Araf

Tłumaczenie: Jerzy Kozłowski
Wydawnictwo: Znak
6,57 (124 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
8
8
14
7
52
6
26
5
14
4
2
3
3
2
1
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Saint of Incipient Insanities
data wydania
ISBN
9788324045655
liczba stron
416
słowa kluczowe
Jerzy Kozłowski
język
polski
dodała
Ag2S

Araf znaczy czyściec. Tu spotkasz się z samym sobą. Omer, Abed i Piyu. Każdy z nich niedawno przyjechał do Stanów Zjednoczonych na studia w Bostonie. Omer pochodzi z Istambułu, robi doktorat z nauk politycznych, szybko adaptuje się w nowym miejscu i zakochuje się Gail - biseksualnej intelektualistce o skłonnościach samobójczych. Gail jest Amerykanką, która we własnym kraju i we własnej skórze...

Araf znaczy czyściec. Tu spotkasz się z samym sobą.

Omer, Abed i Piyu. Każdy z nich niedawno przyjechał do Stanów Zjednoczonych na studia w Bostonie. Omer pochodzi z Istambułu, robi doktorat z nauk politycznych, szybko adaptuje się w nowym miejscu i zakochuje się Gail - biseksualnej intelektualistce o skłonnościach samobójczych. Gail jest Amerykanką, która we własnym kraju i we własnej skórze czuje się nie na miejscu. Abed jest biotechnologiem, którego martwi sposób prowadzenia się Omera, niespodziewana wizyta matki i stereotypowy sposób postrzegania Arabów w Ameryce. Piyu to Hiszpan, który ma zostać dentystą wbrew lękowi przed ostrymi narzędziami; nieustannie niepokoją go latynoscy krewni jego niestabilnej emocjonalnie dziewczyny - Algre.

Z upływem czasu ich relacje ewoluują tak samo jak ich postrzeganie siebie, własnych ojczyzn i kraju, w którym przyszło im żyć. Araf to opowieść o tożsamości, wykluczeniu i przynależności. Wyprawa w świat obsesji w poszukiwaniu nadziei, miłości i przyjaźni.

 

źródło opisu: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,68078,ARAF

źródło okładki: http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,68078,ARAF

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 287
Przeczytana: 16 lutego 2017

"Kto jest prawdziwie obcy - ten, kto mieszka za granicą i wie, że jego prawdziwy dom znajduje się gdzie indziej, czy ten, kto wiedzie żywot obcego we własnym kraju i nie ma swojego miejsca na ziemi?"



Tak trafne i ciekawe pytanie sprawia, że pokuszę się o kilka osobistych refleksji związanych z książką. Bo "Araf" pełen jest rozmyślań, poszukiwania swojego miejsca na ziemi, tożsamości, drogi życiowej, przyjaciół, miłości, a przede wszystkim samego siebie.


W "Arafie" poznajemy historię kilkorga młodych ludzi. Ludzi z innych krajów, kultur, diametralnie różnych. A jednak połączyła ich przyjaźń. Jak to możliwe? Podobno przeciwieństwa się przyciągają - tak było i w tym przypadku.

Pokrótce przedstawię bohaterów:

1. Abed - Marokańczyk, praktykujący muzułmanin, w Ameryce studiuje biotechnologię, w kraju zostawił matkę i narzeczoną. Z jednej strony wierzy w zabobony, czerpie z mądrości ludowych, choć z drugiej, to rozsądny mężczyzna.

2. Omer - pochodzi z Turcji, maruda, kobieciarz, żaden nałóg nie jest mu obcy, jednak zaczekaj z ocenianiem jego osoby, gdyż zmienia się o 360 stopni. Niepraktykujący muzułmanin.

3. Piyu - Hiszpan, w sumie mało o nim wiemy, oprócz tego, że jest pedantem i sympatyczny z niego człowiek. Jak się okazuje on sam jeszcze mniej wie o swojej narzeczonej. Katolik.

4. Alegre - Meksykanka, wychowywana przez kilka ciotek, które odgrywają ważną rolę w jej życiu. Bulimiczka, która kocha gotować, narzeczona Piyu. Katoliczka.

5. Gail - (a właściwie Sarpanitu) początkowo nieśmiała dziewczyna z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi, atakami paniki, fobiami społecznymi. Z czasem stała się silna, niezależna i ekscentryczna. Żydówka. Naśmiewa się ze wszystkich religii, natomiast sama wyznaje różne filozofie, przywiązuje wagę do talizmanów i symboli religijnych.

Brzmi zwariowanie? Nie trudno się domyślić, co może wyniknąć z połączenia takiej mieszanki charakterów i osobowości. Żyją ze sobą, ale nie wszystko o sobie wiedzą. Każdy próbuje odnaleźć się w otaczającym go świecie, a radzą sobie z tym na swój sposób.

Łączy ich jedno - każdy z nich poszukuje swojego prawdziwego "ja", próbuje odnaleźć się w wielkim świecie i zrealizować swój american dream. Czy z dala od domu, i rodziny będą potrafili zachować swoją tożsamość narodową? Czy może ulegną zamerykanizowaniu?


W książce uwidaczniają się dwa aspekty: kwestia tożsamości narodowej/kulturowej, ale i problem tożsamości osobistej: kim jestem? Elif Shafak dotyka ważnych problemów współczesnego świata.
Społeczeństwo narzuca nam różne role: dobrego obywatela, chrześcijanina, ucznia, rodzica. A co gdybyśmy wyłamali się z tych okowów? Postąpili w zgodzie ze sobą, odkryli swoją drogę, mimo oporów stawili czoło i zyskali najcenniejsza wartość: wolność? Bohaterowie zbuntowali się przeciwko narzuconym im rolom, mimo że wymagano od nich: religijności, określonej orientacji seksualnej, wykształcenia, małżeństwa, rodzicielstwa, powrotu do domu. Choć wygodniej iść utartymi ścieżkami. Przecież i nasi rodzice wyobrażają sobie dla nas wyśnione życie, niekoniecznie zgodne z naszymi oczekiwaniami. Zapewne bohaterom było łatwiej odnaleźć swoją tożsamość w tolerancyjnej Ameryce.
Czy poznali siebie? Czy potrafią spojrzeć w lustro i powiedzieć: tak, wiem kim jestem? Czy to, gdzie się urodziliśmy, jakiego jesteśmy pochodzenia, wyznania powinno definiować kim powinniśmy być? Rozdarcie, jakiemu stawiali czoła bohaterowie, najlepiej oddaje fragment:


"Relacje Alegre z todas las tias przypominały kształtem yin i yang, tylko tym razem czarna połowa, odpowiednik yin głosiła: Nie jesteś taka ja my, powinnaś mieć lepszą przyszłość, biała połowa zastępująca yang twierdziła zaś: Nie jesteś taka jak oni, nie zapominaj, że jesteś jedną z nas, nie zapominaj o swoich korzeniach. (...) Ostatecznie połowę czasu usiłowała przekonać las tias, że nie mogą od niej oczekiwać podobieństwa, bo zasadniczo się od nich różni, a drugą połowę spędzała na tłumaczeniu im, że nie mogą się po niej spodziewać inności, bo zasadniczo są do siebie podobne."

Na koniec osobista dygresja. Pewnie niektórym z Was zdarzyło się być dłużej poza granicami kraju. Nie mam na myśli wakacji, ale dłuższe przebywanie w związku z pracą, nauką. Daje się wtedy odczuć swoiste rozdwojenie - zarazem tęsknotę za krajem jak i zachwycenie się nowym. Jednak ciągle pozostaje poczucie przynależności, dlatego często grupy narodowe trzymają się razem. Jedni decydują się zostać, inni wracają, gdyż nie mogą żyć z dala od ojczystego kraju. W książce obserwujemy grupę "multi-kulti". Czytając, wspominałam mój pobyt w Hiszpanii w ramach programu Erasmus, gdzie żyłam wśród osób z kilkunastu krajów z całego świata. To bardzo wartościowe doświadczenie.

Warto być otwartym na świat i różnorodność ludzi. Elif Shafak otwiera dla nas jedno z takich okien. Jednak uprzedzam, książka nie kończy się happy endem.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ocean na końcu drogi

Strach się bać, co autor miał na myśli: bolesne wspomnienia z dzieciństwa? Deliryczna wersja jakiejś lokalnej legendy? Piekielna niania rodem z co gor...

zgłoś błąd zgłoś błąd