Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Fionavarski gobelin

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
7,59 (191 ocen i 26 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
23
8
50
7
43
6
27
5
13
4
2
3
1
2
1
1
1
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fionavar Tapestry
data wydania
ISBN
9788375067255
liczba stron
1308
język
polski
dodała
Wiedźma

Omnibus, łączne wydanie jednej z najbardziej popularnych trylogii fantasy: Letnie drzewo, Wędrujący ogień, Najmroczniejsza droga. Wszystko zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają do serca najstarszego ze...

Omnibus, łączne wydanie jednej z najbardziej popularnych trylogii fantasy: Letnie drzewo, Wędrujący ogień, Najmroczniejsza droga.

Wszystko zaczęło się od wykładu, na którym piątka uniwersyteckich studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa vel Lorena Srebrny Płaszcz, czarodzieja, człowieka, który nieodwracalnie zmieni bieg ich życia i przeniesie ich z Ziemi, jaką znają do serca najstarszego ze wszystkich światów - do Fionavaru. W tej niezwykłej magicznej krainie, zamieszkałej przez ludzi, krasnoludy, przedziwne mitologiczne stworzenia, czarodziejów i bogów, Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul będą musieli zmierzyć się z z uosobieniem zła w postaci Rakotha Maugrima Spruwacza, zwanego też Sathainem Zakapturzonym, którego obawiają się sami bogowie i którego niezmierzone pokłady nienawiści są w stanie rozedrzeć spajający cały Fionavar mistyczny Gobelin i rzucić swój złowieszczy cień na wszystek czas, jaki nadejdzie...

"Jedna z najlepszych powieści fantasy, jakie ukazały się od czasów Tolkiena!".
Andre Norton

 

źródło opisu: www.zysk.com.pl

źródło okładki: www.zysk.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 656
Hrosskar | 2017-07-05
Przeczytana: 30 czerwca 2017

Każdy o tym wie, że klasyczne fantasy musi być trylogią i już. Przykłady można mnożyć, a jednym z nich jest Fionavarski Gobelin G. G. Kay'a. Trylogia ta została wydana kilka lat temu w postaci omnibusa, liczącego ponad 1300 stron w twardej oprawie i jedną z najdłuższych książek na mojej półce. Powieść rozpoczyna się od wykładu, na którym piątka studentów poznaje doktora Lorenzo Marcusa, zwanego też Lorenem Srebrnym Płaszczem, który zmieni bieg ich życia i przeniesie do Fionavaru - najstarszego ze światów. Jest to magiczna kraina, zamieszkała przez ludzi, krasnoludy, czarodziejów, bogów i inne niesamowite istoty. To, co miało być krótką wyprawą przeradza się w przygodę życia. Kimberly, Dave, Jennifer, Kevin i Paul będą musieli zmierzyć z Rakothem Maugrimem, którego obawiają się nawet bogowie... Starcie sił Światłości i Ciemności zbliża się nieuchronnie.

Mam pewien problem z jednoznacznym ocenieniem tej powieści. Nie da się ukryć, że wykorzystuje ona schematy i motywy znane z innych książek fantasy. A jednocześnie podczas czytania odniosłem wrażenie, że autor był tego najzupełniej świadomy, celowo nie silił się na innowacyjność w pewnych kwestiach, lecz zainspirował się znanymi książkami fantasy, by stworzyć własną wersję opowieści o walce dobra ze złem. Oczywiście, można to różnie odbierać, mnie chwilami irytowało, lecz z czasem zauważyłem coraz więcej wyłaniających się ciekawych pomysłów i idei autora, który nie chciał opowiedzieć wtórnej historii, lecz coś nowego i własnego. Ten zamiar zdecydowanie się powiódł.

Jak przystało na pisarza klasycznego fantasy, Kay stworzył ogromny i niesamowity świat, pełen niezapomnianych miejsc i krain, zamieszkały przez liczne rasy i stworzenia. Mapka załączona na końcu pozwala lepiej go sobie zwizualizować i zorientować się, gdzie rozgrywają się poszczególne wydarzenia. Jednakże każdy autor fantasy tworzy swoje własne światy. Co zatem Fionavarski Gobelin ma jeszcze do zaoferowania? Przede wszystkim szereg bohaterów, których losy będziemy śledzić, o których jeszcze za chwilę, ale również wiele ciekawych tematów i rozważań. Do mnie osobiście bardzo przemówił motyw Gobelinu i tkania losów na Krośnie - temat ten przewija się przez całą książkę, nie tylko na początku, lecz przez cały czas towarzyszy bohaterom. W ten sposób autor dotyka tematów związanych z nieuchronnością przeznaczenia, zapisaną we włóknach Krosna. Historia została zapisana i nie ma od niej ucieczki, lecz czy aby na pewno? Może jednak jest jakiś wybór? Jakby tego było mało, bogowie nie są jedynie pustymi nazwami, lecz do pewnego stopnia ingerują w całą historię, nie zawsze respektując prawo o nie wtrącaniu się w historię ludzi. To i wiele innych powoduje, że książka nie wydaje się być już tak schematyczna i bazująca na znanych motywach.

Wspomniałem o bohaterach, to warto napisać o nich coś więcej. Będziemy mieć okazję poznać całą piątkę głównych bohaterów, ale również całe mnóstwo postaci z Fionavaru. Na ponad 1000 stron występuje ogromne bogactwo postaci, które zostały dobrze wykreowane, posiadają swoje indywidualne cechy i cele w życiu. Będziemy wraz z nimi przeżywać niebezpieczne przygody i trudne chwile. Co ważne, nie mamy tutaj jednego, głównego bohatera. Bowiem każdy z tej piątki studentów ma swoją misję do wykonania, utkaną na Krośnie Gobelinu. Nie są też jedną, nierozłączną drużyną, lecz indywidualnymi postaciami, których losy co chwila się przecinają i oddalają od siebie. W ten sposób autor uniknął klasycznego motywu drugi, w którym bohaterowie podróżują, zdobywają doświadczenie, umiejętności, by na końcu skonfrontować się ze Złem. Miło mnie to zaskoczyło, ponieważ spodziewałem się, że autor w ten sposób poprowadzi fabułę. Jednakże takie rozdzielenie losów całej piątki zdecydowanie rozbudowało całą książkę - wzbogaciło ją o nowe historie, nowe postacie i miejsca, ale też ją znacznie wydłużyło. Co warto jeszcze dodać, to fakt iż, bohaterowie w tej książce popełniają błędy, podejmują złe decyzje i muszę z nimi żyć. Nie mamy nieomylnych postaci, ani mędrców, którzy wszystko wiedzą. A jeśli tego wymaga fabuła, to niektóre postacie muszą niestety zginąć, czy tego chcemy, czy nie... Przez to prawie do samego końca jest wiele niewiadomych, wiele nierozwiązanych zagadek i dopiero ostatnie kilkadziesiąt stron przynosi upragnione odpowiedzi. Autor trzyma czytelnika w napięciu do samego końca.

Wspomniałem na początku o nawiązaniach, to przyszedł teraz czas je nieco przybliżyć. W książce mamy lios alfarów, którzy od samego początku kojarzą się z tolkienowskimi elfami - ponadprzeciętnie piękne, nieśmiertelne, które wyruszają do krainy zza morzem, kiedy Fionavar im brzydnie. Są również odpowiedniki orków - svat alfarowie, będący antagonizmem lios alfarów - zieloni i brzydcy. Oprócz tego, w książce znajdziemy bardzo smocne nawiązanie do legend arturiańskich, bowiem Artur i Lancelot będą wspierali bohaterów w walce. Jest również podobieństwo do historii Odyna wiszącego na drzewie Yggdrasil, który uczynił to, by pozyskać mądrość i wiele innych. Nawiązań jest jak widać bardzo dużo i nie są to wszystkie, ale chyba te najbardziej rozpoznawalne, a ich odnajdywanie może być dodatkową atrakcją dla czytelnika

Fionabarski Gobelin z pewnością zainteresuje czytelnika szukającego klasycznego fantasy, gdzie na końcu następuje wielka bitwa dobra ze złem i któremu nie straszne pojawiające się znane motywy i schematy. Jest to bardzo długa, ale interesująca powieść, którą czytało mi się bardzo dobrze i z pewnością jeszcze kiedyś do niej powrócę.

http://hrosskar.blogspot.com/2017/07/fionavarski-gobelin.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zimowa miłość

Czasami lepiej być szczerym i nie rezygnować z własnego szczęścia, bo inaczej możemy unieszczęśliwić dodatkowo jeszcze jedną osobę. S...

zgłoś błąd zgłoś błąd