Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Bouvard i Pécuchet

Tłumaczenie: Wacław Rogowicz
Wydawnictwo: Sic!
7,36 (33 ocen i 7 opinii) Zobacz oceny
10
3
9
4
8
9
7
8
6
5
5
3
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Bouvard et Pécuchet
data wydania
ISBN
9788361967316
liczba stron
360
słowa kluczowe
powieść francuska
kategoria
klasyka
język
polski

Inne wydania

Wznowienie legendarnej ostatniej powieści Flauberta, wydanej w Polsce po raz ostatni w roku 1955, w przekładzie Wacława Rogowicza. Powieści towarzyszy znakomity, obszerny szkic portretowy Antoniego Sygietyńskiego pt. "Gustaw Flaubert", opublikowany po raz pierwszy w związku ze śmiercią Flauberta w roku 1880.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sic!, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwo-sic.com.pl/ksiazka/333/Bouv...»

Brak materiałów.
książek: 181
czytanieWwannie | 2012-12-08
Na półkach: Posiadam.
Przeczytana: 08 grudnia 2012

Bouvard i Pécuchet to opowieść o dwóch przyjaciołach błądzących po ścieżkach wszelkich dziedzin nauki. Pewnego dnia, ten barwny paryski tandem, który doświadcza przyjaźni od pierwszego wejrzenia postanawia całkowicie odmienić swoje życie. Porzucając swe zakurzone nieświeżym powietrzem francuskiej stolicy mieszkania i po uprzednim zainwestowaniu prawie wszystkich funduszy jakimi dysponują, wyruszają na podbój... wsi. Barwne opisy zachwytów nad każdą napotkaną marchewką i biedronką prowokują uśmiech na mej twarzy, co za wariactwo, myśli każdy normalny człowiek, trzeba to zatem przyznać już teraz, Ci dwaj, z normalnością mają niewiele wspólnego. Postanawiają zostać wybitnymi ogrodnikami w swym pięknym ogrodzie posiadającymi wszelkie możliwe gatunki roślin. Natura jednak nie chce współgrać z laikami, rozmaite próby i wysiłki pełzną na suchych, zgnitych lub niewyrośniętych ,,niczych”. Panowie nie zniechęcają się, skoro z ogrodnictwem się nie udało, oddajmy się rolnictwu! W trybie natychmiastowym wyrzucają swego dzierżawcę po czym ochoczo zabierają się do uprawiania krzyżówek melonów i innych ogórków. Nic z tego. Mimo przeczytanej ogromnej ilości pozycji dotyczącej uprawy, los im nie sprzyja, a finalnie pali im się suszone na sposób holenderski siano. Tych nieprzeciętnych dwoje parało się również chemią i anatomią, cieszmy się że nikogo nie uśmiercili, choć należy wspomnieć o jednym przypadku, kiedy było blisko. Astronomia była zbyt trudna i nie można z nią było współpracować. Archeologia za to, była dziedziną owocną, odnajdywali tysiące starych, nic niewartych przedmiotów z różnych zakątków kraju zagracając tym samym ogromną część swojego mieszkania. Skończyło się kradzieżą zabytkowej cmentarnej chrzcielnicy, która ,,przecież nie była nikomu potrzebna, a w dodatku wcale nie była chrzcielnicą!” i kłopotami z prawem. Historia porwała ich bez reszty, na literaturze znali się lepiej niż niejeden wybitny twórca, polityka była ryzykowna, higiena wszechogarniająca, czary niebezpieczne, a filozofia tak abstrakcyjna, że ciężko było się w niej połapać. Uff tyle tego, złego i dobrego.
Gustave Flaubert w swojej ostatniej książce, która to niedokończona, według niektórych wpędziła go do grobu, ukazuje nam pogoń ludzkości za postępem, chęcią zgłębiania wiedzy, która w rzeczywistości jest pełna sprzeczności, a prawa niepodważalne, łatwe do obalenia.
Z subiektywnego punktu widzenia, popartego odczuciami opinii publicznej i Antoniego Stygietyńskiego, którego to esej dołączony jest do najnowszego wydania Bouvarda i Pécuchet’a, należy stwierdzić, iż to najmniej udana książka genialnego realisty i psychologa mieszczańskich dusz jakim niewątpliwie był Gustave Flaubert. Dłużąca się, nudnawa, bez wyraźnych konkluzji, pełna filozoficznego bełkotu jest schyłkiem kariery i życia autora. Nie umniejsza ona jednak wyjątkowości i umiejętności twórcy, wszak nie pojawił się jeszcze taki, co by Bouvard’a i Pécuchet’a napisał lepiej, a no tak, nic nie dzieje się dwa razy. Może i dobrze...

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Dla honoru organizacji

Nieco dziwna historia, być może źle odebrałem tę powieść. Miałem jednak wrażenie, że patriotyzm Józefa jest taki bezrefleksyjny, jakby wszystko robił...

zgłoś błąd zgłoś błąd