Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Diabli nadali

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,36 (806 ocen i 196 opinii) Zobacz oceny
10
62
9
66
8
251
7
246
6
118
5
45
4
8
3
6
2
4
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788380691476
liczba stron
448
język
polski
dodała
Ag2S

Najnowsza książka bestsellerowej autorki Olgi Rudnickiej. Przewrotne charaktery, zagadkowe intrygi i dużo śmiechu! Dagmar Różyk zostaje znaleziony martwy w swoim gabinecie w okolicznościach budzących u jednych śmiech, u drugich wstręt, a jeszcze u innych - godną pożałowania radość. Za życia był obiektem pożądania kobiet, nienawiści mężczyzn, oczkiem w głowie prezesa. Motywów zabójstwa jest...

Najnowsza książka bestsellerowej autorki Olgi Rudnickiej. Przewrotne charaktery, zagadkowe intrygi i dużo śmiechu!

Dagmar Różyk zostaje znaleziony martwy w swoim gabinecie w okolicznościach budzących u jednych śmiech, u drugich wstręt, a jeszcze u innych - godną pożałowania radość. Za życia był obiektem pożądania kobiet, nienawiści mężczyzn, oczkiem w głowie prezesa. Motywów zabójstwa jest bez liku, tak samo jak podejrzanych. Monika, jego sekretarka, jako jedyna zna tajemnice szefa i jest zdecydowana za wszelką cenę sama odkryć prawdę. Pomaga jej młody policjant Mateusz Jankowski, który po szkole oficerskiej wylądował na stanowisku stażysty w wydziale kryminalnym prowadzącym śledztwo w tejże sprawie. Jego zwierzchnicy, starzy wyjadacze, niechętnym okiem patrzą na młodego, ambitnego nowicjusza, robią sobie z niego żarty i dają na każdym kroku do zrozumienia, że szkoła szkołą, a życie życiem i wiele mu jeszcze brakuje, by stał się twardym gliną.
Z powodu prywatnych kontaktów z Moniką, która jest jedną z głównych podejrzanych, Mateusz zostaje odsunięty od sprawy. Nie wierząc w winę dziewczyny, postanawia działać na własną rękę, ryzykując przyszłą karierę. Poszlaki prowadzą do mieszkania Magdy W., znienawidzonej przez wszystkich zastępczyni Różyka, zwanej przez personel Zdzirą. Zdaniem Moniki to właśnie ona może być zabójczynią, ale najpierw muszą się dowiedzieć, gdzie jest pani wicedyrektor. Ostatnio widziano ją w wieczór poprzedzający śmierć Różyka, gdy odgrażając się i klnąc na czym świat stoi, wybiegła z jego biura.

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 690
Robert Frączek | 2015-12-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 27 listopada 2015

Już dawno nie miałem okazji tak się wyluzować w trakcie lektury. Może Stephanie Plum, może Zamboch, ale np. Polakowa raczej rozczarowała, a Marta Kisiel z zupełnie innej bajki. No, dawniej mieliśmy mistrzowską Chmielewską, ale jej późniejsze tytuły omijam szerokim łukiem. Olga Rudnicka wydaje się podążać śladami tej królowej komedii kryminalnej, czy też "kryminału humorystycznego". Chociaż to może złe określenie. Bo przecież zbrodnia jest tu jak najbardziej na poważnie, a jedynie wszystko co wokół niej, jest dość szalone i zabawne. Chyba muszę sprawdzić jakieś starsze tytuły Pani Olgi, czy są równie zakręcone. I cieszę się, bo jej najnowsza powieść, która tak mnie pozytywnie nastroiła, zakończona jest tak, że tylko wyglądać kontynuacji.

No jak tu nie polubić tych bohaterów?
Młodej dziewczyny, która przyjechała do stolicy, by trochę wyrwać się spod opieki ojca i czterech braci, dość skutecznie odstraszających wszystkich noszących spodnie w odległości mniejszej niż 5 metrów od Moniki. Trochę na początku zahukana, onieśmielona, a nawet przestraszona, zaczyna pracę w sporej firmie zajmującej się reklamami. A po roku? Choć nadal trwa mocno przy swoich zasadach moralnych, raczej nie ulega pokusom wielkiego miasta, to na pewno nabrała pewności siebie, odwagi. A i wygląda zupełnie inaczej.
Jej szefa - obiektu westchnień wszystkich przedstawicielek płci pięknej, które już/jeszcze w ogóle myślą o tych sprawach też to zauważył. Z powodu jego kusicielskich warunków i charakteru w biurze nazywany jest on diabłem. Podobno nie przepuszcza żadnej spódniczce, o ile nie jest jakaś okrutną maszkarą, a jego magnetyzm działa po prostu zniewalająco. Nawet na Monikę, która musi się mocno pilnować, żeby czasem nie ulec jakimś fantazjom. Jest między nimi jakieś specyficzne porozumienie, nić sympatii... Pomimo wszystkich złośliwości i przekleństw, jakimi w duchu go ona obrzuca, pomimo różnych sytuacji gdy to on nadużywa jej pomocy nie tylko jako sekretarki w sprawach służbowych, ale po prostu w zwyczajnej prywacie - po prostu się lubią. Pal licho domysły plotkarzy biurowych, którzy dopowiadają sobie to i owo.

Dwie postacie, których prawie każde spotkanie kończy się iskrzeniem. A przecież to dopiero początek. Gdy w gabinecie Dagmara Różyka znaleziony zostaje trup, to właśnie jego sekretarka staje się pierwszą podejrzaną o zamordowanie swojego szefa. Choćby nie wiem jak się tłumaczyła, to pewnych rzeczy jednak powiedzieć nie chce i uważa, że nie może. Trudno Monikę wyciągnąć z tych kłopotów, mimo, że młody policjant, który mieszka tuż obok niej, a od dłuższego czasu robi sobie nadzieję na bliższy związek, będzie się bardzo starał, by jej skórę uratować.

Macie zarys akcji, ale prawdę mówiąc, to nawet nie tyle intryga kryminalna jest tu najbardziej smakowita, ale wszystkie te scenki i dialogi jakimi nafaszerowane jest "Diabli nadali". I to właśnie przypomina mi właśnie klimat tworzony w pierwszych powieściach przez Joannę Chmielewską. Barwne, żywe postacie, trochę przerysowane, abyśmy mieli więcej zabawy, wszystkich gromadzimy w jednym miejscu i potem tylko obserwujemy samorozkręcający się festiwal plotek, domysłów, pomówień, dobrych chęci i pomyłek. Dodajmy jeszcze do tego trochę fajnego tła, postaci drugoplanowych (choćby ojca i braci Moniki, którzy przyjeżdżają bronić jej czci), a wszystko to gwarantuje nam lekturę lekką i zabawną. Może i pewne teksty powtarzają się zbyt często (choćby o wyskakiwaniu z majtek), ale na szczęście takich rzeczy nie ma zbyt dużo. Na jesienno-zimową deprechę jak znalazł. I jako przerwa między czymś poważniejszym też sprawdza się bardzo dobrze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Małe życie

Książka pełna skrajności. Bohater, doświadczony przez życie nie mniej od Hioba, jest z jednej strony silny, zdolny przetrwać nawet największy ból fizy...

zgłoś błąd zgłoś błąd