Centuria. Sto krótkich powieści rzek

Tłumaczenie: Halina Kralowa
Seria: Proza Światowa
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
7,41 (49 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
5
9
9
8
10
7
14
6
6
5
2
4
1
3
1
2
0
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Centuria: cento piccoli romanzi fiume
data wydania
ISBN
9788364822643
liczba stron
210
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
Róża_Bzowa

Książkę tę, napisaną przez nieznanego dotąd w Polsce wybitnego włoskiego prozaika i eseisty, zaludnia tłum dziwnych postaci, panów w średnim wieku, mniej lub bardziej wykształconych, lepiej lub gorzej ubranych, a każda z tych postaci przeżywa swój dziwny epizod, czasami trwający całe lata. Przeżywa sytuacje szokujące i trudne do pojęcia. Bohaterami tych powieści, małych, z których każda...

Książkę tę, napisaną przez nieznanego dotąd w Polsce wybitnego włoskiego prozaika i eseisty, zaludnia tłum dziwnych postaci, panów w średnim wieku, mniej lub bardziej wykształconych, lepiej lub gorzej ubranych, a każda z tych postaci przeżywa swój dziwny epizod, czasami trwający całe lata. Przeżywa sytuacje szokujące i trudne do pojęcia. Bohaterami tych powieści, małych, z których każda zamyka się na dwóch stronach, są samotnicy, żyjący na peryferiach życia. W prosty, klarowny, a przez to wirtuozerski sposób, Manganelli prowadzi nas przez labirynt odosobnienia i nadziei.

 

źródło opisu: http://www.piw.pl

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Zicocu książek: 1678

Spojrzenie w otchłań

Dziś, drodzy Państwo, zajmiemy się tematem kontrowersyjnym i nieco nieprzyjemnym, lecz w kontekście omawianej powieści nieodzownym: kwestią tego mianowicie, czy rozmiar ma znaczenie. O ile tom liczący około dwustu stron raczej dla nikogo zaskoczeniem nie będzie, ani on szczególnie krótki, ani dług, to już fakt, że Giorgio Manganelli, jak sam tytuł wskazuje, upchnął na nich sto tekstów, może wielu zdziwić.

Oczywiście „Centuria. Sto krótkich powieści rzek” nie jest zbiorem historii zupełnie oddzielnych. Więcej nawet: w gruncie rzeczy to jedna opowieść, która powtarza się wciąż i wciąż, bez przerwy; w jakimś stopniu formą przypomina wydaną niedawno „Zagrodę zębów” Szostaka, może budzić skojarzenia z jego wcześniejszą „Fugą” czy „Śladami” Małeckiego. Oddajemy jednak cesarzowi, co cesarskie: u Manganelliego struktura ta jest wycyzelowana, dopieszczona, zachwyca sama w sobie – jej niecodzienna symetria czule połechce wszystkich perfekcjonistów (każdy rozdział rozgrywa się na przestrzeni dwóch stron), a powtarzanie pewnych motów przychodzi włoskiemu prozaikowi tak lekko, że trudno stwierdzić, czy w ogóle było świadomym zabiegiem pisarza, czy pojawiło się w wyniku naturalnej ewolucji tekstu. Opracowany z chirurgiczną precyzją projekt gmachu jest jednak tylko częścią eleganckiej formy; jego dopełnienie stanowi piękna fasada. Proza Magnanelliego jest stonowana i spokojna, ale, jak to się mówi, są momenty – kiedy autor zbliża się do swoich ulubionych tematów, o nich za moment,...

Dziś, drodzy Państwo, zajmiemy się tematem kontrowersyjnym i nieco nieprzyjemnym, lecz w kontekście omawianej powieści nieodzownym: kwestią tego mianowicie, czy rozmiar ma znaczenie. O ile tom liczący około dwustu stron raczej dla nikogo zaskoczeniem nie będzie, ani on szczególnie krótki, ani dług, to już fakt, że Giorgio Manganelli, jak sam tytuł wskazuje, upchnął na nich sto tekstów, może wielu zdziwić.

Oczywiście „Centuria. Sto krótkich powieści rzek” nie jest zbiorem historii zupełnie oddzielnych. Więcej nawet: w gruncie rzeczy to jedna opowieść, która powtarza się wciąż i wciąż, bez przerwy; w jakimś stopniu formą przypomina wydaną niedawno „Zagrodę zębów” Szostaka, może budzić skojarzenia z jego wcześniejszą „Fugą” czy „Śladami” Małeckiego. Oddajemy jednak cesarzowi, co cesarskie: u Manganelliego struktura ta jest wycyzelowana, dopieszczona, zachwyca sama w sobie – jej niecodzienna symetria czule połechce wszystkich perfekcjonistów (każdy rozdział rozgrywa się na przestrzeni dwóch stron), a powtarzanie pewnych motów przychodzi włoskiemu prozaikowi tak lekko, że trudno stwierdzić, czy w ogóle było świadomym zabiegiem pisarza, czy pojawiło się w wyniku naturalnej ewolucji tekstu. Opracowany z chirurgiczną precyzją projekt gmachu jest jednak tylko częścią eleganckiej formy; jego dopełnienie stanowi piękna fasada. Proza Magnanelliego jest stonowana i spokojna, ale, jak to się mówi, są momenty – kiedy autor zbliża się do swoich ulubionych tematów, o nich za moment, atrament nagle zaczyna mienić się najróżniejszymi barwami. „Centuria” to lektura, która mogłaby służyć za podręcznik dla początkujących literatów: dzięki walorom swej formy mogłaby wessać czytelnika zupełnie niezainteresowanego jej treścią.

Przyznam się jednak szczerze, iż ciężko mi sobie takiego odbiorcę wyobrazić (przy założeniu, że po tę lekturę sięga świadomie), bo Magnanelli wybrał tematykę bardzo uniwersalną. Jego bohater, bo ciężko mówić o nich w liczbie mnogiej, choć teoretycznie każda powieść rzeka ma swojego, to pan w średnim wieku, czasami wykształcony nieco lepiej, czasami nieco gorzej, wychowany bardziej lub mniej starannie – ale zawsze samotny. Nie jest to jednak samotność człowieka pozbawionego miłości czy przyjaciół, lecz podstawowa, straszna i brutalna – postaci z „Centurii” stają samodzielnie wobec nicości. Często rozpaczliwie czekają na coś (telefon, spotkanie, uczucie), upatrując w tym szansy na odkrycie filozoficznego sensu. Niestety, powracającym motywem ich żyć jest gorzkie rozczarowanie: nieważne czy ten przeklęty telefon wreszcie zadzwoni, czy też będzie milczał na wieki, konsekwencje są takie same – czy też, żeby być bardziej precyzyjnym, nie ma ich. Pełne nadziei oczekiwania zderzone z rzeczywistością pękają jak bańki mydlane, nic się nie zmienia, a samotność pozostaje drażniącym cierniem w samym środku egzystencji. Warto dodać, że Manganelli nawet na chwilę nie wpada w ckliwość, liryzm, czy rozrzewnienie; jego proza jest pełna dyscypliny, raczej szorstka. Nie nazywa wprost metafizycznej tragedii, nie rozczula się nad nią, lecz uwypukla ją przy użyciu ascetycznej formy: w „Stu krótkich powieściach rzekach” nie ma nic (dosłownie!) poza opisami czyhającej za rogiem nicości.

Wróćmy, drodzy Państwo, do rozmiaru. Okazuje się, i mamy na to fizyczny dowód w postaci tego niewielkiego tomu, że wcale nie jest on najważniejszy. Bo kiedy odrzeć literaturę – wszak o niej cały czas mowa – z całego narzutu, z przygód i opisów przyrody, z wątków obyczajowych i historycznych, to wielkie dzieło można zamknąć w niewielkiej objętości. Tak jak zrobił to Giorgio Manganelli. „Centuria” to rzecz fenomenalna.

Bartek Szczyżański

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (216)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 307
Voudini | 2017-05-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Dość już było w literaturze egzystencjalnych rozterek. Oczywiście, zawsze to lepiej, gdy są one podane tak jak tu – bez jęków, schludnie i z pewną dozą humoru. Ale cóż po nim, gdy spod spodu wyziera rozpacz?
Manganelli uważa, że czasu między nicością a nicością nie da się wypełnić treścią. Jest tu więc dużo metafizycznego niepokoju przy jednoczesnym braku metafizycznych złudzeń. Dominują wyobcowanie i bezimienność, a szczęście i spełnienie występują jako czcze wymysły, mrzonki. Filozof kazał poznać samego siebie; stąd introspekcja okazuje się dla bohaterów (a właściwie bohatera) „Centurii” jedyną metodą poznawczą, gdyż nie zdążą wypełnić zalecenia sympatycznego brodacza, nim nadejdzie koniec. Dlatego świat pozostanie dla nich fenomenem niepojętym. Uporczywie szukają więc ratunku przed nicością w rutynie, w rytuałach, które dla nich samych są niezrozumiałe. Manganelli demaskuje w ten sposób te absurdy życia społecznego, do których przywykliśmy już na tyle, że nazywamy je porządkiem....

książek: 530
skiatos | 2017-03-05
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 05 marca 2017

Niewielka książka, wielka literatura!

książek: 533
Laszlo | 2017-09-29
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 29 września 2017

Arcydzieło literatury, które do literatury nawet nie aspiruje. Krótkie formy, niemalże referaty naukowe, pozbawione liryzmu tchną beznadzieją, pustką i dojmującą samotnością ale celność i dosadność prozy Manganalliego jest nadwyraz precyzyjna i wciągająca. Że też można zawrzeć tak wiele w dwustronnicowych opowiadaniach.

książek: 500
Katemeika | 2018-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada 2018

Bohater, bohaterowie tego zbioru to osoby [z reguły panowie] idący w poprzek. Czytałem 100 dni. Zmęczyła mnie ta książka. Wirtuozeria Manganellego jakoś nie bardzo mnie zafascynowała i porwała.
Najciekawszy dla mnie z całego tomu [tomiku?] okazał się tekst tłumaczki Haliny Kralowej „Ten pan ogarnięty obsesją nicości”. To smutne. Nie podołałem wyzwaniu.

książek: 950
Zagór | 2019-05-05
Na półkach: 2019, Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: maj 2019
książek: 2179
Yasui | 2019-04-13
książek: 496
Dasza | 2019-04-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 kwietnia 2019
książek: 275
dziewczynablond | 2019-04-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 stycznia 2018
książek: 366
zawszemamjakiesale | 2018-11-08
Na półkach: Przeczytane
książek: 480
Olka | 2018-09-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 19 września 2018
zobacz kolejne z 206 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd