Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik kasztelana

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski
Wydawnictwo: Stara Szkoła
6,29 (51 ocen i 19 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
6
7
16
6
15
5
4
4
3
3
2
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Deník kastelána
data wydania
ISBN
9788394079087
liczba stron
220
język
polski
dodała
Tania

Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony! Zmęczony metropolią Wiktor wyjeżdża z Pragi, by zostać kasztelanem morawskiego zamku. Pragnie odnaleźć wewnętrzną równowagę i zażegnać kryzys małżeński. Jednak wizja spokojnego życia wśród zabytkowych mebli i dzieł sztuki szybko odchodzi w zapomnienie. Na zamku czeka dość zagadkowy personel oraz… demony przeszłości. Tajemnicze odgłosy...

Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony!

Zmęczony metropolią Wiktor wyjeżdża z Pragi, by zostać kasztelanem morawskiego zamku. Pragnie odnaleźć wewnętrzną równowagę i zażegnać kryzys małżeński. Jednak wizja spokojnego życia wśród zabytkowych mebli i dzieł sztuki szybko odchodzi w zapomnienie. Na zamku czeka dość zagadkowy personel oraz… demony przeszłości.

Tajemnicze odgłosy i niewyjaśnione zdarzenia przejmują władzę nad Wiktorem i jego rodziną. Czy mają swoje wytłumaczenie? Czy racjonalny umysł Wiktora rozwikła tajemnicę zamku?

Pamiętajcie: niczemu się tutaj nie dziwcie!

 

źródło opisu: materiały wydawcy

źródło okładki: materiały wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Agnieszka książek: 280

Muflon zabiera głos

„Dziennik kasztelana” Evžena Bočka to lektura na jedno popołudnie. Jest pierwszą książką autora, trzynaście lat młodszą od „Ostatniej arystokratki“. Napisany lekko i ze swadą pamiętnik świeżo upieczonego kustosza zamku na Morawach w momencie wydania przeszedł bez echa, jednak sukces kolejnych książek Bočka skłonił wydawnictwo „Stara Szkoła” do zaprezentowania nam tego debiutu. Jako że nie czytałam „Ostatniej arystokratki", nie miałam wobec „Dziennika" żadnych oczekiwań i podejrzewam, że jest to komfortowa sytuacja. Nie wywołał u mnie salw śmiechu, ale parę razy się roześmiałam, bo ma Boček dar obserwacji i trafnych puent. Opowiada w dobrym tempie, bez fałszywych nut i całkiem zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy. Językowo rozkręca się bardzo ładnie tylko w kilku sarkastycznych akapitach, gniewno-ironicznych tyradach przeciw „fabulacjom improwizowanym przez regimenty karciarek" i współczesnej kulturze: że nie chodzę do kina na głupie, amerykańskie szmiry, że nie oglądam rakotwórczej telewizji, że nie słucham eunuchów z radia, że nie zamierzam podziwiać kupy piasku albo zakonserwowanego cielęcia jako dzieł sztuki, że nie czytam współczesnej literatury, która przeraża mnie równie bardzo jak rak prostaty..., ale jak dla mnie to wystarczy, żebym miała ochotę spróbować i późniejszych książek pisarza. Warto jeszcze raz zaznaczyć, że jest to naprawdę niewielka książeczka, objętościowo raczej nowela niż powieść, dwie godziny czytania, pod warunkiem, że w międzyczasie zrobimy sobie...

„Dziennik kasztelana” Evžena Bočka to lektura na jedno popołudnie. Jest pierwszą książką autora, trzynaście lat młodszą od „Ostatniej arystokratki“. Napisany lekko i ze swadą pamiętnik świeżo upieczonego kustosza zamku na Morawach w momencie wydania przeszedł bez echa, jednak sukces kolejnych książek Bočka skłonił wydawnictwo „Stara Szkoła” do zaprezentowania nam tego debiutu. Jako że nie czytałam „Ostatniej arystokratki", nie miałam wobec „Dziennika" żadnych oczekiwań i podejrzewam, że jest to komfortowa sytuacja. Nie wywołał u mnie salw śmiechu, ale parę razy się roześmiałam, bo ma Boček dar obserwacji i trafnych puent. Opowiada w dobrym tempie, bez fałszywych nut i całkiem zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy. Językowo rozkręca się bardzo ładnie tylko w kilku sarkastycznych akapitach, gniewno-ironicznych tyradach przeciw „fabulacjom improwizowanym przez regimenty karciarek" i współczesnej kulturze: że nie chodzę do kina na głupie, amerykańskie szmiry, że nie oglądam rakotwórczej telewizji, że nie słucham eunuchów z radia, że nie zamierzam podziwiać kupy piasku albo zakonserwowanego cielęcia jako dzieł sztuki, że nie czytam współczesnej literatury, która przeraża mnie równie bardzo jak rak prostaty..., ale jak dla mnie to wystarczy, żebym miała ochotę spróbować i późniejszych książek pisarza. Warto jeszcze raz zaznaczyć, że jest to naprawdę niewielka książeczka, objętościowo raczej nowela niż powieść, dwie godziny czytania, pod warunkiem, że w międzyczasie zrobimy sobie przerwę na kawę.

Evžen Boček, tak jak jego bohater, jest kasztelanem morawskiego zamku, barokowego kompleksu pałacowo-ogrodowego w malutkich Miloticach. Trzeba przyznać, że to czeskie słowo kasztelan na określenie współczesnego zarządcy zabytku jest dużo ciekawsze niż jego polski odpowiednik. I najbardziej w trakcie lektury żałowałam, że nie zapoznałam się z czeskim pisarzem rok wcześniej, bo w ubiegłego lata byłam w tym stadzie muflonów co się przez Bočkowy, niezwykle piękny zamek przewinęły (serdecznie polecam, choć jako turysta z psem, buszowałam jedynie po ogrodach, warzywniku, pomarańczarniach, stajniach i... cukierni, z pominięciem zamkowych wnętrz i teraz nie wiem, czy budząca grozę w „Dzienniku" Maria-Arnoszta ma swój realny odpowiednik. Nie skorzystałam też z może najfajniejszej mitolickiej atrakcji, czyli możliwości wypożyczenia barokowego stroju i przespacerowania się zielonymi alejami w sukni z krynoliną).

„Dziennika kasztelana" trafił jeszcze w jedną moją indywidualną obsesję, wykorzystując wpisany w popkulturę chyba od czasów „Omenu"(1976 rok) stereotyp i strasząc czytelnika rottweilerami. Jako wielbiciel rasy, zawsze gdy ją spotykam, na ekranie, czy w literaturze, przeżywam psujące nastrój rozczulenie, i gdy „złe" psy szczerzą zęby w konfrontacji z dobrymi bohaterami, drżę o los niewłaściwej strony. Nie taki rottweiler straszny jak go Evžen Boček maluje!

Polecam jako przyjemną rozrywkę, wszystkim, którzy lubią prozę bez pozy, zwiedzanie zamków i kraju naszych południowych sąsiadów, zaś obowiązkowo dla tych, co zawędrują w okolice Milotic (ta przyroda, te zabytki, te dni otwartych piwnic!).

Agnieszka Ardanowska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (408)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 529
SeVIIen | 2017-01-25
Przeczytana: 25 stycznia 2017

„Wreszcie odnalazłem swoją mantrę: Niczemu się tutaj nie dziwić.”

Wiktor zostaje kasztelanem morawskiego zamku. Do tej pory nie opuszczał miejsca swojego zamieszkania – Pragi. A do swojej nowej pracy ma bardzo sceptyczne podejście. Nie wie, czy da sobie radę. Sprawy nie ułatwia personel zamku, który wydaje mu się dość zagadkowy i dziwaczny. A na dodatek te odgłosy! Słyszą je też inni mieszkańcy zamku. Jedyne pocieszenie – to znaczy, że Wiktor nie oszalał. Kiedy do zamku przyjeżdżają jego żona i córeczka wszystko zaczyna być jeszcze bardziej przerażające, wręcz groteskowe. Ale przecież Wiktor jest racjonalistą i na pewno będzie umiał to wszystko wyjaśnić! Czy aby na pewno?

Nazwisko Boček nie było mi znane do tej pory. Nie wiedziałam, na co się piszę i czego mam się spodziewać. Sięgnęłam więc po pomoc do internetu… Autor „Ostatniej arystokratki” (którą – tak na marginesie – koniecznie będę musiała przeczytać), powieść „Dziennik kasztelana” byłą jego pierwszą, wydał ją pod...

książek: 1245
eunice | 2017-02-11
Przeczytana: 11 lutego 2017

Ta powieść mnie za gardło nie chwyciła. Nie przeraziło mnie to, że zamek drży w posadach i wydaje dźwięki jak "stara młocarnia parowa, która lada chwila może się rozpaść", za oknem hula wiatr, a w środku dzieją się dziwne rzeczy. Według mnie autorowi nie udało się stworzyć klimatu grozy. Główny bohater może i miał "tętno jak młot pneumatyczny na pełnych obrotach", ale ja z każdym kolejnym zdaniem byłam coraz bardziej senna.
Zdecydowanie wolę autora w wersji komediowej.

książek: 498
WielkiBuk | 2017-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2017

"Cokolwiek wędrowało w tych murach, wędrowało samotnie..."

Evžen Boček w mrocznej, tajemniczej odsłonie to jest to! O ile „Ostatnia arystokratka” i „Arystokratka w ukropie” serwowały pyszną, sympatyczną lekturę, przerywaną co chwila wybuchami śmiechu, a zakończoną poważnymi zakwasami, to „Dziennik Kasztelana” zaskakuje poczuciem niepokoju i niesamowitości, który trzyma czytelnika nawet po zakończeniu książki. Kto by pomyślał, że opowieść o nawiedzonym zamku może budzić takie sprzeczne uczucia! Ale to chyba jest właśnie cecha charakterystyczna dla czeskiej literatury. Z jednej strony czytelnik chciałby znać konkretną odpowiedź – przecież duchów nie ma! A mimo to, coś wydarzyło się między tymi historycznymi murami. Ktoś albo coś zadecydowało o losie jego nowych mieszkańców. Poniesiono ofiary, dokonano zemsty, zdarzył się cud… Wierzyć, nie wierzyć? A miała to być kolejna lekka opowiastka o zamku, pewnym kasztelanie i nowym życiu. To skąd ta melancholia?

książek: 879
Kasia | 2017-02-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2017

Wydawać by się mogło, że Dziennik kasztelana będzie więc typową, powielającą schematy opowieścią o nawiedzonym zamku z duchami w tle. Nic bardziej mylnego! Wiele można powiedzieć o tej książce, ale z pewnością nie da się jej łatwo przyporządkować do jednego gatunku. Owszem, mamy tu do czynienia z tajemnicami kryjącymi się w zamkowych murach. Owszem, słychać czyjeś kroki w zupełnie pustych pomieszczeniach (ale czy na pewno nikogo tam nie ma?). Owszem, Wiktor od pierwszego dnia ma poczucie, że z zamkiem jest coś nie tak. Owszem, na terenie posiadłości dochodzi do coraz większej liczby niewytłumaczalnych zjawisk, w tym niektórych krwawych, zwłaszcza gdy zdawać by się mogło, że zamek chroni siebie i swych mieszkańców. Więcej tu jednak niesamowitości niż grozy, zwłaszcza że cała historia przesycona jest specyficznym, ironicznym poczuciem humoru, które każe z przymrużeniem oka traktować wiele wydarzeń. Od razu jednak zastrzegam, że choć całość jest lekka to do komedii Dziennikowi…...

książek: 531
Jola | 2017-01-29
Na półkach: Przeczytane, E-booki
Przeczytana: 29 stycznia 2017

Książka była genialna. Pełna tajemniczości, strachów, niesamowitych sytuacji i tak napisana, że nie dało się jej odłożyć na później. Przeczytałam wcześniej dwie książki o Arystokratce Evzena Boczka i spodziewałam się, że Dziennik kasztelana będzie w podobnym guście, a tu nie, zupełnie coś innego. Bardzo dobrze napisana książka, która pozwoliła mi pooglądać kolejny zamek w Czechach. No i zbudziła się we mnie chęć, żeby choć przez chwilę w takim tajemniczym zamku zamieszkać.

książek: 694
Melocotón | 2017-02-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lutego 2017

Dziwna książka.
Miejscami jest okrutnie zabawna, ale nie jest to styl z "Arystokratki". To humor nieco cięższy.
Miejscami jest dość straszna.
A miejscami nudna.
To jest mniej udana publikacja od serii z "Arystokratką".

książek: 83
karo_lcia | 2017-02-04
Na półkach: Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 03 lutego 2017

Choć wszystkie zdarzenia paranormalne, tajemnicze postacie, o których przeszłości i życiu nie wiemy zbyt wiele, a także niewyjaśnione historie teoretycznie powodują, że włos powinien jeżyć się na głowie. To w rzeczywistości, podczas lektury czytelnik ma naprawdę dobrą zabawę. Powodem jest język narratora - autoironiczny, sarkastyczny i pozbawiony narracji budującej nastrój grozy.

Zamek na Morawach Południowych to bez wątpienia miejsce, na które warto zwrócić uwagę. To samo można powiedzieć o mieszkańcach tego miejsca Zagadkowi, z niejasną przeszłością, pozostający nieodkrytymi kartami dziennika. Mam wrażenie, że narrator świetnie się bawi kosztem czytelnika i wodzi go za nas. Podróżujemy od wydarzenia do wydarzenia, odchylane są drzwi do zdarzeń z przeszłości, które zbliżają do rozwiązania zagadki, ale zaraz potem narrator grozi nam paluszkiem i nie zdradza nic więcej.

Jeśli lubicie książki, w których fabuła nie do końca zmierza do jasnego rozwiązania, a wiele zdarzeń otoczonych...

książek: 327
baszar | 2017-02-12
Na półkach: 2017, Legimi, Przeczytane
Przeczytana: 12 lutego 2017

Książka zdecydowanie różni się od późniejszych: Ostatniej arystokratki i Arystokratki w ukropie. Moim zdaniem jest zdecydowanie lepsza.

Gdybym miał porównać bohatera do jakiejś polskiej postaci, to zaproponowałbym Adasia Miauczyńskiego. Tytułowy kasztelan to sfrustrowany, młody inteligent, w kolejnym kryzysie egzystencjalnym. Wyjechał zmęczony stolicą i wielkim światem na prowincję.

W książce widać pewne nieporadności stylistyczne, których nie zauważyłem w późniejszych tytułach Bočka, jednak książkę mogę polecić każdemu. Jest krótka - na jakieś dwie godziny, a kilkustronicowe rozdziały (zapisy kolejnych dni) sprawiają, że można ją z łatwością czytać w autobusie. Mamy tu typowo czeskie usiłowanie wyjaśnienia w racjonalny sposób niewyjaśnionego, oraz pozostawienie wielu wątków niewyjaśnionych. Są też zmagania z postkomunistycznymi aparatczykami oraz nieco humoru. Bohaterowie są może nieco jednowymiarowi, jednak trudno byłoby ich chyba bardziej rozbudować autorowi na tak niewielu...

książek: 377

Najlepsza książka Bocka, jaką czytałam. Bardzo tajemnicza, przesycona atmosferą grozy, wzbudzająca ciekawość, ale nie dająca zbyt wielu odpowiedzi. Po skończeniu lektury czułam ogromny niedosyt i żałuję, że ta powieść jest tak krótka. Bawiłam się doskonale.

książek: 398
infrared | 2017-02-19
Na półkach: 2017, Legimi, Przeczytane
Przeczytana: 19 lutego 2017

Panie, co się w tej książce dzieje...
Jeśli ktoś spodziewa się powtórki z rozrywki i groteskowego humoru z poprzednich powieści (jak ja), to może się mocno zdziwić.
Owszem, uniwersum jest prawie to samo, groteski co nie miara, ale to zupełnie inny klimat, niż w przygodach rodziny Kostków. I w sumie chwała za to autorowi, bo ile można pisać na to samo kopyto?
Książkę czyta się na jednym wydechu, groteska miesza się z horrorem, trudno nawet zakwalifikować tę pozycję do konkretnego gatunku, bo Bocek bawi się różnymi konwencjami. Taka czeska jazda bez trzymanki, z jednej strony jestem zachwycona, z drugiej nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie jest to arcydzieło literatury, ale robi wrażenie. Mam odczucie, że historia nawiązuje klimatem do twórczości Edgara Allana Poe, dodać do tego czeski klimat i specyficzny humor autora - naprawdę, mieszanka wybuchowa.
Polecam, aczkolwiek nie jest to książka z głównego nurtu i podejrzewam, że wielu osobom nie przypadnie do gustu.

zobacz kolejne z 398 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

W tym tygodniu polecamy siedem nowości wydawniczych, m.in. opowieści o życiu pozagrobowym, książkę o tym, jak radzić sobie ze śmiercią najbliższych, historię człowieka uzależnionego od ekstremalnej wspinaczki, który realizuje marzenie o lataniu i powieść historyczną o Eleonorze Akwitańskiej. Sprawdźcie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd