Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Nocny pociąg do Lizbony

Tłumaczenie: Magdalena Jatowska
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
6,96 (156 ocen i 24 opinie) Zobacz oceny
10
8
9
21
8
38
7
37
6
22
5
18
4
1
3
7
2
2
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Nachtzug nach Lissabon: Roman
data wydania
ISBN
9788373922686
liczba stron
384
język
polski

Deszczowy poranek w Bernie. Raimund Gregorius jak co dzień idzie do szkoły, w której od wielu lat uczy języków klasycznych. Na moście Kirchenfeld widzi piękną nieznajomą, szykującą się do samobójczego skoku… Wkrótce potem berneńskiemu nauczycielowi wpada w ręce książka portugalskiego autora, Amadeu de Prado. Pod wpływem tych dwóch okoliczności Gregorius, samotny intelektualista, w jednej...

Deszczowy poranek w Bernie. Raimund Gregorius jak co dzień idzie do szkoły, w której od wielu lat uczy języków klasycznych. Na moście Kirchenfeld widzi piękną nieznajomą, szykującą się do samobójczego skoku…

Wkrótce potem berneńskiemu nauczycielowi wpada w ręce książka portugalskiego autora, Amadeu de Prado. Pod wpływem tych dwóch okoliczności Gregorius, samotny intelektualista, w jednej chwili porzuci dotychczasowe uporządkowane życie: nieoczekiwanie, w połowie lekcji, wstaje i wychodzi ze szkoły. Nocnym pociągiem podąży do Lizbony, nie wiedząc, jakie tajemnice wyjawi mu to cudowne miasto. Jego przewodnikiem jest książka Portugalczyka, z którą nie rozstaje się ani na chwilę. Poruszony do głębi zawartymi w niej refleksjami o miłości, przyjaźni, odwadze, lojalności, samotności i śmierci, Gregorius pragnie dowiedzieć się jak najwięcej o Amadeu de Prado. Podjęte przez niego poszukiwania zaprowadzą go do osób bliskich portugalskiemu pisarzowi. Dzięki ich wspomnieniom stopniowo ukazują się coraz inne fakty z życia tego zagadkowego człowieka, który, jak się okazuje, był także genialnym lekarzem i uczestnikiem ruchu oporu przeciw dyktaturze Salazara. Stanie się on dla Gregoriusa "złotnikiem słów", mistrzem odkrywania nieznanych dotąd aspektów życia. Czy jednak na pewno można wkroczyć w życie kogoś innego i naprawdę je zrozumieć? Wyrwać się z dotychczasowej egzystencji i jedną decyzją radykalnie zmienić swój los – czy warto to robić?

 

źródło opisu: http://www.noir.pl/

źródło okładki: http://www.noir.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1395
Pani_Wu | 2014-04-09
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 kwietnia 2014

Podróż w głąb własnej duszy.

Na początku życia mamy nieodparte przekonanie, że przed nami są tysiące możliwości. Planujemy zrobić z naszym losem istne cuda. Po latach, w dojrzałym wieku, nadchodzi czas rozliczenia się. Powracają dawne pytania.
Raimund Gregorius, 54 letni nauczyciel języków klasycznych w berneńskim gimnazjum, wydaje się całkowicie spełniony zawodowo. Życie może nie ułożyło się całkiem po jego myśli, jest rozwiedziony, ale nie widać, aby z tego powodu cierpiał. Uwielbia swoją pracę, książki oraz codzienną rutynę. Przez uczniów jest uwielbiany. Czy takiego człowieka może cokolwiek wyrwać z poukładanego życia i nakłonić do czynów szalonych? Może. Książka. Książka o słowach Amadeu de Prado, portugalskiego lekarza.

Kiedy Gregorius postanawia porzucić dotychczasowe życie i udać się do Lizbony, wybiera się w rzeczywistości w podróż w głąb samego siebie, w głąb własnej duszy.
Podobne jak główny bohater, rozważania dotyczące sensu życia prowadzi napotkany przez Gregoriusa w pociągu Silveira, podróżujący często biznesmen, który, jak się okazuje, podróżować nie lubi. To on wypowiada gorzkie słowa na temat możliwości wpływu człowieka na swój los:

„— Problem polega na tym — powiedział Silveira, gdy pociąg stał na dworcu w Valladolid — że nie mamy pełnego oglądu naszego życia. Ani jeśli chodzi o przyszłość, ani o przeszłość. Kiedy coś się układa, znaczy to, że po prostu mieliśmy szczęście.” [1]

Kim jest Amadeu de Prado, autor książki „Złotnik słów”, która zafascynowała Gregoriusa? Dzieli ich wszystko, autor jest z pochodzenia szlachcicem, bohater synem prostej kobiety. Mieszkali w różnych krajach. Użyłam czasu przeszłego, bo Amadeu od 30 lat nie żyje. Ale jest kilka rzeczy, które ich łączą – ogromna wiara w siłę słów oraz z różnych powodów, brak samorealizacji. Gregorius zadowala się swoim losem, nie będąc do końca świadomy tego, że z jego wiedzą, powinien zasiadać na uniwersyteckiej katedrze, a nie na krześle nauczyciela w gimnazjum. Amadeu na życzenie ojca studiował medycynę, chociaż zawsze interesował się literaturą. Łączy ich coś jeszcze, co spowodowało, że książka „Złotnik słów” tak mocno oczarowała Raimunda Gregoriusa – obaj żyją w świecie słów, a nie życiem prawdziwym.

Kiedy Gregorius przybywa do Lizbony wydarza się metaforyczna sytuacja. Oto jego okulary o grubych szkłach ulegają zniszczeniu i nasz bohater musi pójść do okulisty, aby otrzymać nowe. Te nowe okulary są inne, lekkie, mocniejsze. Cała historia z okularami oddaje prawdę o samym Gregoriusie:

„Świat widziany przez nowe szkła był większy, przestrzeń po raz pierwszy naprawdę trójwymiarowa, (…) świat stał się bliższy i bardziej osaczający, wymagał więcej, choć nie było jasne, na czym polegają jego wymagania. A gdy te nieokreślone wymagania zaczynały mu ciążyć, Gregorius chował się za starymi szkłami, które wszystko utrzymywały na dystans i pozwalały mu podawać w wątpliwość, czy poza słowami i tekstami istnieje w ogóle jakiś świat zewnętrzny.” [2]

Osoba Amadeu de Prado zafascynowała Gregoriusa tak mocno, że wynajął pokój w hotelu w Lizbonie i podążył śladami autora. Poznawał jego losy oraz rozterki, składał puzzle informacji uzyskanych od krewnych i znajomych oraz wyczytanych w książce. W miotanej rewolucją Portugalii Amadeu został postawiony w sytuacji najtrudniejszego wyboru: pozostać wiernym przysiędze Hipokratesa i uratować życie złego człowieka, czy pozwolić mu umrzeć. Decyzja, którą podjął, była zgodna z jego sumieniem. Odebrała mu jednak sympatię otoczenia. A ta, jak się okazało, była dla Amadeu niezwykle cenna. Na resztę życia skrył się pomiędzy zapisywanymi słowami, uciekając od świata, by raz jeszcze, na chwilę poddać mu się i uratować życie pewnej kobiecie.
Pokrewieństwo dusz autora „Złotnika słów” i bohatera powieści jest wręcz magiczne, dlatego Gregorius stwierdza:

„Chciałbym wiedzieć, jak to było być nim.” [3]
Ale czy można dowiedzieć się, jak to jest być kimś, nie będąc nim?

Jak to możliwe, zapyta ktoś, że taki rzetelny, poukładany i solidny belfer rzuca pracę i nie mówiąc nic nikomu wyjeżdża? Sam wyjaśnia to w ten sposób, w zupełnie przypadkowej rozmowie z Filippe, kierowcą samochodu, którym Gregorius jedzie:

„Gdy czas życia się kurczy, nie obowiązują już żadne reguły. A potem wygląda to tak, jakby ktoś oszalał i nadawał się do czubków. Ale w zasadzie jest odwrotnie – tam powinni się znaleźć ci, którzy nie chcą przyznać, że czas ucieka. Ci, którzy dalej postępują tak, jakby nic się nie działo.” [4]

Kolejnym tragicznym wydarzeniem w życiu Gregoriusa było zapomnienie przez niego, jednego ze słów. Było to greckie słowo, które tylko jeden raz występuje w „Odysei” Homera. Gregorius wpadł w panikę, bo skoro słowa są treścią jego życia, to utrata pamięci oznacza tego życia koniec. Nie wiadomo, czy Gregorius zaczął się już starzeć, czy opanowała go jakaś choroba, ale fakt zapomnienia słowa wprawił go stan paniki. Podobnie wyglądał koniec życia Amadeu, który doznał wylewu.
„Silveira spytał, jakie było właściwie to homeryckie słowo, którego zapomniał. Λίστρου, powiedział Gregorius, skrobak do czyszczenia podłogi sali.”[5]
Na co Silveira przytoczył zdanie z Biblii i skomentował:
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. (…) [J 1,1-4] (…) – A zatem słowo jest światłością ludzi – powiedział. – A rzeczy istnieją naprawdę wtedy, gdy są ubrane w słowa.”[6]
A jak tę kwestię podsumował w swoim „Złotniku słów” Amadeu?
"Życie nie jest tym, co przeżywamy, jest tym, co wyobrażamy sobie, że przeżywamy"[7]

„Nocny pociąg do Lizbony” każe zastanowić się nad swoim życiem, snuć refleksje i filozoficzne rozważania. Nie każdy jest gotowy, by wybrać się w podróż do zakamarków własnej duszy, w towarzystwie Gregoriusa. Warto zapamiętać tę książkę, by móc po nią sięgnąć, gdy przyjdzie odpowiednia chwila.

---------------------
[1] Pascal Mercier, „Nocny pociąg do Lizbony”, przeł. Magdalena Jatowska, wyd. Noir sur Blanc, Warszawa 2008, s. 49.
[2] Tamże, s. 84.
[3] Tamże, s. 192.
[4] Tamże, s. 244.
[5] Tamże, s. 348 .
[6] Tamże, s. 348.
[7] Tamże, s. 384 .

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gorączka

Po wpisaniu w wyszukiwarce nazwiska Mary Mallon pojawia się długa lista wyników. "Tyfusowa Mary", jak określiły ją media, ma nawet własne ha...

zgłoś błąd zgłoś błąd