Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Gorzki smak czekolady Lucullus

Wydawnictwo: MG
7,11 (160 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
12
8
39
7
57
6
30
5
12
4
1
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392606444
liczba stron
272
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Tyrmand, którego cenzura PRL postanowiła wykreślić ze świadomości Polaków, po tym jak wyemigrował z kraju, powoli wraca w pejzaż literatury polskiej. Najbardziej znana jest jego powieść „Zły”, jednak literacko być może najciekawszy ten tom opowiadań, o którym sam pisał, że jest mu bardzo drogi. I nic dziwnego, bowiem opowiedziane tu historie to literacko przetworzone przypadki z życia pisarza....

Tyrmand, którego cenzura PRL postanowiła wykreślić ze świadomości Polaków, po tym jak wyemigrował z kraju, powoli wraca w pejzaż literatury polskiej. Najbardziej znana jest jego powieść „Zły”, jednak literacko być może najciekawszy ten tom opowiadań, o którym sam pisał, że jest mu bardzo drogi. I nic dziwnego, bowiem opowiedziane tu historie to literacko przetworzone przypadki z życia pisarza. Życia niezwykle bujnego i bogatego.

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (423)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 865
Steppenwolf | 2015-02-06
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 06 lutego 2015

Lekkość pióra Leopolda Tyrmanda urzeka. Opowiadania bardzo wysmakowane, tak pod względem treści jak i formy, co rzadko się zdarza, bowiem jak to w literaturze bywa, czasem jedna z tych płaszczyzn leży, powodując niedosyt. U Tyrmanda wszystko jest na najwyższym poziomie. Każdy utwór przykuwa uwagę, a w moim subiektywnym odczuciu, oprócz wszystkich czterech z części pierwszej, szczególnego polecenia godne są ,,Jonathan Miller'', ,,Rower czyli zemsta moralności'' oraz ,,Hanka''.

książek: 2231
Bed | 2010-09-03
Na półkach: Ulubione, Przeczytane, Posiadam

Książka trafiła w moje ręce przypadkiem, ale nie żałuję. Wyjątkowo piękny język, bohaterowie niespotykani a opowiadania z pomysłem. Wszystko to sprawia, że czytanie to prawdziwa przyjemność, nie potrzeba gorzkiej czekolady, którą uwielbiam :)

książek: 749
Ksiądz | 2014-05-08
Na półkach: Przeczytane, 2014
Przeczytana: kwiecień 2014

Ja ten zbiór opowiadań dzielę na pół. Pierwsze trzy opisujące wojenno-morskie przygody zawierają dobrze napisane, rzeczowe zdanie relacji z przeżytych przygód, z wyśmienicie nakreślonymi sylwetkami napotkanych osób. I za to daje 10*.
Ale niestety z kolei druga część opisująca zmagania z życiem początkujących sportowców (i jednego zniszczonego przez życie kończącego się tenisisty), oblepione na dokładkę lekko podśmiardłym już sosem pedagogiczno-mentorskim była dla mnie całkowicie niestrawna. Jeszcze ten moralizatorski styl podkreślający zamiar pisania tego ku przestrodze, jakby autor chciał napisać: "Strzeżcie się!!!".
Tak... strzeżcie się, ale drugiej połowy tego zbioru drodzy czytelnicy. (a tak na marginesie, czy Tyrmand zajmował się działami sportowymi w ówczesnych gazetach?)
Dlatego drugiej połowie daję tylko 3*.
Reasumując. Po zsumowaniu i wyciągnięciu średniej wyszło mi 6.5*. Zaokrągliłem do 7*, bo kto jak kto ale Tyrmand zasłużył.

książek: 381
Kazik | 2012-01-02
Na półkach: Przeczytane

Książka stara, ale zawartością kładzie niejedną pseudoprzygodową nówkę.
Zbiór niezwykle sympatycznych, krótkich opowiadań w starym, dobrym stylu. Za serce chwyciły mnie zwłaszcza historyjki poświęcone morzu, ale te, hm, powiedzmy "filozoficzne" (zwłaszcza "Rower") też dają radę.
Co przede wszystkim urzeka, to warsztat autora. Gawędziarski urok, talent do kreowania sympatycznych szelm i poczucie humoru sprawiają, że ciężko się oderwać.
Dlaczego nie dziewięć gwiazdek? Cóż, opowiadania o sportowcach też są dobre, ale momentami, ku zdziwieniu, czuć naiwne moralizatorstwo.
Tak czy owak, kawał dobrej lektury. Uśmiechnijmy się do gołej baby na okładce, zagryźmy gorzką czekoladą i ahoj, przygodo!

książek: 348
Skakanka | 2013-10-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: wrzesień 2013

Znakomite opowiadania, w sposób przenikliwy opisujące Europę, tuż pod koniec i po II wojnie światowej. Literatura na najwyższym poziomie, dobrze, że wydawca przywraca kulturze polskiej tego przenikliwego obserwatora, jakim bez wątpienia był Leopold Tyrmand. Na półce czeka jeszcze Zły...

książek: 1987
Jowi | 2014-11-06
Przeczytana: 06 listopada 2014

I po "Złym" moje kolejne spotkanie z panem Tyrmandem okazało się być rewelacyjne. Zbiór opowiadań po części wojennych, po części ukazujących wczesne lata powojenne i pięćdziesiąte jest napisany świetnym, tyrmandowskim stylem - lekko prześmiewczym, troszkę ironizującym i bardzo optymistycznym. Część I , mimo iż traktuje o wojnie, wcale nie oddaje klimatu grozy tamtych lat. To raczej losy pewnego żołnierza - marynarza wagabundy, który będąc narratorem tychże opowieści, ciągle stara się wymigać od przymusowej służby hitlerowcom i ciągle popada w nierzadko zabawne kłopoty. W części II to raczej opowiadania obyczajowe, tu panuje już klimat "Złego", mamy zatem opowieści o młodym bokserze z przedmieść stolicy, o nastoletniej pływaczce, o samotnym urzędniku - altruiście itp. Naprawdę warto sięgnąć, czyta się lekko i z prawdziwą przyjemnością. POLECAM! :)

książek: 285
Wrzos | 2012-04-09
Na półkach: Przeczytane, 2012
Przeczytana: 09 kwietnia 2012

Faktycznie, różnorodność opowiadań rzutuje na oryginalność tej książki. Tak w dużym skrócie: I część mnie nie zachwyciła, ale zrobiła to II. III śmignęła, ale była taka sobie. W pierwszej rozciągłe nawiązanie do wojny. Były ciekawe przygody, rozśmieszyła mnie sytuacja z jedzeniem mydła. Jednak z tych opowiadań nie wyniosłam niczego bardziej konkretnego. Natomiast druga część była o wiele ciekawsza. Może to wynik uniwersalności takich tematów jak kradzież, wiara w przesądy czy- jak to w przypadku Jonathana Millera- słabości ludzkiej. Można z nich dużo wyczytać, odnieść do swojego życia i ustosunkować się do nich we właściwy dla każdego, indywidualny sposób. Czytając część trzecią miałam wrażenie, że Tyrmand próbuje wskrzesić w czytelniku zapał do ćwiczeń fizycznych. Mimo wszystko też dobry przykład na wzbudzenie w sobie silnej woli walki z przeciwnościami losu, ale jak dla mnie za długie roztrząsanie tematu. Zaszczytne miejsce w mojej pamięci zajmują opowiadania: ,,Jonathan Miller"...

książek: 202
Death_Proof | 2015-07-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 lipca 2015

Tyrmand to Warszawa. To kunsztowne opisy znanych dobrze ulic, często w niespotykanych już konfiguracjach.
To klimat miasta, które już nie istnieje, chociaż zdarza mu się czasem prześwitywać przez zasłonę rzeczywistości. To cała galeria typów warszawskich z ich jedynym w swoim rodzaju stylem i folklorem.

Dlatego, kiedy Tyrmand nie pisze o Warszawie, to ja nie potrafię tego czytać. Ten pisarz ma swój rewelacyjny styl, lepi słowa kunsztownie i pięknie, jednak nie potrafię się tym cieszyć, kiedy tematem są np. zagraniczne perypetie wojenne.
Chociaż duża większość bohaterów to Polacy na obczyźnie (emigracji, wygnaniu etc.), reprezentujący swoisty polski charakter i sznyt, to jednak czegoś w nich zawsze brakuje. Tym czymś jest zanurzenie ich w warszawskim środowisku i dopiero tam pokazanie jak krążą i brylują.

Dlatego pierwsza część tej książki szła mi jak krew z nosa. Opowiadania relatywnie ciekawe, tylko miejsca nie te (Szwecja, Niemcy etc.) Druga część już trochę lepiej, ale...

książek: 102
córka_Kolumba | 2010-04-26
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2009 rok

Zbiór opowiadań. Wielkiej urody. Historie o tułaczych losach Tyrmanda czyta się jak najlepsze przygodowe opowiadania Jacka Londona. Stavanger jest odtąd moim ulubionym norweskim miastem.

książek: 442
Eliza | 2012-12-16
Przeczytana: 16 grudnia 2012

Z tych kilku opowiadań, które zostały zamieszczone w tej książce, tylko dwa lub trzy przypadły mi go gustu.
I tylko dzięki faktowi, że autorem tych opowiadań jest autor "Złego" oceniłam "Gorzki smak czekolady Lucullkus" na 5 gwiadek a nie 4.

zobacz kolejne z 413 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd