Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dowód osobisty

Tłumaczenie: Julia Różewicz
Wydawnictwo: Afera
6,95 (21 ocen i 6 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
5
7
12
6
2
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Občanský průkaz
data wydania
ISBN
9788365707017
liczba stron
216
język
polski
dodała
BUKA

Dowód osobisty w Czechach otrzymuje się już w wieku piętnastu lat. Nie oznacza to bynajmniej, że od tego momentu można legalnie pić piwo czy głosować, bo do takich spraw, podobnie jak u nas, trzeba mieć lat osiemnaście. Komu zresztą miałoby zależeć na tym, żeby pić legalnie? Po co więc właściwie wydawać osobie niepełnoletniej dowód osobisty? Sprawa, przynajmniej dla bohaterów powieści, jest...

Dowód osobisty w Czechach otrzymuje się już w wieku piętnastu lat. Nie oznacza to bynajmniej, że od tego momentu można legalnie pić piwo czy głosować, bo do takich spraw, podobnie jak u nas, trzeba mieć lat osiemnaście. Komu zresztą miałoby zależeć na tym, żeby pić legalnie? Po co więc właściwie wydawać osobie niepełnoletniej dowód osobisty? Sprawa, przynajmniej dla bohaterów powieści, jest jasna: żeby uszczęśliwionego nim obywatela łatwiej było namierzyć. Kontrolować. Trzymać za mordę.

Bohaterowie Dowodu osobistego, najpierw wyszczekane łobuzy z ósmej „be”, potem coraz bardziej zbuntowani, wchodzący w dorosłość fani bigbitu, ostatecznie dojrzali, lecz wciąż długowłosi i niestroniący od draki faceci, nigdy nie byli ulubieńcami policji. A raczej nimi byli, ale w sposób, w jaki woleliby nie być.

Koniec lat sześćdziesiątych, lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte, w końcu współczesność – czy naprawdę tak bardzo się od siebie różnią? Gdzie szukać namiastki wolności w czasach jej braku? I czy w ogóle istnieją czasy, w których czujemy się wolni?

Petr Šabach, w swojej, jak uznali czescy krytycy najpoważniejszej książce, traktującej o sprawach, z których nawet jemu trudno się śmiać, po mistrzowsku snuje czasem zabawną, czasem tragiczną, jak zawsze opartą na anegdotach opowieść o odwiecznych potyczkach ze zwyczajnym człowiekiem po jednej, organami bezpieczeństwa i porządku po drugiej stronie barykady. Z charakterystyczną nostalgią i dobrodusznym uśmiechem, kolejny raz przekonuje czytelnika, że właściwie nieważne co, gdzie i w jakich czasach się pije, czy znosi. Ważne z kim.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1612

Dowodziki do kontroli

Petr Šabach to jeden z bardziej znanych w Polsce czeskich prozaików. Dzięki wydawnictwu Afera i tłumaczeniom Julii Różewicz mogliśmy poznać liczne jego książki, takie jak „Gówno się pali” czy „Pijane banany”. Twórczość czeskiego autora jest znana także z adaptacji filmowych, jego książki przenosił na ekran jeden z bardziej znanych czeskich reżyserów – Jan Hrebejk, a ostatnim sfilmowanym dziełem Petra Šabacha jest „Dowód osobisty”, film w reżyserii Ondreja Trojana z 2010 roku. Właśnie tę książkę, która w Czechach ukazała się w 2006 roku, otrzymujemy dziś do rąk.

Šabach w swoich krótkich powieściach trzyma się nurtu gawędy i chętnie czerpie z własnych doświadczeń. Oczywiście jego utwory są indywidualnym miksem tego, co wydarzyło się naprawdę i wyobraźni. To twórcze przetworzenie zbliża prozę Petra Šabacha do mistrza czeskiej gawędy Bohumila Hrabala. Zwraca tutaj uwagę także krótka forma minipowieści, która łączy obu autorów. Petr Šabach przyszedł na miejsce Hrabala w czeskiej literaturze, by opowiedzieć o socjalistycznej rzeczywistości, gdy już nie było cenzury. Taki jest „Dowód osobisty” - chłopacka opowieść o młodzieńczym buncie wobec skostniałego reżymu, ale także o tym, że, jak pisał Hrabal, „człowieka nie da się odwszyć z wolności”. Człowieka „nie da się odwszyć” także z pragnienia pięknych przeżyć i pięknego życia, choćby miało być najzwyczajniejsze. To także łączy Hrabala i Šabacha.

