Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Intruz

Tłumaczenie: Łukasz Witczak
Cykl: Intruz (tom 1)
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
7,54 (9525 ocen i 1312 opinii) Zobacz oceny
10
1 506
9
1 868
8
1 762
7
2 090
6
1 025
5
675
4
200
3
235
2
66
1
98
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Host
data wydania
ISBN
9788324586998
liczba stron
560
słowa kluczowe
wróg, rebelia, uczucia
język
polski

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego...

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Dolnośląskie, 2008

źródło okładki: http://publicat.pl/dolnoslaskie/oferta/beletrystyk...»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1446
patusia_dorota | 2013-09-28
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam, 2013
Przeczytana: 28 września 2013

Wykorzystac swój czas...

„Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało.”

Niektórzy autorzy są znani z jednej serii lub jednej książki. Czasem mogą to być naprawdę dobre serie, dzięki którym pisarz będzie wspominany długi czas, niekiedy są to nie wybijające się powieści, które trafią jedynie do niewielkiej rzeszy odbiorców, ale czasem trafiają się takie powieści, które wywołują mieszane uczucia, niektórzy nimi gardzą, inni kochają. Takie książki się pamięta. Niekiedy przypinają one jakąś łatkę autorowi, czasem trudno nawet po napisaniu kolejnego tomu „odkleić ten rzep”.

Tak właśnie jest ze Stephenie Meyer. Autorka znana z serii Zmierzch, w której zakochały się miliony nastolatek. Książki spotkały się nie tylko z dobrym przyjęciem, ale również z krytyką. Nie będę ukrywać, że przeczytałam Zmierzch, zrobiłam to jednak dopiero po drugim filmie. Seria nie wywołała u mnie, ani negatywnych, ani pozytywnych uczuć, może to przez czas, w jaki po nią sięgnęłam. Jednak tym razem nie o tym chciałam pisać, w sumie to wciąż jestem w szoku, rozmyślam, zastanawiam się. Zastanawiacie się nad czym? Po co ten długi wstęp, dlaczego wspomniałam o „Zmierzchu”? Zaraz wszystko Wam wyjaśnię.

„Nie chcemy zmieniać światów, tylko je przeżywać.”

Początkowo trudno się przyzwyczaić, ale to szybko mija. Nowa ja, nowe życie. I wspomnienia, one nadlatują z najmniej oczekiwanych stron, to nie moje wspomnienia, jednak muszę je poznać, muszę się wszystkiego dowiedzieć. Nagle ściana, nie mogę jej przebić. Nigdy mi się to nie zdarzało, tak nie powinno być. Ale wiem, że dam radę, w końcu jestem Wagabunda, a to jest moje dziewiąte życie, mój dziewiąty żywiciel.
Świat się zmienił, diametralnie, Ziemia nie jest miejscem jedynie dla ludzi, tak naprawdę zostało ich mało. Ich ciała przejmuję Dusze, przybysze z innej planety. Zdobywają oni pełną kontrolę, kierują ciałem, podejmują decyzję, człowiek nie ma na to wpływu, pozostaje mu ucieczka, ale nie zawsze... Czasem złapany żywiciel jest silny i nie daję się tak łatwo okiełznać, potrafi wpływać na Dusze, na pasożyta mieszkającego w jego ciele. Może zagradzać ważne informacje umysłową barierą i powoli podsyłać obrazy tego, co chcę osiągnąć, co jest dla niego ważne. Tak właśnie dzieje się z Wagabundą, powoli zaczyna pożądać tego, czego pożąda również jej ciało...

Cały wcześniejszy wstęp miał Was naprowadzić na powieść „Intruz”, właśnie Stephenie Meyer. Znana autorka zabrała się zapisanie nowej serii, a właściwie już nie takiej nowej, gdyż ja sięgnęłam po nią dość późno. Nawet po wypożyczeniu z biblioteki miałam pewne obawy, jak mi się ona spodoba, czy będzie tak samo jak ze „Zmierzchem”? Jak widzicie miałam pewne obawy, a jednak sięgnęłam. Na pewno popchnęły mnie do tego bardzo przychylne recenzje, ale czy książka spodobała się również mi?

Od razu muszę Wam napisać, że tak! I to nawet bardzo, wciąż jestem pod jej niesamowitym wpływem. Historia od pierwszej strony wydawała mi się oryginalna, ciekawa i pociągająco. Czym przerzucałam kolejne strony tym było ciekawiej. Może nie znalazłam w książce wiele akcji, ale cała fabuła, pomysł, kreatywność i nietuzinkowość to wszystko niwelowały. Opowieść toczyła się już od pierwszej strony, co pod tym rozumiem, ona cały czas szła naprzód. Nawet wtedy gdy nic ogromnie ciekawego się nie działo, nie mogłam się oderwać. Można powiedzieć, że nie czytałam, a wręcz pochłaniałam strony, a z takim formatem nie jest łatwo.

Przejdę teraz do postaci. Każda z nich nadawała powieści klimatu. Podział na Dusze i ludzi był doskonale widoczny, autorka przedstawiła nam świat z innej perspektywy. Historia ukazywała ludzkie wady, nasze niedoskonałości, jednak uwypuklała też to, co w nas najlepsze. Ukazywała obraz z kilku wizji, z wielu stron. To jak Ziemię postrzegają Dusze znacząco różniło się od tego, jak patrzyli na nią udzie, jej stali mieszkańcy, którym została ona odebrana. Ludzie byli ukazywani jako silne, waleczne, niekiedy groźne, zaborcze i porywcze charaktery, dusze natomiast były bez skazy, wręcz nienaturalnie dobre. Trudno było je połączyć z zasiedleniem ta ogromnej planety, jednak ta się stało.

„-Ciekawe imię (...) Może kiedyś mi opowieść skąd się wzięło. To musi być nie lada historia. Ale, ale, jest trochę długaśne – Wagabunda. Nie sądzisz? (...) Co byś powiedziała gdybym mówił na ciebie Wanda? Tak będzie wygodniej”
[Kocham wujka Jeba i jego prześmieszne zachowania ;)]

Wagabunda – Dusza zajmująca ciało Melanie, narratorka. Początkowo nie wiedziałam, co myśleć, na temat jej narracji, przecież to potwór, przecież ona ma inne pojęcie dobra i zła, przecież jest wrogiem. Myślałam, że tak ja będę odbierać, że te obrazy będą mi zasłaniać, to jaka jest naprawdę, o ile odbiega od tego schematu. Jednak to wszystko w trakcie czytania przestało istnieć, a pozostała już jedynie zagubiona między dwoma światami dziewczyna, która nie wie, co czuję, gdzie się powinna znaleźć i na kogo pomoc liczyć. Bohaterka niezwykle ciekawa, odbiegająca od definicji, oryginalna i niespotykana. Jest jedna z niewielu kobiecych postaci, które polubiłam, które naprawdę cenię. Ma coś w sobie.

Melanie traktuję jako postać drugoplanową, nie była obecna ciągle, jednak jej postać była naprawdę znacząca w całej historii, bez niej nie zdarzyło by się nic. Ona była motorem wydarzeń, ona je powodowała, to ona poruszała pierwszą kostkę domina. Niekiedy mnie drażniła, była całkowicie inna od Wagabundy, często nie zachowywała się racjonalnie, a właściwie to chciała postępować w ten sposób, bo nic nie mogłam robić. Czasem, a właściwie cały czas jej współczułam, być zamkniętym we własnym ciele, nie móc mieć wpływu na to, co się z nim dzieje. To musi być okropne i działające depresyjnie.

„Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma.”

Związki, które zafundowała nam autorka nie były przesadzone, no może odrobinę, ale jeden. Jared początkowo przedstawiał idealny obraz, ale moje spojrzenie na niego szybko uległo zmianie i już nie mogłam go zmienić, nie rozumiałam uczuć bohaterek względem tego mężczyzny. On się zmienił. Niestety ja jako czytelniczka oceniłam te zmianę na gorsze, był jedną z mocniej wykreowanych postaci, jednak nie wzbudził mojej sympatii. Ian natomiast początkowo w tyle szybko wkradał się w moje serce, naprawdę go polubiłam, początkowo okropnie go żałowałam, myślałam, że nie ma szans, że może odpaść na stracie... Relacje bohaterów, a przynajmniej ta druga wydawały mi się naturalne, żywe, ludzkie. Świetnie opisane.

„- To dziwny świat – powiedziałam cicho, bardziej do siebie niż do niego.
- Jak żaden inny – przytaknął.”

Okładka książki jest kosmiczna, tak kojarzy mi się z jakoś pozaziemską formą życia, choć akurat tutaj przybysze wyglądali zdecydowanie inaczej. Chyba mimo tych wszystkich pozytywnych opisów olałabym ich nie widzieć na pierwszej stronie książki. Rzadko widuję nie przesadzone okładki, a ta właśnie taka jest, to duży plus.

Podsumowując książka wywołała u mnie wiele pozytywnych emocji, czytając ją czułam pewien dreszczyk, chęć dowiedzenie się, co dalej. Wciąż pozostał we mnie ten niedosyt, wciąż chcę więcej. Mam nadzieję, że będzie mi dane poznać dalsze losy bohaterów te niesamowitej historii. Wzruszenie, śmiech, żal – nie wierzę, że to już koniec.
Ocena: świetna [6/6]

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Gdy morze cichnie

Malownicze Stavern znowu po sezonie, co wcale nie sprawia, że policjanci mają mniej pracy. Pod apteką zostaje znaleziony postrzelony mężczyzna, a mnie...

zgłoś błąd zgłoś błąd