Na fali szoku

Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Seria: Artefakty
Wydawnictwo: Mag
6,71 (209 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
11
8
41
7
75
6
47
5
21
4
5
3
2
2
3
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Shockwave Rider
data wydania
ISBN
9788374805582
liczba stron
288
słowa kluczowe
Artefakty
język
polski
dodał
Mariusz

Był najbardziej niebezpiecznym z żyjących zbiegów, ale nie istniał! Nickie Haflinger żył życiem dwudziestu różnych ludzi… ale, formalnie rzecz biorąc, w ogóle go nie było! Uciekł z Tarnover, zaawansowanego rządowego think tanku, w którym go wykształcono. Najpierw złamał swój kod tożsamości, a potem zwiał. Następnie rozpoczął poszukiwania czegoś, co pozwoli przywrócić zdrowy rozum oraz wolność...

Był najbardziej niebezpiecznym z żyjących zbiegów, ale nie istniał! Nickie Haflinger żył życiem dwudziestu różnych ludzi… ale, formalnie rzecz biorąc, w ogóle go nie było! Uciekł z Tarnover, zaawansowanego rządowego think tanku, w którym go wykształcono. Najpierw złamał swój kod tożsamości, a potem zwiał. Następnie rozpoczął poszukiwania czegoś, co pozwoli przywrócić zdrowy rozum oraz wolność osobistą zniewolonym przez komputery masom, i uratować stojący na skraju katastrofy świat. Nie dbał o to, jak to zrobi, ale rząd był tym bardzo zainteresowany. Dlatego nauczyciele z Tarnover sprowadzili go z powrotem do swych laboratoriów, gdzie Nickiego Hallingera czekał zupełnie nowy rodzaj edukacji!

"Brunner pisze o przyszłości tak, że czytelnik czuje się, jakby już w niej żył".
- The New York Times Book Review

"Kiedy John Brunner powiedział mi, że ma zamiar napisać tę książkę, byłem zafascynowany… ale zadawałem sobie pytanie, czy komukolwiek może się to udać. Jednakże Brunner poradził sobie znakomicie. Bohater zmieniający osobowości, zwierzęta mające dusze, think tanki i osiedla uchodźców z katastrofy składają się na przyszłość tak wiarygodną, że nie potrafię o niej zapomnieć".
- Alvin Toffler, autor „Szoku przyszłości”

"Brunner, jeden z najważniejszych pisarzy science fiction, podsuwa nam lustro ukazujące nasze przywary, ponieważ chce nas uratować przed nami samymi".
- SF Site

 

źródło opisu: mag.com.pl

źródło okładki: mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Oficjalna recenzja
Secrus książek: 1553

Zagubiony w futurystycznej przeszłości

Pisać o prozie Brunnera nie jest łatwo. W latach, kiedy tworzył, literatura science fiction często osadzała się na wizjonerskich próbach opisu innej – przyszłej lub alternatywnej – rzeczywistości, nafaszerowanej terminologią technologiczną, socjologiczną, może filozoficzną. Fabuła siłą rzeczy schodziła na dalszy plan. Dodając do tego bardzo niecodzienny styl autora i konstrukcje, jakimi obdarza swoje powieści, stajemy przed lekturą nietypową, rozwijającą się w naszej świadomości chaotycznie, ale zapowiadającą intelektualną ucztę. Dla niej warto do Johna Brunnera wracać, choćby nawet przez połowę książki brnęło się jak przez artykuł naukowy, mocno najeżony nazewnictwem z dziedziny, która nie jest naszą ulubioną. Ale spokojnie – przychodzi w obcowaniu z prozą Amerykanina moment, prędzej czy później, gdy fala szoku rozlewa się w głowie i uświadamiamy sobie, z jak złożoną i wartą uwagi literaturą mamy właśnie do czynienia. I wtedy czytamy w zatraceniu.

Był najbardziej niebezpiecznym z żyjących zbiegów, ale nie istniał! Nickie Haflinger żył życiem dwudziestu różnych ludzi… – zapowiada okładkowy blurb. Zarys intryguje: skąd zbiegł, jak to nie istniał, w czym przejawiała się ta niebezpieczność, w jakim sensie bohater miał wiele osobowości; przejmował je jedna po drugiej czy żonglował nimi w jaźni? Dalej czytamy o think tankach, Tarnover i łamaniu kodu tożsamości. Pierwszy rozdział i wiele następnych to kolejne niewiadome. Od nas zależy, ile szczegółów obejmiemy naszą uwagą...

Pisać o prozie Brunnera nie jest łatwo. W latach, kiedy tworzył, literatura science fiction często osadzała się na wizjonerskich próbach opisu innej – przyszłej lub alternatywnej – rzeczywistości, nafaszerowanej terminologią technologiczną, socjologiczną, może filozoficzną. Fabuła siłą rzeczy schodziła na dalszy plan. Dodając do tego bardzo niecodzienny styl autora i konstrukcje, jakimi obdarza swoje powieści, stajemy przed lekturą nietypową, rozwijającą się w naszej świadomości chaotycznie, ale zapowiadającą intelektualną ucztę. Dla niej warto do Johna Brunnera wracać, choćby nawet przez połowę książki brnęło się jak przez artykuł naukowy, mocno najeżony nazewnictwem z dziedziny, która nie jest naszą ulubioną. Ale spokojnie – przychodzi w obcowaniu z prozą Amerykanina moment, prędzej czy później, gdy fala szoku rozlewa się w głowie i uświadamiamy sobie, z jak złożoną i wartą uwagi literaturą mamy właśnie do czynienia. I wtedy czytamy w zatraceniu.

Był najbardziej niebezpiecznym z żyjących zbiegów, ale nie istniał! Nickie Haflinger żył życiem dwudziestu różnych ludzi… – zapowiada okładkowy blurb. Zarys intryguje: skąd zbiegł, jak to nie istniał, w czym przejawiała się ta niebezpieczność, w jakim sensie bohater miał wiele osobowości; przejmował je jedna po drugiej czy żonglował nimi w jaźni? Dalej czytamy o think tankach, Tarnover i łamaniu kodu tożsamości. Pierwszy rozdział i wiele następnych to kolejne niewiadome. Od nas zależy, ile szczegółów obejmiemy naszą uwagą – a nie jest to łatwe. Główny bohater to mężczyzna o ponadprzeciętnej inteligencji, Brunnerowski haker, który lata temu uciekł z tajnej rządowej placówki, wydającej miliony na hodowlę przyszłych elit mających poddańczo rządzić kontynentem, a teraz schwytano go i z powrotem umieszczono w laboratorium. Rządowi agenci próbują wyciągnąć z Haflingera informacje dotyczące tego, jak udawało mu się tak długo uciekać w świecie owładniętym ścisłą inwigilacją, globalną siecią szpiegowskich powiązań, internetową obserwacją jednostki; uciekać, zmieniając co jakiś czas tożsamość, oszukując system grą osobowości. Tym samym poznajemy historię „Na fali szoku” na dwóch płaszczyznach: teraźniejszej, gdy bohater jest więziony w laboratorium, podpięty do wrogo wyglądającej aparatury, i retrospektywnej, przypominanej przez Haflingera w toku rozmowy z ciemiężycielami. Fabuła układa się niemalże jak obiecująca sensacja, ale w pierwszej kolejności widzimy myśli autora – pesymistyczną wizję świata, w której ludzie powinni zajmować czołowe miejsce, a coraz częściej robi się z nich narzędzie, na siłę ulepsza, gubiąc po drodze człowieczeństwo.

Nie uważam, abym koniecznie musiał szczegółowiej nakreślać świat powieści Brunnera – to rzeczywistość bardzo złożona, o której ogromie dobrze pisać wyrywkowo, przeglądając tematy, by zaintrygować niezdecydowanych. „Na fali szoku” to zatem nowoczesne społeczeństwo korzystające z videofonów i surfujące po internetowym labiryncie w formie przewidzianej przez autora, to zabawa w Boga – mechaniczne tworzenie ludzi, mutacje małych dziewczynek, poszukiwanie IQ wyższego niż 200 – sztuczne rozmnażanie superinteligentnych zwierząt posiadających dusze, podłączeniowy tryb życia, rezygnacja z prywatności dla zachowania porządku na świecie (co zdaje się propozycją naiwną), robaki i fagi – tasiemcowe wirusy internetowe, w czasie gdy wiedza na ich temat wciąż raczkowała, ludzie przytłoczeni rzeczywistością, korzystający z nowoczesnej spowiedzi w postaci Pomocnego Słuchacza, liczne przeciążenia prowadzące do eksperymentalnej Antytraumy, Przepaść – miasto zbudowane na zasadach utopii przez ludzi zajmujących się kreowaniem utopijnych społeczeństw zawodowo. Jeśli czujecie zagubienie, to dobrze, bo John Brunner wychodzi z założenia, że nie należy czytelnikom zbyt wiele tłumaczyć – oni sami albo dotrą do sensu, albo nie. Ja o wiele lepiej odbierałem powieść mniej więcej od połowy lektury, gdy zaczęło się robić ciekawie, a niektóre pytania wreszcie były zastępowane przez odpowiedzi. Kiedy wizjonerska układanka zaczyna nabierać kształtów, a czytelnik wie, że to w dużej mierze jego zasługa, nietrudno o cichą satysfakcję i chęci do tego, by historię Brunnera doczytać do końca; wolno, z uwagą.

A jednak wiele czynników potwierdzało moje przypuszczenie, że to nie będzie powieść na miarę „Wszystkich na Zanzibarze”. W pewnym sensie może to kwestia rozpiętości – „Na fali szoku” to przy artefaktowym poprzedniku ledwie krótka opowiastka, świat znacznie prostszy od złożoności „Wszystkich…”, co nie oznacza, że banalny i łatwy do wykreowania. I tutaj wiadomości o świecie Brunnera trzeba szukać warstwami, są porozrzucane w małych kawałeczkach w podrozdziałach, a nielinearność narracji celowo utrudnia lekturę. Mimo to zgubiłem gdzieś to przeświadczenie, że duża uwaga podczas lektury zaowocuje wspaniałą treścią – błądzenie po niezrozumiałych rozdziałach wrzuconych z nagła do opowieści chwilami irytuje, momentami nie widać celu, dokąd ta fabuła zmierza. Jest świetny pomysł ze zmianą osobowości, ale jego potencjał się rozmywa. Postaci są dobrze rozpisane, ale pojawiają się zbyt rzadko, by je pamiętać, a nim się obejrzymy, powieść chyli się ku końcowi.

To dobrze napisana powieść – od razu można rozpoznać styl autora, Brunner potwierdza klasę, ale tutaj świat mniej zadziwia, fabuła jest złożona z tak wielu elementów i motywów na tak niewielkiej powierzchni, że żadna z wizji nie otrzymuje tyle miejsca, na ile zasługuje. Czy w takim razie nie warto? Skąd! „Na fali szoku” to niełatwa literatura, ale bardzo sprawiedliwa – odda tyle pretekstów do przemyśleń i rozważań, ile sami w nią włożymy. I podobnie jak we ‘Wszystkich na Zanzibarze”, wydaje się, że o system, wizjonerstwo i przewidywanie przyszłości tu chodzi, ale nic bardziej mylnego. Brunner na piedestale stawia człowieka; w czarnej, dystopijnej wizji, łamanego przez rozwój, który powędrował w przeciwnym do zamierzonego kierunku. O niego tu chodzi, o los człowieka i granicę, która przeszkodzi mu egzystować godnie. Czy właśnie to czeka nas w XXI wieku, jak rozmyślał John Brunner?

Adrian Kyć

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (672)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1318
Villiana | 2017-10-09
Przeczytana: 09 października 2017

„Nie troszczcie się zbytnio o jutro. Macie do tego prawo. Ale nie uskarżajcie się, gdy jutro was zaskoczy.”

Mój dziewiąty Artefakt i druga książka Brunnera. Całość okazała się najsłabszym, co do tej pory przeczytałam w obrębie serii. Rozumiem, co autor chciał przekazać i na co zwrócić uwagę, ale sposób przedstawienia zagadnienia zupełnie mnie nie porwał, sama historia również.

Opowieść o mężczyźnie, który został stworzony przez system, a teraz chce ten system przechytrzyć (to tak w skrócie). Początek był ciężki, ale dość intrygujący, miałam nawet momenty, w których bardzo chętnie sięgałam po tę książkę, ale gdzieś za połową zrobiło się dziwnie, nudno i czar prysł. Na pewno były tutaj lepsze relacje między bohaterami, niż w „Ślepym stadzie” tego autora, akcja też była mniej „pociachana” na kawałki i przez co czytało się odrobinę płynniej. Ale wiem już na pewno, że styl prezentacji wydarzeń przez Brunnera mnie drażni, denerwują mnie wtrącenia różnych treści spoza akcji gdzieś...

książek: 2025
Wojciech Gołębiewski | 2017-02-28
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 28 lutego 2017

Rozbawiony Brunnera "Wszyscy na Zanzibarze" zaczynam obecną lekturę z obawą, czy równie doskonale będę się bawił, i w tym przypadku. Wynik podaję od razu: humoru brak, ale czyta się dobrze.
Na podstawie Wikipedii:
'Na fali szoku' (tytuł oryg. 'The Shockwave Rider') – dystopijna powieść fantastycznonaukowa, której tytuł pochodzi od książki 'Future Shock" Alvina Tofflera. Premierę miała w 1975 roku w USA, nakładem wydawnictwa Harper & Row. W Polsce ukazała się po raz pierwszy w 2015 roku nakładem wydawnictwa MAG.
Futurysta Alvin Toffler w napisanym w 1970 roku "Future Shock" wyjaśnia tytułowe pojęcie jako:
"...too much change in too short a period of time"
Na podstawie notki wydawcy
:'Future Shock" ('"Szok przyszłości"): "..to niewątpliwie jedna z najbardziej oryginalnych książek współczesności. .. ... Nie kontrolowany postęp naukowo - techniczny stwarza wszędzie podobne problemy, różny natomiast może być sposób ich...

książek: 705
Jonasz | 2018-02-28
Przeczytana: 28 lutego 2018

Ostatnia z triady powieści Johna Brunera, ostatnio przypomnianych przez Artefakty. Moim skromnym zdaniem najlepsza z tych trzech.
Nota biograficzna mówi, że powiesć była reakcją na futurystyczną pracę Tofflera „Szok Przyszłości”. Książke tą przeczytałem ponad 30 lat temu i wywarła wtedy na mnie wielkie wrażenie, choć niewiele z niej już dzisiaj pamiętam. Wyraźnie jednak Brunner zrobił z niej dobry użytek.
W przeciwieństwie do dwóch pozostałych pozycji fabyła powieści jest względnie prosta. Mniej jest też centralnych postaci. Właściwie jest to jedna postać, mająca jednak wiele sztucznie wytworzonych osobowości.
W przeciwieństwie także do dwóch powieści, w których oceny i przepwoiednie Autora się nie sprawdziły (świat poszedł w inna stronę), te przedstawione w „Na fali szoku” wydają się bardziej prawdopdobne w obecnej rzeczywistości. Szczególnie strefy dotowanego wyrzeczenia, wydają się atrakcyjnym pomysłem. Także wizja powszechnej komputeryzacji oraz sieci informacyjnej może być...

książek: 1357
Ciacho | 2015-10-25
Przeczytana: 25 października 2015

"Anatomia wyścigu mózgów"


John Brunner to brytyjski pisarz science fiction, który jeszcze do niedawna był mało znany w naszym kraju. Pojawiło się parę jego książek, a jego opowiadania zamieszczono w kilku antologiach, ale jego obecność obeszła się bez większego echa. W łaski czytelników trafił dopiero, dzięki nowo powstałej, tegorocznej serii Artefakty, którą Wydawnictwo Mag rozpoczęło od wypuszczenia na nasz rynek książki Wszyscy na Zanzibarze, właśnie tego autora. Była to dystopia przedstawiona na ponad sześciuset stronach, która okazała się rewelacyjną pozycją przede wszystkim dla wymagających fanów fantastyki naukowej, ale też i pozostałych wybrednych czytelników. Druga pozycja Brunnera w tej serii okazała się być również dystopijną wizją tego autora, ale już o mniejszym rozmachu, niż jej poprzedniczka.

Rzecz dzieje się w Ameryce Północnej XXI wieku, po wielkim trzęsieniu Ziemi, największej katastrofie w historii, która doprowadziła do podziału społeczności. Funkcjonowanie...

książek: 752
Hrosskar | 2017-08-08
Przeczytana: 05 sierpnia 2017

Po świetnych książkach Johna Brunnera Wszyscy na Zanzibarze oraz Ślepe stado, przyszedł czas sięgnąć po jego trzecią powieść - Na fali szoku, wydaną w ramach serii Artefakty. I ponownie nie spotkał mnie zawód, choć nie była to ani łatwa, ani lekka lektura. Książka opowiada o Nicku Haflingerze - niezwykłym zbiegu, który potrafi zmieniać swoje tożsamości, oraz pozostawać anonimowy, jednym słowem: nie istnieje. Został wykształcony w Tarnover - ośrodku, który pozyskuje najinteligentniejsze jednostki, by wcielić je do służby rządowej, poprzez odpowiednie kształcenie oraz pranie mózgu. Nickowi udało się jednak uciec z Tarnover, by rozpocząć poszukiwania sposobu, w jaki mógłby uwolnić umysły zniewolonych mas przez komputery i uratować świat stojący na skraju zagłady po trzęsieniu ziemi. Nie udaje mu się jednak pozostać długo na wolności, bowiem rząd użył wszelkich środków, aby go dopaść. Obecnie zaś z powrotem w Tarnover zostaje poddany szczegółowemu i bolesnemu przesłuchaniu...

Na fali...

książek: 516
cordiale | 2018-02-06
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 06 lutego 2018

O pisarzu o nazwisku Brunner po raz pierwszy usłyszałem kiedy to na półkach księgarń zadebiutowała nowa seria wydawnicza- „Artefakty”. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że właśnie ten autor stanie się jednym z moich ulubionych. Zostałem oszołomiony powieścią o nietypowej konstrukcji, „Wszyscy na Zanzibarze”. Byłem świadkiem jak Brunner zachował się wręcz jak jasnowidz przewidując m.in. maski smogowe w „Ślepym Stadzie”. Dzisiaj postanowiłem sięgnąć po najkrótszą z artefaktowych książek tego brytyjskiego pisarza, „Na fali szoku”


Poznajmy Nickiego Haflingera. Człowieka o ponadprzeciętnej inteligenci, wychowywanego i kształconego w rządowym ośrodku dla niezwykłych dzieci, który postanawia nie dać się podporządkować panującemu systemowi. Ucieka on z „wylęgarni” geniuszy i przybierając coraz to nowe tożsamości decyduje się aby rzucić wyzwanie z góry ustanowionemu porządkowi.

Biorąc do ręki „Na fali szoku” czytelnik musi pamiętać o tym, że książka ta ukazała się w 1975 roku. Wiele...

książek: 1130
Zimek | 2015-10-12
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015, Ulubione
Przeczytana: 05 października 2015

"Najpierw wyścig nóg, potem wyścig zbrojeń, a po nim wyścig mózgów" – ta sentencja, opisująca mroczną wizję przyszłości autorstwa Johna Brunnera, jest szczególnie znienawidzona przez Nicka Haflingera, głównego bohatera "Na fali szoku". Bo gdy opadł już bitewny kurz i celowanie w siebie rakietami zastąpiono paranoiczną obsesją na punkcie zbierania danych i trzymania ich w sekrecie, wszczęto poszukiwania idealnego środka do osiągnięcia doskonałości. Okazuje się być nią mądrość… ale, jak się okazuje, nawet w takiej sytuacji, można kierować się głównie głupotą. Rzeczony Haflinger, trafiając do ściśle tajnej placówki rządowej w Tarnover, początkowo był zachwycony wizją niesienia dobra ludzkości i szansy na własny wkład w polepszenie losu świata. Zanim się zorientował, że trafił do piekła, nie było już odwrotu. Wyścig mózgów już dawno się zaczął, a on nieświadomie w nim wystartował; postanowił więc dać nogę i sprzeciwić się opresyjnemu rządowi, skazując się tym samym na rolę państwowego...

książek: 589
KotWBookach | 2016-05-15
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Wszystko płynie – mawiał Heraklit. Świat dookoła nas zmienia się w zastraszającym tempie i nadal przyspiesza, wymuszając na nas ciągłe dopasowywanie się do coraz to nowszych, coraz szybszych, coraz mniej przebaczających realiów. O ile wygodniej byłoby móc po prostu zmieniać się razem z nimi, na bieżąco usuwać cechy zbędne, a na ich miejsce nabywać użyteczniejsze? Właśnie kimś takim jest bohater omawianej dziś powieści – oto "Na fali szoku" Johna Brunnera, po raz pierwszy wydana w Polsce ledwie półtorej miesiąca temu, mimo że pierwszy raz poszła do druku już w 1975 roku. I chociaż od dnia premiery minęło czterdzieści lat, zadziwiająco trudno o powieść, która byłaby bardziej na czasie.

Niedaleka przyszłość, to znaczy – początek XXI wieku. Stany Zjednoczone przeistoczyły się w oligarchiczne państwo policyjne korzystające z zaawansowanych sieci komputerowych i telefonicznych, by subtelnie manipulować opinią publiczną. W następstwie kryzysu ekonomicznego wywołanego trzęsieniem ziemi,...

książek: 1037
monikawa | 2017-12-05
Przeczytana: 01 grudnia 2017

W prozę Brunner'a niełatwo wejść z marszu. Potrzeba chwili na oswojenie się ze specyficznym językiem i migawkową narracją. Ale naprawdę warto. Nie są to puste kalorie. Dostajemy porządną porcję materiału do refleksji.
Wizja przyszłości powstała ponad 40 lat temu, a mija się z naszymi realiami o włos.

książek: 550
CzarneEspresso | 2016-05-23
Na półkach: Przeczytane, 2016

Nickie Haflinger uciekł z tajnego ośrodka badawczego w Tarnover w Ameryce Północnej. To właśnie tam kierowane są najbardziej inteligentne dzieci, które "kształci się" na elitę kraju. Prowadzonych tam badań nie można było jednak uznać za etyczne. Nickie uciekł, gdyż uważał, że to co robią badacze jest...złe. Przez 6 lat ukrywał się zmieniając osobowości. Był kaznodzieją, delfickim hazardzistą, projektantem utopii... Do czasu, aż go złapano i wymazano jego dane. Teraz oficjalnie nie istniał. Czy jednak nawet poddawany badaniom w laboratorium zrezygnował z marzeń o wolności? Nie tylko swojej, ale szalonej wizji wolności całego uciskanego, skomputeryzowanego kraju. Ameryka była tak opleciona siecią informatyczną, wręcz uzależniona od niej. Komputery miały wgląd do prawie każdego aspektu życia obywateli. A mimo to tak potężny kraj nie mógł sobie poradzić ze skutkami katastrofalnego trzęsienia ziemi.

W czasie swojej ucieczki Nickie przeważnie był sam. Spotkał jednak ludzi, którzy żyli...

zobacz kolejne z 662 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
zgłoś błąd zgłoś błąd