Bohaterowie powieści to najpierw koledzy z ostatniej klasy szkoły podstawowej, a potem...

Petr Šabach to jeden z bardziej znanych w Polsce czeskich prozaików. Dzięki wydawnictwu Afera i tłumaczeniom Julii Różewicz mogliśmy poznać liczne jego książki, takie jak „Gówno się pali” czy „Pijane banany”. Twórczość czeskiego autora jest znana także z adaptacji filmowych, jego książki przenosił na ekran jeden z bardziej znanych czeskich reżyserów – Jan Hrebejk, a ostatnim sfilmowanym dziełem Petra Šabacha jest „Dowód osobisty”, film w reżyserii Ondreja Trojana z 2010 roku. Właśnie tę książkę, która w Czechach ukazała się w 2006 roku, otrzymujemy dziś do rąk.

Šabach w swoich krótkich powieściach trzyma się nurtu gawędy i chętnie czerpie z własnych doświadczeń. Oczywiście jego utwory są indywidualnym miksem tego, co wydarzyło się naprawdę i wyobraźni. To twórcze przetworzenie zbliża prozę Petra Šabacha do mistrza czeskiej gawędy Bohumila Hrabala. Zwraca tutaj uwagę także krótka forma minipowieści, która łączy obu autorów. Petr Šabach przyszedł na miejsce Hrabala w czeskiej literaturze, by opowiedzieć o socjalistycznej rzeczywistości, gdy już nie było cenzury. Taki jest „Dowód osobisty” - chłopacka opowieść o młodzieńczym buncie wobec skostniałego reżymu, ale także o tym, że, jak pisał Hrabal, „człowieka nie da się odwszyć z wolności”. Człowieka „nie da się odwszyć” także z pragnienia pięknych przeżyć i pięknego życia, choćby miało być najzwyczajniejsze. To także łączy Hrabala i Šabacha.

Bohaterowie powieści to najpierw koledzy z ostatniej klasy szkoły podstawowej, a potem młodzi buntownicy i długowłosi fani muzyki Beatlesów. Narratorem jest alter ego autora, cała narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, a imię jego nie pada, co wskazuje, że sam Petr Šabach wraca do lat swojej młodości, by opowiedzieć o swoich młodzieńczych przygodach. W opowieści tej przewija się niemały tłumek młodych gniewnych, którzy szukają swojej przestrzeni w ciasnym świecie socjalistycznej codzienności. Próbują oni pokolorować ten świat według własnego pomysłu, ale te inicjatywy nie spotykają się z pozytywnym stosunkiem władzy. Niepokorni bohaterowie często spotykają się z reakcją milicji, która nie może darować im tego, że próbują wyróżniać się z szarego tłumu. Są to historie zabawne i smutne jednocześnie, bo w pewnym momencie żarty z opresyjną władzą się kończą.

To właśnie postaci ówczesnych milicjantów i pracowników służby bezpieczeństwa są dla mnie u Šabacha najciekawsze. Szczerze mówiąc, zawsze uważałem, że dobra opowieść o Stanie Wojennym powinna być pisana z punktu widzenia zomowca, jak w „Domu złym” Smarzowskiego. Oczywiście Petr Šabach nie tworzy jednorodnego portretu człowieka systemu, nie dokonuje wiwisekcji psychologicznej, ale pokazuje całą menażerię ludzkich typów w mundurach (albo po tajniacku), którzy mogliby stać po przeciwnej stronie barykady i wkładać kwiaty do luf, ale tak się poskładało, że krzyczą, poniżają, zastraszają, biją; zdefiniowani totalitarnie, jakby nie sobą byli, tylko nakręconymi przez system androidami, którzy na krótką chwilę odzyskują ludzkie oblicza.

Praska Wiosna jest clou tej opowieści. Początkowo pełna nadziei, radosna i niosąca zgodę, zmienia się na oczach bohaterów w ponury koszmar totalitaryzmu. Wyjątkowo dobrze udało się Šabachowi sportretować te przemiany i to jak władza nabiera ludzkich kształtów, by za moment stać się podkutym butem i gumową pałą. A potem ten cały korowód czechosłowackich motywów z Kartą 77, ubekami, emigracją aż do „aksamitnej rewolucji”. Śledzimy te ważne wydarzenia z punktu widzenia bohaterów, którzy wcale nie chcą być bohaterami. Po prostu – zwykli chłopcy, którzy chcą ciut za dużo wolności niż im się na to pozwala. Wiem, że ten wolny od heroizmu ton może się spodobać polskim czytelnikom.

