Wir

Tłumaczenie: Katarzyna Tunkiel
Cykl: Rino Carlsen (tom 1)
Wydawnictwo: Świat Książki
6,79 (236 ocen i 44 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
18
8
44
7
65
6
66
5
24
4
5
3
6
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Malstrømmen
data wydania
ISBN
9788379439423
liczba stron
320
język
polski
dodała
Ag2S

Wciągający, mroczny norweski thriller. Atmosferę tajemnicy potęgują przewijające się opisy surowej, północnej przyrody, która najbardziej urzeka w powieści. Landegode, gmina Bodo. Przerażający krzyk przyciąga uwagę dwóch chłopców bawiących się na brzegu morza. W szczelinie między skałami znajdują mężczyznę z rękami w lodowatej wodzie, przykutymi do kamienia. Bergland, 50 kilometrów na...

Wciągający, mroczny norweski thriller. Atmosferę tajemnicy potęgują przewijające się opisy surowej, północnej przyrody, która najbardziej urzeka w powieści.

Landegode, gmina Bodo.

Przerażający krzyk przyciąga uwagę dwóch chłopców bawiących się na brzegu morza. W szczelinie między skałami znajdują mężczyznę z rękami w lodowatej wodzie, przykutymi do kamienia.


Bergland, 50 kilometrów na północ od Bodo.

Starsze małżeństwo dostrzega w pobliżu brzegu porcelanową lalkę pływającą na tratwie z łyka i powiadamia miejscową policję. Do zbadania sprawy zostaje przydzielony śledczy Niklas Hultin, pracujący na miejscowym posterunku w zastępstwie chorego policjanta. W trakcie zbierania informacji na jaw wychodzi mroczna historia sprzed lat. Groza narasta, kiedy po kilku dniach to samo małżeństwo znajduje na plaży nieprzytomną, ranną kobietę, ucharakteryzowaną na znalezioną wcześniej lalkę.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
nan1989 książek: 500

Pod jednym dachem z psychopatą

Zacznę od tego, że czytając „Wir”, bezustannie przychodziła mi na myśl „Saga o Fjällbace” Camilli Läckberg. Podobieństwo szczególnie rzucało się w oczy w miejscu rozgrywania się akcji (w obu przypadkach jest to mała miejscowość rybacka), a także w licznych odniesieniach do odległej przeszłości. Będąc całkiem szczerą, to jestem już trochę zmęczona ciągłym doszukiwaniem się reperkusji przeszłych wydarzeń w teraźniejszości. Jest rzeczą oczywistą, że każde zdarzenie ma jakiś wpływ na to, co się stanie w przyszłości, jednak ciągłe powielanie tego samego schematu uważam za mało oryginalne. Świadczy to bowiem o tym, że pisarz się nie rozwija, ale tylko korzysta ze sprawdzonych rozwiązań. Trochę zalatuje komercją, nieprawdaż? Zwłaszcza że w tym przypadku można by było temu wątkowi poświęcić zdecydowanie mniej uwagi, gdyż wnosi do fabuły mało konkretów. Autor śmiało mógłby rozwinąć inne, jedynie zarysowane wątki, które dodałyby tej pozycji specyficznego smaczku.

W jednej ze swoich pierwszych powieści Frode Granhus porusza tak poważne tematy jak przemoc domowa czy psychopatia. Pokazuje, że jedno niekoniecznie jest związane z drugim, jednak w obu przypadkach obojętność otoczenia ma silny wpływ na losy dotkniętych tymi problemami osób. A odwracanie wzroku i wyparcie przyczyniają się do wielu tragicznych w skutkach wydarzeń.

Niezwykła surowość i prostota otoczenia sprawiają, że aż ciarki przechodzą po plecach. Człowiek czuje się mały wobec otaczającej go przyrody. Takie odczucie...

Zacznę od tego, że czytając „Wir”, bezustannie przychodziła mi na myśl „Saga o Fjällbace” Camilli Läckberg. Podobieństwo szczególnie rzucało się w oczy w miejscu rozgrywania się akcji (w obu przypadkach jest to mała miejscowość rybacka), a także w licznych odniesieniach do odległej przeszłości. Będąc całkiem szczerą, to jestem już trochę zmęczona ciągłym doszukiwaniem się reperkusji przeszłych wydarzeń w teraźniejszości. Jest rzeczą oczywistą, że każde zdarzenie ma jakiś wpływ na to, co się stanie w przyszłości, jednak ciągłe powielanie tego samego schematu uważam za mało oryginalne. Świadczy to bowiem o tym, że pisarz się nie rozwija, ale tylko korzysta ze sprawdzonych rozwiązań. Trochę zalatuje komercją, nieprawdaż? Zwłaszcza że w tym przypadku można by było temu wątkowi poświęcić zdecydowanie mniej uwagi, gdyż wnosi do fabuły mało konkretów. Autor śmiało mógłby rozwinąć inne, jedynie zarysowane wątki, które dodałyby tej pozycji specyficznego smaczku.

W jednej ze swoich pierwszych powieści Frode Granhus porusza tak poważne tematy jak przemoc domowa czy psychopatia. Pokazuje, że jedno niekoniecznie jest związane z drugim, jednak w obu przypadkach obojętność otoczenia ma silny wpływ na losy dotkniętych tymi problemami osób. A odwracanie wzroku i wyparcie przyczyniają się do wielu tragicznych w skutkach wydarzeń.

Niezwykła surowość i prostota otoczenia sprawiają, że aż ciarki przechodzą po plecach. Człowiek czuje się mały wobec otaczającej go przyrody. Takie odczucie towarzyszyło mi zwłaszcza na początku powieści, gdyż potem autor skupia się raczej na samym prowadzeniu śledztwa niż na kreowaniu klimatu. Co uważam za błąd, ponieważ samo kończenie rozdziału w odpowiednim momencie nie gwarantuje utrzymania czytelnika w napięciu.

Zdecydowanie jest w tej książce coś dezorientującego. W wielu momentach ulatywał mi kontekst i miałam wręcz wrażenie, że akcja rozwija się bez mojego udziału. Ponieważ równocześnie są prowadzone dwa oddzielne śledztwa, przez długi czas ciężko stwierdzić czy obie sprawy są w jakikolwiek sposób ze sobą powiązane. Dwa dochodzenia oznaczają dwóch różnych śledczych. Z tego powodu bohater, który ma być postacią przewodnią całego cyklu, gra drugie skrzypce. To było moim zdaniem kolejnym błędnym posunięciem, ponieważ Rino Carlsen jest zdecydowanie najbardziej barwną postacią spośród wszystkich bohaterów tej powieści. A jest ich tam naprawdę wiele. Mnogość obco brzmiących imion i nazwisk z początku przyprawiała mnie o zawrót głowy i zmuszała do ciągłego cofania się do poprzednich fragmentów.

„Wir” cechują ciekawie przedstawione relacje między bohaterami (zwłaszcza Rino Carlsena i jego dwunastoletniego syna) oraz dobrze skonstruowane dialogi sytuacyjne. Brakuje tu patosu, wszystkie rozmowy są prowadzone naturalnie i bez zbędnych frazesów. Również zachowanie postaci jest bardzo adekwatne do sytuacji w jakiej w danej chwili się znajdują. Niestety wyjątek stanowi postępowanie Niklasa Hultina w punkcie kulminacyjnym, gdzie nieuzbrojony i bez obstawy próbuje schwytać mordercę. Chwyt z taniego filmu sensacyjnego psujący dobre wrażenie jakie wywarły na mnie wcześniejsze rozdziały. Również samo zakończenie pozostawia wiele do życzenia - jest bardzo szczątkowe i napisane jakby bez pomysłu.

Co mógł mieć na myśli autor, nadając swojej pierwszej powieści taki tytuł? Z pewnością słowo „wir” ma tu znaczenie symboliczne, ale co w takim razie może oznaczać? Czy chodzi o przestępcę, który wciąga w swoje intrygi coraz to nowe osoby? Czy może o nienawiść i sadyzm, którymi można zarazić następne pokolenie? Czy może o coś jeszcze innego?

Przekonajcie się sami, sięgając po „Wir” Frode Granhusa.

Natalia Neisser

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (44)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 476
Alicya Oss | 2019-09-15
Na półkach: Przeczytane

Pospolite, skandynawskie zbrodnie

To nie był dobry czas na tę powieść. Zdecydowanie lepiej bym zrobiła, gdym zabrała się za nią w chmurny, listopadowy dzień. Letnie słońce niestety nie przysłużyło się lekturze. A Frode Granhus, w pierwszym tomie swojego cyklu, nie ma jeszcze tak wprawnego pióra, by dać radę wyrwać czytelnika z rzeczywistości i wrzucić go do wykreowanego przez siebie świata na tyle głęboko, by ten czuł przeszywający chłód, mimo panującego wokół upału. Oczywiście autor bardzo starał się by w „Wirze” Duch Północy nie odpuszczał. Od pierwszych stron otacza nas nieprzyjemne zimno i mało przyjazna, surowa aura. Rzec, że czasami pada, to tak jakby nie powiedzieć nic: zmęczona ziemia nie chce już nawet przyjmować nadmiaru wody. Trudno się dziwić, że w takich warunkach ofiary zbrodni sprzed lat zaczynają upominać się o sprawiedliwość. Zwłaszcza, że dwójka policjantów, prowadzących pozornie nie związane ze sobą sprawy, wpada na tropy, które łączą teraźniejsze przestępstwa...

książek: 457
Megi_86 | 2019-07-22
Na półkach: Przeczytane, Rok 2019

Muszę przyznać, że książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Nabyłam ją całkiem przypadkowo na jednej z wyprzedaży w pewnym markecie, gdyż zaciekawił mnie jej opis i absolutnie nie żałuję.
Oczywiście nie jest to żadne wybitne dzieło,a powiązanie dwóch oddzielnych śledztw jest trochę naciągane, ale mimo wszystko książkę czyta się szybko i przyjemnie.

książek: 819
GochaZet | 2019-06-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: czerwiec 2019

Książka jednego dnia, ciekawa i mroczna historia, wartka akcja i skandynawskie klimaty, które bardzo w kryminałach lubię. Czego więcej trzeba ... uważny czytelnik wyłapie jednak trochę "niedoróbek", które moim zdaniem, przydarzyły się w związku z lekkim przekombinowaniem. Próba połączenia dwóch śledztw i życia prywatnego dwóch śledczych nie do końca wypaliła. Narzekać jednak nie zamierzam, bo mimo wszystko czyta się rewelacyjnie.

książek: 1760
Sandra Jasona | 2019-04-04
Przeczytana: 04 kwietnia 2019

Chłopcy znajdują mężczyznę przykutego do kamienia w lodowatej wodzie, starsze małżeństwo znajduje lalkę, a nieco później zwłoki kobiety łudząco podobną do lalki. Rino Carlsen rozpoczyna śledztwo. W trakcie zbierania informacji wychodzą na jaw wydarzenia sprzed lat.
Podsumowanie w Trumniarzu - opinia

książek: 92
Malwi | 2019-01-27
Przeczytana: 27 stycznia 2019

Wir jest debiutancką powieścią tego autora. Niestety to widać. Pisarz rzucił się na,,głęboką wodę'' pokazując jednocześnie dwie historie kryminalne. Nieskładnie łączy wątki, często naciągając sytuacje tak aby scalić cały ten bałagan w jedną logiczną całość.
Pomysł ciekawy, książka napisana lekkim, dobrze czytającym się językiem.
Opisy przyrody są w umiarkowanej ilości tak aby dodawały smaku, a nie nudziły, odciągając czytelnika od głównego wątku.
Samo zakończenie, niestety, przydługie i mało wiarygodne. Gdyby pisarz zatrzymał swoje pióro o kilka stron wcześniej, wyszło by na plus. Czasem mniej znaczy więcej.
Ogólnie dobre czytadło, ale nic więcej. Szkoda

książek: 160
Filopator160 | 2018-08-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 2018 rok

Bajkowy trochę thriller do przyjemnego poczytania (posłuchania) (jeśli ktoś lubi mroczności) ;)

książek: 534
comique | 2018-07-16
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2018
Przeczytana: 12 lipca 2018

"Proszę tylko pamiętać, że to, co wydaje się mało ważne, często może przyczynić się do rozwiązania sprawy."

W Landegode dwóch chłopców znajduje mężczyznę z rękami przykutymi do kamienia w lodowatej wodzie.
Zaledwie 50 kilometrów dalej na policję zgłasza się małżeństwo, które na tratwie odnajduje porcelanową lalkę. Z czasem takich lalek pojawia się więcej.
Na jaw wychodzą mroczne historie sprzed lat...
Dwa dochodzenia, dwóch różnych śledczych, ale, czy jedna sprawa?

Kiedyś szalałam za skandynawskimi thrillerami, czytałam je namiętnie i prawie każdy mi się podobał. A co z "Wirem"? Tutaj mam mieszane uczucia...
Poprzez prowadzenie dwóch oddzielnych dochodzeń zaczęłam się gubić. Mnogość wątków i bohaterów sprawiła, że momentami nie wiedziałam co się dzieje :D. Ale ogólnie to ciekawy zabieg, tylko byłoby lepiej, gdyby autor nie rozpisywał aż tyle wątków pobocznych.
Podobały mi się opisy surowej i zimnej przyrody otaczającej wybrzeże, sprawiają one, że czuć klimat Norwegii.
Książka...

książek: 938
lila | 2018-05-16
Na półkach: Przeczytane, 2018
Przeczytana: 16 maja 2018

Dotarłam do 100 strony i zaginęłam w akcji...... Albo nie ten czas, albo książka nie dla mnie, albo uwagę odciąga leżąca na półce Kate Morton :-)
Odpuszczam

książek: 676
Mika220 | 2018-03-05
Na półkach: Przeczytane

To pierwsza książka tego autora jaką przeczytałam. To co mi przeszkadzało na początku to za dużo wątków i bohaterów, ciężej się przez to czytało. No i książka nie zainteresowała mnie za bardzo od początku. Były zbrodnie, bohaterowie przeżywający swoje problemy, ale nie było to jak dla mnie zbyt ciekawie napisane. Potem jednak jest lepiej, poznajemy przeszłość paru bohaterów, problemy rodzinne i jest ciekawiej. Są momenty, gdzie czuje się już emocje, gdzie jest się ciekawym dlaczego ktoś to robi i można też się wzruszyć. Od tego momenty książka była ciekawsza, czytałam z zainteresowaniem, a wątków było już mniej, były interesujące. Różne tropy, parę zaskakujących zwrotów akcji. Rozwiązanie zagadki nie było złe, ale średnio mi się podobało, myślałam, że będzie bardziej skomplikowane i jeszcze bardziej interesujące, że wątki ciekawie się połączą, ale samo zakończenie trzymało w napięciu. Nie jest to może najlepszy skandynawski kryminał, ale jest nieźle. Moja ocena 6/10.

książek: 4515
Anna Sochacka | 2018-01-31
Przeczytana: 30 stycznia 2018

To naprawdę było dobre!
Pełnokrwisty kryminał. Świetna i zagmatwana sprawa do rozwiązania

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd