Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy

Okładka książki Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Kornel Filipowicz, Wisława Szymborska
Nominacja w plebiscycie 2016
Okładka książki Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy
Kornel FilipowiczWisława Szymborska Wydawnictwo: Znak biografia, autobiografia, pamiętnik
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Znak
Data wydania:
2016-10-24
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-24
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324043613
Tagi:
literatura polska listy wspomnienia
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Lubię farbować wróble Agnieszka Osiecka, Violetta Ozminkowski
Ocena 7,2
Lubię farbować... Agnieszka Osiecka, ...
Okładka książki Trzy po 33 Jerzy Bralczyk, Andrzej Markowski, Jan Miodek
Ocena 7,2
Trzy po 33 Jerzy Bralczyk, And...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,6 / 10
814 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
797
755

Na półkach: , , , , , , ,

Korespondencja, inna niż wszystkie inne!
Listy miłosne pół żartem / pół serio!
Dwoje Wielkich Literatów!
450 listów!

Ta historia, zaczeła się jeszcze w II poł. lat 40.XX wieku. Ona, drobna szatynka związana wtedy z Adamem Włodkiem, on wysoki niebieskooki opalony, sportowiec - literat związany z awangardową plastyczką Marią Jaremianką. Spojrzenia, spojrzenia, myśli, a gdyby on/ona....
Wiersz "Miłość od pierwszego wejrzenia" stanowi analogię do tego, co musi się zdarzyć...

"Obo­je są prze­ko­na­ni,
że po­łą­czy­ło ich uczu­cie na­głe.
Pięk­na jest taka pew­ność,
ale nie­pew­ność jest pięk­niej­sza.

Są­dzą, że sko­ro nie
zna­li się wcze­śniej,
nic mie­dy nimi ni­g­dy się nie dzia­ło.
A co na to uli­ce, scho­dy, ko­ry­ta­rze,
na któ­rych mo­gli się od daw­na mi­jać?

Chcia­ła­bym ich za­py­tać,
czy nie pa­mię­ta­ją -
może w drzwiach ob­ro­to­wych
kie­dyś twa­rzą w twarz?
ja­kieś ,,prze­pra­sza­m'' w ści­sku?
głos ,,po­mył­ka­'' w słu­chaw­ce?
- ale znam ich od­po­wiedź.
Nie, nie pa­mię­ta­ją.

Bar­dzo by ich zdzi­wi­ło,
że od dłuż­sze­go już cza­su
ba­wił się nimi przy­pa­dek.
Jesz­cze nie cał­kiem go­tów
za­mie­nić się dla nich w los,
zbli­żał ich i od­da­lał,
za­bie­gał im dro­gę
i tłu­miąc chi­chot
od­ska­ki­wał w bok.

Były zna­ki, sy­gna­ły,
cóż z tego, że nie­czy­tel­ne.
Może trzy lata temu
albo w ze­szły wto­rek
pe­wien li­stek prze­fru­nął
z ra­mie­nia na ra­mię?
Było coś zgu­bio­ne­go i pod­nie­sio­ne­go.
Kto wie, czy już nie pił­ka
w za­ro­ślach dzie­ciń­stwa?

Były klam­ki i dzwon­ki,
na któ­rych za­wcza­su
do­tyk kładł się na do­tyk.
Wa­liz­ki obok sie­bie w prze­cho­wal­ni.
Był może pew­nej nocy jed­na­ko­wy sen,
na­tych­miast po zbu­dze­niu za­ma­za­ny.

Każ­dy prze­cież po­czą­tek
to tyl­ko ciąg dal­szy,
a księ­ga zda­rzeń
za­wsze otwar­ta w po­ło­wie."

18.04.1966 roku Kornel Filipowicz wysłał pierwszą wiadomość tekstową; "Ten skromny przyczynek do małpologii proszę przyjąć od Kornela Filipowicza", w kopercie znajdują się fotografie trzech małp z krakowskiego zoo oraz narysowany kwiatek od mężczyzny.
Niezwykle - zwykła korespondencja, która może odbiegać od tradycyjnej formy epistolarnej, papier listowny zostaje zastąpiony karteczkami, bibułkami, ulotkami, fragmentami z np. encyklopedii radzieckiej itd...Cudowna grafiko - plastyko - technika poetki i prozaika staje się doskonałym uzupełnieniem i komentarzem do rzeczywistości, która otaczała tych ludzi, którzy poczucie wolności manifestowali w każdym calu swej egzystencji.
Doskonały dokument przemian społeczno - ekonomiczno - politycznych w PRL-u od wydarzeń kulturalnych, obcowania w środowisku literatów, wolnych zawodów poprzez ustrój komunistyczny, walkę z podstawowymi potrzebami dnia codziennego, staniem w kolejkach, gierkowską odwilżą z paszportem i coca-colą, dobrymi filmami w DKF-ie dla niszowej grupy, sanatoryjno - wypoczynkowe klimaty, koty, koty i wiersz, który powstałpo śmierci Filipowicza i stał się przyczynkiem do tytułu. Pozornie prozaiczna rzeczywistość w korespondencji literatów nakreśla niezwykle barwny i wartościowy świat. Od pierwszej wiadomości Wisława i Kornel zabierają nas do swojego świata, wchodzimy do świata gry słownej, błyskotliwość umysłów, kunszt i szacunek do słowa i partnera, kreatywność i poczucie humoru, niezwykła kolekcja powstających kreacji i kolaży graficzno - obrazkowych, dbałość o detale i szczegóły. Precyzja budowania słowno - myśleniowa dodaje smaczku i obrazuje poziom tej niezwyłej relacji, zawoalowane spostrzeżenia i ich wewnętrzny, wzajemny kod słowny.

"Zakopane 27. 7. 68

Kornelu Kochany!

Smutno mi z wielu powodów, ale najbardziej z Twojego. Dostałeś mój list wysłany jeszcze z Krakowa? Cieszę się, że przynajmniej ryby miałeś spokojne i ta niespodzianka nie przyszła za wcześnie.

Ja także dostałam Twój list (Adam przysłał mi tu pocztę) zapowiadający przyjazd i zapraszający mnie do Wierzynka... Och, co bym dała za to!

Dość powiedzieć, że rozbeczałam się czytając, po raz pierwszy zresztą od przyjazdu, co jest wielkim sukcesem, bo tu płaczą wszyscy, mężczyźni i kobiety, bardzo chętnie i często. Nastroje się udzielają, jedno drugiemu opowiada same potworności, no i tak czas leci. Najgorszy jednak jest ten sanatoryjny rygor; do dwóch tygodni w ogóle mowy nie ma o wytknięciu nosa poza ogrodzenie.

Jednym słowem znalazłam się w kryminale, łagodnym, ale jednak dosyć trudnym do zniesienia dla kogoś, kto zawsze miał swój własny pokój i robił co chciał. W dodatku czeka się jeszcze na proces, czyli ostateczne orzeczenie, które nie zapada wcześniej niż w ciągu dziesięciu dni. Słyszę, że niższych wyroków jak 3 miesiące w ogóle tu nie dają.

Kornelu, czy w ogóle w tych warunkach mam jakiekolwiek prawo zajmować Cię moją osobą? I jakże mi przykro, że właśnie Tobie taką przykrość sprawiam. Jeśli jednak zechcesz, będę do Ciebie dalej pisać i dzwonić czasem koło 5-ej po południu, bo wtedy mamy wolne.

Gdybyś chciał nawet tu przyjechać, nie przyjeżdżaj jeszcze! Jestem tu od niedawna i robię wielki wysiłek, żeby się dostosować do narzuconego mi trybu życia. Twój przyjazd na razie zniweczyłby tę całą pracę i musiałabym z rozżaleniem zaczynać wszystko od początku. Czy możesz to zrozumieć? Bardzo chcę Cię zobaczyć ? ale niechże się trochę ustatkuję, nerwowo przede wszystkim. Ostatecznie jestem silna i jakoś sobie dam radę: początki tylko są trudne. Czuję się nieźle, wyglądam dobrze ? ale tu pełno takich, którzy wyglądają jak tury.

A jak Ty? Bardzo chcę wiedzieć o Tobie wszystko, zarówno o zdrowiu, jak i o Twoich wąsach...

Nie wiem tylko, jak przyjmiesz te rewelacje o mnie. Jeśli masz zamiar martwić się, rób to w sposób umiarkowany. Lekarz powiedział, że w zasadzie jestem silna i odporna. Poza tym powietrze i wieczne nic nie robienie zrobią swoje. Nie myśl ze zgrozą, że mam pismo takie roztrzęsione - piszę przykucnięta na krześle, które się kiwa.

Stół jest zajęty podwieczorkiem na trzy osoby (mam celę trzyosobową), więc miejsca nie ma.

Całuję Cię mój Kochany! Zadzwonię we wtorek - Wisława."

"...Panie Filipowicz!
Osoba z którą się Pan zadajesz to nawet nie wie gdzie ryba ma głowe a gdzie ogon. Zastanóf się Pan czy ta znajomość nie kąpromituje uczciwego rybaka

Przyjaciel."

"Z Warszawy, od kogoś kto myśli o Pani, kocha i tęskni!"

"Kochany Kornelu! Wiadomość, że masz zamiar zgolić wąsy, uderzyła we mnie jak grom z jasnego nieba. Chciałam przecież wypchać nimi poduszeczkę na szpilki"

"Kocham Cię bezustannie (tylko z przerwą obiadową)"

"Przyzwyczaiłem się już do Twojej ?sprawdzalnej? obecności w moim życiu."

"Kornelu!

Oto garść pytań, które mi spać nie dają:

1. Ile gatunków wódki masz w domu?

2. Od kogo Gienia, która tu co niedzielę odwiedza swoją siostrę, dostała te czerwone elastyczne spodnie?

3. Dlaczego wymyślasz sobie tyle trudnych do określenia zajęć, podczas gdy w górach nie ma kto zwozić drzewa?

4. Czemu w całym Zakopanem nie ma nikogo podobnego do Ciebie?

5. Czy Twoja Salomea jest w dalszym ciągu głucha?

6. Kiedy skończysz wreszcie szósty tom powieści p.t. "Zakochany szwagier"?

7. Dlaczego wydaje mi się, że ledwie miesiąc byliśmy razem, a teraz już rok osobno?

8. Jaka znowu polonistka pisze o Tobie pracę magist[erską] - i dlaczego to nigdy nie jest polonista?

9. Dokąd się dzisiaj wybierasz w tej śnieżnobiałej koszuli, co?

10. Czy jak wrócę kiedyś, będziesz mi znowu mówił Wiesławo?"

"Kornelu spod lady!

Nikt mnie tu nie docenia jako kobiety, ale za to moje kwalifikacje zawodowe są w pełni wykorzystywane. Co zdolniejsi pacjenci piszą np.:

"Na werandzie ma być cisza,

ale prezes ciągle misza"

i potem przychodzą do mnie i pytają, czy to dobre. Będę musiała chyba bardzo prędko wyzdrowieć.

W."

"Och Kornelu Kochany, jeszcze wczoraj, nie mając od Ciebie nic oprócz karteczki z Turkami, wysłałam do Kocka liścik - dziś dopiero dostałam od Ciebie list i drugą karteczkę równocześnie. Piszę więc już nie na te piękne Łysobyki, tylko na Baranów, licząc się z tym, że naszej poczcie wcale się nie spieszy. Grunt, że wiadomości o bardzo ważnych, od dawna oczekiwanych Nominacjach docierają do narodu w porę. Reszta nie ma już takiej doniosłości. Cóż dopiero mówić o listach z amorami!"

"Chcę bardzo, żebyś był zdrów i w dobrym humorze. Miauczenie Twojego kota dochodzi wśród nocnej ciszy aż na moją ulicę. Widać z tego, że nic nie robi tylko tęskni, a przecież zostawiłeś mu jak zwykle prace zlecone, pewnie jakąś nową i znakomitą powieść do napisania. Czytałam jego ostatnią nowelę w "Tyg[odniku] P[owszechnym]". Jest bardzo piękna. Naprawdę, wielką masz pociechę
z tego miłego stworzenia. Ja tu nikogo takiego nie mam, krasnoludki z powodu upałów odmówiły wszelkiej pomocy, a zresztą szczerze mówiąc są to tylko mali grafomani."

"Nie gniewaj się, że śniłam Ci się w złym humorze. To albo nie byłam ja, albo miałam się w tej formie śnić komu innemu. Byłam w kinie na Giulietcie i duchach Felliniego, jak wiesz, film nieudany z różnych powodów. W każdym razie nie podobał się ani Gieni, ani mnie. Byłam także w wesołym miasteczku i jeździłam na diabelskim kole. Wszystko to jednak w towarzystwie, które ani nie powinno, ani nawet nie może Cię niepokoić. Kornelu, w piątek miną dwa tygodnie, odkąd się nie widzieliśmy. Jedna lampa u sufitu znowu się nie świeci. "L" w Biprostalu nadal nie naprawione.
Byłoby to wszystko przeraźliwie smutne, gdybym nie wiedziała, że wreszcie kiedyś będzie inaczej. Całuję Cię mocno - Twoja Wisława."

"Wisełko kochana, zapraszam Cię na obiad do Wierzynka w poniedziałek i całuję - K."




Zaproszenie do zamkniętego, bardzo osobistego dialogu dwojga ludzi, którzy bardzo dbali o dyskrecję swojej relacji, o której wiedziała wybrana grupa bliskich przyjaciół.
Ponad dwudziestoletni związek nie został zalegalizowany, nigdy nie zamieszkali razem, określali sie jako konie cwałujące obok siebie...czułość, zażyłość, akceptowanie inności / zainteresowań partnera (np: ryby prozaika, byli mężczyźni orbitujący czy urok osobisty Filipowicza, który przyciągał kobiety, Astoria noblistki, Hrabina Heloiza Lanckorońska i plenipotent Eustachy Pobóg-Tulczyński kreacja z przymróżeniem oka sprzed 60 lat) szacunek i miłość (uwielbienie i niepewność zakochanej kobiety , oddanie i ubóstwianie dwojga nastolatków a nie dojrzałych osób), która po 40-stce/50-tce może być u dojrzałych partnerów najlepszym okresem w życiu.
Ostatni list Kornel Filipowicz napisał w 1981 roku a Wisława Szymborska 15 pażdziernika 1985 roku, w 1990 roku zmarł Kornel Filipowicz.

Korespondencja, inna niż wszystkie inne!
Listy miłosne pół żartem / pół serio!
Dwoje Wielkich Literatów!
450 listów!

Ta historia, zaczeła się jeszcze w II poł. lat 40.XX wieku. Ona, drobna szatynka związana wtedy z Adamem Włodkiem, on wysoki niebieskooki opalony, sportowiec - literat związany z awangardową plastyczką Marią Jaremianką. Spojrzenia, spojrzenia, myśli, a gdyby...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
546
496

Na półkach: , ,

Niedawno czytałam listy Szymborskiej do Joanny Kulmowej i ta książka jest podobna, choć nie ma tu tak jak tam odzwierciedlenia graficznego każdego z listów. Tutaj tylko wybrane kartki czy listy są przedstawione graficznie (fotografia). Mam mieszane uczucia co do kompleksowości listów - z jednej strony opracowanie godne pochwały, a korespondencja obejmuje kilkanaście lat i są momenty, że pisali do siebie codziennie, więc było co opracowywać. Z drugiej strony niektóre listy są po prostu nudnawe, gdyż dotyczą mało istotnych szczegółów życia codziennego (ile coś kosztowało, o której będzie autobus, jaki list przyszedł itp.), a że nie było Internetu i komórek, to o takich rzeczach również trzeba było pisać w listach miłosnych ;). Najciekawsze jest to, że obydwoje nie byli już młodziakami, gdy pisali te listy, a uczucia są tu intensywne. Zdumiewa mnie też trochę fakt, że to sama Wisława Szymborska przekazała te listy do muzeum, czyli do użycia publicznego.
P.S. dla kociarzy - niewiele tu o kocie niestety, kilka zdań i kilka akapitów na ponad 400 stron tekstu.

Niedawno czytałam listy Szymborskiej do Joanny Kulmowej i ta książka jest podobna, choć nie ma tu tak jak tam odzwierciedlenia graficznego każdego z listów. Tutaj tylko wybrane kartki czy listy są przedstawione graficznie (fotografia). Mam mieszane uczucia co do kompleksowości listów - z jednej strony opracowanie godne pochwały, a korespondencja obejmuje kilkanaście lat i...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
467
107

Na półkach:

Chyba pierwszy raz czytałem czyjąś korespondencję. Na początku było dziwnie, świętokradczo, ale na szczęście to uczucie ustąpiło. Pojawił się w to miejsce zachwyt nad pięknem języka, poczuciem humoru i inteligencji piszących. No i przede wszystkim nad sposobami wyznawania miłości, tymi zakamuflowanymi i tymi jawnymi! Sprawiało mi dodatkową radość z czytania odkładanie książki na kilka, kilkanaście dni, odchodzenie od tego świata, zapomnienie o wyjątkowości tych listów, a potem powrót, zanurzenie się ponownie w te piękne frazy.
Bardzo dziękuję pożyczkodawczyni tej pozycji ;)

Chyba pierwszy raz czytałem czyjąś korespondencję. Na początku było dziwnie, świętokradczo, ale na szczęście to uczucie ustąpiło. Pojawił się w to miejsce zachwyt nad pięknem języka, poczuciem humoru i inteligencji piszących. No i przede wszystkim nad sposobami wyznawania miłości, tymi zakamuflowanymi i tymi jawnymi! Sprawiało mi dodatkową radość z czytania odkładanie...

więcej Pokaż mimo to

2
Reklama
avatar
776
48

Na półkach: ,

Wynudziłam się i porzucam przy stronie 242.

Wynudziłam się i porzucam przy stronie 242.

Pokaż mimo to

1
avatar
319
319

Na półkach:

Bardzo mieszane uczucia mam po lekturze.
Dla mnie te listy były zbyt intymne, zbyt osobiste. Na pewno nie przeznaczone do druku. Trudno mi wyobrazić sobie, że pani Szymborska (która jak wiadomo była osobą raczej skrytą) byłaby zachwycona, że ujrzały światło dzienne.
Dla mnie nie wszystko jest na sprzedaż. Nie oceniam książki. Jak mogłabym oceniać czyjeś miłosne wyznania? Ale czuję się trochę jakbym zajrzała do pokoju i przyłapała kogoś w intymnej sytuacji. Krępujące uczucie.

Bardzo mieszane uczucia mam po lekturze.
Dla mnie te listy były zbyt intymne, zbyt osobiste. Na pewno nie przeznaczone do druku. Trudno mi wyobrazić sobie, że pani Szymborska (która jak wiadomo była osobą raczej skrytą) byłaby zachwycona, że ujrzały światło dzienne.
Dla mnie nie wszystko jest na sprzedaż. Nie oceniam książki. Jak mogłabym oceniać czyjeś miłosne wyznania?...

więcej Pokaż mimo to

35
avatar
1429
576

Na półkach: , , , , , ,

Wszystkim chcącym uczyć się sztuki pisania listów od mistrzów, polecam wydany w 2016 roku zbiór prywatnej korespondencji pisarzy: Wisławy Szymborskiej (1923-2012) i jej życiowego partnera, Kornela Filipowicza (1913-1990)
Tych dwoje niezwykle inteligentnych, wrażliwych i spokojnych ludzi musiało na siebie wielokrotnie wpadać w literackim świecie Krakowa połowy XX wieku. Ich miłość raczej nie była nagłym porywem uczuć, rozwijała się spokojnie i trwała dwie i pół dekady, do końca życia Filipowicza. Śladami jej rozwoju możemy podążać czytając kolejne strony listów i pocztówek, które wysyłali do siebie nawzajem w czasie, kiedy ze względu na sprawy służbowe, zdrowotne czy hobbystyczne przebywali z dala od siebie. Listy Szymborskiej zawierają m.in. jej słynne własnoręcznie robione kolaże z wycinków z gazet, Filipowicz wzbogacał swoje autorskimi rysunkami przedstawiającymi widoki z namiotu, który rozbijał w czasie swoich licznych wypraw wędkarskich.
Z kart korespondencji tych dwojga można bezpośrednio a także między wierszami dowiedzieć się wiele o życiu środowiska literackiego i w ogóle kulturalnego Krakowa. Czasem wiadomości i plotki (nigdy zjadliwe) zataczały szersze, nawet sięgające poza granice Polski, kręgi. Mnogość postaci przewijających się przez strony tej korespondencji robi wielkie wrażenie. Oprócz wielkich tego świata, od czasu do czasu możemy spotkać osoby zupełnie nieznane, jak hrabina Heloiza Lanckorońska, jej służący Eustachy Pobóg Tulczyński, czy zawzięcie rywalizujące z Szymborską o względy Filipowicza: Gienia, Rózia i Janeczka. Postaci te, to wytwory literackiej fantazji obydwojga pisarzy, wykreowane po to aby w subtelny sposób ubarwić ich wzajemne relacje i zapewnić, bez używania górnolotnych, banalnie brzmiących słów o wielkiej miłości, tęsknocie i oddaniu. O tym, że uczucia te były naprawdę szczere i wielkie, świadczą liczne niezwykle piękne zdania, jak choćby to, użyte w tytule zbioru korespondencji: „Najlepiej w życiu ma Twój Kot, bo jest przy Tobie”.

Wszystkim chcącym uczyć się sztuki pisania listów od mistrzów, polecam wydany w 2016 roku zbiór prywatnej korespondencji pisarzy: Wisławy Szymborskiej (1923-2012) i jej życiowego partnera, Kornela Filipowicza (1913-1990)
Tych dwoje niezwykle inteligentnych, wrażliwych i spokojnych ludzi musiało na siebie wielokrotnie wpadać w literackim świecie Krakowa połowy XX wieku....

więcej Pokaż mimo to

93
avatar
1389
374

Na półkach:

Takie książki można czytać tylko w stanie zakochania🙂
Co za piękna miłość, nie ckliwa, nie przesłodzona, dojrzała, narastającą z każdym rokiem, a nie malejąca, mimo że to jest kilkanaście lat korespondencji
Cudowne ciepłe listy z świetnym tłem epoki: gumka do majtek, kartki, zawsze spóźnione pociągi, kolejki itd

Takie książki można czytać tylko w stanie zakochania🙂
Co za piękna miłość, nie ckliwa, nie przesłodzona, dojrzała, narastającą z każdym rokiem, a nie malejąca, mimo że to jest kilkanaście lat korespondencji
Cudowne ciepłe listy z świetnym tłem epoki: gumka do majtek, kartki, zawsze spóźnione pociągi, kolejki itd

Pokaż mimo to

10
avatar
436
387

Na półkach: , ,

Zbiór listów zwykłych i niezwykłych dwojga dojrzałych i zakochanych ludzi. Dzięki nim czytelnik może zajrzeć głębiej i dalej w związek i zwykłe życie niezwyczajnych ludzi. Podczas czytania towarzyszyła mi tęsknota za czasami listów, telegramów... jednak maile i messenger to nie to samo. Polecam!

Zbiór listów zwykłych i niezwykłych dwojga dojrzałych i zakochanych ludzi. Dzięki nim czytelnik może zajrzeć głębiej i dalej w związek i zwykłe życie niezwyczajnych ludzi. Podczas czytania towarzyszyła mi tęsknota za czasami listów, telegramów... jednak maile i messenger to nie to samo. Polecam!

Pokaż mimo to

8
avatar
970
258

Na półkach: ,

Cudownie było przenieść się, na kilka wieczorów, do dawno zapomnianego swiata, gdzie kultura słowa miała znaczenie, gdzie mężczyźni byli wobec kobiet szarmanccy, a do pełni szczęścia wystarczał ludziom namiot na łonie natury. Listy niezwykłej pary, dwojga artystycznych dusz, ciepłe, dowcipne i pełne staroświeckiego uroku. Polecam gorąco, nie tylko wielbicielom Szymborskiej.

Cudownie było przenieść się, na kilka wieczorów, do dawno zapomnianego swiata, gdzie kultura słowa miała znaczenie, gdzie mężczyźni byli wobec kobiet szarmanccy, a do pełni szczęścia wystarczał ludziom namiot na łonie natury. Listy niezwykłej pary, dwojga artystycznych dusz, ciepłe, dowcipne i pełne staroświeckiego uroku. Polecam gorąco, nie tylko wielbicielom Szymborskiej.

Pokaż mimo to

3
avatar
120
54

Na półkach: ,

O rety, lubię czytać listy. Swoje i cudze. Czytanie tych, to nie grzeszna przyjemność ale po prostu przyjemność ! Jak pięknie te listy pokazują dynamikę każdego udanego związku. Jedna z moich ulubionych lektur :-)

O rety, lubię czytać listy. Swoje i cudze. Czytanie tych, to nie grzeszna przyjemność ale po prostu przyjemność ! Jak pięknie te listy pokazują dynamikę każdego udanego związku. Jedna z moich ulubionych lektur :-)

Pokaż mimo to

4

Cytaty

Więcej
Wisława Szymborska Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Zobacz więcej
Kornel Filipowicz Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Zobacz więcej
Wisława Szymborska Najlepiej w życiu ma Twój kot. Listy Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd