Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ślepowidzenie

Cykl: Ślepowidzenie (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
7,79 (2177 ocen i 250 opinii) Zobacz oceny
10
307
9
517
8
526
7
443
6
193
5
95
4
47
3
26
2
10
1
13
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Blindsight
data wydania
ISBN
9788374802932
liczba stron
416
język
polski
dodała
Oceansoul

Inne wydania

„Ślepowidzenie” nominowane było do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory. Wyobraź sobie, że jesteś Sirim Keetonem. Budzisz się w agonii wskrzeszenia, łapiąc powietrze po rekordowo długim ataku bezdechu sennego, trwającym sto czterdzieści dni. Czujesz, jak krew, lepka od dobutaminy i leuenkefaliny, przepycha się przez wyschnięte podczas miesięcy przestoju tętnice. Ciało powolutku,...

„Ślepowidzenie” nominowane było do nagród Hugo, Campbella, Sunburst, Locusa i Aurory.

Wyobraź sobie, że jesteś Sirim Keetonem. Budzisz się w agonii wskrzeszenia, łapiąc powietrze po rekordowo długim ataku bezdechu sennego, trwającym sto czterdzieści dni. Czujesz, jak krew, lepka od dobutaminy i leuenkefaliny, przepycha się przez wyschnięte podczas miesięcy przestoju tętnice. Ciało powolutku, boleśnie się napełnia: rozszerzają się naczynia krwionośne, ciało się rozłazi; zginasz się, a nieprzyzwyczajone żebra głośno strzelają. Stawy zatarły się od bezruchu. Jesteś jak figurka z kresek, zamrożona w jakimś przewrotnym rigor vitae. Krzyknąłbyś, ale brak ci tchu.

Wampiry cały czas to robią, przypominasz sobie. Dla nich to normalne, mają taki niezwykły sposób oszczędzania zasobów. Twój gatunek mógłby nauczyć się od nich trochę powściągliwości, gdyby ta absurdalna awersja do kątów prostych nie rozprawiła się z nimi u samego zarania cywilizacji. A może mógłby i teraz? Bo wampiry wróciły – ożywione voodoo paleogenetyki, poskładane do kupy ze śmieciowych genów, skamieniałego szpiku kostnego, zanurzonego we krwi socjopatów i wysoko funkcjonujących autystyków. Taki właśnie osobnik dowodzi tą misją. Garstka jego genów żyje także w twoim ciele, żeby ono też mogło powstać z martwych, tu, na skraju przestrzeni międzygwiezdnej. Nikt nie poleci poza Jowisza, jeśli nie stanie się po trosze wampirem.

Ból odrobinę słabnie. Odpalasz wszczepki i sprawdzasz własne organy: minie sporo minut, zanim motoryka zadziała jak należy, i godzin, zanim przestanie boleć. Ból jest nieuniknionym efektem ubocznym. Tak się właśnie dzieje, kiedy do ludzkiego kodu wkleja się wampirze podprogramy. Kiedyś prosiłeś o środki przeciwbólowe, ale wszelkie blokery nerwowe upośledzają reaktywację metabolizmu. Zaciśnij zęby, żołnierzu.

Wydanie ilustrowane przez Irka Koniora.

„»Ślepowidzenie« w genialny sposób na nowo definiuje historię o pierwszym kontakcie. U Petera Wattsa obcy nie są ani cudacznie przebranymi ludźmi, ani kompletnie niezrozumiałymi czarnymi monolitami – są czymś nowym, o wiele bardziej bulwersującym, zmuszającym nas do wyciągnięcia dość nieprzyjemnych wniosków co do natury świadomości. Gdy przestaniesz o tym myśleć, poczujesz ciarki na plecach! Gorąco polecam – to chyba najlepsza twarda s.f. z roku 2006”.
– Charles Stross

„Peter Watts podejmuje główne mity opowieści o pierwszym kontakcie i roznosi je na strzępy. Powstaje wstrząsająca i hipnotyzująca powieść, popis talentu pełen prowokujących i niepokojących pomysłów. To prawdziwa rzadkość – książka mająca potencjał do skierowania na nowe tory całego gatunku literackiego”.
– Karl Schroeder

„Wielu krytyków twierdzi, że najlepsza fantastyka naukowa to ta mocno zakorzeniona w nauce, ale jednocześnie stanowiąca wyzwanie dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych jej dokonań. Jeśli tak, to w »Ślepowidzeniu« udaje się to nadzwyczajnie, chociaż zachwyt budzi także świetny styl Wattsa. Pojawiają się tam ważne kwestie... etyka, moralność, inteligencja i samoświadomość... Puenta książki jest jednocześnie odkrywcza i satysfakcjonująca”.
– sffworld.com

 

źródło opisu: www.mag.com.pl

źródło okładki: www.mag.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 568
Roland | 2015-10-19
Na półkach: Ulubione
Przeczytana: 18 października 2015

Egzystencjalna podróż w nieznane. Rzadka rzecz, że powieść science fiction porusza ważkie tematy. Powieść Petera Wattsa bynajmniej nie należy do najłatwiejszych w odbiorze, nie ma co się dziwić skoro mocno zakorzeniona jest w nauce, lecz uważny czytelnik znajdzie w tekście perełki, które tak samo są interesujące jak sama fabuła. Fabularnie autor w kwestii obcych nie tworzy nic nadzwyczajnego, lecz sposób interpretacji pierwszego kontaktu jest nader interesujący. Hipnotyzująca powieść, która na nowo definiuje naturę świadomości. Zakończenie być może jest przewidywalne, lecz puenta książki zmusza czytelnika do wyciągnięcia własnych wniosków.

Koniec XXI wieku, ludzkość jest bardzo rozwinięta technologicznie, a wszelkie ingerencje w naturę człowieka są na porządku dziennym. Człowiek pierwszy raz w swej historii zdobywa dowody na istnienie obcej cywilizacji. W bezkresny kosmos w celu pierwszego kontaktu z obcą rasą rusza załoga Tezeusza. Załoga stanowiąca sama w sobie galerię osobowości, na czele której stoi ni mniej ni więcej wampir. Jaki będzie pierwszy kontakt? Kto tak naprawdę stanowi zagrożenie? Jak pierwsze spotkanie wpłynie na wgląd w ludzką naturę?

Jednym z zasadniczych pytań ludzkości jest te o naszą bądź też nie samotność we wszechświecie. Nic więc dziwnego, że w połączeniu z prawie nieograniczoną wyobraźnią człowieka powstała taka rzesza powieści o tej tematyce. Peter Watts w kwestii koncepcji nie tworzy niczego nowego. Pewność o istnieniu obcej cywilizacji, lot elity ludzkości ku nieznanemu, pierwszy kontakt, rozstrzygnięcie kluczowych kwestii. Schemat dobrze znany i wielokrotnie opisywany. Jednakże sposób w jaki Peter Watts podszedł do tematu, jego redefinicja pierwszego kontaktu, rozważanie wręcz filozoficznych kwestii sprawia, że „Ślepowidzenie” wymaga głębszej rozwagi.

„Ślepowidzenie” jest napisane z perspektywy jednego z załogantów Tezeusza, Siriego Keetona, który poniekąd jest głównym bohaterem. Od razu należy zaznaczyć, że lektura „Ślepowidzenia” nie należy do najłatwiejszych. Powieść mocno zakotwiczona jest w nauce. Autor dosłownie szafuje pojęciami, teoriami, tezami. Godna uwagi jest bibliografia, która pomogła autorowi na stworzenie tego dzieła. Niektóre fragmenty są trudne (chyba te najbardziej dotyczące astrofizyki) lecz jest to zależne od stopnia znajomości danych arkanów wiedzy. Osobiście fragmenty dotyczące medycyny i biologii były mi bardzo znajome z racji zawodu, lecz te dotyczące fizyki, co tu ukrywać czarna magia. Autor bynajmniej nie prowadzi czytelnika za rączkę, nie objaśnia mu każdej trudniejszej naukowej kwestii. Owszem niektóre kwestie są szerzej omawiane. Autor od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę. Akcja rozpoczyna się podczas lotu Tezeusza, nie ma początkowego ciągu przyczynowo-skutkowego, perspektywa fabuły napisana tak jakbyśmy od razu orientowaliśmy się w książkowym świecie. Dodatkowo niektóre fragmenty mogą wydawać się chaotyczne, zwłaszcza odniesienia do przeszłości, lecz pamiętajmy, że są to wspomnienia. Wszystkie wspomniane elementy mogą działać na niekorzyść książki, lecz z czasem zaczynamy dostrzegać wzorce, powoli orientujemy się w świecie powieści.

Siła książki tkwi w tym, że czytelnik sam musi dociec prawdy, owszem autor wyjaśnia niektóre kwestie, lecz czyni to bardzo powoli. Nie raz musimy czekać kilkadziesiąt stron aby zrozumieć daną kwestię. Trudno ustalić granicę, ale mniej więcej po stu stronach książka bardziej kieruję się w stronę akcji niż naukowych rozważań. Nie trzeba znać wszelkich naukowych prawideł aby móc śledzić przebieg wydarzeń. Warto poświęcić swą uwagę na rozważną lekturę, ponieważ wraz ze zbliżaniem się do końca, robi się coraz bardziej ciekawej.

Załoga Tezeusza jest plejadą samą w sobie. Oprócz w miarę zwykłych ludzi mamy do czynienia z osobą o osobowości wielorakiej, co bynajmniej w przyszłości nie jest zaburzeniem, a czytelnikowi może dostarczyć niezłego mętliku. Sam główny bohater jest osobowością samą w sobie, pozbawiony połowy mózgu synestetyk będący pośrednikiem między statkiem a Ziemią. Na koniec został głównodowodzący, czyli wampir. Tak drodzy czytelnicy znany nam krwiopijca. Jednakże w powieści Peter Watts podszedł do wampirów w sposób bardzo naukowy. Otóż był to oddzielny gatunek człowieka na Ziemi, który wyginął, ale został wskrzeszony w przyszłości stanowiąc szczyt ewolucji. Autor wręcz biologicznie podchodzi do tej kwestii, nawet wyjaśnia awersję do krzyży (skaza krzyżowa – interesująca nazwa). W pewien sposób autor pozbawił swego wampira całej tej mistycznej otoczki znanej w innych powieściach, chociaż z aury tajemniczości całkowicie nie zrezygnował, co widoczne jest w zachowaniu reszty załogi oraz morfologii wampira.

Wraz z nawiązaniem pierwszego kontaktu fabuła wyraźnie nabiera rumieńców. W przypadku obcych zwłaszcza ich morfologii autor nie poszalał, co sam stwierdza w przypisach końcowych. Budowa obcych nie jest najważniejszą kwestią, stanowi jedynie przyczynę do rozważań nad innymi kwestiami. Odnośnie samego kontaktu mogę dodać, że autor doskonale oddał perfidię naszego gatunku, nic więcej nie mogę dodać by nie zdradzić fabuły. Wszelkie ingerencje w naturę ludzką widoczne w załogantach przynoszą pewną paradoksalną myśl. Otóż w świecie przyszłości bardziej obcy są sami ludzie niż rzeczywiste istoty pozaziemskie. W rzeczywistości obcy w książce stanowią tło do poważniejszych rozważań nad inteligencją oraz świadomością.

Autor pod powierzchnią książki przemyca pewne prawdy dotyczące naszego mózgu. Wielokrotnie pokazuje, że mózg idzie na skróty nie ukazując całej prawdy. Również tytuł książki niesie w sobie symbolizm. Ślepowidzenie, sytuacja w której bodźce wzrokowe docierają, ale mózg ich nie interpretuje. W przenośni nie dostrzeganie tego co mamy pod nosem, a symbolicznie nie dostrzeganie prawdy. Autor porusza najważniejszą kwestię w powieści czyli świadomość. Czym ona jest? Czy w ogóle istnieje? Czy naprawdę istnieje, skoro sami nie potrafimy stwierdzić czy jesteśmy świadomi, a co dopiero osoby obok nas oraz najważniejsze po ca nam świadomość? Czy lepszym szczytem ewolucji byłby jej brak?. Wprawdzie autor nie daje gotowych odpowiedzi, lecz kreuje własną wizję tej kwestii. Symboliczna jest również nazwa statku obcych – Rosrchach. Przecież słynne plamy/kleksy w teście Roscharcha służą badaniu m.in. świadomości. Zakończenie powieści pod względem fabularnym jest typowe dla powieści science fiction, nawet wręcz wymagane. Nie obejdzie się bez kilku wywrotek umysłowych. Jeśli zakończenie powieści sprawia, że czytelnik po jej lekturze musi zastanowić się nad niektórymi kwestiami, a nawet zmienia swój punkt postrzegania, wówczas taka powieść jest godna uwagi i polecenia.

Podsumowując, zacna powieść, która być może wymaga znacznego wysiłku intelektualnego od czytelnika, lecz nagradza go ciekawym zakończeniem oraz przemyśleniami, które pozostają na długo po jej lekturze.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Silmarillion

Książka piekielnie trudna. Tylko dla fanów Tolkiena. Ja będąc zafascynowany Śródziemiem i trylogią "Władca Pierścieni" po prostu musiałem ją...

zgłoś błąd zgłoś błąd