rozwiń zwiń

Oszpicyn

Okładka książki Oszpicyn Krzysztof A. Zajas Patronat LC
Okładka książki Oszpicyn
Krzysztof A. Zajas Wydawnictwo: Marginesy kryminał, sensacja, thriller
560 str. 9 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo:
Marginesy
Data wydania:
2017-02-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-01
Liczba stron:
560
Czas czytania
9 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365586759
Tagi:
demony literatura polska niebezpieczeństwo Oświęcim poszukiwanie prawdy psychoza samobójstwo strach śmierć thriller wspomnienia zbrodnia
Inne
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Czas literatury nr 1 (17) / 2022 Piotr Górski, Ka Klakla, Paweł Majka, Radek Rak, Redakcja kwartalnika Czas Literatury, Krzysztof A. Zajas
Ocena 0,0
Czas literatur... Piotr Górski, Ka Kl...
Okładka książki Pocisk, nr 3/4 - marzec/kwiecień 2017 Peter Berling, Rafał Bielski, Sylwia Błach, Wojciech Chmielarz, John Hart, Kordian Kuczma, Marcin Podlewski, Małgorzata Rogala, Marcin Waincetel, Łukasz Wroński, Krzysztof A. Zajas
Ocena 6,7
Pocisk, nr 3/4... Peter Berling, Rafa...

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Żyjący mają krótką pamięć, jednak zmarli nie zapominają nigdy


Link do recenzji

783 80 10

Oceny

Średnia ocen
6,4 / 10
270 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
228
21

Na półkach:

Szanuje opinie ludzi którzy dali jej 1/10 , ale powiem jedno, czyta się szybko i wciąga wiec coś musi mieć w sobie. Nie do końca podobało mi się zakończenie ale to już kwestia gustu.

Szanuje opinie ludzi którzy dali jej 1/10 , ale powiem jedno, czyta się szybko i wciąga wiec coś musi mieć w sobie. Nie do końca podobało mi się zakończenie ale to już kwestia gustu.

Pokaż mimo to

1
avatar
418
121

Na półkach: ,

Swoje plusy ma, ale minusów jednak więcej. Mocna inspiracja Kingiem, ale tego autor nie ukrywa, więc nie ma co się pastwić. Pomysł ciekawy, jednak dzieje się tu zwyczajnie za dużo dziwnych rzeczy, żeby do samego końca utrzymać uwagę czytelnika. Niektóre pomysły bohatera każą kwestionować nie tyle jego zdrowy rozsądek (w takiej książce to chyba nie ma sensu go szukać), ale inteligencję. Miejscami wciągająco, miejscami nijako i nudnawo, choć teoretycznie dużo się tu dzieje.
Pomysł połączenia historii obozu w Oświęcimiu z paranormalnymi zdarzeniami jest dobry, nawet mogę powiedzieć, że naturalny, ale szybko nuży, głównie przez wałkowanie oczywistości (zabijanie dzieci jest złe). Przypomnienie, że przed wojną byli mieszkańcy Oświęcimia, a już w jej okolicach byli żydowscy i polscy mieszkańcy - też dobry, też oczywisty. I musi budzić sprzeciw, bo tak to jakoś jest, że nie lubimy pamiętać, iż LUDZIE są różni, niezależnie od pochodzenia. Zresztą również w tym czuję Kinga, który lubił sięgać do kultury Amerykanów rdzennych i mniej, tylko u niego jakoś to lepiej działało. Tutaj jest trochę nazbyt jednoznacznie, brakowało dobrych bohaterów polskich i złych żydowskich, więc uciekła równowaga. Co mnie nawet nie dziwi, w końcu przesadne opisanie tych złych mogłoby wywołać nośny skandal, taki bez dobrej sprzedaży. W przypadku innej książki nawet bym nie wyciągała tego tematu, ale autor uczynił go jednym z głównych wątków, więc ciężko udawać, że konfliktu narodowościowego tu nie ma. Ostatecznie jest raczej nijako, ciężko się zżyć z bohaterem, a historia jest na tyle nieprawdopodobna, że nie budzi specjalnych emocji. Dobre 200 stron można było z tego wyciąć.
Przeczytać można, ale nie trzeba. Polecać raczej nie będę, odradzać również.

Swoje plusy ma, ale minusów jednak więcej. Mocna inspiracja Kingiem, ale tego autor nie ukrywa, więc nie ma co się pastwić. Pomysł ciekawy, jednak dzieje się tu zwyczajnie za dużo dziwnych rzeczy, żeby do samego końca utrzymać uwagę czytelnika. Niektóre pomysły bohatera każą kwestionować nie tyle jego zdrowy rozsądek (w takiej książce to chyba nie ma sensu go szukać), ale...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1646
172

Na półkach: , , , ,

Jak dobrze, że ta książka była wygraną w konkursie, a nie zakupem za własne ciężko zarobione pieniądze! Jak dobrze, że w końcu po ponad roku kurzenia się na regale zdecydowałam się po nią sięgnąć - ile miejsca zwolni mi się teraz na półce! Bo słabe książki nie mają co liczyć na zadomowienie się na moich nowych regałach! A, że określenie „Oszpicynu” mianem słabej powieści to duży eufemizm to książka wylatuje z hukiem!
W blurbach - co tym bardziej mnie zdziwiło, bo pisanych przez cenionych przeze mnie autorów i recenzentów, którzy nie boją się skrytykować złej książki - widnieją peany pochwalne i porównania do Kinga. Tylko, że wydawca świadomie i sprytnie pominął, że chodzi o Kinga z „Komórki”, a nie znanego z mistrzowskich „Misery” czy „To”. Jedyne co proza Zajasa ma wspólnego z Kingiem to małe miasteczko, bo na upartego można twierdzić, że Oświęcim to niewielka mieścina. A no i jeszcze dzieci! Przecież jednym ze znaków firmowych Kinga są właśnie dziecięcy / młodzieżowi bohaterowie! U Zajasa są dziwnie, niepokojąco zachowujące się i posiadające nadnaturalne zdolności małolaty. Czyli, że tak jakby Polska wersja „Podpalaczki” albo „Instytutu”, tak? Ok, to idąc tym tropem można nazwać Zajasa polskim Huxleyem albo Maupassentem, bo i w „Wyspie” i w „Bel Ami” - jak i w „Oszpicynie” - główny bohater jest dziennikarzem. Logiczne? Według speców od wydawniczego marketingu - jak najbardziej!
Prawda jest taka, że „Oszpicynowi” dużo bliżej niż do powieści Kinga jest do polo-auschwitzowych pozycji. Na szczęście książka Zajasa nie podzieliła losu „Tatuażysty” i nie zapoczątkowała kolejnej chorej i szkodliwej literackiej mody tym razem na obozowe horrory. I to nie jest tak, że powieść grozy tematyką zahaczająca o obozy koncentracyjne musi być z góry skazany na skreślenie i wyśmianie i miano chłamu, bo że da się napisać bardzo dobry, nie wywołujący zniesmaczenia i nieckliwy taki horror już paru pisarzy udowodniło, jednak potrzeba maksimum wyczucia, subtelności i co najważniejsze - talentu! A czytając „Oszpicyn” niejednokrotnie miałam wrażenie, że mam w rękach kolejną książkę Grahama Mastertona. Bo niektórych pomysłów na wybitnie absurdalne i żenujące sceny brytyjski pisarz mógłby polskiemu koledze po fachu pozazdrościć. U Mastertona przynajmniej głównych bohaterów da się lubić. Ok, często są niezbyt rozgarnięci i pajacowaci, ale nawet te matołki wzbudzają sympatię i mają w sobie jakiś urok. A tymczasem w „Oszpicynie” mamy gościa, który butą i antypatią przewyższa nawet Tomka z „Gałęzistych”. A być bardziej sebowatym Sebą od Tomeczka to nie lada wyczyn! Ile wytrzymacie czytać o najprzystojniejszym, najinteligentniejszym i w ogóle och ach najlepszym dziennikarzu, którego pierwsza reakcja na nowo spotkane kobiety to zastanawianie się jak ta wyglądałaby w skąpej bieliźnie albo w negliżu? Nasz dziennikarzyna tylko pozna nową kobietę i już fantazjuje o pójściu z nią do łóżka. Że skupia się jedynie na wyglądzie kobiet i przez jego pryzmat je ocenia chyba wspominać nie muszę. Oczywiście takie zachowanie i usposobienie prowadziło do wielu żenujących sytuacji i uwierzcie mi - momentami miałam wrażenie, że czytam tani grafomański erotyk. A przy fragmencie z uwodzeniem i namiętną grą wstępną nad truchłem zakrwawionego szczura moje zażenowanie sięgnęło zenitu. Co ja mówię - wzbiło się ponad niego! Gdyby poziom zażenowania mierzyć rtęcią to termometr rozprysłby się na kawałki w ciągu nanosekundy, a skażenie byłoby tak olbrzymie, że mielibyśmy drugi Czarnobyl.
Unikać! Chyba, że w ramach Dyskusyjnego Klubu Bardzo Złej Książki - w tym przypadku „Oszpicyn” to lektura i d e a l n a.

https://www.instagram.com/romyczyta

Jak dobrze, że ta książka była wygraną w konkursie, a nie zakupem za własne ciężko zarobione pieniądze! Jak dobrze, że w końcu po ponad roku kurzenia się na regale zdecydowałam się po nią sięgnąć - ile miejsca zwolni mi się teraz na półce! Bo słabe książki nie mają co liczyć na zadomowienie się na moich nowych regałach! A, że określenie „Oszpicynu” mianem słabej powieści to...

więcej Pokaż mimo to

18
Reklama
avatar
3
3

Na półkach:

Za motto opinii niech posłuży mi cytat z tejże książki:"Kompletnie niezborne".
Napisać o niej można jedno-jest niedorzeczna. Garść wątków wsypanych do dziecięcego wiaderka i zamieszanych łopatką. Całość okraszona grafomańskimi "opisami przyrody" i bełkotem myślowym narratora/bohatera. Grozy w tej książce nie ma żadnej, jest za to postępująca ze strony na stronę nuda, mimo pozornie rozwijającej się akcji. Ktoś popełnił niemałe świętokradztwo, porównując "Oszpicyn" do książek Kinga. Cóż...King, tworząc nawet najbardziej szalone i odrealnione światy, robi to w sposób spójny i logiczny. Groza u Kinga jest mięsista i wielowymiarowa. Pan Zajas, nieudolnie starając się naśladować Króla, wyprodukował dzieło płaskie jak szklana tafla. Postaci, poza zabełtanym wewnętrznie bohaterem o inteligencji sosnowego pniaczka, są całkowicie bez wyrazu-to nawet nie kontury. Jak widzę, szerokiemu gronu czytelników lub raczej czytelniczek, podoba się fakt, że książka spełnia się jako turystyczny przewodnik po mieście Oświęcim. Ja jednak, jeśli będę potrzebował turystycznego przewodnika po mieście Oświęcim, nabędę turystyczny przewodnik po mieście Oświęcim. Nie powieść! Dowiedziałem się też od pana Zajasa, że wszyscy Żydzi byli kochani i cudowni, a wszyscy Polacy to szuje i bandyci-w czasie wojny i obecnie. To dosyć modny ostatnio trend. Tak modny, że aż mdli. Mocno mdli. Można odnieść delikatne wrażenie, że książka ta została napisana na zamówienie.
Szkoda czasu na dalsze dywagacje. Dodam może jeszcze, że jeżeli autor postanawia napisać książkę osadzoną w historii-powinien cokolwiek o tejże wiedzieć. Dlatego nie pojmuję, jakim to cudem żydowskie dzieci miały być wywiezione z Oświęcimia do Generalnej Guberni, skoro tenże leżał na jej terenie. Nie wiem też czemu na terenie GG w obiegu były Reichsmarki. Pan Zajas pewnie wie. Jednak kompletnie to niezborne.

Za motto opinii niech posłuży mi cytat z tejże książki:"Kompletnie niezborne".
Napisać o niej można jedno-jest niedorzeczna. Garść wątków wsypanych do dziecięcego wiaderka i zamieszanych łopatką. Całość okraszona grafomańskimi "opisami przyrody" i bełkotem myślowym narratora/bohatera. Grozy w tej książce nie ma żadnej, jest za to postępująca ze strony na stronę nuda, mimo...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
48
13

Na półkach: ,

Bardzo dobra książka - nieraz zaskakuje wydarzeniami, wciąga nas swoimi mackami tak głęboko, że nie można się od niej oderwać.

Bardzo dobra książka - nieraz zaskakuje wydarzeniami, wciąga nas swoimi mackami tak głęboko, że nie można się od niej oderwać.

Pokaż mimo to

2
avatar
61
37

Na półkach:

Klimat przypominający książki Stephena Kinga. Jest mrocznie i nieodwracalnie. Bardzo ciekawy zabieg narracyjny oddający głos postaciom z przeszłości i pokazujący ich myśli i odczucia.
Bogata warstwa językowa i szybkie tempo akcji, ciekawe i błyskotliwe dialogi.
Polecam.

Klimat przypominający książki Stephena Kinga. Jest mrocznie i nieodwracalnie. Bardzo ciekawy zabieg narracyjny oddający głos postaciom z przeszłości i pokazujący ich myśli i odczucia.
Bogata warstwa językowa i szybkie tempo akcji, ciekawe i błyskotliwe dialogi.
Polecam.

Pokaż mimo to

4
avatar
734
258

Na półkach:

Zdecydowanie nie jest to moja estetyka, jednak daję 8 gwiazdek. Dlaczego? Bo "Oszpicyn" czyta się na jednym tchu, fabuła wciąga niczym nurt rzeki i nie można się z niego wyrwać.
Wielkie ukłony dla Zajasa, bo akcję książki umieścił w mieście nieopodal Krakowa, w którym podczas wojny zginęło ponad milion ludzi. Brzmi znajomo? Zajas ani razu nie użył polskiej nazwy, ani razu nie odwoływał się do historii obozu, nie umieścił na okładce wieżyczek, drutów ani innych symboli. W sumie nie tego dotyczy "Oszpicyn", jednak dzięki temu książka lepiej sprzedałaby się. Dziękuję, że nie wziął Pan udziału w haniebnym procederze. Chapeau bas!
Polecam każdemu! Zamiast "Tatuażysty" i innych aktualnie "modnych wspomnień" sięgnąć po "Oszpicyn", nawet jeśli zombi to nie twoja estetyka.

Zdecydowanie nie jest to moja estetyka, jednak daję 8 gwiazdek. Dlaczego? Bo "Oszpicyn" czyta się na jednym tchu, fabuła wciąga niczym nurt rzeki i nie można się z niego wyrwać.
Wielkie ukłony dla Zajasa, bo akcję książki umieścił w mieście nieopodal Krakowa, w którym podczas wojny zginęło ponad milion ludzi. Brzmi znajomo? Zajas ani razu nie użył polskiej nazwy, ani razu...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
936
218

Na półkach: ,

Podejrzewam, że jestem w wąskim gronie osób, którym temat Holocaustu jeszcze się nie znudził.
Oszpicyn jednak nie jest typową książką o holocauście.
Zaczyna się jak horror o nawiedzonych dzieciach (tak, to też lubię), dochodzi do tego zagadka, dziwne zachowania, prywatne śledztwo. Całość zgrabnie się składa. Historia, bohaterowie, przeszłość, teraźniejszość.
Poza tym Pan Zajas świetnie pisze, ubierając tragiczną historię w niezwykle bogaty język i sprawiając, że świetnie się czyta o czymś nieświetnym.

Podejrzewam, że jestem w wąskim gronie osób, którym temat Holocaustu jeszcze się nie znudził.
Oszpicyn jednak nie jest typową książką o holocauście.
Zaczyna się jak horror o nawiedzonych dzieciach (tak, to też lubię), dochodzi do tego zagadka, dziwne zachowania, prywatne śledztwo. Całość zgrabnie się składa. Historia, bohaterowie, przeszłość, teraźniejszość.
Poza tym Pan...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1847
265

Na półkach: , ,

Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książki, chyba zbyt duże. Czytanie książki, której fabuła rozgrywa się w rodzinnym mieście stanowi frajdę - chodzenie wraz z głównym bohaterem po znanych uliczkach i zakamarkach miasta, spotykanie ludzi owianych miejscową legendą i sławą. Jednak miałam wrażenie, że autor nie wykorzystał potencjału tego miasta i swojej historii do końca. Poza tym nie ma zbyt lekkiego pióra, więc lektura tej książki też lekką nie była...

Miałam bardzo duże oczekiwania co do tej książki, chyba zbyt duże. Czytanie książki, której fabuła rozgrywa się w rodzinnym mieście stanowi frajdę - chodzenie wraz z głównym bohaterem po znanych uliczkach i zakamarkach miasta, spotykanie ludzi owianych miejscową legendą i sławą. Jednak miałam wrażenie, że autor nie wykorzystał potencjału tego miasta i swojej historii do...

więcej Pokaż mimo to

5
avatar
1003
440

Na półkach:

Oszpicyn.

To przerażające słowo, które kojarzyć się może z jakimś demonem, wcieleniem zła lub okultystycznymi praktykami oznacza ni mniej ni więcej jak dawną, żydowską nazwę pewnej miejscowości na Małopolsce. A mowa tu o Oświęcimiu. Jest to miasto znane właściwie tylko z przykrej historii, jednak byłam tam nie raz i zapewniam Was że nie jest ono miastem duchów 🙃 Poznałam tam wiele ciekawych osób dlatego wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki bojąc się że znowu będę czytać o hitlerowskich zbrodniach 🙈 oczywiście jest to temat, który bez wątpienia trzeba czytać jednak nie chciałam psuć sobie wizerunku Oświęcimia. I tu muszę przyznać, że autor pozytywnie zaskoczył mnie bo choć gdzieś tam ociera się o historię miasta to nie skupia się na niej. Zwyczajnie - w tej książce Oświęcim jest po prostu miastem, w którym rozgrywa się akcja książki. I to mnie bardzo przekonało!
Miałam już do czynienia z Panem Zajasem przy Trylogiach Grobiańskiej i Pomorskiej, ale Oszpicyn to już zdecydowanie moje ulubione dzieło autora. Pachnie Kingiem ale jest w niej coś oryginalnego.

Oszpicyn.

To przerażające słowo, które kojarzyć się może z jakimś demonem, wcieleniem zła lub okultystycznymi praktykami oznacza ni mniej ni więcej jak dawną, żydowską nazwę pewnej miejscowości na Małopolsce. A mowa tu o Oświęcimiu. Jest to miasto znane właściwie tylko z przykrej historii, jednak byłam tam nie raz i zapewniam Was że nie jest ono miastem duchów 🙃 Poznałam...

więcej Pokaż mimo to

6

Cytaty

Więcej
Krzysztof A. Zajas Oszpicyn Zobacz więcej
Krzysztof A. Zajas Oszpicyn Zobacz więcej
Krzysztof A. Zajas Oszpicyn Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd