Niedziela, 4 stycznia

Tłumaczenie: Jacek Giszczak
Seria: Seria Literacka Karakteru
Wydawnictwo: Karakter
7,51 (35 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
11
7
8
6
7
5
2
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bicentenaire
data wydania
ISBN
9788365271075
liczba stron
120
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Tania

Słoneczny poranek. Lucien wychodzi z domu, by wziąć udział w antyrządowej manifestacji. Myśli o matce, która została w wiosce, o Cudzoziemce, która przyjechała napisać kolejny reportaż na temat biednego kraju, o młodszym bracie, który wierzy tylko w siłę. Wielość głosów oraz spojrzeń i – jedność miejsca: Port-au-Prince, stolica Haiti. Z sekwencji nakładających się obrazów wyłania się...

Słoneczny poranek. Lucien wychodzi z domu, by wziąć udział w antyrządowej manifestacji. Myśli o matce, która została w wiosce, o Cudzoziemce, która przyjechała napisać kolejny reportaż na temat biednego kraju, o młodszym bracie, który wierzy tylko w siłę.

Wielość głosów oraz spojrzeń i – jedność miejsca: Port-au-Prince, stolica Haiti. Z sekwencji nakładających się obrazów wyłania się historia kilku ludzkich losów i wizja pękniętego kraju, w którym współistnieją upokorzenie i duma, nędza i marzenia o wolności, przemoc i piękno.

Powieść, napisana w geście sprzeciwu po krwawo stłumionych demonstracjach przeciw reżimowi Aristide’a i dedykowana ich uczestnikom, ukazuje dziś swą uniwersalną moc.

 

źródło opisu: https://www.karakter.pl/ksiazki/niedziela-4-stycznia

źródło okładki: https://www.karakter.pl/ksiazki/niedziela-4-stycznia

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (7)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 455
Gatta | 2018-03-14
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 11 grudnia 2017

„Student, który idzie, który istnieje i nie istnieje, i zadaje pytanie bez odpowiedzi o istnienie. Nie wiedząc, że u kresu tej drogi umrze, o czym czytelnik dowiaduje się już na wstępie tej opowieści, zyskując na bohaterem bezużyteczną przewagę”. Tak oto Lyonell Trouillot wyposaża nas już na samym początku powieści w wiedzę, która zwiększa jeszcze ładunek emocjonalny opowiadanej historii. Świadomość ta może frustrować, powodować poczucie buntu. My wiemy, nasz bohater, młody student Lucien, nie. I podąża z głową pełną myśli, nadziei, historii wielu ludzi, na demonstrację z okazji dwusetnej rocznicy niepodległości Haiti. Podąża ku przeznaczeniu, któremu czytelnik, chciałby zapobiec.

Lucien to człowiek skromny, pracowity, wierzący w to, że swoją nauką, poświęceniem wygra lepsze jutro. Opowiada o swoim młodszym bracie - Little Joe, który ma zupełnie inne priorytety niż on. Jego siłą jest złość, agresja i Glock. Z każdym krokiem przybliżającym Luciena ku miejscu demonstracji,...

książek: 1125
Saszen | 2017-08-04
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 02 sierpnia 2017

Lucien nie wie, że tego dnia zginie - ale czytelnik, z woli autora, przedziera się przez strony z narastającą świadomością nieuniknionego i dlatego każdy czyn bohatera, naznaczony śmiercią, ma ponadnaturalne znaczenie. Mam głębokie przeświadczenie, że nie da się pisać subtelniej, szczerzej i dotkliwiej niż Małgorzata Szejnert, Ernest Hemingway czy Ursula K. Le Guin, ale Lionel Trouillot jest prawdziwym Mistrzem Słowa, geniuszem do wielokrotnego czytania, który trafił na doskonałego tłumacza. "Niedziela, 4 stycznia" chwyta za gardło zbyt mocno, by dało się ją kiedykolwiek zapomnieć.

książek: 1658
Elwira | 2017-08-03
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 03 sierpnia 2017

http://ksiegarka.pl/

Ślijmy szczere pokłony w stronę Wydawnictwa Karakter, które dostarcza nam prozy z dalekich stron i zapewniło nam kolejną powieść Trouillot!

Lyonel jest marką samą w sobie, jego styl prowadzenia narracji jest trudny do podrobienia. To ciągnący się splot zdarzeń, po którym płyniesz wartko, ale nie bez podtopień.

Dawno nie spotkałam pisarza, który tak by mnie sobą porwał. W czym tkwi jego siła? Mnie zaskarbił mocnymi wstępami i zakończeniami roztrzaskującymi sumienia. Tematy, które porusza Lyonel są same w sobie tak wymowne i społecznie ważne, że nie potrzebuje on żadnych chwytów i ozdobników literackich. Mam wrażenie, że wręcz obrażałaby powagę jego opowieści, bo przecież czerpią z rzeczywistości. Choc to fikcja, kompletnie zawierzamy opowiadanym przez niego historiom.

Tutaj przez karty powieści prowadzi nas Lucien, student wybierający się na manifestację antyrządową, którego droga usiana jest spiralami przemyśleń. Na temat buńczucznego brata, niedołężnej...

książek: 412
Inga | 2017-07-18
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2017
Przeczytana: 18 lipca 2017

Nie jestem sobie w stanie przypomnieć, co robiłam 4 stycznia 2004. Mieszkałam wtedy w Londynie, więc chyba odpoczywałam po całym tygodniu pracy w szkole i w barze. Czy słyszałam o Haiti? Nie. Ja w ogóle niewiele słyszę o Haiti. Jest gdzieś na obrzeżach mojej pamięci. Kojarzę nazwę. Coś chyba o tsunami na myśl mi przychodzi. A literatura haitańska? Gdyby nie dziewczyny z bloga niespodziegadki.pl pewnie bym tego stanu rzeczy nie zmieniła.
(http://niespodziegadki.pl/2017/07/06/proza-pisana-poezja-lyonel-trouillot-niedziela-4-stycznia/)

Teraz już wiem, kim jest pisarz Lyonel Trouillot i że w swojej krótkiej powieści nawiązuje do dnia, kiedy pokojowe obchody dwusetnej rocznicy niepodległości państwa zamieniły się w dramat pacyfikacji ulicznych protestów antyreżimowych. Od początku wiemy, że główny bohater umrze. Od początku wiemy, że to będzie totalna porażka. Jednak w czytaniu nie o to chodzi.

Po pierwsze, tło społeczne, czyli dwóch braci Lucien i Little Joe, którzy w różny sposób...

książek: 165
projekt_książki | 2017-03-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 marca 2017

Cóż to jest za lektura! Cieniutka, ale z mega ładunkiem. Leciutka a mocna. Pełna kontrastów jak miejsce, z którego pochodzi jej autor. Haiti. Pełne napięć między biednymi i bogatymi, młodymi i starymi, wykształconymi i tymi, którzy czytają jedynie zalewające ulice bilbordy. Miejsce, gdzie pięknych domów strzegą psy, a krzyk służy jedynie do przywoływania służby, i tam, gdzie krzykiem się walczy, gdzie walczy się słowem i gdzie walczy się Glockiem. Tam gdzie dochodzi do tragedii.

„Niedziela, 4 stycznia” to zapis jednego dnia z życia pewnego studenta. Zapis momentami bardzo reporterski, momentami poetyczny. Niosący duży ładunek emocjonalny. Siłę przekazu zwiększa prawdopodobnie to, iż już na samym początku opowieści Trouillot informuje nas, że student umrze. Śledzimy więc coś znacznie więcej niż tylko kolejny dzień z życia młodego człowieka. Śledzimy ostatni dzień życia. Uczestniczymy w nim. Mamy dostęp do ostatnich myśli i ostatnich obserwacji, poznajemy ostatnie decyzje,...

książek: 772
Radosław Gabinek | 2017-01-13
Na półkach: Przeczytane, E-booki, 2017 rok
Przeczytana: 12 stycznia 2017

Poniżej zamieszczam fragment opinii. Jeśli ktoś będzie bardziej zainteresowany to zapraszam na bloga http://osinskipoludzku.blogspot.com/2017/01/niedziela-4-stycznia-lyonel-trouillot.html



Lyonel Trouillot robi trochę czytelnika w konia już na samym początku swej powieści, bo choć można by się tego spodziewać z opisu, nie dostajemy przekazu z krwawo stłumionej demonstracji wolnościowej, ale sprawozdanie z jednego dnia życia Luciena, który wybiera się na ów marsz. Zanim jednak student tam trafi to poznamy jego cały dzień z wszelkimi detalami, refleksjami, rozterkami życiowymi i planami na życie. Dzięki temu zabiegowi autorowi udało się nadać znaczenia historii krwawych rozruchów zdławionych przez reżim Aristide’a w stolicy Haiti - Port-au-Prince. Czasem w różnego rodzaju medialnych przekazach dotyczących tego typu wydarzeń brakuje właśnie całego towarzyszącego im kontekstu, tych osobistych, małych, pojedynczych dramatów, aby odbiorca potrafił się wczuć i okazać empatię. Osobisty...

książek: 157
bnch | 2016-06-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2016

Świetnie, że wydawnictwo Karakter w swojej serii literackiej stawia na egzotykę. Nie ma sensu udawać, że dociera do nas dużo literatury karaibskiej, o haitańskiej nie wspominając, więc gdy już się pojawi, to warto po nią sięgać.

Trouillot pochodzi z Haiti - najbiedniejszego państwa na półkuli zachodniej. Historia jest prosta - student idzie na demonstrację, która świętując dwustulecie niepodległości państwa jest zarazem wymierzona w autorytarnego prezydenta Aristide. Już we wprowadzeniu do książki dowiadujemy się, że protest skończy się tragicznie. Narracja przedstawia nam młodego mężczyznę, który przyjechał z interioru do Port-Au-Prince; dowiadujemy się o jego życiu codziennym, relacji z matką, romansie, pracy. Trouillot wprawnie prowadzi narrację, bywa chaotyczny, tak jak chaotyczne jest życie bohatera i stolicy Haiti.

To bardzo ciekawa książka. Znam pobieżnie historię Haiti, ale literatura pozwala wyjść poza faktografię i choćby trochę zrozumieć miejscowe realia. To wielka...

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd