Ostatni intruz

Tłumaczenie: Łukasz Praski
Cykl: Zdążyć przed zmrokiem (tom 6)
Wydawnictwo: Albatros
6,83 (69 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
5
8
18
7
21
6
10
5
8
4
1
3
3
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Trespasser
data wydania
ISBN
9788381250351
liczba stron
576
język
polski
dodał
Marczewek

Nowa powieść królowej irlandzkiego kryminału, uznana przez Gillian Flynn za „hipnotyzującą”, a przez Stephena Kinga za „olśniewającą”. Detektywi Antoinette Conway oraz Stephen Moran jako najmłodsi w  wydziale zabójstw dostają najnudniejsze sprawy, przy których trudno się wykazać. Ta, którą właśnie mają się zająć, wygląda na banalną kłótnię kochanków, która wymknęła się spod kontroli. Aislinn...

Nowa powieść królowej irlandzkiego kryminału, uznana przez Gillian Flynn za „hipnotyzującą”,
a przez Stephena Kinga za „olśniewającą”.

Detektywi Antoinette Conway oraz Stephen Moran jako najmłodsi w  wydziale zabójstw dostają najnudniejsze sprawy, przy których trudno się wykazać. Ta, którą właśnie mają się zająć, wygląda na banalną kłótnię kochanków, która wymknęła się spod kontroli. Aislinn Murray zostaje znaleziona martwa, w  salonie, tuż obok stołu nakrytego do romantycznej kolacji.

Antoinette nie może się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś widziała ofiarę… Przełożeni naciskają na jak najszybsze rozwiązanie sprawy. Jednak im więcej Stephen i Antoinette dowiadują się o  blond piękności, tym bardziej oczywiste staje się, że wcale nie była taka idealna...

 

źródło opisu: katalog_2017.pdf

źródło okładki: http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazka,1732,39...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Karolina książek: 165

Po tej samej stronie weneckiego lustra

Jeśli w Was również gdzieś głęboko od zawsze tliła się detektywistyczna pasja, ale z drugiej strony natura skutecznie zadbała o to, byście na poważnie nie mogli nawet rozważyć rozwiązywania kryminalnych zagadek w rzeczywistości – dobra wiadomość! Tana French, irlandzka autorka „Bez śladu" czy „Ściany sekretów", po raz kolejny wyciąga do nas pomocną dłoń. Dłoń, w której trzyma swoją najnowszą powieść kryminalną "Ostatni intruz". Czyli innymi słowy: ponad pięćset stron intrygującej zagadki, gry niuansami i przesłuchań, które wciągają jak dobrze przygotowany spektakl.

Antoinette Conway walczy o swoje miejsce w dublińskim wydziale zabójstw. I wcale nie chodzi tu o upragnioną posadę, bo tę otrzymała już kilka ładnych lat temu. Awans, który otworzyć miał drzwi do najtrudniejszych, najciekawszych spraw i poczucia zawodowego spełnienia, w rzeczywistości roztrzaskał naiwne marzenie w drobny mak, taplając pozostałości złudzeń w brudnej, niewdzięcznej codzienności. Antoinette walczy, by poczuć, że w tej robocie naprawdę jest miejsce dla niej – miejsce, na które składałyby się: szacunek, docenienie i wparcie kolegów. W męskim świecie wydziału zabójstw bycie początkującą panią detektyw raczej nie funduje korzystnej pozycji na starcie, a że dodatkowo Antoinette niejednokrotnie sięga po nieodpowiednią broń i wali amunicją na oślep, w momencie gdy ją poznajemy – przegrywa z kretesem.

Następstwem takiego status quo – poza nieustannymi przytykami i złośliwościami ze strony sporej grupy...

Jeśli w Was również gdzieś głęboko od zawsze tliła się detektywistyczna pasja, ale z drugiej strony natura skutecznie zadbała o to, byście na poważnie nie mogli nawet rozważyć rozwiązywania kryminalnych zagadek w rzeczywistości – dobra wiadomość! Tana French, irlandzka autorka „Bez śladu" czy „Ściany sekretów", po raz kolejny wyciąga do nas pomocną dłoń. Dłoń, w której trzyma swoją najnowszą powieść kryminalną "Ostatni intruz". Czyli innymi słowy: ponad pięćset stron intrygującej zagadki, gry niuansami i przesłuchań, które wciągają jak dobrze przygotowany spektakl.

Antoinette Conway walczy o swoje miejsce w dublińskim wydziale zabójstw. I wcale nie chodzi tu o upragnioną posadę, bo tę otrzymała już kilka ładnych lat temu. Awans, który otworzyć miał drzwi do najtrudniejszych, najciekawszych spraw i poczucia zawodowego spełnienia, w rzeczywistości roztrzaskał naiwne marzenie w drobny mak, taplając pozostałości złudzeń w brudnej, niewdzięcznej codzienności. Antoinette walczy, by poczuć, że w tej robocie naprawdę jest miejsce dla niej – miejsce, na które składałyby się: szacunek, docenienie i wparcie kolegów. W męskim świecie wydziału zabójstw bycie początkującą panią detektyw raczej nie funduje korzystnej pozycji na starcie, a że dodatkowo Antoinette niejednokrotnie sięga po nieodpowiednią broń i wali amunicją na oślep, w momencie gdy ją poznajemy – przegrywa z kretesem.

Następstwem takiego status quo – poza nieustannymi przytykami i złośliwościami ze strony sporej grupy współpracowników – są lądujące na biurku Antoinette najbardziej prozaiczne, banalne sprawy. Najnowsza, którą zająć ma się wraz ze swoim partnerem, Stevem Moranem, również nie zwiastuje wielkiego wyzwania. Ot, kłótnia kochanków, w której ktoś powiedział słowo za dużo, druga połówka dała się sprowokować, popchnęła pierwszą odrobinę za mocno i w wyniku nieszczęśliwego wypadku otrzymaliśmy tragiczną, acz bardzo głupią śmiercią. Drobne poszlaki dają jednak młodym detektywom nadzieję, że może tym razem kryje się tutaj coś więcej. Kiedy na miejscu zbrodni Antoinette przypomina sobie, że kiedyś miała już z ofiarą styczność, śledztwo wkracza na niespodziewaną, bardzo długą i kręta drogę do odkrycia prawdziwego przebiegu zdarzeń.

Cała książka Tany French pod względem konstrukcji przypomina zaproponowaną przez autorkę sprawę. Zaczyna się niepozornie, opis na okładce nie daje żadnych wyraźniejszy wskazówek, nie obiecuje fajerwerków, nakreślając właściwie kryminał, jakich wiele. Mimo wszystko moja czytelnicza intuicja od początku zawzięcie twierdziła, że mamy tu potencjał na barwną, wciągająca lekturę. Nie wiem, na jakich przesłankach się opierała, ale po raz kolejne miała, skubana, rację. W sprawę detektyw Conway i detektywa Morana wsiąkłam bez reszty. Podążałam za nimi krok w krok, reagując przyśpieszonym biciem serca na nowo odkrywane tropy i niekłamaną frustracją, kiedy śledztwo po raz kolejny docierało do martwego punktu. Bo trzeba to uściślić: „Ostatni intruz" nie jest kryminałem, w którym młodzi, genialni detektywi idą przez sprawę jak burza, taranując po drodze wszystkie przeszkody, wysuwając jedynie trafne hipotezy i roznosząc wszelkie niewiadome w pył, zanim jeszcze ktokolwiek inny zdąży je zauważyć. Brak też widowiskowych, pełnych napięcia pościgów czy chwalebnej sceny ujęcia zabójcy i zagwarantowania dobru pełnego zwycięstwa nad złem.

Jeśli takich scenariuszy i wrażeń w literaturze poszukujecie, propozycja Tany French nie spełni Waszych oczekiwań. Dotrze ona raczej do osób, które klaustrofobiczny pokój przesłuchań uznają za jedno z najbardziej fascynujących miejsc, w jakim można osadzić akcję, i nie zirytują się, gdy rozwijany od kilkudziesięciu stron wątek okaże się jedynie fałszywym tropem. Autorka postawiła bowiem na realistyczny (przynajmniej z perspektywy laika) obraz pracy detektywów – nie spektakularność fabuły. Co jednak wcale nie oznacza, że skazuje nas na nudę.

Śledztwo rozwija się powoli, bazuje na detalach i regularnie grzęźnie gdzieś na manowcach. Lecz z czasem dostrzegamy, jaką wagę może mieć każda z niesprawdzonych, drobnych poszlak. Zaczynamy snuć własne teorie odnośnie „dowodów" rangi wyłączonej kuchenki czy książek na półce w domu zamordowanej. Wraz z rozwojem akcji nie tylko poznajemy historie podejrzanych, ale także odkrywamy prawdę właśnie o ofierze, która okazuje się o wiele bardziej intrygującą i złożoną postacią niż mogłoby się początkowo wydawać. Emocji przez cały czas dostarczają hipnotyzujące przesłuchania oraz zagadkowe naciski „z góry", nalegające na jak najszybsze zamknięcie sprawy. Tana French żongluje węższą i szerszą perspektywą, przy okazji śledztwa poruszając również temat samej charakterystyki pracy w wydziale zabójstw, skaz policyjnego systemu i relacji rządzących detektywistycznym światkiem – zarówno tych toksycznych, jak i pozytywnych, silnych więzi opartych na zaufaniu i współpracy. Tworzy bohaterów, w których łatwo uwierzyć, którzy momentami irytują swoim zachowaniem i budzą w nas bardzo różne, czasem skrajne emocje (tak, detektyw Conway, o tobie mowa), ale wobec których ostatecznie nie pozostaje się obojętnym.

Tylko tyle albo aż tyle. Czytelnicy oczekujący od kryminałów dynamicznej akcji, za którą trudno nadążyć, najprawdopodobniej zaliczą się do grupy „tylko". Ja z kolei całym sercem wspieram drużynę „aż". Żmudna śledcza dłubanina w wydaniu Tany French pozwoliła mi odczuć wszystkie dylematy detektywów niemal na własnej skórze. W „Ostatnim intruzie”w żadnym wypadku nie czułam się jak intruz podglądający przebieg sprawy gdzieś z boku. Miałam wrażenie, że jestem pełnoprawnym członkiem zespołu śledczego, dopuszczanym wszędzie tam, gdzie dopuszczani są początkujący detektywi. Nie odbijałam się od świata przedstawionego o jakąś niewidzialną barierę. Ze względów fabularnych weneckie lustro pojawiało się często, ale autorka zadbała o to, by czytelnik i bohaterowie stali zawsze po tej samej stronie tafli.

Karolina Drabik

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (398)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1114
Izabela Pycio | 2017-11-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 04 listopada 2017

"Z każdą nową informacją o Aislinn jej obraz staje się coraz bardziej nieostry i rozmazany."

Mocno rozbudowany kryminał, drobiazgowe opisy i relacje, wiele dzieje się w przetasowaniach między odkrywaniem osobowości ofiary a typowaniem mordercy. Autorce udało się zapleść skomplikowaną intrygę, uwikłać detektywów w złożone śledztwo, gdzie mnóstwo tropów i wskazówek, a jednak prawda wciąż wymyka się pochwyceniu. Presja nie tylko wyjaśnienia zagadkowego morderstwa młodej kobiety, ale także konieczności stanięcia do walki z brudnymi wewnętrznymi rozgrywkami w dublińskim wydziale zabójstw.

Żarty, szykany, złośliwości, kawały, a nawet ingerowanie w dowody, aby utrzeć nosa kobiecie detektywowi. Wydaje się, że jedynym wsparciem dla Antoinette Conway jest jej policyjny partner Stephen Moran. Młodzi śledzczy, do tej pory eksploatowani do rutynowych czynności, nagle otrzymują do rozwiązania ambitną sprawę, zaś do pomocy przydzielony zostaje starszy kolega Breslin. Antoinette i Stephen po raz...

książek: 457
Jolka | 2018-01-11
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 stycznia 2018

Matko...nigdy więcej takiego kryminału.Myślałam,że nie dam rady dobrnąć do końca.Początek na prawdę ciekawy, ale im dalej tym gorzej.Po prostu dusiłam się w tych kartkach.Akcja taka sobie,bo jak może się coś dziać ciekawego skoro większość akcji dzieje się w biurze...Powietrza..Bardzo irytowały mnie zbyt dokładne opisy,relacje,uczucia jakimi w danym czasie towarzyszą bohaterom.Ogólnie gdy by to wszystko wyrzucić,książka może by o połowę się zmniejszyła.A sama fabuła,no cóż nic imponującego.Dla mnie na prawdę słaba.

książek: 1443
joaśka | 2017-12-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 grudnia 2017

Książka jest straszliwie przegadana. Gros miejsca zajmuje opis perypetii, układów, relacji w policji. Do sprawy nie wnoszą one kompletnie nic, ale za to skutecznie zamulają obraz. Nie lubię książek, w których muszę się 'dokopywać' wątku, który śledzę. Raczej nie polecam.

książek: 887
betsy | 2018-04-03
Na półkach: 2018, Przeczytane
Przeczytana: 03 kwietnia 2018

Dobrze napisana, jak zwykle u Tany French, jednak najmniej oryginalna. Przypomina masowo pisane kryminały skandynawskie, partnerzy jeżdżą razem, jedzą kanapki i przesłuchują świadków. Zabrakło nastroju, tak charakterystycznego dla wcześniejszych książek autorki. Chyba już skończyłam moją przygodę z Taną French.

książek: 2270
Matylda Saresta | 2017-10-15
Na półkach: Przeczytane

Zdecydowanie najgorsza część całej serii...
Pierwsze 150 stron świetne, ale potem... wszystko utrzymuje się na tym samym poziomie. Akcja prawie w 90% toczy się w komisariacie, przez co już w połowie książki miałam duszności i odczuwałam potrzebę wyjścia na świeże powietrze.
Generalnie wszystko dotyczy wewnętrznych rozgrywek biura. Ciągle. Non stop.
Bardzo dobry poziom narracji utrzymany, ale historia klaustrofobicznie monotonna.
P.S. Główna bohaterka irytująca i wkurzająca.

Jednakże polecam czytać całą serię - w generalnym rozrachunku jest jedną z lepszych cykli kryminalnych, takich z duszą.

książek: 774
ivaa | 2017-11-13
Przeczytana: 13 listopada 2017

Klasa Tany French potwierdzona na 100%! Powieść kryminalna, której główną osią jest mozolne, precyzyjnie prowadzone śledztwo, napisana tak, że nie można porzucić ani strony - jest godna polecenia.

książek: 979
aali | 2017-11-04
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 04 listopada 2017

"(..) O świcie pewnego mroźnego styczniowego dnia, w szczytowej, najgorszej, fazie zimy, kiedy ma się wrażenie, że słońce już nigdy nie wypełznie nad horyzont" detektywi dublińskiego Wydziału Zabójstw, Antoinette Conway oraz Stephen Moran otrzymują od swojego przełożonego kolejną sprawę, wezwanie do "domowej bijatyki, sprawy prostej jak drut".
Jednak w proceduralnym kryminale Tany French "Ostatnim intruzie" wszystko co na pierwszy rzut wydaje się być proste, jest znacznie bardziej skomplikowane i złowieszcze.

Aislinn Murray zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. Czy upadła i śmiertelnie uderzyła głową o kominek? Czy być może zginęła w trakcie kłótni, z rąk Roriego Fallona, chłopaka, z którym była umówiona tego dnia na romantyczną kolację? Postawione przez śledczych hipotezy bardzo szybko upadają, sprawa, która miała być tak banalna, okazuje się znacznie bardziej zagmatwana.

Tana French stworzyła misternie skonstruowany, wielowarstwowy, pełen tajemnic kryminał w którym...

książek: 3101
Zuela | 2018-05-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Trudno jest być kobieta w policji i to do tego nie lubiana.Policja to specyficzny zawód,zamkniety krą,gdzie z automatu broni się swoich cociażby brali łapówki,pomagali przestępcom,mordowali.....czy policjant,który zabił młoda kochankę miał powód bo prowadził kiedyś sprawę jej ojca,który porzucił rodzinę?Może kochanka uważał,że oszukał ja w kwestii ojca.....

książek: 725
AKasiaCzyta | 2017-11-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 listopada 2017

Detektyw Antoinette Conway jako jedyna kobieta w wydziale zabójstw ma ciężkie życie. Każdego dnia znosi głupie dowcipy
i kawały kolegów, dziwnym zbiegiem okoliczności giną jej dokumenty z biurka, albo ktoś sika do jej szafki.... Jedynym jej sprzymierzeńcem jest jej partner, Steve Moran. Jako najmłodsi w wydziale mają naprawdę przechlapane. Dostają najnudniejsze śledztwa w sprawach praktycznie od początku oczywistych, szef nie pozwala im się wykazać. Kiedy trafia do nich sprawa zabójstwa Aislinn Murray, nic nie zapowiada, że będzie inaczej niż zwykle. Ciało ofiary znaleziono obok stołu nakrytego do romantycznej kolacji dla dwojga. Wygląda na to, że kobieta jest ofiarą burdy domowej. Conway nie może jednak się oprzeć wrażeniu, że już gdzieś Aislinn widziała.
Nie ma jeszcze pojęcia, jak szokujące okaże się rozwiązanie tej sprawy.

"Ostatni intruz" to powieść idealnie wpisująca się w kanony kryminału. Niezbyt krwawa, z ciekawie poprowadzoną intrygą i zaskakującym zakończeniem.
...

książek: 1997
milla | 2017-10-29
Przeczytana: 29 października 2017

„Ostatni intruz” to najnowszy tom serii o przygodach detektywów z dublińskiego wydziału zabójstw. Siódma część cyklu autorstwa Tany French jest złożoną, pełną niewiadomych opowieścią kryminalną, od której trudno się oderwać.

Dla Antoinette Conway praca w wydziale zabójstw miała stanowić spełnienie marzeń i ukoronowanie jej ambicji. Niestety rzeczywistość okazała się dla bohaterki wyjątkowo brutalna - niechęć kolegów, prześladowanie, ostracyzm, przydzielanie nudnych spraw i utrudnianie śledztw stały się męcząca codziennością jedynej kobiety w jednostce. Kiedy Antoinette i jej partnerowi – Stephenowi Moran- zostaje przydzielona sprawa morderstwa Aislinn Murray, poszlaki wskazują, że duet po raz kolejny będzie miał do czynienia z zabójstwem będącym efektem kłótni kochanków.

Choć rozwiązanie sprawy Aislinn wydaje się być oczywiste, Steve nie do końca wierzy, że po raz kolejny on i Conway mają do czynienia z rutynowym śledztwem. Ciężko stwierdzić czy Moranem kieruje policyjny...

zobacz kolejne z 388 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

Rozpoczął się kolejny tydzień pełen książkowych premier, a więc tradycyjnie przedstawiamy listę naszych patronatów. Niektóre z poniższych historii będą intrygować, inne wprawią w zadumę, ale żadna nie zostawi czytelnika obojętnego. W tym tygodniu swoją premierę ma długo oczekiwana kontynuacja bestsellera „Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd