Oszpicyn

Wydawnictwo: Marginesy
6,36 (167 ocen i 46 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
11
8
21
7
45
6
38
5
24
4
5
3
8
2
1
1
6
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788365586759
liczba stron
560
język
polski
dodał
LubimyCzytać

Autor trylogii grobiańskiej w nowym kryminale z elementami horroru. Okoliczności sprawy skłaniają do przypuszczeń, że nie wszystko da się wyjaśnić w sposób logiczny i przewidywalny, bo siły zła działają na granicy naszego świata i rzeczywistości. Rozum nie zawsze wszystko ogarnie… Oszpicyn – tak swoje miasto nazywali oświęcimscy Żydzi. Dzieją się tu rzeczy niepokojące. Ludzie zaczynają...

Autor trylogii grobiańskiej w nowym kryminale z elementami horroru.

Okoliczności sprawy skłaniają do przypuszczeń, że nie wszystko da się wyjaśnić
w sposób logiczny i przewidywalny, bo siły zła działają na granicy naszego świata
i rzeczywistości. Rozum nie zawsze wszystko ogarnie…

Oszpicyn – tak swoje miasto nazywali oświęcimscy Żydzi. Dzieją się tu rzeczy niepokojące. Ludzie zaczynają ginąć w makabrycznych okolicznościach, dzieci zamieniają się w morderców, szczury atakują mieszkańców, a wszyscy zajadle próbują odnaleźć pewien zakopany skarb. Coś opętało to miasteczko – coś, co dotąd było głęboko uśpione. Nawet dziennikarz, który prowadzi własne śledztwo nie docieknie prawdy… On jako pierwszy musi się z tym zmierzyć: demony przeszłości potrafią ożyć w każdej chwili. I stanowić realne zagrożenie.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Akemi książek: 1158

Żyjący mają krótką pamięć, jednak zmarli nie zapominają nigdy

Jest upalny wrzesień 1994 roku. Niespełna pięćdziesiąt lat po likwidacji obozów Auschwitz-Birkenau Oszpicyn tchnie pełnią życia. Nad miastem, co prawda, nadal unoszą się ponure kominy, dziś będące częścią Państwowego Muzeum. Jednak czas nie tylko goi rany, ale również pozwala zapomnieć o wszystkim, co napawa nas trwogą i bólem, i przetrwać w pamięci jedynie miłym chwilom i chwalebnym czynom. Lub temu, co może przynieść korzyść. Jak skarb, głęboko zakopany pod oszpicyńską ziemią.

W stereotypowej zbiorowej świadomości utarło się przekonanie, że tam gdzie byli Żydzi, musiało i być złoto. Dużo złota. Żydów nie ostało się tu już zbyt wielu. Ale złoto… być może pozostało?

Do Wojtka Jaromina, dziennikarza z Krakowa, który jakiś czas temu otrzymał pracę w lokalnej oszpicyńskiej gazecie, docierają pogłoski o żydowskim złocie wykopanym przez operatora koparki w niedalekiej Sępni. Szybko postanawia on zbadać całą sprawę i osobiście wybrać do miejsca odnalezienia rzekomego skarbu. Być może już wówczas zrodziła się w nim nieokreślona myśl, zepchnięta gdzieś na peryferie podświadomości, niezauważalna niczym pojedynczy impuls, że z tego nie może wyniknąć nic dobrego. Być może. Ale nawet jeśli, to jednak było już za późno.

Ziemia została ruszona. Zmarli wychodzą z grobów, by domagać się należnej im pamięci. Dzieci stają się głównymi aktorami w fali zbrodni, jakie przetaczają się przez miasto. Szczury całymi gromadami wychodzą na ulicę. A to dopiero początek historii.

 

Po takim właśnie...

Jest upalny wrzesień 1994 roku. Niespełna pięćdziesiąt lat po likwidacji obozów Auschwitz-Birkenau Oszpicyn tchnie pełnią życia. Nad miastem, co prawda, nadal unoszą się ponure kominy, dziś będące częścią Państwowego Muzeum. Jednak czas nie tylko goi rany, ale również pozwala zapomnieć o wszystkim, co napawa nas trwogą i bólem, i przetrwać w pamięci jedynie miłym chwilom i chwalebnym czynom. Lub temu, co może przynieść korzyść. Jak skarb, głęboko zakopany pod oszpicyńską ziemią.

W stereotypowej zbiorowej świadomości utarło się przekonanie, że tam gdzie byli Żydzi, musiało i być złoto. Dużo złota. Żydów nie ostało się tu już zbyt wielu. Ale złoto… być może pozostało?

Do Wojtka Jaromina, dziennikarza z Krakowa, który jakiś czas temu otrzymał pracę w lokalnej oszpicyńskiej gazecie, docierają pogłoski o żydowskim złocie wykopanym przez operatora koparki w niedalekiej Sępni. Szybko postanawia on zbadać całą sprawę i osobiście wybrać do miejsca odnalezienia rzekomego skarbu. Być może już wówczas zrodziła się w nim nieokreślona myśl, zepchnięta gdzieś na peryferie podświadomości, niezauważalna niczym pojedynczy impuls, że z tego nie może wyniknąć nic dobrego. Być może. Ale nawet jeśli, to jednak było już za późno.

Ziemia została ruszona. Zmarli wychodzą z grobów, by domagać się należnej im pamięci. Dzieci stają się głównymi aktorami w fali zbrodni, jakie przetaczają się przez miasto. Szczury całymi gromadami wychodzą na ulicę. A to dopiero początek historii.

 

Po takim właśnie Oszpicynie oprowadza nas Krzysztof A. Zajas, za sprawą opanowanej na wysokim poziomie sztuce opisu kontrolowanego. Jest to unikalna umiejętność tworzenia opisów świata przedstawionego, postaci i zjawisk na tyle dokładnych, żeby wprowadzić czytelnika w opisywaną rzeczywistość, a jednocześnie wystarczająco krótkich, by nie pozwolić jego powiekom opaść na znużone od przyglądania się kartkom gęsto upstrzonym nieskończoną ilością literek oczy. Przy czym, pomimo bogatego słownictwa, w osobistym słowniku autora tej niezwykle wciągającej opowieści raczej nie występuje słowo: „nuda”.

 

Ciepła wrześniowa noc, jasna tarcza księżyca w pełni odbija się na tafli stawu, wiatr szemrze w koronach drzew. Aż chciałoby się przysiąść na trawie, zamknąć zmęczone powieki i przez chwilę o niczym nie myśleć. Lub zatonąć w miękkim fotelu w pięknej posiadłości Ewy Kolanowskej i sącząc drinka zapomnieć o bożym świecie. W najgorszym wypadku, po serii niefortunnych zdarzeń usnąć na łóżku, w jednym z pokoi zakładu psychiatrycznego. Ale nic z tego. Poruszona ziemia drży pod stopami, zjawy władają nocą, a wir wydarzeń wciąga Czytelnika i ponosi w sobie tylko znanym kierunku. Na sen będzie można sobie pozwolić dopiero po doczytaniu ostatniego zdanie. Albo i nie, bo być może to jeszcze nie koniec. Jak bowiem zapewnia nas Wojtek, nigdy nie będzie końca.

 

Zajas nie poprzestaje jednak na nieustannym wzbudzaniu ciekawości, karmieniu bogactwem historii i zdarzeń. Podczas tej niezwykłej podróży ukazuje nam bowiem również ogromne przestrzenie, gdzie znajduje się wystarczająco dużo miejsca dla głębszych refleksji. O wojnie, która pochłonęła miliony istnień (i nadal pochłania, choć to może już nie ta wojna i nie te istnienia). O ofiarach, które stały się katami. I o katach, którzy przemienili się w ofiary. O życiu, które tak łatwo jest wyrwać komuś z piersi za 30 srebrników. O człowieku bez człowieczeństwa. O historii, która lubi się powtarzać, gdyż za pierwszym razem nie zwracamy na nią uwagi. I o nas, żyjących, którym z taką łatwością udaje się zapomnieć. Ale nie łudźcie się. Zmarli nie zapominają nigdy.

Klaudia Matuszyńska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (577)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 3436
filozof | 2017-08-29
Na półkach: Przeczytane

Taka książka,powinna mnie złamać psychicznie.I sprawić,że nie będę mógł zasnąć.A tu,raczej się zapowiada lekki,dobry sen.\
Cóż,Oszpicyn to dawna Żydowska nazwa,Oświęcimia.
No,właśnie jak się żyło w tym miejscu przed wojną.
No,dla mnie to niezbyt wyczerpująca odpowiedzieć,autor.Kocha Kinga,podobno to wczesny King ? Naprawdę ? King by tak pisał ?
Może,autor miał potencjał.Ale chwilami zapomniał się,go użyć.

Te,dzieci których,miałem się bać,raczej mnie nie wystraszyły.No,fakt takiego synusia bym nie chciał mieć w domu.Ale,żeby dostać kołatania przedsionków,to raczej nic tego.

A jeżeli,chodzi o samych Żydów,to im się należy bardziej subtelna pamięć.
Książka,dla mnie przeciętna.Przepraszam.

książek: 132
Rudolfina | 2018-06-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 czerwca 2018

DYRDYMAŁY
Nie wierzę w duchy. No przykro mi.

Jeżeli wierzycie, że tamci z zaświatów (jeśli są) przychodzą do nas i potrafią przesuwać przedmioty, wzniecać pożary, budować pomniki, zostawiać mokre ślady na dębowym parkiecie, porywać dzieci, zsyłać pioruny, mordować ludzi i wpływać na nasze życie – proszę bardzo, wasza sprawa. Być może wtedy, czytając tę książkę nie ogarnie was wkurw [uwaga, wszystkich urażonych powyższym określeniem informuję, że słowo to zostało niedawno usankcjonowane przez poczytny portal literacki poprzez opublikowanie uwag pewnego poczytnego pisarza na temat książek innego poczytnego pisarza].

Jeżeli wierzycie w duchy (a przecież można), albo przynajmniej wam nie przeszkadzają, czytając tę książkę poczujecie tylko zwyczajną irytację, z kilku powodów:

że zostaliście nabici w butelkę, bo sięgnęliście po „Oszpicyn” z powodu nominacji tej książki do Nagrody Wielkiego Kalibru, czyli najlepszej polskiej powieści kryminalnej, a choć trupów tam wiele, to kryminału...

książek: 1769
Renax | 2017-03-06
Przeczytana: 05 marca 2017

Bardzo mnie wciągnęła ta książka: tajemnicza, niedopowiedziana prawie do końca i odnosząca się do historii.
Już dawno nie czytałam powieści z takim zaciekawieniem. Mnie ten świat przedstawiony wchłonął. Zdawałam sobie sprawę, że sporo rozwiązań fabularnych w niej to 'hokus-pokus', ale i tak mnie wciągnęło, zaciekawiło itd.

książek: 918
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bo z książką jest jak z facetem. Zaczynasz czytać i albo zakochujesz się od pierwszego wejrzenia, albo zakochujesz się po bliższym poznaniu, albo po prostu nie nadajecie na tych samych falach i między wami nie iskrzy. I książka może być naprawdę ciekawa/atrakcyjna, ambitna/inteligentna i może wzbudzać zachwyt w innych... a jednak my pozostajemy obojętni na jej atuty. Tak właśnie odbieram Oszpicyn – to wartościowa, bardzo dobrze napisana książka, ale miłości z tego nie będzie.

"Nie przychodzi czasem panu do głowy, że to wariaci, a nie psychiatrzy, pchają ten świat do przodu?"

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest Wojciech Jaromin, który przybywa do Oszpicyna z Krakowa aby objąć stanowisko dziennikarza lokalnej gazety. A w mieście dochodzi do kilku wydarzeń, których nie można racjonalnie i rzeczowo wytłumaczyć. Giną ludzie... a mordercami okazują się... dzieci, które ujawniają nie tylko mordercze skłonności ale niespotykane umiejętności, jak chociażby perfekcyjne...

książek: 3055
geokuba | 2017-04-15
Przeczytana: 14 kwietnia 2017

Mariusz Szczygieł niedawno na FB przypomniał:
„Hanna Krall w jednej ze swoich książek pisała: „II wojna światowa (1939-1945)” i chyba miała rację. Za chwilę wszystko trzeba będzie tłumaczyć na nowo. Mówiła, że czytelnicy amerykańscy pytali, ile razy na miesiąc zmieniano więźniom pościel w Auschwitz. A amerykańscy Żydzi nie mogli zrozumieć, dlaczego Żydzi w Auschwitz nie wynajęli adwokatów, żeby ich stamtąd wyciągnęli.”
Widać, że faktycznie niektóre, wydawałoby się, oczywiste rzeczy trzeba na nowo tłumaczyć. Trzeba je na nowo przypominać.
Po trosze takim przypominaniem jest „Oszpicyn” Krzysztofa A. Zajasa. Szufladkowany jako horror, lub thriller z elementami paranormalnymi. Lecz jest czymś więcej. Podany w formie fantastyczno sensacyjnej pozwala odnaleźć w nim drugie dno równie wciągające niż to rzucające się w oczy.
Oszpicyn to żydowska nazwa Oświęcimia. Tam się rzecz dzieje, a posępna brama i kolczaste ogrodzenie Muzeum na całe miasto kładzie cień.
Wojtek Jaromin, miejscowy...

książek: 148
Czytadło | 2017-04-10
Na półkach: Przeczytane

Nie jestem w stanie zmobilizować się do przeczytania tej książki...a to za sprawą wywiadu przeprowadzonego na Cmentarzu Żydowskim w Oświęcimiu...
Rozumiem, że lokalizacja miała nawiązywać do tematyki i tytułu książki, ale uważam, że w tym przypadku przekroczono granice promocji. Bo o promocję tutaj właśnie chodzi, promocję autora, promocję książki.
Cmentarz nie jest odpowiednim miejscem na tego typu zabiegi marketingowe. Gdyby środki, przynajmniej ich część, ze sprzedaży książki zostały przeznaczone na renowację nagrobków czy jakiś inny cel związany z funkcjonowaniem cmentarza to odbiór takiej rozmowy byłby zupełnie inny.
Niesmak pozostał...

książek: 755
Melocotón | 2017-02-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 18 lutego 2017

Oklepane samograje (Holokaust, duchy przeszłości, małe miasteczko, krwiożercze zwierzątka itp.), napisane jest to trochę sprawozdawczo, a trochę jak wypracowanie (czyli bez emocji), główny bohater kompletnie bezjajeczny, w książce nie dzieje się nic ani strasznego, ani ciekawego, po połowie albo się zasypia albo się kartkuje.
No nie wiem, kto takie książki nazywa thrillerem.

książek: 513
Elwira | 2017-03-31
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 31 marca 2017

Nie wiedziałam, że Oszpicyn to w języku żydowskim nazwa Oświęcimia.
Powieść Zajasa oprócz niewątpliwego bycia thrillerem i powiewów grozy, zapodaje nam dużo na temat trudnej historii polsko-żydowskiej. W książce pojawia się też problem chciwości, zdrady, winy, odkupienia czy dążeniu do celu „po trupach”. Akcja prędkością nie oszołomi, ale wciągnie Was niezauważalnie wręcz i w pewnym momencie ciężko się będzie oderwać od czytania.

Czyli jak się okazuje można połączyć, całkiem udanie, thriller z elementami (bądź co bądź traumatycznej historii najnowszej).

Oszpicyn jest zagadkową powieścią, pełną tajemnic i niedopowiedzeń. A fabuła, cóż nie mnie osądzać co jest prawdopodobne, a co nie w końcu jako tego typu literatura rządzi się swoimi prawami. Najważniejsze, ze jest co czytać i to dobrego. Polecam.

książek: 1789
Magdalena Maria Zofia | 2017-02-21
Przeczytana: 21 lutego 2017

Przerwałam. Nie mogę więcej. Może kiedyś do niej wrócę, bo pomysł ciekawy. Gorzej z wykonaniem. Czuję się jakbym czytała licealne "opisy przyrody". Każde źdźbło podzielne na czworo. Czytam dość szybko, a w tym przypadku - czytam, czytam i czytam i czytam....i dopiero kindlowe 30%. Szkoda, bo jakby wywalić te dłużyzny było by na pewno ciekawiej.

książek: 1110
Maja | 2017-04-05
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 05 kwietnia 2017

Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale moim zdaniem dzieci są najstraszniejszym elementem każdego horroru, w którym się pojawiają. Podobnie było w przypadku tej książki, ale po kolei.

Oszpicyn – tak swoje miasto nazywali oświęcimscy Żydzi. Dzieją się tu rzeczy niepokojące. Ludzie zaczynają ginąć w makabrycznych okolicznościach, dzieci zamieniają się w morderców, szczury atakują mieszkańców, a wszyscy zajadle próbują odnaleźć pewien zakopany skarb. Coś opętało to miasteczko – coś, co dotąd było głęboko uśpione. Nawet dziennikarz, który prowadzi własne śledztwo nie docieknie prawdy… On jako pierwszy musi się z tym zmierzyć: demony przeszłości potrafią ożyć w każdej chwili. I stanowić realne zagrożenie.

Akcja powieści rozwija się dość wolno. Na początku miałam z tym dość duży problem. Wolę jednak, gdy dzieje się sporo. Na szczęście szybko wciągnęłam się w akcję.

Ta historia jest pełna niedopowiedzeń. Nie do końca wiadomo, czego można się właściwie po niej spodziewać. Zachodziłam w...

zobacz kolejne z 567 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Nagroda Wielkiego Kalibru 2018 - nominacje

7 maja był szczęśliwym dniem dla siódemki autorów kryminałów! Jury Nagrody Wielkiego Kalibru ogłosiło bowiem listę powieści nominowanych do tej prestiżowej nagrody. Czyje książki zyskały uznanie jury i powalczą o główną nagrodę?


więcej
Nagroda Wielkiego Kalibru 2018 - długa lista

Jury Nagrody Wielkiego Kalibru ogłosiło tzw. długą listę książek, spośród których na początku maja wybiorą nominowaną do nagrody siódemkę. Sprawdźcie jakie tytuły przykuły w tym roku uwagę jurorów.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd