w ramach akcji Czytaj Pl i platformy Woblink, choć w końcu się przełamałam i po przydługim i nudnym wstępie otrzymałam opowieści o beztroskim dzieciństwie i dorosłości, malownicze opisy flory i fauny, współżycie z przyrodą, a to wszystko z echem wojny w tle. Na pewno nie jest to proza dla wszystkich; można ją uznać za nudną, mdłą i specyficzną, ale mi w miarę przypadła do gustu.

"Formikarium" zostało tutaj bardzo błędnie zaszufladkowane do gatunku "flora i fauna". Poniekąd jest to prawda, ale zniechęciło mnie to do sięgnięcia po ten tytuł w ramach akcji Czytaj Pl i platformy Woblink, choć w końcu się przełamałam i po przydługim i nudnym wstępie otrzymałam opowieści o beztroskim dzieciństwie i dorosłości, malownicze opisy flory i fauny, współżycie z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
428
59

Na półkach:

najciekawszy w tej książce jest fragment napisany przez Adama Wajraka

najciekawszy w tej książce jest fragment napisany przez Adama Wajraka

Pokaż mimo to

avatar
802
557

Na półkach:

Znalazłam tu serię przepięknych opowiadań o lecie, łowieniu ryb, spacerowaniu po lesie i innych przyjemnych sprawach, które w wielu sytuacjach przenosiły mnie do miejsc, zapachów i sytuacji, za którymi zatęskniłam.

Znalazłam tu serię przepięknych opowiadań o lecie, łowieniu ryb, spacerowaniu po lesie i innych przyjemnych sprawach, które w wielu sytuacjach przenosiły mnie do miejsc, zapachów i sytuacji, za którymi zatęskniłam.

Pokaż mimo to

avatar
423
386

Na półkach: ,

Książka przeczytana w ramach akcji czytaj.pl 2021.
Liczyłam, że książka będzie zbiorem opowiadań o przyrodzie, z punktu widzenia zwierząt, natury, ludzi jej bliskich. Niestety przy takich oczekiwaniach zawiodłam się strasznie.
Już na początku zmęczył mnie wstęp, który zajmuje prawie 10% książki. Następnie snują się opowiadania. Dla mnie nudne, o niczym, po prostu męczące. Mrówki pojawiają się tylko w jednym, co również jest rozczarowaniem ze względu na tytuł zbioru.
Niestety prawdopodobnie moje oczekiwania zostały mocno zawyżone i stąd tak niska ocena.

Książka przeczytana w ramach akcji czytaj.pl 2021.
Liczyłam, że książka będzie zbiorem opowiadań o przyrodzie, z punktu widzenia zwierząt, natury, ludzi jej bliskich. Niestety przy takich oczekiwaniach zawiodłam się strasznie.
Już na początku zmęczył mnie wstęp, który zajmuje prawie 10% książki. Następnie snują się opowiadania. Dla mnie nudne, o niczym, po prostu męczące....

więcej Pokaż mimo to

avatar
412
93

Na półkach: ,

Z autorem opowiadań połączyła nas miłość do Cieszyna i przytulny lokal (polecam U Kornela w Cieszynie właśnie), który świetnie promuje swojego lokalnego bohatera. Dziwnym więc uznaje fakt, że do tej pory nigdy nie udało mi się sięgnąć po opowiadania Filipowicza. W końcu jednak nadarzyła się okazja, by nadrobić tę nieusprawiedliwioną zaległość.

Mamy więc zbiór opowiadań (czasami luźno) nawiązujących do spotkań autora z przyrodą. Opisy niefortunnych eksperymentów małego Kornela (?) z hodowlą mrówek (tytułowe Formikarium), historia podwórkowego psa czy kota albo też wspominki więźnia obozu o rzece, która wije się po rodzinnej wsi. Wszystko to napisane językiem bardzo plastycznym, raczej nieskomplikowanym, dzięki któremu możemy oczyma wyobraźni podążać za Kornelem zarówno w czasie sielankowej młodości w Cieszynie, jak i podczas trudnych wojennych czasów w obozie. Widać jak mały autor jest ciekawy przyrody, próbuje ją zrozumieć (Formikarium) i z latami udaje mu się ją zrozumieć (ostatnie opowiadanie).

Jedynym minusem zbioru opowiadań jest wstęp (autorki?), który kompletnie do mnie nie trafił, ale przecież to żadna wina Filipowicza. Za to (dla równowagi) polecam poczytać posłowie Adama Wajraka, które bardziej do mnie przemówiło .

Było to moje pierwsze spotkanie z Kornelem Filipowiczem, ale na pewno nie ostatnio. Polecam Bardzo.

Z autorem opowiadań połączyła nas miłość do Cieszyna i przytulny lokal (polecam U Kornela w Cieszynie właśnie), który świetnie promuje swojego lokalnego bohatera. Dziwnym więc uznaje fakt, że do tej pory nigdy nie udało mi się sięgnąć po opowiadania Filipowicza. W końcu jednak nadarzyła się okazja, by nadrobić tę nieusprawiedliwioną zaległość.

Mamy więc zbiór opowiadań...

więcej Pokaż mimo to

avatar
281
232

Na półkach:

Miałam ogromne nadzieje związane z tą książką. Spodziewałam się prawie że rzeczy o zwierzętach na miarę Herriota. Z najwyższą przykrością odłożyłam tę książkę po przeczytaniu połowy.

Język jest ciekawy, bardzo plastyczny, świat przedstawiony w książce byłby nawet i fascynujący, gdyby nie niezamierzone (mam nadzieję) okrucieństwo, bezmyślność i totalny brak empatii dla zwierząt. Nie wiem, czy to różnica pokoleniowa, czy też moja osobista miłość do zwierząt, ale z najwyższą przykrością czytałam o śmierci kolejnych zwierząt w kolejnych rozdziałach. Nie ma znaczenia, czy to były mrówki, ryby czy pies, poraził mnie totalny brak wrażliwości na ich cierpienie, szacunek dla ich życia czy choć odrobina współczucia wobec śmierci.

Niektóre sceny z pewnych książek pozostają we mnie na długo, zazwyczaj w postaci koszmaru. I tak samo będzie w tym przypadku pławiącym się w turpizmie rozdziale o psie wdowy Wurm, pana Z. czy potworny koniec psa rolnika Śniegonia.

Nie wiem, dla kogo jest pisana jest książka, wspomnienia w ramach sztuki dla sztuki? Dla pokazania, jak bardzo znieczulone wobec cierpienia innych były poprzednie pokolenia czy ludność wiejska? Nie wiem, chyba nie chcę wiedzieć ani znać takich ludzi. Po prostu NIE.

Miałam ogromne nadzieje związane z tą książką. Spodziewałam się prawie że rzeczy o zwierzętach na miarę Herriota. Z najwyższą przykrością odłożyłam tę książkę po przeczytaniu połowy.

Język jest ciekawy, bardzo plastyczny, świat przedstawiony w książce byłby nawet i fascynujący, gdyby nie niezamierzone (mam nadzieję) okrucieństwo, bezmyślność i totalny brak empatii dla...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Kornel Filipowicz Formikarium, czyli w moim świecie mrówek. Opowiadania Zobacz więcej
Kornel Filipowicz Formikarium, czyli w moim świecie mrówek. Opowiadania Zobacz więcej
Kornel Filipowicz Formikarium, czyli w moim świecie mrówek. Opowiadania Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd