Żona_Pigmaliona 
'' Ja - prosty człowiek - mądrym ufam. Sprytnym nie wchodzę raczej w drogę. Mówię niewiele, chętniej słucham. Pojmuję to co pojąć mogę. Dla głodnych talerz mam i stół. Z tego com zebrał oddam pół. Ale jak sięgnie ktoś po wszystko. Łapy przetrącę! Ja nie Chrystus...'' - '' Prosty Człowiek '' - Jacek Kaczmarski
status: Czytelnik, dodał: 1 cytat, ostatnio widziany 2 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-11-16 12:35:40
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018
Autor:

'' Morwenna dobrze znała te chwile ,kiedy matka nakręcała się niczym sprężyna z ostrymi jak brzytwa krawędziami . Dziewczynka była zawsze bardziej wyczulona na podobne stany niż jej bracia ,umiała je wyczuć,tak jak pies potrafi przewidzieć burzę . Narastające napięcie udzielało się i nienawidziła takich sytuacji (...) ''

Książka ciężka , duszna , bolesna i ciągle napięta jak struna, w swej...
'' Morwenna dobrze znała te chwile ,kiedy matka nakręcała się niczym sprężyna z ostrymi jak brzytwa krawędziami . Dziewczynka była zawsze bardziej wyczulona na podobne stany niż jej bracia ,umiała je wyczuć,tak jak pies potrafi przewidzieć burzę . Narastające napięcie udzielało się i nienawidziła takich sytuacji (...) ''

Książka ciężka , duszna , bolesna i ciągle napięta jak struna, w swej treści . Jak relacje między członkami rodziny Middleton . Poznajemy jej członków w dość specyficznym momencie , mianowicie wtedy kiedy Rachel Kelly schodzi z tego świata w najbardziej prozaiczny ze sposobów . Ona , która cierpiąc na okropną wyniszczającą chorobę , psychozę maniakalno depresyjną , czy jak kto woli chorobę afektywną dwubiegunową lub cyklofrenię , która nosi na nadgarstkach ślady cięć , umiera nagle w swojej pracowni , tak sobie , na zawał serca . To zdarzenie staje się przyczynkiem i punktem wyjścia do pokazania nam czytelnikom ,jak wyglądało życie w tej rodzinie , jak kształtowały się relacje między jej członkami i jak choroba matki wpłynęła na dzieci i na ich późniejsze dorosłe już życie . Możemy też dokładniej przyjrzeć się różnym rodzajom żałoby . Każdy z członków tej familii przeżywa ją inaczej , choć każdy równie boleśnie . A nie jest to łatwe , kiedy zmarła matka była znaną i cenioną malarką . Jak odpisać na te wszystkie kondolencyjne listy i telegramy , by nie okazać nadawcom zniecierpliwienia , czy lekceważenia , kiedy samemu nie chce się robić nic , chce się po prostu siedzieć bezczynnie z opuszczonymi na kolana rękoma i rozmyślać . Śmierć Rachel spowodowała też wzmożone zainteresowanie mediów jej życiem sprzed sławy . Z czasów dziecięcych i nastoletnich . Niestety o tym okresie jej życia nic , albo zgoła bardzo niewiele wiedzieli nawet jej bliscy , mąż i dzieci . Więc Antony , jej bardzo niedosłyszący już , prawie siedemdziesięcioletni mąż , trochę z przypadku , za namową młodszego syna , zaczyna poszukiwać krewnych swojej żony i ogólnie jakichś informacji na jej temat . Oczywiście wykorzystuje w tym celu bardzo pomocną zdobycz techniki jaką jest internet . Co znalazł w tym tyglu rozmaitości tego wam nie zdradzę , powiem tylko że znalazł baaardzo ciekawe informacje . Jednak to co mnie bardzo poruszyło w tej książce to opisy odwiedzin chorej Rachel w szpitalu psychiatrycznym . Jaką traumą dla dzieci musiały być te odwiedziny , do których zresztą nikt ich specjalnie nie przygotowywał . W relacji Garfielda , najstarszego syna Kelly wyglądało to w ten sposób '' Zmusił się ,żeby zaglądać do sal, które mijali . W niektórych ludzie byli ubrani i chodzili sobie albo siedzieli w fotelach . W innych wszyscy leżeli w łóżkach (...) Postanowił oddychać tak płytko , jak mógł, aby nie wdychać szaleństwa '' i jeszcze jeden cytat . '' (...) Ale nagle spojrzał prosto na Garfielda, czy raczej tak to wyglądało, bo jego oczy okazały się całkiem puste, niczym dwa węgielki . Gdyby dało się usłyszeć jego myśli, prawdopodobnie byłby to tylko dźwięk przypominający wirowanie pralki i Garfield pomyślał, że nie może więcej spojrzeć temu chłopcu w oczy, bo stanie się taki sam jak on '' . Ta relacja kilkuletniego Garfielda , sprowokowała mnie do zadumy , czy rzeczywiście takie małe dzieci należy zabierać w '' takie '' miejsca ? Co to dla nich znaczy ? i jakie będzie miało konsekwencje na przyszłość ? . Książka jest naprawdę ciekawa , chociaż na początku wydawała mi się nudnawa , nie bardzo rozumiem tak niskie oceny tej pozycji , fakt, jest ciężka w odbiorze, może więc dlatego tak wiele osób oceniło ją tak nisko . Ja uważam że jest bardzo dobra i warto ją przeczytać .

pokaż więcej

 
2018-11-11 13:59:56
Cykl: Liga Seniorów (tom 3)

Nadszedł już i dla mnie czas pożegnania z przemiłą piątką staruszków którzy przez trzy tomy wodzili za nos nie tylko szwedzką policję . Myślę że to dobrze , iż autorka zdecydowała się zakończyć tą historię . Chociaż , czy na pewno ? wszak , jak już ktoś tu przede mną zauważył , zakończenie pozostało otwarte . Jednak póki co , o kolejnych planowanych tomach nie słyszałam . Wydaje mi się iż... Nadszedł już i dla mnie czas pożegnania z przemiłą piątką staruszków którzy przez trzy tomy wodzili za nos nie tylko szwedzką policję . Myślę że to dobrze , iż autorka zdecydowała się zakończyć tą historię . Chociaż , czy na pewno ? wszak , jak już ktoś tu przede mną zauważył , zakończenie pozostało otwarte . Jednak póki co , o kolejnych planowanych tomach nie słyszałam . Wydaje mi się iż staruszkowie stali się już bardzo zmęczeni , trybem i tempem swego życia i ciągłego lawirowania . Wprawdzie Märtha i jej przyjaciele wciąż mają lotne i jasne umysły , wciąż pokrzepiają się nalewką z moroszek i czekoladowymi wafelkami , jednak coraz częściej muszą odpoczywać i coraz bardziej marzą o jakimś spokojnym miejscu , gdzie mogliby osiąść na stałe . Märtha ma zresztą dość sprecyzowane plany co do kwestii owego spokojnego miejsca , nie tylko dla ich Emeryckiej Szajki , ale i dla innych potrzebujących staruszków . Wydaje mi się również , że i autorka już się zmęczyła wymyślaniem tej całej historii , wprawdzie humor i pozytywne nastawienie wciąż jest obecne w książce na zadowalającym poziomie , jednak jakoś namnożyło się za dużo jak na mój gust powtórzeń i niedokładności . Wyhamowało też gdzieś napięcie . Za to więcej mamy dywagacji i '' problemów '' osobistych , damsko-męskich . No i ta nowoczesność , szybkie randki , czatowanie , iPady . Zbyt powiało nowoczesną technologią . Wolałam byłych chórzystów kiedy pakowali kasę w rajstopy i wrzucali do rury spustowej , niż wtedy kiedy zaczęli zajmować się oszustami podatkowymi i przekrętami internetowymi . Reasumując , nie ziewałam z nudów , ale też i nie bawiłam się tak dobrze jak przy czytaniu dwóch pierwszych części . Dziękuję więc autorce , że póki co dała staruszkom spokój , niech sobie odpoczną , należy im się .

pokaż więcej

 
2018-11-11 13:05:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018

'' Czy nagi generał to jeszcze generał ? Czy małpa jako generał to jeszcze małpa ? Za trudne to pytania dla tych prostych ludzi ''

No i stało się !! Mrożek tak długo do mnie z półki porozumiewawczo mrugał , tak długo mamił i zachęcał , tak długo błyskał w moją stronę jaskrawo pomarańczową okładką (w rzeczywistości, w wersji papierowej, niemal odblaskową) tak długo obiecywał tytułem (zobacz ,...
'' Czy nagi generał to jeszcze generał ? Czy małpa jako generał to jeszcze małpa ? Za trudne to pytania dla tych prostych ludzi ''

No i stało się !! Mrożek tak długo do mnie z półki porozumiewawczo mrugał , tak długo mamił i zachęcał , tak długo błyskał w moją stronę jaskrawo pomarańczową okładką (w rzeczywistości, w wersji papierowej, niemal odblaskową) tak długo obiecywał tytułem (zobacz , one są krótkie , te opowiadania , nie zajmą ci dużo czasu) aż w końcu dałam się namówić i sięgnęłam poza swoją czytelniczą kolejką po '' Krótkie, ale całe historie. Opowiadania wybrane '' . Opowiadania są rzeczywiście krótkie . Na początku i na końcu , w środkowej części książki uplasowały się te nieco dłuższe . Jednak wszystkie one krótkie w swej formie , jednak bardzo '' długie '' i wymowne w swej treści . Ja sama o każdym z nich , o emocjach jakie we mnie wywołały mogłabym napisać czasami więcej niż one same w sobie fizycznie zajmowały miejsca . Jednak , ponieważ Mistrza wyobracano w opiniach i opisach już miliony razy , ja wspomnę tylko te opowiadanka które mi podobały się najbardziej . Zaczynając od samego pierwszego opowiadania które doskonale pokazuje że przy odpowiednim podejściu , reklamie i manipulacji klientami sprzedać można dosłownie wszystko , nawet nikomu niepotrzebne półpancerze model XVI w. Świetne jest też opowiadanie '' Trio '' o krakowskim Lajkoniku , który jak się okazało , wcale nie jest krakowski . A puenta w opowiadaniu '' Słoń '' , ubawiła mnie po przysłowiowe pachy . Mrożek celny, trafny i ponadczasowy . Zupełnie nie zgadzam się z opiniami niektórych , iż się przeżył i jego opowiadania były dobre w czasach kiedy byliśmy '' najweselszym barakiem w komunistycznym obozie '' . Właśnie na tym polega geniusz Mrożka i jemu podobnych , że są ponadczasowi . Kolejne świetne w mojej ocenie opowiadania '' W szufladzie '' i '' List z domu starców '' . W którym to domu niepodważalnie króluje straszny kolega Gluś , '' Smarkacz zaledwie po siedemdziesiątce '' , już za samo to zdanie jestem skłonna dać dodatkową gwiazdkę :) . Absurd goni absurd , surrealizm wylewa się niemal z każdej strony tej książki . Ale teraz coś mniej absurdalnego oto wersy o zwyczajnej pogodzie , napisane zupełnie niezwyczajnie .

'' Okoliczność szczególna : czy to słońce niechętnie bywa tam , gdzie ziemia wdzięcznego odbicia mu nie oddaje , czy to wiatrów i klimatów marszruty tak są ułożone - pogoda w naszych stronach przeważnie zgrzebna jest i jednostajnie pochmurna , w drobnych , choć ciągłych deszczykach się lubująca . W taką właśnie gubernialną naszą pogodę późnym wieczorem do stacji P.przybyłem , żółte światła jej latarń z daleka spostrzegając '' .

Cóż za smakowity język , aż mi się westchnęło i mlasnęło z ukontentowaniem jednocześnie , to przecież lepiej napisane niż u niejednego domorosłego poety . Mrożek doskonale potrafił bawić się słowem , wyobrażam sobie jak każde ze słów obraca w ustach jak słodką , acz twardą landrynkę , cmokając sobie przy tym dystyngowanie i wzdychając czasem z zadumą , czasem ze smutkiem , a czasem z absurdalnym błyskiem w oku . W zbiorze tym jest też opowiadanie grozy '' We młynie , we młynie , mój dobry panie '' , jest to jedno z tych dłuższych opowiadań , pięknie obrazuje mechanizm strachu i poczucia winy , a przy tym jest doskonale absurdalne . Bo jakbyś się czuł czytelniku widząc spływającego rzeką swojego własnego trupa ?

Mądre , choć smutne opowiadania '' Mój przyjaciel nieznajomy '' oraz '' Małpa i generał '' , które szczególnie polecam , z tego drugiego właśnie pochodzi cytat na początku mojej opinii . A jeśli chcecie się dowiedzieć co mają wspólnego satelity i codzienne golenie się , polecam opowiadanie '' Tak się nie robi '' , to też rozbawiło mnie do niemal czkawki żołądka .

Następne opowiadanie warte przeczytania i zastanowienia to opowiadanie '' Najpiękniejszy widok świata '' , to króciutkie opowiadanko totalnie mnie zaskoczyło , wprawiło w zadumę i miło połechtało po moim osobistym , subiektywnym ego . Jest tak proste , że aż piękne w tej swojej prostocie .

Opowiadanie '' Służba zdrowia '' , byłoby nawet śmieszne , gdyby nie było takie...prawdziwe i niestety wciąż aktualne , może nawet bardziej niż wtedy kiedy powstało . Natomiast opowiadanie '' Nowe życie '' , doskonale się nadaje dla tych którzy notorycznie uprawiają '' odjutryzm '' , od jutra się odchudzam , rzucam palenie , zaczynam biegać itd.(właściwe podkreślić) :) . Ostatnie opowiadanie o którym chcę wspomnieć nosi tytuł '' Nomenklatura '' , to opowiadanko wprost wyrwało mnie z papuci , że można tak trafnie i taką małą ilością słów . Utwór ten ma tylko półtorej strony i jest wręcz stuprocentowo aktualny .

Moi drodzy , opowiadań w zbiorze jest 55 , jak więc widzicie ja przywołałam tylko znikomą ich część , polecam cały zbiór , jest świetny i naprawdę warto go przeczytać . Tym którzy nie mieli jeszcze przyjemności zapoznać się z Mrożkiem (czy w ogóle jeszcze tacy są ?) , ale też i tym którzy gdzieś tam kiedyś coś czytali , najprawdopodobniej jeszcze w szkole , a potem jakoś nie po drodze im z autorem było . Tak jak mnie .

pokaż więcej

 
2018-11-04 10:08:14

'' Śmierć jako forma zachowania społecznego ''

Prosto wręcz łopatologicznie , za to z dość śmiałym humorem napisana książka z pogranicza ludzkich zachowań , manipulacji nimi i skutków tych manipulacji . Autor przeprowadza różne dziwne eksperymenty . Wprawdzie są one ciekawe , ale nieraz i nie dwa zastanawiałam się '' po co '' ? W końcu do czego przyda mi się informacja po ilu sekundach...
'' Śmierć jako forma zachowania społecznego ''

Prosto wręcz łopatologicznie , za to z dość śmiałym humorem napisana książka z pogranicza ludzkich zachowań , manipulacji nimi i skutków tych manipulacji . Autor przeprowadza różne dziwne eksperymenty . Wprawdzie są one ciekawe , ale nieraz i nie dwa zastanawiałam się '' po co '' ? W końcu do czego przyda mi się informacja po ilu sekundach kierowcy z różnych krajów zaczynają używać klaksonu , na kogoś kto stoi przed nimi i nie zamierza ruszać blokując ruch ? Albo że naukowo stwierdzono iż po rozżarzonych węglach można przejść nie więcej niż 4,5 metra ? Z dowcipami które jakoby są śmieszne też miałam kłopot , bo ten niby najśmieszniejszy nie śmieszył mnie nic a nic . Autor wręcz wyśmiewa astrologię i pokazuje jak '' mądra '' wróżka potrafi dopasować horoskop do każdego delikwenta . Ale są też i poważne tematy i badania , chociaż dla mnie już w większości znane z innych publikacji . Jak na przykład te o bodźcach podprogowych , czy o tym jak piszemy na czole literkę '' D '' . Albo czy imię wpływa na osobowość człowieka który to imię nosi i jak determinuje jego zachowania . Sporo jest też o psychologii kłamstwa i o tym że ładniejszym łatwiej w życiu , o czym ma świadczyć doświadczenie wykazujące ze nawet przestępcy bardziej urodziwi dostają mniejsze wyroki za to samo przestępstwo niż ci którym natura urody poskąpiła . Książka na pewno nie nudzi . Doświadczenia i ich interpretacje sypią się jak z rękawa , jednak w moim odczuciu to wszystko tak mało poważnie . Bardziej w formie amatorskich ciekawostek niż poważnych naukowych eksperymentów . Reasumując , przeczytać można , ale bez zbytniego parcia na konieczność .

pokaż więcej

 
2018-11-04 09:37:29
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018
Cykl: William Wisting (tom 9) | Seria: Mroczny zaułek

'' Lata pracy nauczyły Wistinga , że księgozbiór może odzwierciedlać wnętrze człowieka .Tytuły i autorzy zdradzają charakter i osobowość właściciela ''

'' Jaskiniowiec '' to całkiem zmyślnie zmontowany kryminał . Kryminał który ma ambicje być czymś więcej niż tylko zwyczajnym kryminałem . Autor bowiem pokazuje nam prócz śledztwa które zatacza coraz szersze kręgi tak w osobach podejrzanych ,...
'' Lata pracy nauczyły Wistinga , że księgozbiór może odzwierciedlać wnętrze człowieka .Tytuły i autorzy zdradzają charakter i osobowość właściciela ''

'' Jaskiniowiec '' to całkiem zmyślnie zmontowany kryminał . Kryminał który ma ambicje być czymś więcej niż tylko zwyczajnym kryminałem . Autor bowiem pokazuje nam prócz śledztwa które zatacza coraz szersze kręgi tak w osobach podejrzanych , jak i stricte geograficznie , samotność . Samotność, nie dotyczy tylko osób starszych i mieszkających w pojedynkę . Samotność ma różne oblicza . Czasem można mieć dużą rodzinę i być samotnym w tłumie innych ludzi . Jednak w wypadku tej akurat książki , pan Horst pokazuje nam człowieka którym zaczęto się interesować dopiero kiedy stał się denatem . Chociaż tak naprawdę denatem, czyli kimś kto zginął śmiercią nagłą , nie naturalną , stał się dopiero w wyniku postępów w śledztwie . Najpierw był tylko samotnym starszym panem, który zasnął snem wiecznym, oglądając program telewizyjny . '' Spał '' sobie tak cztery miesiące zanim zniecierpliwiony urząd energetyczny nie zainteresował się dlaczego to Viggo Hansen nie płaci rachunków za prąd . Rachunki trzeba płacić nawet w Norwegii , więc urzędnik pofatygował się osobiście do domu Hansena i...dowiedział się dlaczego poborca prądu Hansen , ma dotąd nie uregulowane płatności . Przyszedł więc w końcu czas na wkroczenie do akcji komisarza Williama Wistinga . Chociaż właściwie to nie , najpierw do akcji wkracza córka komisarza , Line która jest dziennikarką . Ponieważ aura jest mroźna i śnieżna , a przy tym tuż przedświąteczna , Line wietrząc okazję wzruszenia czytelników swojej gazety , postanawia napisać artykuł o Viggo Hansenie i jego samotnym życiu i równie samotnej śmierci . Sprawa jednak zaczyna się gmatwać coraz bardziej, śledztwa komisarza i jego córki dziennikarki w końcu chcąc nie chcąc spotykają się w jednym punkcie . Co z tego wynika przeczytajcie sami . Ja doczytałam się w wywiadzie przeprowadzonym z autorem , że książka bazuje na autentycznej sprawie , którą pisarz prowadził będąc jeszcze młodym policjantem , świeżo po szkole policyjnej . W książce rzecz jasna zabójca zostaje perfekcyjnie namierzony i schwytany , w rzeczywistości , sprawa do dziś pozostaje nie wyjaśniona . Jest to moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem i z jego twórczością . Zaczęłam , jak to często mi się zdarza , nie od pierwszej książki z serii , ale pisarz wydaje mi się być ciekawym człowiekiem (trzy kierunki studiów fiu fiu :) , sposób jego pisania też mi odpowiada , wiec pewnie nie raz jeszcze sięgnę po jakąś jego książkę . Na koniec jeszcze jako ciekawostkę powiem , iż dowiedziałam się z tej książki też tego, że nie tylko w Polsce w okresie około świątecznym telewizja serwuje '' film o chłopcu, który został sam w domu i musiał rozprawić się z włamywaczami '' :) Książkę polecam .

pokaż więcej

 
2018-11-01 11:58:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 👨 autor : Fitzek Sebastian

'' Tak naprawdę jednak ukrył się , nie w samej klinice , ale w miejscu , gdzie nikt nie mógł go znaleźć . W sobie ''

Cenię sobie i to nawet całkiem wysoko pisarstwo pana Sebastiana Fitzka , za to że potrafi wywrócić moją psychikę do góry nogami i w dodatku zakręcić nią niczym w ciuciubabce , a potem jeszcze zapytać '' ciuciubabko , ciuciubabko na czym stoisz '' . A ja mam taki miszmasz w...
'' Tak naprawdę jednak ukrył się , nie w samej klinice , ale w miejscu , gdzie nikt nie mógł go znaleźć . W sobie ''

Cenię sobie i to nawet całkiem wysoko pisarstwo pana Sebastiana Fitzka , za to że potrafi wywrócić moją psychikę do góry nogami i w dodatku zakręcić nią niczym w ciuciubabce , a potem jeszcze zapytać '' ciuciubabko , ciuciubabko na czym stoisz '' . A ja mam taki miszmasz w głowie , że zupełnie nie wiem na czym stoję . Podobnie było i tym razem . '' Klinika '' , jest niczym koktajl Mołotowa . Wybuchowy , skuteczny i niebezpieczny , co zwiększa poziom adrenaliny u miotającego tym ustrojstwem , czytaj : czytającego . Niestety koktajl Mołotowa jest też granatem prymitywnym . W książce Fitzka wprawdzie nie ma niczego co mogłabym uznać za prymityw . Za to jest jeden bardzo wyrazisty schemat . Ponieważ ja bardzo lubię wszelkie produkcje , czy to książkowe , czy filmowe , czy każde inne , gdzie akcja dzieje się w psychiatryku , swego czasu nałogowo wręcz oglądałam takie utrzymane w klimacie tych szpitali , horrory . Niestety były to horrory najczęściej marnej klasy B , dlatego przestałam je oglądać . Zrobić ciekawy i nietuzinkowy horror rozgrywający się w szpitalu dla psychicznie chorych , to dość trudna sztuka . Niestety uważam , że w tym wypadku autor również jej nie sprostał . Poszedł po najmniejszej linii oporu i ściśle utartym schematem . Jak psychiatryk , to koniecznie na jakimś odludziu , najlepiej dla elitarnych pacjentów (czytaj: kasiastych). Aby było ciekawiej - straszniej ? przybytek ów MUSI zostać odcięty od świata , najczęściej jakąś burzą śnieżną , lub innym żywiołem . Nie działają telefony , nie ma łączności ze światem zewnętrznym i hulaj dusza , piekła nie ma . Niemal hermetycznie zamknięty obiekt to idealne miejsce dla wyczynów wszelkiej maści psychopatów . Trzeba więc wykorzystać wszystko co nam ów budynek ma do zaoferowania , a więc zatrzymujące się windy , przyrządy i specjalistyczne aparaty do różnych badań i zabiegów itp. Wiem że trudno wymyślić coś odświeżającego i nie ogranego , ale po tym autorze spodziewałam się w tej materii czegoś więcej . Reasumując , bardzo dobry pomysł . Historii w historii . Kunsztowne i wymagające zagadki , które w moim odczuciu '' trzymały '' w kupie całą fabułę . Ciekawy zabieg z locked - in syndrome . Ale akcja stricte w samej klinice to trochę '' Lśnienia '' , trochę '' Piły '' , trochę innych horrorów klasy nie najwyższej , a to wszystko okraszone dziecięcą grą w podchody . Dlatego ode mnie tym razem ocena gwiazdkowa tylko na poziomie '' dobra ''.

pokaż więcej

 
2018-10-23 10:33:43
Cykl: Spin off Skazaniec (tom 1) | Seria: Skazaniec

'' Twarde łapy ma cham od pługa , fachowiec rączki zadbane jak panienka ze stancji powinien mieć , inaczej karmana nie zdoisz , co najwyżej możesz koniowi śniadanie z wozu sprzątnąć ''

Henio Duszański , młodziutkie chłopię , pacholę niemal jeszcze , włóczy się po targu w Staszowie . To komuś konia popilnuje , to starozakonnym towar do kantoru odniesie i zawsze jakaś moneta wpadnie . Matka...
'' Twarde łapy ma cham od pługa , fachowiec rączki zadbane jak panienka ze stancji powinien mieć , inaczej karmana nie zdoisz , co najwyżej możesz koniowi śniadanie z wozu sprzątnąć ''

Henio Duszański , młodziutkie chłopię , pacholę niemal jeszcze , włóczy się po targu w Staszowie . To komuś konia popilnuje , to starozakonnym towar do kantoru odniesie i zawsze jakaś moneta wpadnie . Matka naszego młokosa odumarła go już , a ojciec , mimo iż porządny i pracowity człowiek , nijak nie potrafi pogodzić się z jej śmiercią i coraz częściej zagląda do przysłowiowego kieliszka . Heniek opowiada nam czytelnikom , jako narrator , swoją historię . Skąd ksywa '' Hrabia '' się wzięła i do niego przylgnęła już na całe jego krótkie życie , jak uczył się złodziejskiego fachu . Te fragmenty to bardzo dokładny instruktarz , który mimo upływu lat niewiele się zestarzał . Wszak ludzie wciąż noszą przy sobie coś czego raczej nie chcieli by stracić czy zgubić . Manekin z dzwoneczkami zagościł nawet w moim śnie pewnej nocy . A to pewnie dlatego że książka jest napisana bardzo plastycznie , bardzo wyraziście i klarownie . Jest bardzo łatwa do wyobrażenia sobie opisywanych postaci , czy rzeczy . Język cudny , dialogi grypserą , wtręty rosyjskie . Wszak rzecz dzieje się w czasach i na terenie ówczesnego zaboru rosyjskiego . Oczywiście prócz nauki złodziejskiego fachu , Heniek jest nastolatkiem , a w tym wieku pewne rzeczy zachodzą po raz pierwszy . Jak Heniek pierwszy raz się upił , mnie też bolała głowa , kiedy na drugi dzień miał '' suszaka '' i taki był uroczy i zdezorientowany , kiedy zauważył że przy wspomnieniu pewnej kobiety robi mu się gorąco i rumieniec mu na poliki wypływa . Po prostu nie daje się go nie polubić . Cała książka okraszona specyficznym , czasem cwaniackim humorem . Spostrzeżenia typu '' Z noszenia paczek nawet na kieliszek chleba nie zarobisz '' , sypią się jak z rękawa . Mimo że w złodziejskim światku jesteś wart tyle co ukradniesz , to jednak i tam obowiązują pewne żelazne zasady ('' ani my ciebie , ani ty nas '') i nawet czasem można się przyjaźnić . Reasumując , książka jest bardzo dobra i sama się czyta , więc z chęcią przeczytam kolejny tom historii o Henryku Duszańskim vel Hrabim . A wiem że będzie przynajmniej jeszcze jeden tom , bo tak wynika z zakończenia pierwszego , a po drugie sam autor na niedawno zakończonych Śląskich Targach Książki w Katowicach , mi to obiecał :)

A póki co , z fartem panie i panowie Blatni , a wrogom na pohybel . 😉

pokaż więcej

 
2018-10-22 08:00:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, 👨 autor : Kowalewska Hanna, ☀️ Rok 2018
Cykl: Jantarnia (tom 1)

'' Takie to czasy pełne płotów . I pełne zamkniętych podwórek ''

Z przykrością stwierdzam iż tym razem pani Kowalewska nie zachwyciła mnie swoją powieścią . To chyba moja wina . Po wspaniałym cyklu o Zawrociu , który trzymał poziom (mam nadzieję) do samego końca . Mam nadzieję , ponieważ ostatnia szósta część jeszcze przede mną . Liczyłam chyba na coś lepszego . Nie potrafię powiedzieć ,...
'' Takie to czasy pełne płotów . I pełne zamkniętych podwórek ''

Z przykrością stwierdzam iż tym razem pani Kowalewska nie zachwyciła mnie swoją powieścią . To chyba moja wina . Po wspaniałym cyklu o Zawrociu , który trzymał poziom (mam nadzieję) do samego końca . Mam nadzieję , ponieważ ostatnia szósta część jeszcze przede mną . Liczyłam chyba na coś lepszego . Nie potrafię powiedzieć , sprecyzować do końca na co liczyłam . Jednak nie na to co dostałam . To też raczej moja wina , jeszcze z innego powodu . Ja po prostu mam awersję do dziwnie zachowujących się kobiet które pozwalają facetom wodzić się za nos . Robią maślane oczy i dla takiego pięknisia w ogień skoczą , chociaż wiedzą że każda z nich jest tylko jedną z wielu . Takie kobiety mnie zwyczajnie irytują , nie mają za grosz godności . Właśnie takimi kobietami , w rolach niemal głównych autorka uparła się tym razem zasiedlić swoją opowieść . Jednak doczytałam książkę do końca , bo sytuację ratowała najgłówniejsza bohaterka , czyli Inka . Inka ma 27 lat , na co dzień mieszka w Warszawie i pracuje w galerii sztuki , jednak przywołana naglącym telegramem (kto dziś jeszcze wysyła telegramy) ? przyjeżdża do Jantarni , do swojej umierającej , przybranej matki , Berty . Inka wyjechała stąd w wielkim pośpiechu dziesięć lat wcześniej . I tu pojawia się w końcu tajemnica , dlaczego wyjechała i dlaczego przez dziesięć lat nie pokazała się w rodzinnej miejscowości , aż dopiero zjawiła się na wezwanie śmierci ? Właśnie tego bardzo chciałam się dowiedzieć , dlatego doczytałam tę książkę do końca . Pewne sprawy się wyjaśniły , pewne pytania doczekały się odpowiedzi , jednak nie wszystko zostało rozwiązane , nie wszystko ujawnione . Okazało się że autorka postanowiła nagrodzić cierpliwość oczekujących na wyjaśnienia tajemnic , czytelników i napisała drugą część , która właściwie już za kilka dni będzie miała swoją premierę . Jednak ja nie wiem czy ją przeczytam , jak trafię gdzieś , może w bibliotece , to pewnie przeczytam , ale nie będę się jakoś bardzo starała jej '' upolować '' . Wszystkie postacie w tej książce są jakoś mało wyraziste jak na mój gust . Jedyna postać którą od razu polubiłam , to Weronika z jej jaskrawo żółtą chustą na głowie , z kotami znajdami z nie do końca wysprzątaną chałupą i listami do Pana Boga . Nawet postać Inki jakaś taka '' niedorobiona '' . To nie jest zła książka , bo pani Kowalewska jest dobrą pisarką . Jednak w mojej ocenie zdecydowanie słabsza od tych wcześniejszych . Ale to tylko moja bardzo subiektywna ocena .

pokaż więcej

 
2018-10-17 22:47:20
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ✍ Fakty i wokół faktów

'' Jelito do tej pory wypełniające swoje obowiązki bez najmniejszej skargi , w całkowitej ciemności świata , stało się awanturnikiem ''

Zacznijmy od okładki . Przyznaję że trochę mnie rozśmieszyło , że mucha , która siada na każdym g...ie i nic jej nie jest , została pokonana i uśmiercona przez salami , którym niektórzy ludzie zajadają się z taką lubością . Przestało mi jednak być zupełnie do...
'' Jelito do tej pory wypełniające swoje obowiązki bez najmniejszej skargi , w całkowitej ciemności świata , stało się awanturnikiem ''

Zacznijmy od okładki . Przyznaję że trochę mnie rozśmieszyło , że mucha , która siada na każdym g...ie i nic jej nie jest , została pokonana i uśmiercona przez salami , którym niektórzy ludzie zajadają się z taką lubością . Przestało mi jednak być zupełnie do śmiechu kiedy zaczęłam czytać książkę . Z każdą kolejną kartką mina rzedła mi coraz bardziej , a oczy otwierały się coraz szerzej . Oczywiście wiedziałam że , sławny złą sławą duet , glutaminian sodu oraz aspartam czynią niezłe zamieszanie w organizmie człowieka , jednak nie wiedziałam że szkody które poczynają , nie objawiają się tylko w sposób li czysto fizyczny . Autor obwinia te wyżej wymienione oraz całą rzeszę innych sztucznych '' wspomagaczy '' o zaburzenia materii psychicznej , takie jak autyzm u dzieci , nadpobudliwość a także choroby wieku starczego , czyli Parkinsona czy Alzhaimera . Nadmierne spożywanie chemicznych dodatków w żywności , zmienia chemię mózgu , jak twierdzi autor podpierając się całkiem wiarygodnymi badaniami przytaczanymi w sporej ilości . Wypada wierzyć więc , że to prawda . W każdym razie prawdą jest to że dzieciaki są coraz bardziej agresywne i co gorsza są to dzieciaki coraz młodsze . To daje się zaobserwować na ulicy i ...w wiadomościach telewizyjnych . Jest też sporo o brzuchu , a właściwie to o jelitach , który to organ pisarz nazywa '' drugim mózgiem '' . Twierdzi on ponadto że '' W jelicie znajduje się niejako ministerstwo obrony organizmu i największa część jego armii '' . Książka jest naprawdę ciekawie napisana . Troszkę przytłaczali mnie wszelkiej maści EKSPERCI , w zbyt dużej ilości przywoływani przez autora , chociaż rozumiem że to wszystko dla większego uwiarygodnienia .Jednak moja jak zawsze niepokorna wyobraźnia od razu '' wyświetliła mi '' w myślach kilkanaście przynajmniej reklam w których EKSPERCI polecają to i owo , co to koniecznie musisz mieć ! a każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek doskonale wie , że to nie są milicjanci , że to byli przebierańcy ....tfu , chciałam powiedzieć , że to nie są żadni eksperci tylko wynajęci aktorzy . Jak widzicie skojarzenia to moja druga natura 😉 . Wracając do książki przeczytajcie ją jeśli chcecie , ja dowiedziałam się kilku nowych informacji , a kilka znanych mi , potwierdziłam sobie i utrwaliłam . Aha , na końcu swojej książki , pan Grimm umieszcza coś co nazywa leksykonem i w nim to właśnie objaśnia niektóre hasła w kontekście ich szkodliwości lub przydatności dla ludzkiego organizmu .

pokaż więcej

 
2018-10-17 20:57:39
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018

'' Wciskanie komuś że dusza jest nieśmiertelna jest w dzisiejszych czasach skazane na porażkę , przecież już od dawna nikt tej duszy nie używa ''

Futu.re - Przyszłość . Któż o niej nie myśli , właściwie to ciągle o niej myślimy . O tej tuż za progiem kolejnego przychodzącego dnia . Ale też o tej dalszej , naszej , naszych dzieci , może wnuków . A może nawet zastanawiamy się jak będzie...
'' Wciskanie komuś że dusza jest nieśmiertelna jest w dzisiejszych czasach skazane na porażkę , przecież już od dawna nikt tej duszy nie używa ''

Futu.re - Przyszłość . Któż o niej nie myśli , właściwie to ciągle o niej myślimy . O tej tuż za progiem kolejnego przychodzącego dnia . Ale też o tej dalszej , naszej , naszych dzieci , może wnuków . A może nawet zastanawiamy się jak będzie wyglądać świat za 100 czy 200 lat . Czy ziemia w ogóle jeszcze będzie istnieć , czy ludzkość wciąż będzie trwać . Pytań i dylematów jest mnóstwo . A prognozy dla naszego gatunku , jak i dla wszystkich innych gatunków wciąż jeszcze obecnych na naszej planecie , mgliste. Kurczące się zasoby naturalne ziemi , coraz większa degradacja środowiska naturalnego , postępujący w zastraszającym tempie przyrost ludności grożący przeludnieniem planety . To wszystko nie nastraja optymistycznie . Czyżby ludzkość staczała się z coraz większą prędkością po równi pochyłej ? Chyba że...zapłacimy pewną cenę i będziemy żyć wiecznie . Świat przyszłości oglądany oczami Jana Nachtigalla 2T , pełen jest Nieśmiertelnych . On sam również jest Nieśmiertelny , to dzięki jego dwutorowej narracji przyglądamy się zjednoczonej Europie ze sztucznym niebem , hologramami i wszechobecnymi pigułkami szczęścia . Widzimy lśniący kompozytowy świat z neonową młodzieżą '' wytłoczoną od sztancy '' . Przyglądamy się z zaciekawieniem kim jest 717 , jeden z żołnierzy falangi ścigającej tych którzy nie zgadzają się z prawem nowo rządzących . Dzięki dwóm ramom czasowym , dowiemy się jak i dlaczego Jan stał się 717 . Naprzemiennie obserwujemy niemal mnisie życie młodziutkiego chłopca , dziecka jeszcze w internacie przyszłości . Gdzie karą za młodzieńcze przewinienia , a może po prostu za tęsknotę za wolnością , jest grobowiec i pokój rozmów . A następnie życie i pracę dorosłego , silnego i niezłomnego żołnierza falangi , który święcie wierzy w to co robi . Nie zadaje pytań , ślepo wykonuje rozkazy , jednak to wszystko do czasu...Książka nie jest jakaś specjalnie odkrywcza , pokój rozmów , nieodparcie kojarzył mi się z rokiem 1984 , Georga Orwella . Natomiast dzieci umieszczane w internatach i uczone że ich rodzice to przestępcy , to przecież takie...radzieckie . To wszystko już było . Niemniej książkę czytałam z prawdziwą ciekawością . Jest napisana składnie i płynnie . W moim odczuciu jednak , jest smutna , nie daje nadziei , nie głaska naszego ludzkiego gatunku . Pokazuje , że nawet w obliczu kryzysu , zagrożenia , to co najważniejsze dla człowieka to chciwość i władza . Myślę że warto ją przeczytać .

pokaż więcej

 
2018-09-26 18:37:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018

'' Miałam wtedy nieco dłuższe włosy , splotłam je w warkocze nad czołem . Zrobiłam durną minę , założyłam krzywo chustkę pod brodę jak Ukrainki i podeszłam do Władki ''

Przeczytałam książkę Wandy Półtawskiej '' I boję się snów '' i poczułam się dziwnie . Miałam bardzo mieszane uczucia co do tej pozycji . Poczytałam trochę o autorce i zdziwiłam się jeszcze bardziej . A już zupełnie ogarnęło...
'' Miałam wtedy nieco dłuższe włosy , splotłam je w warkocze nad czołem . Zrobiłam durną minę , założyłam krzywo chustkę pod brodę jak Ukrainki i podeszłam do Władki ''

Przeczytałam książkę Wandy Półtawskiej '' I boję się snów '' i poczułam się dziwnie . Miałam bardzo mieszane uczucia co do tej pozycji . Poczytałam trochę o autorce i zdziwiłam się jeszcze bardziej . A już zupełnie ogarnęło mnie kolosalne wprost zdziwienie kiedy ujrzałam całe mnóstwo pozytywnych opinii o tym dziele . Wytrzeszczyłam oczy pełna konsternacji i nawet zaczęłam się zastanawiać czy może ze mną coś jest nie w porządku , że może ja coś sobie nadinterpretuję , skoro inni niczego takiego nie widzą . A może ja czytałam zupełnie inną książkę niż tylu innych opiniujących . Bo trzeba wam wiedzieć że zadałam sobie trud , poświęciłam czas i przeczytałam jakieś 70 opinii i tak !! w końcu znalazłam dwie nad wyraz spostrzegawcze czytelniczki które zauważyły to samo co ja . I chwała im za to ! Czytelniczka Agusława bardzo dosadnie opisuje rozdźwięk i hipokryzję autorki . Rozdźwięk '' między wyznawanymi przez autorkę zasadami i jej wiarą , a wylewającą się z kart tej książki pogardą , nienawiścią , poczuciem wyższości '' . Tak moi drodzy , ja w zupełności zgadzam się z tą opinią . Dokładnie to samo zauważyłam . Żeby nie było, wojna jest zła i straszna , każda wojna i straszne były obozy koncentracyjne . Nie neguję tego , nie neguję też tego że autorka cierpiała katusze z powodu bycia '' królikiem '' na którym robiono okrutne doświadczenia . Jednak to nie przeszkadza jej wcale postrzegać inne współwięźniarki jako coś gorszego . Nikt jej się nie podobał , wszyscy byli wstrętni , paskudni , obrzydliwi i durni . No może tylko prócz tych którzy z narażeniem własnego życia pomagali '' królikom '' . Tylko te współwięźniarki były dobre , wymieniane w długich listach z nazwiska , no i bałwochwalczo hołubiona '' moja Krysia '' , jak autorka nazywa młodziutką więźniarkę , którą się opiekowała od czasów aresztu w lubelskim zamku . Właściwie to jedyny dobry uczynek zrobiony komuś przez autorkę . W całych tych wspomnieniach wszyscy inni są '' be '' . Ukrainki bo robiły durne miny , Francuski bo się nie myły tylko burakiem malowały usta . Stare kobiety , bo jedna z nich , widocznie gorzej radząca sobie z głodem , ukradła kartofle i zjadła je po kryjomu w latrynie , szkielety przywiezione z Oświęcimia , bo rzuciły się na zupę , przewróciły kocioł i z ziemi tę zupę zlizywały , a fuujj , jakież to obrzydliwe . Aby tak nisko upaść , coś takiego ! . Nawet na własnych rodaków warszawiaków przywiezionych po powstaniu Warszawskim patrzyła , jak sama o tym pisze '' krytycznie '' , chociaż właściwie nie do końca wiadomo dlaczego . Po wyzwoleniu obozu , kiedy z Krysią wracały do Lublina , wszyscy faceci chcieli ją zgwałcić , tylko jakoś żaden tego nie zrobił . Aha , kobiety też nie były lepsze , też chciały autorkę całować i w ogóle , no i to dopiero było wstrętne tfuu i jakie zboczone (dokładnie tak to autorka określa - zboczone) A mnie się zawsze wydawało że psychiatra powinien mieć bardziej otwarty umysł , by pomagać chorym ludziom , widocznie się myliłam . No i gdzie ten '' pełen miłości, akceptacji i szacunku dla drugiego człowieka chrześcijański '' stosunek do bliźniego ?? No pytam się gdzie ? W ogóle pani przyszła doktor , w obozie była prawdziwą heroską , nawet na esesmańskiego psa potrafiła tupnąć nogą , aż ten podkulił ogon i uciekł . Przeczytałam już w swoim życiu naprawdę sporo książek . Literatury obozowej również , od Grzesiuka i jego '' Pięć lat kacetu '' , po świetną w swym przekazie '' Anus mundi '' Wiesława Kielara , ale czegoś takiego jeszcze nie spotkałam . Więc ja zupełnie z miłości i pełnego szacunku ocenię tę pozycję na jedną gwiazdką , bo w moim bardzo subiektywnym odczuciu właśnie na tyle zasługuje , bo jak napisała czytelniczka Agusława '' Straszna , straszna lektura , obnażająca małość ludzką , o tyle dotkliwie , że nie zabił tej małości nawet obóz i poniewierka '' . Polecam tę lekturę tym spostrzegawczym .

pokaż więcej

 
2018-09-24 23:44:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018
Cykl: Komisarz Niedźwiecki (tom 2)

No nie wiem , wygląda na to , że ja znowu mam na odwyrtkę . Ponieważ mimo zdecydowanie lepiej ocenianej przez innych czytelników książki '' Niech strawi cię płomień '' , uważam że pierwszy tom , czyli '' Z chirurgiczną precyzją '' był lepszy . Mnie w każdym razie podobał się bardziej . Nie chcę przez to powiedzieć że '' Niech strawi cię płomień to książka zła , wcale nie , jest dobra , tylko... No nie wiem , wygląda na to , że ja znowu mam na odwyrtkę . Ponieważ mimo zdecydowanie lepiej ocenianej przez innych czytelników książki '' Niech strawi cię płomień '' , uważam że pierwszy tom , czyli '' Z chirurgiczną precyzją '' był lepszy . Mnie w każdym razie podobał się bardziej . Nie chcę przez to powiedzieć że '' Niech strawi cię płomień to książka zła , wcale nie , jest dobra , tylko jakaś taka trochę '' wydumana '' . Jakoś nie przekonuje mnie studentka szantażująca swojego wykładowcę (nie będę zdradzać czym) i namawiająca go do morderstwa . A potem jeszcze próbująca sfingować własne zabójstwo (nie powiem z jakim skutkiem) . Środowisko tak zwanych artystów i postać przebiegłego prawnika też średnio mnie zaciekawiła . Zabrakło mi też Arkadiusza Białacha , aspiranta - ćpuna znanego z pierwszej części . Ten to była prawdziwa kanalia , ale za to jaka wyrazista postać . Wprawdzie Henry Kolasa zakochany w sobie i Ameryce narcyz , stara się godnie go zastąpić , ale to nie to samo . Stereotyp grypsującego więźnia z tatuażem pajęczyny na szyi też mnie tylko rozbawił . A jeszcze bardziej się uśmiałam , chociaż tym razem to był raczej smutny śmiech , kiedy przeczytałam jaka '' biedna '' jest wrocławska policja . Na nic ich nie stać , nawet kabury na broń muszą sobie kupować sami we własnym zakresie . Czy to jest normalne ? . Jednak książkę polecam . Dlaczego ? Ponieważ trzeba promować i polecać rodzimych pisarzy , oczywiście pod warunkiem że to co piszą nie jest totalnym gniotem , a ta książka nie jest . A po drugie , nie odgadłam kto jest mordercą , a to znaczy że książka jest przynajmniej dobra , a dobre książki warto czytać i polecać .

pokaż więcej

 
2018-09-21 11:26:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018
Cykl: Gosztów (tom 1)

'' Może on to widział inaczej , ale dla policji plotka była często podstawowym źródłem informacji ''

Nie jest to kryminał , albo raczej nie przede wszystkim kryminał . Jest to taka sobie powieść obyczajowa z pogłębionym wątkiem kryminalnym . W mojej ocenie nie jest to też literatura stricte psychologiczna , chyba że uznamy że patologia jest prócz normy , drugim składnikiem psychologii...
'' Może on to widział inaczej , ale dla policji plotka była często podstawowym źródłem informacji ''

Nie jest to kryminał , albo raczej nie przede wszystkim kryminał . Jest to taka sobie powieść obyczajowa z pogłębionym wątkiem kryminalnym . W mojej ocenie nie jest to też literatura stricte psychologiczna , chyba że uznamy że patologia jest prócz normy , drugim składnikiem psychologii klinicznej . Wtedy owszem , jest to powieść psychologiczna , gdyż patologii w niej nie brakuje . Wręcz odwrotnie , jest jej mnóstwo i w wielu odsłonach . Jednak mimo wszystko , postacie w moim odczuciu są jakieś mało przekonywujące , tak jakby autorka gdzieś się bardzo spieszyła i nie zdążyła ich '' pogłębić '' . Jedynie sierżant Maria Gajda jest nieco '' głębsza '' , za to dla odmiany raczej nie w tą stronę w którą by wypadało . W przypadku szefowej posterunku w Gosztowie , odniosłam wrażenie że autorka wręcz spłyca panią sierżant , tylko nie bardzo umiem się zdecydować , czy ją jako człowieka , kobietę , czy w jej osobie całą policję . Chyba wszystko po trochę . Niezamężna 29 latka z problemami natury osobistej nazywana '' Kurczakiem '' , ze służbowym notesem w dalmatyńczyki z kreskówki Disneya i plotką , jako podstawowym źródłem informacji . Czy kogoś takiego można traktować poważnie , nawet jeśli nosi policyjny mundur ? Moja niepokorna wyobraźnia od razu podsunęła mi obraz pani sierżant siedzącej przed kompem i wertującej strony Pudelka w poszukiwaniu plotek :) Tak wiem , ironizuję sobie , ale jeśli autorka właśnie tak maluje postać poważnej sierżant policji , to nic dziwnego , że jakaś ironiczna głupawka mi się uruchamia . Jednak nie jest to książka jakoś jarząco zła , mimo zbyt wielkiej ilości informacji o dwóch jakby '' głównych '' występujących w niej rodzinach Gajdów i Burasów (przebyte choroby ? po co ?) , to jednak na plus trzeba zaliczyć niezłe dialogi . Nie żeby jakieś specjalnie piękne czy inteligentne , ale za to płynne i bez potknięć . Nie ma w nich tego , co ja na własny użytek nazywam '' jak po stertach gruzu '' . Książkę mimo wszystko polecam , warto ją przeczytać chociażby dla skonfrontowania mojej opinii z własną .

pokaż więcej

 
2018-09-14 12:56:41
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ✍ Fakty i wokół faktów, ☀️ Rok 2018
Autor:

'' Nie ma czegoś takiego jak prawda - odparła Agnes , wstając ''

Ale się porobiło . Zupełnie nie przypuszczałam że się aż tak rozkleję . Poszlochałam sobie za kobietą skazaną na śmierć prawie 200 lat temu . Książka jest naprawdę wzruszająca , chociaż nie ma w sobie niczego z tych pospolitych wyciskaczy łez , których tyle się teraz napleniło na czytelniczym rynku . Jest surowa , zimna i twarda...
'' Nie ma czegoś takiego jak prawda - odparła Agnes , wstając ''

Ale się porobiło . Zupełnie nie przypuszczałam że się aż tak rozkleję . Poszlochałam sobie za kobietą skazaną na śmierć prawie 200 lat temu . Książka jest naprawdę wzruszająca , chociaż nie ma w sobie niczego z tych pospolitych wyciskaczy łez , których tyle się teraz napleniło na czytelniczym rynku . Jest surowa , zimna i twarda jak klimat Islandii z roku 1829 , bo właśnie wtedy dzieje się akcja tej opowieści . Agnes Magnúsdóttir lat 33 , skazana na karę śmierci za współudział w zabójstwie . Historia bohaterki książki osnuta jest na prawdziwej postaci , prawdziwej Agnes Magnúsdóttir ostatniej skazanej na śmierć kobiecie w Islandii . Autorka pokazuje nam osobę , która od dziecka miała pod przysłowiową górę . Porzucona i pozostawiona samej sobie , mając tylko sześć lat , w tamtych czasach niewiele miała do powiedzenia i często musiała wybierać , nie między złem a dobrem , tylko między mniejszym , a większym złem . Bo jak w pewnym momencie konstatuje Agnes '' co miałam zrobić ? czy NIE odmówić rozłożenia nóg przed panem domu i potem być przez panią skazaną na najgorsze roboty , czy nie rozłożyć tych nóg i zostać przez pana wygnaną na mróz , śnieg i w efekcie śmierć ? '' Trudny wybór , prawda ? . Agnes opowiada o sobie i swoim życiu Tótiemu , młodemu wikariuszowi którego sobie wybrała (zgodnie z ówczesnym prawem) na duchowego doradcę i pomagiera w przygotowaniu się na śmierć . Łącznie z duchownym jej opowieści słucha cała rodzina urzędnika okręgowego Jóna Jónssona i pomału zauważają w Agnes , człowieka , kobietę , nie zabójczynię która z zimną krwią zadawała ciosy nożem . Ja jako czytelnik razem z rodziną Jónssona odkrywałam Agnes , rozumiałam coraz więcej , widziałam coraz więcej i zmieniałam zdanie o naszej głównej bohaterce . Bo jak ona sama mówi '' Wiedzieć , co człowiek zrobił , a wiedzieć , kim jest , to dwie różne sprawy '' . Autorka też czytelnie i przejrzyście opowiada nam jak wyglądały różnice w życiu i dostępie do tak zwanych dóbr , na różnym poziomie społecznej drabiny . (zawsze i wszędzie są równi i równiejsi) . Dla przykładu komisarz okręgowy Björn Blöndal , wielkie domostwo , szklane okna , żeliwne piecyki , wiele służby , boazerie i wszelkie mięsiwo na półmiskach . A chata niższego szczebla urzędnika państwowego w której na ostatnie miesiące swojego życia zamieszkała Agnes , zamiast szyb rybia skóra , suche łajno sypiące się z dziur w dachu , wilgoć suchoty i polewka z mchu . Smutno mi się też zrobiło kiedy przeczytałam jakimi kryteriami kierowali się wtedy ci którzy orzekali o winie karze i ewentualnym ułaskawieniu . Drżyjcie na przykład zbyt inteligentni , czy....rudzi i piegowaci . A na koniec zostawiłam sobie jeszcze jeden cytat , zdanie które czytałam chyba z osiem razy i nie mogłam wyjść z podziwu jakie jest piękne , zwłaszcza na tle tej sprawy i tego surowego klimatu w tej książce . A oto i ów cytat

'' Dopiero później zaczęłam się dusić pod ciężarem jego argumentów , a do głosu doszły jego ciemniejsze myśli . Dopiero później nasze słowa przestały do siebie przylegać i coraz częściej tkwiliśmy w szczelinach między tym , co powiedzieliśmy a tym co chcieliśmy powiedzieć , aż w końcu nie mogliśmy już siebie odnaleźć , nie ufaliśmy słowom w naszych ustach '' .

Bardzo podoba mi się ten cytat jak i zresztą cała książka , polecam ją więc z całego serca . Panią Kent proszę niech dalej pisze , bo ma ku temu wyjątkowy talent , a wy tłumacze tłumaczcie szybciej , bym mogła przeczytać kolejną historię tej jakże obiecującej autorki .

pokaż więcej

 
2018-09-13 09:40:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, ☀️ Rok 2018
Autor:
Cykl: Inspektor Mar­nie Rome (tom 2)

To powieść bardzo medialna i to nie tylko za sprawą niepokornego dziennikarza niegdyś blisko związanego nie byle z kim , bo akurat z komisarz Marnie Rome , głównodowodzącą policjantką w sprawie odnalezienia dwóch martwych chłopców w bunkrze na terenie jednej z posesji na przedmieściach Londynu . Medialna jest też za sprawą samej konstrukcji , jest to niemal gotowy scenariusz filmowy . Nie... To powieść bardzo medialna i to nie tylko za sprawą niepokornego dziennikarza niegdyś blisko związanego nie byle z kim , bo akurat z komisarz Marnie Rome , głównodowodzącą policjantką w sprawie odnalezienia dwóch martwych chłopców w bunkrze na terenie jednej z posesji na przedmieściach Londynu . Medialna jest też za sprawą samej konstrukcji , jest to niemal gotowy scenariusz filmowy . Nie wiedzieć czemu , mnie nieodparcie kojarzący się z '' Milczeniem owiec '' . Może z racji miejsca '' akcji '' . Tam jak pamiętacie ostatnią porwaną kobietę też odnaleziono w '' dziurze w ziemi '' . Tutaj również chłopcy zmarli zamknięci w bunkrze , czyli też w sumie w dziurze w ziemi , a właściwie cztery metry pod ziemią . Pochowani za życia . Kto im to zrobił ? Nie wiadomo . Zagadka nie należy do łatwych , tym bardziej że przy chłopcach znaleziono zbutwiałe już zabawki , książeczki - bajeczki do czytania i jedzenie w puszkach , głównie brzoskwinie . Czy ktoś więc chciał ich zabić , czy uchronić przed czymś złym ? Drugi element styczny z '' Milczeniem owiec '' to postacie śledczych . Tam jak pamiętamy był szalony psychiatra Hannibal Lecter i bardzo ambitna młodziutka agentka Clarise Starling z dość sporymi swoimi problemami rodzinnymi i emocjonalnymi . W tym wypadku pani komisarz Marnie Rome , również posiada na składzie całkiem sporo emocjonalnych problemów i traum związanych ze swoją rodziną i w ogóle swoim życiem osobistym . Tak naprawdę , wszyscy w tej książce mają swoje za uszami . Wszyscy uwikłani są w jakieś dziwne zdarzenia , relacje i problemy . Jak na mój gust trochę tego za wiele jak na jedną książkę . Nie przeczę , temat jest ciekawy . Postacie bardzo krwisto - wyraziste . Suspens przykładnie zastosowany , więc dlaczego czuję jakiś niedosyt ? a właściwie po głębszym zastanowieniu się stwierdzam , że właściwie to jednak przesyt . Świat składa się z różnych ludzi , owszem , każdy z nas ma jakieś swoje problemy , zmartwienia , czy złe wspomnienia z przeszłości . Jednak w tej powieści , odniosłam wrażenie , że wszyscy mają wszystko . '' Cuzamen do kupen '' , jak mówiły kiedyś dzieciaki u mnie na podwórku . Każda z postaci ma jakąś poważną traumę . Jednemu zginęła córka , komuś innemu zabito rodziców , a jeszcze komuś żona zwariowała . Zbytnie nagromadzenie traum nie posłużyło dobrze tej książce , przynajmniej w moim odczuciu . Chociaż styl i warsztat pisarski autorki jest na naprawdę na wysokim poziomie . Czy polecam tę pozycję ? sama nie wiem . Mnie ona przez ten nadmiar pokręconych ludzi obniżyła napięcie zgodnie z powiedzeniem '' co za dużo to i świnia nie zje '' , ale z drugiej strony sprowokowała do stwierdzenia ; jak fajnie być takim sobie zwykłym człowiekiem z umiarkowanymi problemami i bez wielkich traum . Sami więc zdecydujcie czy chcecie tę książkę przeczytać . Ode mnie ocena tylko '' dobra '' .

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
670 670 28242
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (52)

Ulubione cytaty (8)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd