Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wakacje

Cykl: Nina Braun (tom 1) | Seria: Pasje i namiętności
Wydawnictwo: Rebis
6,96 (260 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
25
9
24
8
58
7
69
6
39
5
13
4
13
3
11
2
4
1
4
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788378187608
liczba stron
384
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Wciągająca, słodko-gorzka opowieść o tym, co w życiu ważne i najważniejsze. Wakacje to historia rodzinnego wypadu do Hiszpanii, przesycona aromatami paelli i bąbelkami cavy. Gorący klimat, piękna Barcelona i czteroosobowa rodzina. Wyjazd to z jednej strony próba wzmocnienia więzi małżeńskich, a z drugiej wymarzone wakacje życia. Nawet nieprzewidziany przyjazd teściów nie zakłóca wakacyjnej...

Wciągająca, słodko-gorzka opowieść o tym, co w życiu ważne i najważniejsze.

Wakacje to historia rodzinnego wypadu do Hiszpanii, przesycona aromatami paelli i bąbelkami cavy.

Gorący klimat, piękna Barcelona i czteroosobowa rodzina. Wyjazd to z jednej strony próba wzmocnienia więzi małżeńskich, a z drugiej wymarzone wakacje życia. Nawet nieprzewidziany przyjazd teściów nie zakłóca wakacyjnej przygody.

Pierwsza część książki w humorystyczny sposób opowiada o tym wszystkim, co może wydarzyć się na wakacjach. Dramatyczny zwrot akcji sprawia jednak, że bohaterka musi na nowo uporządkować i przewartościować swoje życie, uporać się z tajemnicami i skrywanymi dotąd faktami.

 

źródło opisu: http://www.rebis.com.pl/

źródło okładki: http://www.rebis.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Malwina książek: 1016

Słodko-gorzkie lato

Wakacje. Czy jest ktoś, kto na nie nie czeka? Letnie miesiące to dla większości z nas ulubiony czas w roku. Czas, kiedy wszystko wydaje się możliwe, czas spełniania marzeń o dalekich podróżach i poznawaniu nowych miejsc, czas spędzony tylko z tymi, których kochamy. I czas, kiedy zamiast po ambitną literaturę, sięgamy po coś lżejszego – choć niekoniecznie jeśli chodzi o objętość, wszak wakacyjne bestsellery często są opasłe. W przypadku Niny Majewskiej-Brown tytuł jej debiutanckiej powieści - „Wakacje” - jest jednak lekko zwodniczy, bo choć to faktycznie lekka lektura, ma w sobie duże pokłady dramatyzmu, niekoniecznie wpasowującego się w plażowy klimat.

Nina Braun, energiczna kobieta po czterdziestce, wraz z mężem Bartkiem i dwójką dzieci: 8-letnią Klarą i 17-letnim Jaśkiem, wyjeżdża na wymarzone wakacje do Barcelony. Dni mijają im na zwiedzaniu, plażowaniu, delektowaniu się lokalnymi specjałami i wieczornym relaksie przy dźwiękach flamenco. Nic nie jest w stanie zepsuć im humorów, wszelkie niesnaski rozwiązują w mig i starają się jak najlepiej spędzić wspólny czas. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron są więc „Wakacje” opowieścią o letniej sielance, której można bohaterom pozazdrościć, ale też o codziennym małżeńskim i rodzinnym życiu, z którego scenki Nina płynnie wplata w swoją narrację. Lektura „Wakacji” upływa więc lekko i przyjemnie, tak jak rodzinie Braun upływają wakacje. Beztroskę bohaterów przerywa nagły przyjazd nielubianych – delikatnie mówiąc –...

Wakacje. Czy jest ktoś, kto na nie nie czeka? Letnie miesiące to dla większości z nas ulubiony czas w roku. Czas, kiedy wszystko wydaje się możliwe, czas spełniania marzeń o dalekich podróżach i poznawaniu nowych miejsc, czas spędzony tylko z tymi, których kochamy. I czas, kiedy zamiast po ambitną literaturę, sięgamy po coś lżejszego – choć niekoniecznie jeśli chodzi o objętość, wszak wakacyjne bestsellery często są opasłe. W przypadku Niny Majewskiej-Brown tytuł jej debiutanckiej powieści - „Wakacje” - jest jednak lekko zwodniczy, bo choć to faktycznie lekka lektura, ma w sobie duże pokłady dramatyzmu, niekoniecznie wpasowującego się w plażowy klimat.

Nina Braun, energiczna kobieta po czterdziestce, wraz z mężem Bartkiem i dwójką dzieci: 8-letnią Klarą i 17-letnim Jaśkiem, wyjeżdża na wymarzone wakacje do Barcelony. Dni mijają im na zwiedzaniu, plażowaniu, delektowaniu się lokalnymi specjałami i wieczornym relaksie przy dźwiękach flamenco. Nic nie jest w stanie zepsuć im humorów, wszelkie niesnaski rozwiązują w mig i starają się jak najlepiej spędzić wspólny czas. Przez pierwszych kilkadziesiąt stron są więc „Wakacje” opowieścią o letniej sielance, której można bohaterom pozazdrościć, ale też o codziennym małżeńskim i rodzinnym życiu, z którego scenki Nina płynnie wplata w swoją narrację. Lektura „Wakacji” upływa więc lekko i przyjemnie, tak jak rodzinie Braun upływają wakacje. Beztroskę bohaterów przerywa nagły przyjazd nielubianych – delikatnie mówiąc – przez Ninę teściów, których do Barcelony zaprosił Bartek (swoją drogą Nina ma do niego zaskakująco dużą cierpliwość). Jednak wbrew pozorom to nie to zdarzenie jest zapowiadanym na okładce „niespodziewanym zwrotem akcji” (a przez co najmniej połowę książki można tak sądzić). Na szczęście dla czytelników, choć nie dla Niny, której życie w jednej chwili zmienia się o 180 stopni.

W zasadzie powinnam być zła na wydawcę za jawne oszustwo. Sięgając po „Wakacje” spodziewałam się – jak może sugerować tytuł – książki lekkiej, pogodnej i dowcipnej. Nie żebym za takimi przepadała, ale skoro to książka o wakacjach, to przecież nie będzie smutna. Tymczasem książka momentami smutna jest. Bo autorka potrafi zaskoczyć czytelnika i – mówiąc obrazowo – „dowalić” mu. Jej debiut ewoluuje z lekkiego powieścidła w dobrą powieść obyczajową, która potrafi wycisnąć łzy. Może i historii o kobiecie zaczynającej życie od nowa trochę już było i może trochę za dużo jest przypadkowości w historii Niny, ale co z tego, skoro czyta się to z żywym zainteresowaniem, przejęciem i zrozumieniem dla bohaterki. Nie wiem, czy książka Niny Majewskiej-Brown może być dla kogoś pocieszeniem czy wsparciem (a takie chyba funkcje pełnią książki Grocholi czy Kalicińskiej). Mi uświadomiła natomiast jedno – kruchość życia, ulotność chwil i nieprzewidywalność losu. A jeśli książka jest w stanie uświadomić coś takiego, to chyba oznacza, że autor odniósł sukces. Nie potrafię bowiem przywołać w myślach wielu książek, które by mnie w ten sposób poruszyły. „Wakacje” zapamiętam za to na długo. Poza tym, „Wakacje” są po prostu dobrą rozrywką, czasopochłaniaczem, książką, której przeczytanie zajmuje znacznie mniej czasu niż pierwotnie zakładaliśmy, bo trudno się od niej oderwać. Nina Braun to ciekawa bohaterka, może nieszczególnie oryginalna, ale sympatyczna i tak zwyczajnie ludzka. W wielu momentach chce się jej przytaknąć (np. gdy opisuje, jak wyglądają wakacje nad polskim morzem), w innych głęboko się jej współczuje. Pojawia się też pytanie: „co ja zrobiłabym na jej miejscu?”. Na całe szczęście nie można Ninie zarzucić, że jest infantylna czy śmieszna, i nie jest też kolejną wersją Bridget Jones, choć pewnie znalazłaby z nią kilka cech wspólnych. Jej narracja jest dowcipna, ale nie przesadzona, nie ocieka ironią, a co za tym idzie nie zniechęca sztucznością, próbą rozśmieszenia na siłę, która zazwyczaj odnosi odwrotny skutek.

„Wakacje” gwarantują całą paletę emocji podczas lektury – śmiech, zazdrość, irytację, wspomnienie pierwszej miłości, zdziwienie, wzruszenie. Ponadto pozwalają na chwilę przenieść się do pięknej i ciepłej Hiszpanii. Nie wiem, czy autorka była w Barcelonie, ale czuć w niej, a właściwie w opisach, które stworzyła, zachwyt nad stolicą Katalonii, który automatycznie zachęca czytelnika, by i on na własne oczy zobaczył miasto Gaudiego. Biorąc pod uwagę całość książki, zastrzeżenie można mieć tylko do jednego – jej szaty graficznej, która jest zbyt radosna, kolorowa, wakacyjna. A „Wakacje” wesołą książką wcale nie są. To jedyna rzecz do poprawki na przyszłość. Bo nowa powieść o losach Niny Braun już powstaje, a ja liczę, że jej autorka pozostanie w tak dobrej twórczej formie.

Malwina Sławińska

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1012)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 715
ewula | 2015-08-24
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 22 sierpnia 2015

Tej powieści mówię zdecydowanie NIE!Skuszona piękną okładką i ciekawym opisem sięgnęłam po tą książkę mając nadzieje na miłe chwile przy ciekawej lekturze,a otrzymałam mówiąc słowami głównej bohaterki,,plitu, plitu"!Jedno co mi po tej marnej lekturze zostanie to paniczny lęk przed ostatnim dniem urlopu.Nie polecam!

książek: 4471
Pokrecona | 2015-07-15
Przeczytana: 15 lipca 2015

Rewelacja!!
Wszystko jest w tej książce: dowcip, śmiech, smutek, szok i łzy. Oczywiście są też wakacje, bo od nich wszystko się tak naprawdę zaczęło.
Książka jest bardzo wciągająca a już jej koniec, powalił mnie całkowicie, ale chyba taki właśnie był zamiar autorki.

Polecam

książek: 2405
wiejskifilozof | 2017-02-22
Na półkach: Przeczytane

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Najpierw wydawała mi się nudna i taka bez ikry.
Wycieczka po Barcelonie,powinna być lepiej opisana.Więcej szczegółów topograficznych.
Ale fajna scena jak Hiszpanie,próbowali polskich potraf.
Jednak potem,jakby autora zrobiła większy postęp i pokazała że.Jednak potrafi,pisać.
Wciągnęła mnie w swą historię.
Cudowny finał.

książek: 2634
Ela | 2015-08-29
Na półkach: Przeczytane, 2015
Przeczytana: 27 sierpnia 2015

Zaprzyjaźniłam się z tą książką, ale początki były trudne. Wydawała mi się przegadana, przepełniona dygresjami i – niestety – o niczym. Ale w miarę zagłębiania się w lekturę opowieść ta wciągała mnie coraz bardziej, a na koniec uznałam, że jak na debiut to wcale, wcale:).

Autorka umiejętnie stopniuje napięcie. Spokojna, wręcz banalna gawęda nagle nabiera rumieńców, później zaczyna galopować, by zakończyć się małym trzęsieniem ziemi. No, przynajmniej dla głównej bohaterki. Dramatyczne wydarzenia mnożą się w nadzwyczajnym tempie, ale czytelnik ani przez chwilę nie traci poczucia realności i prawdopodobieństwa. Kolejne elementy zazębiają się ze sobą, a otrzymany obraz niezwykle różni się od tego pierwotnego. Ta historia po prostu mogła się zdarzyć – mnie, tobie, koleżance…

Książka dramatyczna, okraszona drobnymi elementami humorystycznymi. Warto było po nią sięgnąć. I już się cieszę, że niedługo poznam dalsze losach Niny.

książek: 5639
miki24gr | 2015-06-27
Na półkach: Przeczytane, 2015, Pożyczone
Przeczytana: 27 czerwca 2015

Zabrałam się za tę powieść zgodnie z tytułem w wakacyjnym nastroju, Czytałam sobie, czytałam, dobrze się przy tym bawiąc i często chichocząc, i nagle BUM!!- jak obuchem w łeb! Polały się łzy, wstrząs nastąpił niesamowity!! Wszystko się odwróciło...I czytałam dalej, tylko bardziej smutna, lecz nadal zaciekawiona...
W sumie świetna książka, napisana lekkim i soczystym językiem, choć może owa lekkość stylu w drugiej części książki jest jakby mniej na miejscu...
No i zakończenie! Gdy wydaje się, że wszystko jest już jasne, na ostatnich stronach znów szok!...i koniec książki...Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.
Gorąco polecam ten niezwykle udatny debiut!

książek: 1085
boziaczek | 2015-08-24
Na półkach: Przeczytane, E-booki

"Wakacje" to jedna z takich książek, po które sięga czytelnik z myślą o relaksie i łatwej, przystępnej lekturze. Ostrzegam, to nie jest taka książka. P. Nina Majewska-Brown ma świetne, lekkie pióro i potrafi niespodziewanie namieszać w życiu swoich bohaterów.
Bardzo podobała mi się kreacja głównej bohaterki, Niny, kobiety nie dającej się przeciwnościom losu, ze "zdrowym" podejściem do siebie i swojej rodziny, a przede wszystkim bardzo silnej.
Polecam!

książek: 1852
andzia12 | 2016-05-04
Przeczytana: 23 kwietnia 2016

„Wakacje” wywołują powrót marzeń i wspomnień o wakacjach… W przypadku fabuły tej książki mamy wszystkie uczucia: śmiech, szczęście, radość, ból, cierpienie, stratę i zranienie…

Choć do pewnego czasu wydaje się czytelnikowi, że tytułowe wakacje, to tylko czas beztroski dla bohaterów, zaburzony przez przyjazd teściów. Ostatecznie okazuje się, że świat bohaterki w jednej chwili runie jak domek z kart.
Strata najbliższych pokazuje prawdę o najbliższej osobie.

Polecam!

książek: 2235
Gosia | 2017-01-27
Na półkach: Przeczytane, ROK 2017
Przeczytana: 27 stycznia 2017

Nina wraz mężem i dziećmi wylatuje na wymarzone wakacje do Barcelony. Książka opisuje ich przygody w tym pięknym mieście. Niestety mnie nie przypadła do gustu, przebrnęłam zaledwie przez 140 stron i nie dzieje się nic. Stwierdziłam że szkoda czasu na ciąg dalszy, nie sięgnę też po dalsze części.

książek: 1360
joaśka | 2015-10-10
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 09 października 2015

Zderzenie sielankowej atmosfery z nagłym, dramatycznym wydarzeniem było nawet ciekawym zabiegiem i mogłoby być wartością dodaną tej książki. Dla mnie niestety jednak nie było.Powód prosty: jeśli nie mogłam utożsamić się z bohaterką przez część pierwszą to nie mógł mnie również poruszyć jej dramat.Po 2, obarczenie bohaterki stosem nieszczęść nie tylko nie spowodowało u mnie wzrostu współczucia, ale wywołało odczucie irytacji. Koniec książki to jak w pół urwane słowo. Taki był pewnie zamysł Autorki, mnie niespecjalnie przypadł do gustu.

książek: 712

Lato we pełni, zatem książka o takim tytule pasuje jak najbardziej na lipcową lekturę. No to sobie czytałam i było całkiem przyjemnie. Ot, taka napisana z polotem babska obyczajówka skrzyżowana z turystycznym przewodnikiem po Barcelonie. Aż tu nagle wielkie BUM, totalny zwrot akcji. Resztę musiałam czytać ze łzami w oczach i wciąż ściśniętym gardłem. Było emocjonalnie i tak jakoś skłaniało do refleksji. I kiedy wszystko w miarę zaczęło się jakoś układać, nagle następne wielkie BUM. Powaliło. I koniec.

Ale jak to? Jak to koniec?

zobacz kolejne z 1002 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Zło w umysłach tzw. porządnych ludzi. Wywiad z Niną Majewską-Brown

Czy pisanie kryminału różni się od pisania powieści obyczajowych? Dlaczego duchota niewielkich społeczności może być inspirująca przy tworzeniu intrygi? M.in. na te pytania odpowiada Nina Majewska-Brown, autorka cyklu powieści o Ninie i mającego niedawno premierę kryminału „Grzech”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd