Korona śniegu i krwi

Cykl: Odrodzone królestwo (tom 1)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,72 (2720 ocen i 502 opinie) Zobacz oceny
10
357
9
505
8
814
7
577
6
248
5
91
4
52
3
47
2
10
1
19
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375069945
liczba stron
768
kategoria
historyczna
język
polski
dodała
Cardio

Pierścień, który zmyje klątwę... Miecz, który skłóci śmiertelnych... Orzeł, który przebudzi królestwo. Czasy Wielkiego Rozbicia. Potężne ongiś królestwo w sercu Europy rozpadło się na księstwa, którymi władają skłóceni ze sobą Piastowie. Od wielu lat Polska nie ma króla, a tron pozostaje pusty. Na horyzoncie pojawia się nadzieja — skromny kantor Jakub Świnka odczytuje klątwę i jako...

Pierścień, który zmyje klątwę...
Miecz, który skłóci śmiertelnych...
Orzeł, który przebudzi królestwo.




Czasy Wielkiego Rozbicia. Potężne ongiś królestwo w sercu Europy rozpadło się na księstwa, którymi władają skłóceni ze sobą Piastowie. Od wielu lat Polska nie ma króla, a tron pozostaje pusty.
Na horyzoncie pojawia się nadzieja — skromny kantor Jakub Świnka odczytuje klątwę i jako pierwszy dostrzega księcia, który może ją odwrócić. Książę Starszej Polski Przemysł II spędza czas na turniejach i w poszukiwaniu rycerskich laurów.
Na opustoszały królewski tron padają pożądliwe spojrzenia sąsiednich władców. W głębi lasów budzą się ludzie Starszej Krwi, a wraz z nimi zapomniane przez stulecia demony. Z herbów schodzą bestie, by w walce wspomóc swych panów. Sieć intryg coraz ciaśniej zaciska się wokół młodego księcia.
Święte księżne, grzeszni książęta i szlachetni rycerze. Jaką rolę odgrywa wielki ród Zarembów o skrzętnie skrywanych początkach? Czy minezingerzy zaśpiewają pieśń zwycięską czy też chmury nad tronem pogrążą królestwo w wiecznym mroku?
Czas rozpocząć bój o koronę, najwyższy czas zjednoczyć królestwo...



Wraz z rykiem lwa do lotu budzi się orzeł...

 

źródło opisu: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2012

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

książek: 1669
Pablos | 2013-02-16
Na półkach: Przeczytane, [2013]
Przeczytana: 15 lutego 2013

Po kompletnym zauroczeniu, jakiego doznałem poznając tetralogię “Północna droga” (wciąż mam nadzieję, że jednak książek będzie więcej niż tylko cztery) przyjąłem, że powieści Elżbiety Cherezińskiej z gruntu muszą być świetne i będę nimi zachwycony tak samo, jak losami Sigrun, Halderd, Einara i ich potomstwa. Cóż, bolesna pomyłka.

Nie, żeby “Korona śniegu i krwi” była słabsza w znaczącym stopniu, albo oferowała inny poziom. Wręcz przeciwnie: poziom jest podobny, mamy mnóstwo bohaterów, którym trudno cokolwiek zarzucić, ciekawe czasy, pełne chaosu i skomplikowanych intryg politycznych, nie brakuje także pokazania ludzkich dramatów. Czego zatem zabrakło, dlaczego książka z pewnością nie ląduje na tej samej półce, co “Północna Droga”?

Na odpowiedź składają się trzy podstawowe przyczyny mojego niezadowolenia. Po pierwsze: łatwość przewidzenia kolejnych wydarzeń. Czytelnik nawet bez specjalnej znajomości historii rozbicia dzielnicowego oraz relacji rodzinnych między bohaterami i tak zaskakująco często widzi dokąd zmierza akcja, która w związku z tym nie oferuje zaskoczenia, a co za tym idzie staje się monotonna, czasem nawet nużąca. Dotyczy to także relacji między bohaterami już nie w sensie “historycznym”, ale i obyczajowym. Zwyczajnie wiadomo praktycznie od samego początku kto z kim i co będzie robił, a także dokąd takie czyny ich doprowadzą.

Drugi element, który psuł mi zabawę wiąże się z trzecim. A tym trzecim jest fantasy - kompletnie niepotrzebne, psujące całość w znacznym stopniu, dodane według mnie na siłę, w celu - bo ja wiem? - osiągnięcia efektu sagi w stylu Georga R. R. Martina? Błąd, wielki błąd, zauważalny także czasem w “Północnej Drodze”. Im bardziej bohaterowie oddalają się od realizmu, im więcej zdarzeń, które trudno wytłumaczyć racjonalnie, tym bardziej cierpi opowieść. Mogła być dobra powieść historyczna, a wyszło coś, co ma na celu raczej zdobyć rzesze czytelników wielbiących fantasy. Czepiam się, wiem, ale sorry - jestem dość rozczarowany. Fantasy samo w sobie nie jest złe, ale nie powinno się pchać tam, gdzie jest zbędne.

I wracając do trzeciego elementu - chwilami to całe fantasy zahacza o coś, co mogłoby w jakiś sposób uratować moje odczucia dotyczące lektury. To coś zwie się Starsza Krew i z początku zapowiada się nawet interesująco, jednak z czasem zanika zupełnie, pomysł pozostaje właściwie niewykorzystany.

I co ja biedny mam robić? Na siłę nie będę naciągał opinii, wszak wolno mi mieć inną niż większość. Może się nie znam, nie wiem, ale dopuszczam taką opcję ;-) W każdym razie książka wcale nie jest zła, jednak podczas lektury ani przez chwilę nie czułem tej radości, jaka towarzyszyła mi podczas czytania “Północnej Drogi”. Nic a nic. Zero. Co za pech.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Giant Days #3: Bycie miłą nic nie kosztuje

„Giant Days” to jeden z tych komiksów, który świetnie sprawdziłby się jako serial obyczajowy. Dziewczyny są barwne, chłopcy uczuciowi, a problemy, z k...

zgłoś błąd zgłoś błąd