Stojąc pod tęczą

Seria: Leniwa Niedziela
Wydawnictwo: Świat Książki
7,66 (305 ocen i 91 opinii) Zobacz oceny
10
64
9
32
8
70
7
73
6
33
5
19
4
7
3
5
2
0
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379436279
liczba stron
208
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodała
Ag2S

Szczęście jest jak tęcza – pozornie na wyciągnięcie ręki. I równie nieuchwytne. Dlatego warto z niego czerpać garściami, dopóki można… Patrycja, Magdalena, Aneta i Jagoda to cztery przyjaciółki pracujące w szczecińskiej agencji nieruchomości. W życiu nie wszystko układa się po ich myśli. Rozczarowana mężczyznami Patrycja dzieli mieszkanie z ukochanym dogiem. Magdalena chce skończyć z byciem...

Szczęście jest jak tęcza – pozornie na wyciągnięcie ręki. I równie nieuchwytne.
Dlatego warto z niego czerpać garściami, dopóki można…
Patrycja, Magdalena, Aneta i Jagoda to cztery przyjaciółki pracujące w szczecińskiej agencji nieruchomości. W życiu nie wszystko układa się po ich myśli. Rozczarowana mężczyznami Patrycja dzieli mieszkanie z ukochanym dogiem. Magdalena chce skończyć z byciem „córeczką tatusia” i nietrafionymi próbami jej swatania. Aneta jest zmęczona obowiązkami domowymi i opieką nad trójką dzieci. Jagoda wdała się w romans z przystojnym Francuzem, kładąc na szali wspólne życie z mężem.
Dopiero śmiertelna choroba jednej z nich sprawia, że przyjaciółki zaczynają inaczej patrzeć na wiele spraw. Nie są w stanie zmienić całego swojego życia, ale to i owo mogą w nim jeszcze poprawić…

 

źródło opisu: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

źródło okładki: http://wydawnictwoswiatksiazki.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
malineczka74 książek: 5600

W życiu nie wolno niczego odwlekać

Życie - ile jest nam go dane, tego nie wie nikt. Statystyki podają, że żyjemy coraz dłużej, medycyna coraz lepiej radzi sobie z różnymi chorobami, ale mimo to często odchodzą ludzie młodzi. Mówi się, że ich śmierć jest niepotrzebna, że mogli jeszcze trochę żyć, że ich płomień mógł jeszcze się palić. Nie znamy chwili naszego odejścia, a zarazem mnóstwo rzeczy w życiu planujemy. Snujemy marzenia o pracy zawodowej i życiu prywatnym. Stawiamy sobie różne cele oraz zadania i dążymy do ich realizacji. Niektóre rzeczy odkładamy na później, myśląc, że mamy jeszcze na nie czas. Nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Bo życie bywa czasem zbyt krótkie i nie powinno się w nim niczego ważnego odwlekać.

Powyższe zdania są może utrzymane w podniosłym, refleksyjnym i nieco smutnym klimacie, ale właśnie w taki wprowadziła mnie najnowsza powieść wydana w serii Leniwa Niedziela. Tym razem jest to książka polskiej autorki, która mieszka nad polskim morzem i publikuje opowiadania oraz reportaże w prasie kobiecej – Doroty Schrammek. Lektura zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, którego się nie spodziewałam. Najkrócej mówiąc to książka o życiu i śmierci, a jej bohaterkami są cztery kobiety, które różni bardzo wiele, a łączy miejsce pracy. Patrycja, Magda, Aneta i Jagoda pracują w szczecińskiej agencji nieruchomości. Okładkowy opis podaje, że są przyjaciółkami. Cóż, to mnie nieco zirytowało, bo nie łączy ich zbyt głęboka przyjaźń, nie znają się długo, a najczęściej spotykają się w miejscu pracy....

Życie - ile jest nam go dane, tego nie wie nikt. Statystyki podają, że żyjemy coraz dłużej, medycyna coraz lepiej radzi sobie z różnymi chorobami, ale mimo to często odchodzą ludzie młodzi. Mówi się, że ich śmierć jest niepotrzebna, że mogli jeszcze trochę żyć, że ich płomień mógł jeszcze się palić. Nie znamy chwili naszego odejścia, a zarazem mnóstwo rzeczy w życiu planujemy. Snujemy marzenia o pracy zawodowej i życiu prywatnym. Stawiamy sobie różne cele oraz zadania i dążymy do ich realizacji. Niektóre rzeczy odkładamy na później, myśląc, że mamy jeszcze na nie czas. Nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Bo życie bywa czasem zbyt krótkie i nie powinno się w nim niczego ważnego odwlekać.

Powyższe zdania są może utrzymane w podniosłym, refleksyjnym i nieco smutnym klimacie, ale właśnie w taki wprowadziła mnie najnowsza powieść wydana w serii Leniwa Niedziela. Tym razem jest to książka polskiej autorki, która mieszka nad polskim morzem i publikuje opowiadania oraz reportaże w prasie kobiecej – Doroty Schrammek. Lektura zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie, którego się nie spodziewałam. Najkrócej mówiąc to książka o życiu i śmierci, a jej bohaterkami są cztery kobiety, które różni bardzo wiele, a łączy miejsce pracy. Patrycja, Magda, Aneta i Jagoda pracują w szczecińskiej agencji nieruchomości. Okładkowy opis podaje, że są przyjaciółkami. Cóż, to mnie nieco zirytowało, bo nie łączy ich zbyt głęboka przyjaźń, nie znają się długo, a najczęściej spotykają się w miejscu pracy. Dopiero choroba jednej z nich zacieśnia ich więzy. Patrycja jest sama wskutek doświadczeń z dzieciństwa związanych z ojcem tyranem i perfekcjonistą. Jej współlokatorem jest dog niemiecki, bez którego jego opiekunka nie wyobraża sobie życia. Magda jest typową „córeczką tatusia” co jej bardzo ciąży. Ma dość nadopiekuńczego taty i podawania wszystkiego w życiu na tacy. Aneta to żona i mama trzech chłopców, której życie biegnie w wirze domowego kołowrotu, masy obowiązków i pracy domowo-zawodowej. Jagoda ma męża i kochanka. Dla tego drugiego chce porzucić męża artystę. Aż pewnego dnia jedna z tych kobiet dowiaduje się, że jest bardzo poważnie chora, a choroba jest śmiertelna...

Ta książka bardzo mi się spodobała, choć miałam problemy z jej skończeniem. Trudno mi było czytać jej końcowe strony, bo ryczałam jak bóbr. I tu od razu doradzę, by zasiąść do niej z paczką chusteczek. Nie jest to powieść błaha, nie jest to lektura, którą polecę tylko dla relaksu, nie jest to propozycja, którą można poznać bez echa, przeczytać i zapomnieć. To literatura kobieca, która pozostawia w czytelniczkach ślad, która zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem. W jej treści poruszane są takie tematy jak miłość, odpowiedzialność, wierność, przyjaźń. Lektura uświadamia, jak ważny jest nasz każdy dzień, jak wiele dobrego i złego możemy w nim uczynić. Ile błędów popełnić, a ile naprawić. Ważne, by tych napraw nie odwlekać, ważne by zastanawiać się nad swoimi krokami, bo kiedyś może się okazać, że na poprawki jest po prostu za późno. Nie jest to gruba książka, ale niezwykle treściwa.

To ciekawa propozycja dla lubiących ambitną prozę obyczajową. Książka poruszająca do głębi, która uświadomiła mi cenną myśl – śmierć jest tylko drzwiami do nowego życia, czasem trudno te drzwi otworzyć, ale nie warto się tego bać.

Bernardeta Łagodzic-Mielnik

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (922)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1503
Kasiek | 2015-11-12
Przeczytana: 12 listopada 2015

Cóż za niepozorna książka. Niewielka objętość i tajemniczy tytuł nie wróżyły takich emocji, jakie zaserwowała mi autorka. Książka bardzo miło mnie zaskoczyła i to mimo tego, że nie wszystko w niej było w moim guście. A jednak nawet to, co zazwyczaj mnie drażni, a nawet zniechęca do dalszego czytania, w tym przypadku nie miało dla mnie znaczenia. Nie przeszkadzało mi prowadzenie przez autorkę kilku równorzędnych wątków, połączonych ze sobą w niewielkim stopniu, choć tego zazwyczaj nie lubię. Wolę jeden wiodący wątek i kilka pobocznych. W tej książce są cztery główne bohaterki, a historia każdej z nich interesowała i wciągała w równym stopniu. Poza tym nie lubię gdy fabuła jest pełna wielu nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności. No i znowu w tym przypadku, wydaje się, że wszystkie one są na miejscu i świetnie wkomponowane w poszczególne wątki. Przyznam, że niektóre z nich były naprawdę zaskakujące.
Historia każdej z bohaterek jest inna i każda z nich wywołuje inne odczucia. Autorka...

książek: 441
jousna | 2018-03-10
Na półkach: Przeczytane, Ulubione

Nie wiem jak to robi Pani Dorota, ale jej książki są dla mnie magiczne. Niby prosta tematyka, znana z literatury kobiecej – kobieca przyjaźń, poszukiwania miłości, choroba, śmierć, problemy małżeńskie… fabuła przewidywalna… ale jednocześnie tyle w tym magii i pozytywnych emocji. Dla mnie książki Pani Doroty są jak akumulatory, które dodają mi energii i wiary w ludzi na długi czas. Proszę Pani Doroto o kolejne książki - akumulatory. I może spotkamy się kiedyś w Pobierowie :)

książek: 2415
andzia12 | 2015-05-14
Przeczytana: 14 maja 2015

Przepiękna, mądra książka o naszym codziennym życiu !
"Stojąc pod tęczą" to już kolejna pozycja w serii Leniwa Niedziela.
Jest to historia kobiet po 30-stce, które maja skomplikowane życie. Każda z bohaterek zmaga się ze swoimi problemami.
Jednak najbardziej smutna była historia chory i śmierci żony Andrzeja...minusem było, że te wszystkie historie były tak skrótowo przedstawione, bez wgłębiania się w psychikę bohaterek...
Ogromny plus za postać ks. Michała!
Polecam!

książek: 2994
Anka Markova | 2017-03-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 marca 2017

Nie potrafię napisać o książce ani dobrze, ani źle. Trafiła do mnie, bardzo. Uryczałam się jak bóbr, ale... no właśnie, po "domu, którego nie było" mam jakiś niedosyt. Tęcza nie dodała mi tyle energii i skrzydeł co Dom, ale i tak mocna siódemka. Dorota, tak trzymaj!

książek: 1534
eduko7 | 2017-02-12
Przeczytana: 10 lutego 2017

Poruszyła mnie ta książka. Cztery kobiety - cztery tematy. Każda w jakiś sposób skrzywdzona, wtłaczana w stereotyp. A jednak każda odnajduje swoje szczęście i uczy się je doceniać. Każda historia splata się z pozostałymi a jednocześnie zwraca naszą uwagę na ważne problemy dnia codziennego i ważne problemy społeczne.
Niektórzy zarzucają powierzchowność. A może nie chodziło o dogłębną analizę, bo każdy śmierć przeżywa po swojemu. Może bardziej chodziło o zwrócenie uwagi na pewne problemy i zachęcenie nas - czytelników do refleksji.
Mnie podoba się dojrzewanie/rozwój bohaterek ich proces stawania się gotowymi do zmian. Mężczyźni, którzy je stymulują, wspierają w tym procesie (zwłaszcza ksiądz Michał).

książek: 3827
BagatElka | 2015-05-07
Na półkach: 📚 Posiadam, Przeczytane
Przeczytana: 06 maja 2015

To nie powieść tylko trochę dłuższy felieton.Autorka przeleciała przez problemy bohaterów z szybkością światła.Okrutnie mnie irytuje taki styl.
Miałam już pecha trafić na polską autorkę z równie denerwującą manierą.
Gotowanie zupy,umieranie,deszcz i miłosne uniesienia - wszystko szybko,bez upiększeń ,beznamiętnie i pospolicie.
Niekoniecznie musi być ckliwo i rozwlekle ale jeśli już się ktoś decyduje na pisanie o umieraniu albo o innych dramatycznych wydarzeniach to powinien posiadać choćby odrobinę empatii i potraktować temat z większą uwagą.
Przykro mi,że w mojej ulubionej serii trafiła się tak rozczarowująca pozycja.

książek: 1320
Tatiasza Aleksiej | 2017-01-09

Taka niepozorna a tyle mocy...
Wyciska łzy i powoduje wybuchy śmiechu.
Cztery przyjaciółki, ich bagaż życiowy, problemy, troski, radości...
Polecam :)

książek: 3219
Gosia | 2017-08-08
Na półkach: Przeczytane, ROK 2017
Przeczytana: 08 sierpnia 2017

Cztery przyjaciółki pracujące w jednej firmie, każda z nich ma swoje problemy życiowe. Dopiero w obliczu ciężkiej choroby jednej z nich, spostrzegają jakie życie jest kruche i że ich problemy są małe w porównaniu ze śmiertelną chorobą. Książkę czyta się bardzo szybko, wciąga!

książek: 1177
Stworek_vel_Oka | 2015-04-13
Przeczytana: 13 kwietnia 2015

Kurcze, strasznie szkoda, że tak po łebkach potraktowano tę historię. Wręcz krzyczałam: "chwila, chwila! Nie pędźmy tak! Zwolnijmy, bo warto tu dodać ze trzy zdania opisu przeżyć/otoczenia". Niestety, chyba autorka musiała jak najszybciej wyrzucić z siebie pomysły, bo inaczej uciekły by jej z głowy...
Dość przewidywalna, mocno cukierkowa opowiastka, grająca na emocjach jak dla mnie tylko przez wzgląd na historię z odejściem. To taki oklepany temat i najprościej nim wycisnąć łzy. Zdecydowanie nie tego oczekiwałam, zwłaszcza po tak wysokich ocenach czytelników.
Cztery panie, które oczywiście się zaprzyjaźniły. W sumie niewiele o nich wiemy, oprócz tego, że jedna jest blondynką, druga jest ruda, trzecia ma dzieci, a czwarta zdradza męża. Kiepska wyliczanka bez szczegółów.
Zdecydowany przesyt "Jeremiego" i księdza Michała (na wzmianki o tych dwóch postaciach warczę z irytacją). Jak coś się dzieje przypadkiem, to nikt się temu nie dziwi (panie spotykają się w sklepie i nagle obydwie...

książek: 792
Gola | 2018-02-02
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 02 lutego 2018

Po książę sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze spodobała mi się Matylda i jej bliscy, całe Pobierowo. Po drugie i chyba najważniejsze sama jestem właścicielką doga i sięgam w ciemno po pozycje gdzie taki cielak towarzyszy bohaterom. Bardzo wzruszyłam się przy tym opowiadaniu. Tak, opowiadaniu bo objętość była dla mnie zdecydowanie zbyt mała. Spłakałam się i powtarzam: "Nie narzekaj." Piękna historia. Właśnie takie opowieści lubię, takie gdzie chętnie zaprzyjaźniłabym się z bohaterkami. Polecam!

zobacz kolejne z 912 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd