Ludzie bezdomni

Seria: Złota Seria
Wydawnictwo: Zielona Sowa
5,5 (10217 ocen i 301 opinii) Zobacz oceny
10
147
9
342
8
621
7
2 072
6
2 194
5
2 298
4
817
3
1 146
2
217
1
363
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788376230726
liczba stron
246
kategoria
klasyka
język
polski

Ludzie bezdomni to powieść-panorama ukazująca społeczeństwo polskie końca XIX w. Dzięki postaci lekarza Tomasza Judyma obserwujemy środowisko lekarskie, elity towarzyskie, a przede wszystkim ludzi zamieszkujących dzielnice biedoty w różnych częściach kraju. Kluczową kwestią jest w utworze pojęcie bezdomności rozumiane zarówno w sensie materialnym, jako brak dachu nad głową i nędza, jak i w...

Ludzie bezdomni to powieść-panorama ukazująca społeczeństwo polskie końca XIX w. Dzięki postaci lekarza Tomasza Judyma obserwujemy środowisko lekarskie, elity towarzyskie, a przede wszystkim ludzi zamieszkujących dzielnice biedoty w różnych częściach kraju. Kluczową kwestią jest w utworze pojęcie bezdomności rozumiane zarówno w sensie materialnym, jako brak dachu nad głową i nędza, jak i w wymiarze psychologicznym, jako wykorzenienie, samotność, wyobcowanie, wynikające z niezgody na świat, w którym nie można być szczęśliwym. Okładka: skóra, Rok wydania: 2009,

 

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (23984)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 6196

Jeśli pamiętacie tę powieść tylko oczami uczniów, zanudzonych tragicznym wyborem Tomasza Judyma i jego niezrozumiałym poświęceniem - tak naprawdę jej nie znacie:).

Czasami, kiedy czytam powieści Stefana Żeromskiego, mam wrażenie, że czytam czystą poezję, ubraną w szaty prozy. Lub piękną prozę, która jawi się czasami jak poezja.

Jest rozdział tej powieści pt. "O zmierzchu", który mogę czytać po wielokroć i który nigdy mnie nie znudzi. Zawsze, kiedy czytam ten rozdział, przypominam sobie, co poświęcił Judym.

Judymów nie powinno się oceniać. Tak jak nie powinno się oceniać Antygon, Don Kichotów, Konradów i Wallenrodów. Wiem, że to trudne, bo nieraz zdarzało się, że sama nie mogłam powstrzymać mojego zdania na ich temat. Ale nie każdy słyszy tajemniczy głos wewnętrzny, a raczej każdy słyszy go inaczej.

książek: 992
ravenstag | 2011-02-20
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Słowa nie są w stanie oddać jak bardzo nie znoszę tych stronic...
Proste: praca u postaw = total bullsh*t, a "Żeromskiego liryzmu" nie trawię. Za każdym razem, gdy ktoś zachwyca się przy mnie tą lekturą gdzieś w moim świecie rozdziera się kolejna sosna! *chlip*

książek: 855
ChicaDeAyer | 2013-10-11
Przeczytana: 2009 rok

Moja relacja z Żeromskim jest naprawdę osobliwa - to chyba jeden z tych nielicznych twórców, który potrafi mnie mocno zmęczyć nad lekturą, by później rozpalić ciekawość. Naprawdę kuriozalne.

I w tym przypadku targały mną sprzeczne emocje. Bo pamiętnik Joasi był naprawdę ciężki do strawienia. Nie przypadła mi ta postać do gustu ani trochę, bo nie lubię tak konstruowanych bohaterek kobiecych. Z kolei spore fragmenty powieści czytało mi się naprawdę rewelacyjnie. Konia z rzędem temu, co wytłumaczy mi ten fenomen. Może wynika to z faktu, że problemy poruszone przez twórcę są mi bliskie. Rozterki tytułowego bohatera i jego dylemat moralny nie pozwoliły mi przejść obok tej powieści bezrefleksyjnie. Podobała mi się też pod względem kompozycyjnym - realistyczne opisy przemawiały do mej wyobraźni, a autor choć odwoływał się do symboliki, świetnie wyważył całość - nie miało się wrażenia przytłoczenia i szafowania alegoriami.

Chyba dalej będę głowić się nad tym fenomenem.

książek: 631
Ludi | 2011-05-08
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 08 maja 2011

Największy lekturowy koszmar, jaki przeżyłem. Początkowo Judym idzie, potem dla odmiany jeszcze idzie, cierpi i wrzuca kogoś do stawu.
Temat szlachetny, wykonanie takie, że aż szkoda słów - może tak, może jestem lekturowym heretykiem, doszukującym się w klasycznym pięknie (którego skądinąd niewiele w tej pozycji, albo to ja go grubiańsko nie dostrzegam) czegoś, co da się czytać, ale niestety "Ludzie bezdomni" wymęczyli mnie tragicznie... i przygnębili na dodatek. Nie pamiętam już niemal nic z tego cudownego przesłania, a jeśli bardzo chcieli nam wpoić ideę dobrego, szlachetnego lekarza, mogli dać do obejrzenia "Znachora" - piękny film.

książek: 4896
Książkowo_czyta | 2011-11-09
Przeczytana: 2001 rok

Książka uderzająca szczególnie dziś, w czasach niezwykle powszechnego samolubstwa i materializmu. Postać doktora Judyma pokazuje, że można inaczej. Autor uświadamia do jak dalece posuniętej bezinteresowności oraz wyrzeczenia się samego siebie zdolny jest człowiek.

książek: 6194
kajsa | 2017-11-20
Przeczytana: 14 listopada 2017

Tomasz Judym,niczym kapryśna kobieta,zmiennym jest.
Chciałabym uwierzyć w szlachetność jego intencji,ale...

książek: 26284

W powieściach Żeromskiego można zauważyć pewną zależność. O ile występuje w nich całkiem sporo fragmentów interesujących oraz takich, które łatwo i szybko się czyta, to znaczącą część jego dzieł wypełniają albo niemiłosiernie rozwlekłe opisy przyrody (tak, tak, wiem, że impresjonistyczne opisy to wyznacznik epoki, w której autor tworzył, no ale…), albo wydarzenia oderwane od głównej ścieżki fabuły. Według mnie jest to cecha strasznie irytująca, bo gdy już zdążę pomyśleć: „Hmm, właściwie to ten Żeromski nie jest wcale taki zły”, nagle natrafiam na dziesięć stron, przez które ledwo udaje mi się przebrnąć. Tak też było z „Ludźmi bezdomnymi”.
Powieść ta opowiada głównie o losach Tomasza Judyma, lekarza pochodzącego z niższej warstwy społeczeństwa i przez to obarczonym kompleksem wprawiającym go w przeświadczenie, że jest gorszy od innych. Ma jednak silne poczucie misji i stara się iść w zaparte, udowadniając swoje tezy i próbując zmieniać świat ludzi biednych. Na jego drodze pojawia...

książek: 222
Dominik | 2018-09-20
Przeczytana: 20 września 2018

Książka S. Żeromskiego "Ludzie bezdomni" ukazała się w roku 1899. Perspektywa czasowa jest istotnym czynnikiem przy podjęciu próby oceny dzieła. I cóż widzimy w jej głębi? Wszystkie linie na tym obrazie zbiegają się w punkcie ujęcia świata w możliwe do przetrawienia opisy. A po co człowiek opisuje świat? By go zrozumieć. Może go nienawidzić, może się z nim nie zgadzać, ale nigdy nie zaniecha opisywania zjawisk.

Trudnym czasom industrializacji, w których istota ludzka sprowadzona jest do roli trybiku, Żeromski przeciwstawia pracę u podstaw w osobie doktora Judyma. Taka konstrukcja powieści jest dla mnie próbą wskazania jednej z możliwych dróg poprawy bytu jednostki i/lub całej społeczności, jest - mimo wszystko - cichym szeptem nadziei w sytuacji na pozór beznadziejnej, w której wszystko wydaje się stracone. Żeromski daje wyraz biedzie, w szczególności tej intelektualnej, podziałom i relacjom społecznym, w jakie zostaje zaangażowany główny bohater.

książek: 3507
Danway | 2011-12-15
Przeczytana: 2000 rok

Kolejna niesamowita powieść w dorobku Stefana Żeromskiego, przez wielu nazwana "książką-czynu"...

Tym razem motywem przewodnim jest praca lekarza dla ludzi biednych, którym brakuje podstawowej opieki medycznej... Główny bohater Tomasz Judym podejmuję się misji prawie niemożliwej by leczyć wszystkich, a nie tylko bogatych. Z początku wszystko idzie źle, ale nie poddaje się i ciągle podąża do upragnionego celu... Czytając powieść wierzymy, że mu się uda i w pewnym momencie zaczynamy mu kibicować...

Utwór nie należy do łatwych w czytaniu, jednak można z niego się wiele nauczyć... Postawa Judyma pokazuje nam, że podążając drogą własnych marzeń i celów, nic nie jest nas w stanie zatrzymać...

książek: 1321
EwaWu | 2016-11-17
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 17 listopada 2016

Tylko człowiek bezdomny duchowo nie wzgardzi "Ludźmi bezdomnymi" i doktorem Judymem. Tak mi się zdaje. Zbyt często słyszę okrzyki: "Czy ten Judym oszalał?!", "Co za sztuczny problem sobie wymyślił!", "On chyba lubił być nieszczęśliwy..." - zbyt często, by mogło zdawać mi się inaczej.

Sztuczny, nie sztuczny - problem jest. Problem spotyka się z niezrozumieniem - tak bohaterów powieści, jak i (często) jej (zwłaszcza młodych) czytelników. Tomasz Judym jest zaznaje więc metaforycznej bezdomności; nie może znaleźć miejsca, w którym on byłby akceptowany, a jego idee - bezpieczne. Ciągle gna go naprzód, do realizacji celu, który stał się jego powołaniem, czy wręcz obsesją.

Bezdomność jest i dosłowna, a jakże. Gdyby nie ona, doktorowi może nie zależałoby aż tak bardzo na poprawie warunków życia chłopów i proletariatu, z którego sam pochodzi. Jemu udało się wspiąć wyżej, został lekarzem, może leczyć i uświadamiać. Inni nie mieli (?) tej szansy na poprawę warunków życia - czy w związku z...

zobacz kolejne z 23974 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd