Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Darujmy sobie te święta

Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
Wydawnictwo: Albatros
6,44 (1104 ocen i 129 opinii) Zobacz oceny
10
40
9
61
8
135
7
310
6
277
5
183
4
48
3
42
2
3
1
5
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Skipping Christmas
data wydania
ISBN
9788378857419
liczba stron
240
język
polski
dodała
MagS

Inne wydania

Książka wydana również pod tytułem "Ominąć święta" oraz "Uciec przed świętami". Czy można zrezygnować z obchodzenia świąt Bożego Narodzenia? Wyłamać się z tradycji, uwolnić od chaosu i presji przedświątecznych przygotowań, od kupowania choinki, prezentów oraz dekorowania domu? Luther i Nora Krankowie, których jedyna córka Blair wyjechała właśnie na rok do Peru jako wolontariuszka,...

Książka wydana również pod tytułem "Ominąć święta" oraz "Uciec przed świętami".

Czy można zrezygnować z obchodzenia świąt Bożego Narodzenia? Wyłamać się z tradycji, uwolnić od chaosu i presji przedświątecznych przygotowań, od kupowania choinki, prezentów oraz dekorowania domu? Luther i Nora Krankowie, których jedyna córka Blair wyjechała właśnie na rok do Peru jako wolontariuszka, postanawiają po raz pierwszy w życiu zaoszczędzić na świętach. Rejs po Karaibach, na który planują wypłynąć dokładnie w Boże Narodzenie, będzie ich kosztował zaledwie połowę świątecznych wydatków. Niestety, wkrótce oboje przekonają się na własnej skórze, czym jest chodzenie pod prąd. Presja osób, które im coś oferują, zbierających datki lub liczących na wigilijny obiad, jest wręcz zabójcza. Główną kością niezgody staje się bałwanek na dachu. Jego brak może przekreślić szanse całej ulicy na zdobycie dorocznej nagrody. Ale to nie koniec kłopotów. W Wigilię rano dzwoni Blair z niespodziewaną informacją: jeszcze tego samego dnia wróci do domu z narzeczonym, który nigdy nie widział amerykańskich świąt i bardzo się na nie cieszy. Co robić, jak zapobiec nadchodzącej katastrofie? Półki w sklepach świecą pustkami, kupienie choinki graniczy z cudem, a goście wigilijni zostali odwołani...

 

źródło opisu: www.wydawnictwoalbatros.com/

źródło okładki: www.wydawnictwoalbatros.com

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 762
Fidai | 2014-12-10
Na półkach: Obyczajowe

Po pierwsze: książka nie jest długa, pochłania się ją w zawrotnym tempie, jest napisana przyjemnym stylem, nienachalnym i lekkim. Ot, taka opowieść na przekąskę, małe co nieco między grubszymi tomami.

Po drugie: jestem jedną z tych osób, które uwielbiają Święta. I to te najbardziej komercyjne, wypełnione zmutowanymi Mikołajami z czekolad Święta, które niewiele mają wspólnego z duchowym aspektem całego wydarzenia. Co poradzić, taka jestem. Ale jednocześnie przyznam się od razu - nie raz i nie dwa myślałam o tym, żeby w okresie Świąt wyjechać. Spróbować celebrować ten czas w inny sposób.

W książce pana Grishama mamy podobny motyw - zerwijmy ze stereotypami! Nie dajmy narzucić sobie pewnych zachowań! Przyznaję, zdarzyło mi się kilka razy uśmiechnąć przy perypetiach Kranków, szczególnie, gdy widać było absurdy: na przykład fakt, że sto dolarów zaoferowanych na ten sam cel innego dnia to mniej niż osiemdziesiąt dolarów w Święta.. To tak naprawdę zmyślnie pokazywało, że liczy się motyw. Otoczka. Jakieś tradycje, albo raczej, oczekiwania społeczeństwa, które musimy spełniać. Nie ma co ukrywać, że przejaskrawiona nieco (mam nadzieję!) nagonka na głównych bohaterów sprawiła, że szybko urośli do rangi wyrzutków. Cała sprawa z miasteczkiem, które "w imię Świąt" stara się nakłonić Kranków do zmiany zdania przypominała mi jakąś mafijną misję albo miasteczko rodem z Twin Peaks czy Wayward Pines. Ciarki na plecach.

Dlaczego więc książka ma ode mnie tylko trzy gwiazdki? Dlatego, że nawet na moje lubiące kicz komercyjnych Świąt i zaaferowane przyozdabianiem pokoju/domu/ogródka lampkami ja, sytuacja opisana w "Darujmy sobie te święta" jest po prostu patologiczna. Niedobrze może się zrobić od zawiści, jaka przelewa się między bohaterami, a końcowy akt wspólnoty, chociaż miał chyba na celu odpłacenie grzechów wcześniejszych, zupełnie mnie nie przekonał. Nie chciałabym pomocy od ludzi, którzy na co dzień są mi mocno nieprzychylni. Wracając zaś do lampek i innych ozdób: u mnie jest to zwykła frajda, zabawa, zaś w książce urasta to do rangi przetrwania; mamy do czynienia z prawdziwą walką. Równie dobrze można by napisać książkę o Dniu Zmarłych, gdzie pani A liczy znicze na grobie sąsiadki i potem z furią przedziera się przez kolejne stragany, by zapalić jedną lampkę więcej od "rywalki". Tu absurd i tu absurd, ale niestety absurd realny. I mimo że pod koniec właśnie okolica jest kreowana na taką z rodzaju "Kto się czubi, ten się lubi", ja tego nie kupuję.

Ale chyba tym, co najbardziej mnie w tej książce zniechęciło, było to, jak telefon od córki szybko urósł do rangi apokalipsy. Nie rozumiem zupełnie zachowania rodziców - może trzeba mieć własne dzieci, żeby rozumieć ich przejęcie. Ale, umówmy się, dziewczyna ma dwadzieścia trzy lata i dzieckiem już nie jest - myślę, że spokojnie przeżyłaby tak druzgocącą wiadomość jak: "Kochanie, w tym roku darujemy sobie te święta..."

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wiatrodziej

"Wiatrodziej" to kolejna świetna książka, przepełniona magią, bohaterami, których od razu polubiłam i akcją.Kolejny raz Susan Dennard zabrał...

zgłoś błąd zgłoś błąd