Šabach swoją powieść buduje wokół małej książeczki dowodu osobistego, który, w odróżnieniu od obywateli polskich, dla których dokument ten był oznaką dorosłości, w Czechosłowacji wydawano w wieku lat piętnastu. Podobne było to, że obywatel krajów socjalistycznych miał obowiązek mieć go stale przy sobie, by w razie potrzeby móc wylegitymować się przed organami władzy. Pamiętam odcinek "Czterdziestolatka" jak inżynier Karwowski legitymuje się tym dokumentem, będąc w piżamie. Z powieści zrozumiałem też, że otrzymanie dowodu osobistego upoważniało obywateli czeskich do korzystania z knajp, bo nastoletni bohaterowie cały czas przesiadują nad kuflami piwa i nawet VB to nie przeszkadza, bardziej przeszkadza im jak bohaterowie nie mają rzeczonego dowodu osobistego. Taka czechosłowacka, środkowoeuropejska perspektywa. Ale jakże odmienna od polskiej.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (78)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 621
Jacek | 2017-05-22
Na półkach: Przeczytane, Powieść, Mam
Przeczytana: 22 maja 2017

Czytam obecnie 13 czy 14 książek jednocześnie. Wiem, to przesada. Nawet sobie powiedziałem, że następnej nie zacznę. Ale istota ludzka ma tak słabą wolę...
Więc przywiozłem powieść Sabacha z warszawskich targów i jakoś tak nieopatrznie zacząłem czytać pierwsze zdanie. I właśnie skończyłem - cały utwór. I polecam go bardzo mocno. Zresztą, przy stoisku wydawnictwa zachęcałem, podobnie jak kilka innych nieznanych mi osób, jakąś parę do kupna i przeczytania. I chociaż zachęta była w ciemno, mogę ją teraz powtórzyć.
"Dowód osobisty" jest mniej dowcipnym utworem niż inne powieści tego autora. Co więcej, to bardzo poważna i gorzka proza. Bohaterami (bo tak naprawdę każda postać powieści na to zasługuje) są pozornie ludzie marginesu, nieroby, hipisi (powieść zaczyna się w połowie lat 60.), drobni pijaczkowie. Ale to pozory. Może i za dużo piwa się leje, może zbyt często powroty do domu zaczynają się o świcie, może brak pracy to wina trybu życia, lecz jeśli wczytamy się w tok myślenia tych...

książek: 786
Izabela Pycio | 2017-04-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 21 kwietnia 2017

"To nie jest zwykły hydrant, chłopcze. To hydrant radzieckiego cyrku na lodzie i nie udawaj idioty, bo dobrze wiesz, że odcięcie dopływu wody przy lodowisku sprawia, że lodowisko przestaje działać. To był sabotaż, celowy wandalizm, nie będziesz nam tu, kolego, monarchii odstawiał, już my cię nauczymy i te pe i te de."

Książka uraczyła mnie mistrzowskim i wybornym humorem, zabawnymi odniesieniami do chorej i absurdalnej komunistycznej rzeczywistości w Czechosłowacji, bezpośrednim wytykaniem bolączek utopijnej ideologii, tylko w teorii pozbawionej ucisku i wyzysku klasowego. Jednak pomiędzy celnie wypunktowanymi przykładami wypaczonych czerwonych partyjnych sloganów i haseł, wybrzmiewa także pamięć i szacunek wobec tragicznych zdarzeń spotykających zwykłych obywateli i opozycjonistów. Z jednej strony powieść odbieramy jako niezwykły prześmiewczy materiał, przenikliwy portret ówczesnych czasów, a z drugiej strony pewnego rodzaju przestrogę przed powielaniem podobnych scenariuszy...

książek: 1613
lapsus | 2017-04-17
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 14 kwietnia 2017

Sabach swoją powieść buduje wokół małej książeczki dowodu osobistego, który, w odróżnieniu od obywateli polskich, dla których dokument ten był oznaką dorosłości, w Czechosłowacji wydawano w wieku lat pietnastu. Podobne było to, że obywatel krajów socjalistycznych miał obowiązek mieć go stale przy sobie, by w razie potrzeby móc wylegitymować się przed organami władzy. Pamiętam odcinek "Czterdziestolatka" jak inżynier Karwowski legitymuje się tym dokumentem będąc w piżamie. Z powieści zrozumiałem też, że otrzymanie dowodu osobistego upoważniało obywateli czeskich do korzystania z knajp, bo nastoletni bohaterowie cały czas przesiadują nad kuflami piwa i nawet VB to nie przeszkadza, bardziej przeszkadza im jak bohaterowie nie mają dowodu osobistego. Powieść o buntach młodzieńczych, praskiej wiośnie i jej klęsce, o codziennym życiu w Czechosłowacji i kłopotach z bezpieką. Trochę wesoła i trochę smutna zarazem, bardzo osobista i przepełniona duchem hrabalowskiej gawędy. Najlepsza...

książek: 480
macrac1068 | 2017-08-04
Przeczytana: 04 sierpnia 2017

Petr Šabach zupełnie mnie zaskoczył....pozytywnie. Rozłożył mnie tą książką na łopatki. To rzeczywiście najpoważniejsza jego opowieść i przyzwyczajony do jego groteski, czeskiego humoru i lekkości tutaj spotkałem się ze 100% dokumentem historycznym. Opowieść o grupce przyjaciół z jednej klasy i dzielnicy Pragi, dla której tłem jest historia Czechosłowacji. Ta historia z pałką w ręku , nagonką na wywrotowców i buntowników i wszechobecnych kanalii w ludzkiej skórze. Bo tak w rzeczywistości to Czechosłowacja jest główną bohaterką tej książki. Jest napisana zupełnie serio wbrew pozorom i bardzo obrazowo momentami.Dla mnie mistrzostwo. Jedyny zgrzyt (chociaż pewnie zamysł był celowy) odczuwałam ze sposobu narracji. Dla mnie był zbyt wyrywkowy,czasem chaotyczny i taki "short". Ale ponieważ narratorem jest młody chłopak (na początku wręcz dzieciak) , to pewnie miało to być obrazowe przedstawienie rozmowy pomiędzy kumplami: w takiej rozmowie nikt nie skupia się na frazeologii, opisowych...

książek: 479
Asia | 2017-05-30
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 28 maja 2017

Historyjki o chłopakach, a później młodych mężczyznach, którym przyszło żyć w czasach komunizmu i władzy policji. Kiedy to nawiązywało się przyjaźnie, ale nigdy nie wiadomo było, czy ktoś na Ciebie nie donosi. Kiedy to bardzo łatwo było wylądować w więzieniu, często dużo ciężej z niego wyjść. O tym, jak często ludzi wykształconych wysyłano do prac fizycznych, całkowicie innych od ich dotychczasowej edukacji i o tym, jak trudno było wyjechać z kraju. Tak jak słyszałam już kilka opinii, o wiele mniej zabawna, bardziej poważna książka autora, ale jednak wciąż prześmiewcza.

książek: 396
Insane | 2017-07-21
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 lipca 2017

RECENZJA POCHODZI Z: przy-goracej-herbacie.blogspot.com

Moja przygoda z literaturą czeską rozpoczęła się na dobre. Mam już za sobą Pod śniegiem Petry Soukupovej – nietypową, ale świetną powieść obyczajową oraz Którędy szedł anioł Jana Balabána, która okazała się książką sentymentalną i przygnębiającą. Petr Šabach to autor powieści, w których nacisk kładzie się na humor. Czy będę równie dobrze wspominać jego historię?

Nie bez powodu nazwałam ten tytuł historią autora. Šabach posługuje się bezpośrednim, luźnym i swego rodzaju gawędziarskim stylem. Część z treści książki jest wymyślona, a część biograficzna. Trudno było mi rozróżnić, co było prawdą, a co nie. Autor z taką swobodą opowiada wszystkie wydarzenia, że wierzy się w każde jego słowo... Nie ma miejsca tutaj na podniosłość, czy przesadną powagę. Czytelnik z zaciekawieniem śledzi losy kilku chłopaczków, a następnie już mężczyzn. To tak, jak byśmy usiedli przy piwie z przyjacielem i słuchali jego ciekawych perypetii. Było...

książek: 118
Glam422 | 2017-08-30
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 30 sierpnia 2017
książek: 273
kosmito | 2017-08-13
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017/52
Przeczytana: 13 sierpnia 2017
książek: 266
Marcin | 2017-07-28
Na półkach: Przeczytane, LEGIMI
Przeczytana: 26 lipca 2017
książek: 803
ani_anka | 2017-07-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 lipca 2017
zobacz kolejne z 68 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd