Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik kasztelana

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski
Wydawnictwo: Stara Szkoła
6,28 (130 ocen i 37 opinii) Zobacz oceny
10
5
9
1
8
11
7
42
6
41
5
16
4
10
3
2
2
2
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Deník kastelána
data wydania
ISBN
9788394079087
liczba stron
220
język
polski
dodała
Tania

Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony! Zmęczony metropolią Wiktor wyjeżdża z Pragi, by zostać kasztelanem morawskiego zamku. Pragnie odnaleźć wewnętrzną równowagę i zażegnać kryzys małżeński. Jednak wizja spokojnego życia wśród zabytkowych mebli i dzieł sztuki szybko odchodzi w zapomnienie. Na zamku czeka dość zagadkowy personel oraz… demony przeszłości. Tajemnicze odgłosy...

Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony!

Zmęczony metropolią Wiktor wyjeżdża z Pragi, by zostać kasztelanem morawskiego zamku. Pragnie odnaleźć wewnętrzną równowagę i zażegnać kryzys małżeński. Jednak wizja spokojnego życia wśród zabytkowych mebli i dzieł sztuki szybko odchodzi w zapomnienie. Na zamku czeka dość zagadkowy personel oraz… demony przeszłości.

Tajemnicze odgłosy i niewyjaśnione zdarzenia przejmują władzę nad Wiktorem i jego rodziną. Czy mają swoje wytłumaczenie? Czy racjonalny umysł Wiktora rozwikła tajemnicę zamku?

Pamiętajcie: niczemu się tutaj nie dziwcie!

 

źródło opisu: materiały wydawcy

źródło okładki: materiały wydawcy

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Agnieszka książek: 322

Muflon zabiera głos

„Dziennik kasztelana” Evžena Bočka to lektura na jedno popołudnie. Jest pierwszą książką autora, trzynaście lat młodszą od „Ostatniej arystokratki“. Napisany lekko i ze swadą pamiętnik świeżo upieczonego kustosza zamku na Morawach w momencie wydania przeszedł bez echa, jednak sukces kolejnych książek Bočka skłonił wydawnictwo „Stara Szkoła” do zaprezentowania nam tego debiutu. Jako że nie czytałam „Ostatniej arystokratki", nie miałam wobec „Dziennika" żadnych oczekiwań i podejrzewam, że jest to komfortowa sytuacja. Nie wywołał u mnie salw śmiechu, ale parę razy się roześmiałam, bo ma Boček dar obserwacji i trafnych puent. Opowiada w dobrym tempie, bez fałszywych nut i całkiem zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy. Językowo rozkręca się bardzo ładnie tylko w kilku sarkastycznych akapitach, gniewno-ironicznych tyradach przeciw „fabulacjom improwizowanym przez regimenty karciarek" i współczesnej kulturze: że nie chodzę do kina na głupie, amerykańskie szmiry, że nie oglądam rakotwórczej telewizji, że nie słucham eunuchów z radia, że nie zamierzam podziwiać kupy piasku albo zakonserwowanego cielęcia jako dzieł sztuki, że nie czytam współczesnej literatury, która przeraża mnie równie bardzo jak rak prostaty..., ale jak dla mnie to wystarczy, żebym miała ochotę spróbować i późniejszych książek pisarza. Warto jeszcze raz zaznaczyć, że jest to naprawdę niewielka książeczka, objętościowo raczej nowela niż powieść, dwie godziny czytania, pod warunkiem, że w międzyczasie zrobimy sobie...

„Dziennik kasztelana” Evžena Bočka to lektura na jedno popołudnie. Jest pierwszą książką autora, trzynaście lat młodszą od „Ostatniej arystokratki“. Napisany lekko i ze swadą pamiętnik świeżo upieczonego kustosza zamku na Morawach w momencie wydania przeszedł bez echa, jednak sukces kolejnych książek Bočka skłonił wydawnictwo „Stara Szkoła” do zaprezentowania nam tego debiutu. Jako że nie czytałam „Ostatniej arystokratki", nie miałam wobec „Dziennika" żadnych oczekiwań i podejrzewam, że jest to komfortowa sytuacja. Nie wywołał u mnie salw śmiechu, ale parę razy się roześmiałam, bo ma Boček dar obserwacji i trafnych puent. Opowiada w dobrym tempie, bez fałszywych nut i całkiem zgrabnie buduje atmosferę tajemnicy. Językowo rozkręca się bardzo ładnie tylko w kilku sarkastycznych akapitach, gniewno-ironicznych tyradach przeciw „fabulacjom improwizowanym przez regimenty karciarek" i współczesnej kulturze: że nie chodzę do kina na głupie, amerykańskie szmiry, że nie oglądam rakotwórczej telewizji, że nie słucham eunuchów z radia, że nie zamierzam podziwiać kupy piasku albo zakonserwowanego cielęcia jako dzieł sztuki, że nie czytam współczesnej literatury, która przeraża mnie równie bardzo jak rak prostaty..., ale jak dla mnie to wystarczy, żebym miała ochotę spróbować i późniejszych książek pisarza. Warto jeszcze raz zaznaczyć, że jest to naprawdę niewielka książeczka, objętościowo raczej nowela niż powieść, dwie godziny czytania, pod warunkiem, że w międzyczasie zrobimy sobie przerwę na kawę.

Evžen Boček, tak jak jego bohater, jest kasztelanem morawskiego zamku, barokowego kompleksu pałacowo-ogrodowego w malutkich Miloticach. Trzeba przyznać, że to czeskie słowo kasztelan na określenie współczesnego zarządcy zabytku jest dużo ciekawsze niż jego polski odpowiednik. I najbardziej w trakcie lektury żałowałam, że nie zapoznałam się z czeskim pisarzem rok wcześniej, bo w ubiegłego lata byłam w tym stadzie muflonów co się przez Bočkowy, niezwykle piękny zamek przewinęły (serdecznie polecam, choć jako turysta z psem, buszowałam jedynie po ogrodach, warzywniku, pomarańczarniach, stajniach i... cukierni, z pominięciem zamkowych wnętrz i teraz nie wiem, czy budząca grozę w „Dzienniku" Maria-Arnoszta ma swój realny odpowiednik. Nie skorzystałam też z może najfajniejszej mitolickiej atrakcji, czyli możliwości wypożyczenia barokowego stroju i przespacerowania się zielonymi alejami w sukni z krynoliną).

„Dziennika kasztelana" trafił jeszcze w jedną moją indywidualną obsesję, wykorzystując wpisany w popkulturę chyba od czasów „Omenu"(1976 rok) stereotyp i strasząc czytelnika rottweilerami. Jako wielbiciel rasy, zawsze gdy ją spotykam, na ekranie, czy w literaturze, przeżywam psujące nastrój rozczulenie, i gdy „złe" psy szczerzą zęby w konfrontacji z dobrymi bohaterami, drżę o los niewłaściwej strony. Nie taki rottweiler straszny jak go Evžen Boček maluje!

Polecam jako przyjemną rozrywkę, wszystkim, którzy lubią prozę bez pozy, zwiedzanie zamków i kraju naszych południowych sąsiadów, zaś obowiązkowo dla tych, co zawędrują w okolice Milotic (ta przyroda, te zabytki, te dni otwartych piwnic!).

Agnieszka Ardanowska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (551)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6137
allison | 2017-05-23
Na półkach: Przeczytane, Ebooki, Rok 2017
Przeczytana: 23 maja 2017

"Dziennik kasztelana" tylko pozornie przypomina cykl o ostatniej arystokratce.
Tu humor jest nieco cięższy, a treść znacznie poważniejsza, zwłaszcza gdy w rodzinie tytułowego bohatera zaczynają się kłopoty i dotyka ją choroba. Robi się wówczas smutno i przygnębiająco. Paradoksalnie to właśnie napędza akcję, gdyż czytelnik jest ciekawy, jak i czy w ogóle rozwiążą się te problemy.

Stylem powieść przypomina "Ostatnią arystokratkę" i jej kontynuację "Arystokratka w ukropie", jednak - jak wspomniałam - humor jest innego kalibru. Nie ma tu aż tak wielu rozbrajających fragmentów, nie ma zdań, które bawiłyby do łez.

Niestety (i to, moim zdaniem, jedyna wada) czasem po prostu wieje nudą. Nie zdarza się to często, ale jednak się zdarza.

Oprócz tytułowego kasztelana i jego rodziny mamy kilku bohaterów - prawdziwych dziwaków i ich obecność oraz zwyczaje na pewno bardzo ubarwiają treść.

Całość czyta się szybko, lekko i przyjemnie, ale nie da się ukryć, że lektura pozostawia pewien...

książek: 603
SeVIIen | 2017-01-25
Przeczytana: 25 stycznia 2017

„Wreszcie odnalazłem swoją mantrę: Niczemu się tutaj nie dziwić.”

Wiktor zostaje kasztelanem morawskiego zamku. Do tej pory nie opuszczał miejsca swojego zamieszkania – Pragi. A do swojej nowej pracy ma bardzo sceptyczne podejście. Nie wie, czy da sobie radę. Sprawy nie ułatwia personel zamku, który wydaje mu się dość zagadkowy i dziwaczny. A na dodatek te odgłosy! Słyszą je też inni mieszkańcy zamku. Jedyne pocieszenie – to znaczy, że Wiktor nie oszalał. Kiedy do zamku przyjeżdżają jego żona i córeczka wszystko zaczyna być jeszcze bardziej przerażające, wręcz groteskowe. Ale przecież Wiktor jest racjonalistą i na pewno będzie umiał to wszystko wyjaśnić! Czy aby na pewno?

Nazwisko Boček nie było mi znane do tej pory. Nie wiedziałam, na co się piszę i czego mam się spodziewać. Sięgnęłam więc po pomoc do internetu… Autor „Ostatniej arystokratki” (którą – tak na marginesie – koniecznie będę musiała przeczytać), powieść „Dziennik kasztelana” byłą jego pierwszą, wydał ją pod...

książek: 1446
deana | 2017-03-14
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 14 marca 2017

Jeśli ktoś spodziewa się powtórki z ,,Ostatniej Arystokratki" to niech uważa. Może się mocno rozczarować. Chociaż temat podobny, miejsce prawie identyczne, postaci na pierwszy rzut oka jakby skądś znane to jednak klimat nie pasuje. Arystokratka doprowadzała do spazmów śmiechu, a tutaj od pierwszych stron czujemy powiew niepokoju.

Wiktor, zmęczony życiem w mieście podejmuje pracę kasztelana na zamku gdzieś koło Brna. Sprowadza rodzinę i w końcu chce rozkoszować się spokojnym, sielskim życiem. Jednak coś od pierwszych chwil pobytu nie daje mu spokoju, nic nie dzieje się tak jak powinno, zagadkowe i tajemnicze zdarzenia nękają wszystkich, którzy zbliżą się do zamku. A i problemy osobiste Wiktora, które miały znaleźć tutaj swoje rozwiązanie tylko się potęgują i nawarstwiają.

,,Dziennik kasztelana" chyba najbardziej zbliżony jest klimatem do horroru gotyckiego. Posępne zamczysko, seria dziwnych zdarzeń oraz całe mnóstwo niedopowiedzeń. Nic nie dzieje się otwarcie, mamy tylko dziwne...

książek: 1242
eunice | 2017-02-11
Przeczytana: 11 lutego 2017

Ta powieść mnie za gardło nie chwyciła. Nie przeraziło mnie to, że zamek drży w posadach i wydaje dźwięki jak "stara młocarnia parowa, która lada chwila może się rozpaść", za oknem hula wiatr, a w środku dzieją się dziwne rzeczy. Według mnie autorowi nie udało się stworzyć klimatu grozy. Główny bohater może i miał "tętno jak młot pneumatyczny na pełnych obrotach", ale ja z każdym kolejnym zdaniem byłam coraz bardziej senna.
Zdecydowanie wolę autora w wersji komediowej.

książek: 539
WielkiBuk | 2017-02-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2017

"Cokolwiek wędrowało w tych murach, wędrowało samotnie..."

Evžen Boček w mrocznej, tajemniczej odsłonie to jest to! O ile „Ostatnia arystokratka” i „Arystokratka w ukropie” serwowały pyszną, sympatyczną lekturę, przerywaną co chwila wybuchami śmiechu, a zakończoną poważnymi zakwasami, to „Dziennik Kasztelana” zaskakuje poczuciem niepokoju i niesamowitości, który trzyma czytelnika nawet po zakończeniu książki. Kto by pomyślał, że opowieść o nawiedzonym zamku może budzić takie sprzeczne uczucia! Ale to chyba jest właśnie cecha charakterystyczna dla czeskiej literatury. Z jednej strony czytelnik chciałby znać konkretną odpowiedź – przecież duchów nie ma! A mimo to, coś wydarzyło się między tymi historycznymi murami. Ktoś albo coś zadecydowało o losie jego nowych mieszkańców. Poniesiono ofiary, dokonano zemsty, zdarzył się cud… Wierzyć, nie wierzyć? A miała to być kolejna lekka opowiastka o zamku, pewnym kasztelanie i nowym życiu. To skąd ta melancholia?

książek: 244
Justyna | 2017-04-10
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 10 kwietnia 2017

" Ta powieść chwyta za gardło i trzyma do ostatniej strony " - nic bardziej mylnego. Z początku udało się stworzyć autorowi dobry, klimatyczny nastrój starego zamku przepełnionego dziwnymi zjawiskami. " Wreszcie odnalazłem swoją mantrę: Niczemu się tutaj nie dziwić." - w zamku nocą słychać tajemnicze kroki, gramofon sam zaczyna grać w środku nocy, rozszalałe stado psów umiera nagle w dziwnych konwulsjach, na ścianie w gabinecie pojawiają się dziwne odciski jakby dłoni.....
Niestety bardzo szybko klimat powieści grozy znika z kart książki i otrzymujemy dobrą, obyczajową historyjkę, wyciąg z kilku miesięcy życia kasztelana, jego rodziny i współpracowników. Bohaterowie przeżywają kilka traumatycznych sytuacji , czasem można się uśmiechnąć, ponieważ autor za pośrednictwem Kasztelana, w niezwykle trafny, celny sposób komentuje otaczającą go rzeczywistość. Nie uważam, żeby książka ta posiadała jakieś złe strony. Niepotrzebnie moim zdaniem została zarekomendowana jako powieść chwytająca...

książek: 452
diff86 | 2017-03-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 04 marca 2017

Muszę przyznać, że liczyłam na większą dawkę czeskiego humoru. Niemniej jednak jest usatysfakcjonowana z lektury. Wszystko jest takie dziwne, niewyjaśnione, ale poglądy i podejście głównego bohatera bardzo przypadły mi do gustu. Gdy akcja zaczęła się naprawdę rozkręcać, przywykłam do głównej myśli, aby niczemu się tu nie dziwić, zobaczyłam ostatnią stronę...dość nagle ;) Warto przeczytać, coś oryginalnego.

książek: 702
Melocotón | 2017-02-20
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 lutego 2017

Dziwna książka.
Miejscami jest okrutnie zabawna, ale nie jest to styl z "Arystokratki". To humor nieco cięższy.
Miejscami jest dość straszna.
A miejscami nudna.
To jest mniej udana publikacja od serii z "Arystokratką".

książek: 3136

Autor był mi kompletnie nie znany, więc żadnych oczekiwań nie miałam. Posiłkując się opisem okładkowym, spodziewałam się czegoś na kształt "trup w każdej szafie". I pierwsze strony wskazywały na właśnie taki typ literatury - czeski humor z dreszczykiem grozy. Po jakimś czasie jednak humoru zrobiło się trochę mniej, za to wątki obyczajowe zaczęły przykuwać coraz większą uwagę. A jest ich bardzo dużo - dotyczą nie tylko świeżo upieczonego kasztelana i jego rodziny, ale także jego personelu. Równocześnie groza stopniowo narasta, dziwne przypadki, cudowne i straszne, zdarzają się coraz częściej. Taka mieszanka gwarantowała, że nie nudziłam, nie żartuję, ani przez sekundę. "Dziennik kasztelana" czytało się jak prawdziwy dziennik, bez sztucznych dłużyzn, obszernych wyjaśnień, widać, że autor pisał go dla samego siebie, a nie dla postronnych oczu. Wiele spraw nie zostało wyjaśnionych, bo Wiktor nie musi przecież sam sobie tłumaczyć, kim jest Mita. Dlatego też autor książki pozostawia...

książek: 922
Kasia | 2017-02-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: luty 2017

Wydawać by się mogło, że Dziennik kasztelana będzie więc typową, powielającą schematy opowieścią o nawiedzonym zamku z duchami w tle. Nic bardziej mylnego! Wiele można powiedzieć o tej książce, ale z pewnością nie da się jej łatwo przyporządkować do jednego gatunku. Owszem, mamy tu do czynienia z tajemnicami kryjącymi się w zamkowych murach. Owszem, słychać czyjeś kroki w zupełnie pustych pomieszczeniach (ale czy na pewno nikogo tam nie ma?). Owszem, Wiktor od pierwszego dnia ma poczucie, że z zamkiem jest coś nie tak. Owszem, na terenie posiadłości dochodzi do coraz większej liczby niewytłumaczalnych zjawisk, w tym niektórych krwawych, zwłaszcza gdy zdawać by się mogło, że zamek chroni siebie i swych mieszkańców. Więcej tu jednak niesamowitości niż grozy, zwłaszcza że cała historia przesycona jest specyficznym, ironicznym poczuciem humoru, które każe z przymrużeniem oka traktować wiele wydarzeń. Od razu jednak zastrzegam, że choć całość jest lekka to do komedii Dziennikowi…...

zobacz kolejne z 541 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Patronaty tygodnia

W tym tygodniu polecamy siedem nowości wydawniczych, m.in. opowieści o życiu pozagrobowym, książkę o tym, jak radzić sobie ze śmiercią najbliższych, historię człowieka uzależnionego od ekstremalnej wspinaczki, który realizuje marzenie o lataniu i powieść historyczną o Eleonorze Akwitańskiej. Sprawdźcie!


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd