Hrosskar 
hrosskar.blogspot.com
Mam na imię Łukasz i jestem blogerem z przypadku. Kiedy zakładałem bloga nigdy nie sądziłem, że pomysł ten przetrwa dłużej niż kilka tygodni. A jednak wciąż piszę recenzje, nieprzerwanie już od maja 2015 roku. Chociaż blog nazywa się Świat fantasy, to chyba nie ma takiego gatunku książki, którego definitywnie czytać nie będę. Najczęściej jednak sięgam po fantasy, science fiction, literaturę przygodową i sensacyjną oraz od niedawna również po kryminały. Na co dzień natomiast jestem doktorantem na Wydziale Chemii UAM. Wiąże się to z dojazdami autobusem – w jedną stronę około 45 minut. Bynajmniej nie jest to czas dla mnie stracony, ponieważ jest on wykorzystywany na czytanie kolejnych pozycji z wciąż wydłużającej się listy do przeczytania. Średnio w roku czytam nawet 100 książek.
26 lat, mężczyzna, status: Czytelnik, dodał: 3 książki i 1 cytat, ostatnio widziany 23 godziny temu
Teraz czytam
  • Szczury Wrocławia. Kraty
    Szczury Wrocławia. Kraty
    Autor:
    10 sierpnia 1963. Epidemia czarnej ospy, po której Wrocław został objęty ścisłą kwarantanną, staje się preludium znacznie poważniejszych wydarzeń. W ciągu zaledwie kilku godzin milicja oraz wezwane na...
    czytelników: 76 | opinie: 2 | ocena: 8,6 (5 głosów)
  • Vertical
    Vertical
    Autor:
    Świat nie wygląda tak, jak powinien, ale jeśli spędziłeś w nim całe życie, prawdopodobnie tego nie zauważasz. W Verticalu ludzie żyją w stalowych miastach wspinających się po linach, dążąc do bliżej n...
    czytelników: 1370 | opinie: 77 | ocena: 7,42 (604 głosy) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-20 09:55:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2019
Cykl: Wayfarers (tom 1)

Bardzo lubię literaturę science-fiction za niesamowite wizje światów i cywilizacji, ale również za to, że porusza trudne i ważne współcześnie problemy. Są to jednak powieści dość często trudne w odbiorze, dlatego raz na jakiś czas szukam czegoś lżejszego. Taką powieścią jest właśnie Daleka droga do małej, gniewnej planety Becky Chambers.

Wędrowiec to mały połatany statek, który lata...
Bardzo lubię literaturę science-fiction za niesamowite wizje światów i cywilizacji, ale również za to, że porusza trudne i ważne współcześnie problemy. Są to jednak powieści dość często trudne w odbiorze, dlatego raz na jakiś czas szukam czegoś lżejszego. Taką powieścią jest właśnie Daleka droga do małej, gniewnej planety Becky Chambers.

Wędrowiec to mały połatany statek, który lata świetności ma dawno za sobą. Pewnego dnia Rosemary, podejmuję na nim pracę, która staje się dla niej ucieczką od niespokojnej przeszłości. Załoga tego statku trudni się budowaniem tuneli czasoprzestrzennych i jest mieszaniną ras i osobowości. Życie na pokładzie statku jest chaotyczne, lecz mniej więcej spokojne – dokładnie takie, jakiego pragnie Rosemary. Wkrótce załoga otrzymuje wymarzoną pracę - zbudowania tunelu tunelu czasoprzestrzennego prowadzącego do odległej planety. Za wykonanie zadania otrzymają dość pieniędzy, by przez kilka lat wygodnie żyć, ale pod warunkiem, że przetrwają długą podróż przez rozdzieraną wojną przestrzeń międzygwiezdną, nie zagrażając przy okazji kruchym sojuszom, dzięki którym w galaktyce panuje spokój.

Książka Becky Chambers bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Z początku nie wynikało, że będzie to coś więcej niż pełna przygód historia z motywami science-fiction jakich wiele. Jednak w miarę czytania kolejnych rozdziałów, powieść coraz bardziej przypadała mi do gustu i do samego końca czytałem ją z wielką przyjemnością. Autorka umiejętnie zachowała odpowiednie proporcje pomiędzy przedstawieniem kolejnych światów i inteligentnych ras je zamieszkujących, a głównym wątkiem, kreacją poszczególnych bohaterów i poruszaniem trudnych tematów. Żaden z tych elementów nie dominuje, co w połączeniu z niezwykle barwną załogą i ich przygodami powoduje, że jest to przyjemna lektura.

Jednym z elementów, który będę miło wspominał jest niezwykła różnorodność gatunkowa i kulturowa. Załogę stanowią w większości ludzie, ale nie brakuje również innych ras, a każda osoba dba oto, aby nikogo nie urazić żadnym rasistowskim żartem. Tworzy to taką rodzinną i bardzo przyjemną atmosferę, choć może nieco naiwną i wyidealizowaną. Brak tutaj bowiem praktycznie uprzedzeń, jest za to ciekawość i chęć poznania obcych kultur. Prowadzi to czasami do kłopotliwych sytuacji, ale nigdy nie wynikają z tego kłótnie, ponieważ od razu wszelkie niejasności i konflikty są wyjaśniane. Można więc odnieść wrażenie, że jest to książka będąca hołdem dla poszanowania obcości i inności kultury, co w świetle obecnej sytuacji na świecie i w Polsce, jest tematem bardzo aktualnym. Znajdziemy tutaj także dużo innych przemyśleń na temat człowieczeństwa, tolerancji oraz przemocy, co urozmaica powieść i stanowi ciekawy dodatek do barwnych przygód załogi.

Z jednej strony w książce dużo się dzieje, a z drugiej strony brak spektakularnych wydarzeń. Jednak co chwila poznajemy jakiś nowy świat, rasę, nowinki technologiczne i wiele pomniejszych historii. Jednocześnie bohaterowie co chwila mają jakąś mniejszą lub większą przygodę, a ich droga do miejsca przeznaczenia wciąż się wydłuża. Jednak w trakcie tych nieplanowanych postojów mamy okazję lepiej poznać bohaterów, ich wzajemne relacje, jak również nowe światy i kultury. Mnie osobiście zupełnie to nie przeszkadzało i z przyjemnością poznawałem załogę i szarą rzeczywistość, w jakiej przyszło żyć bohaterom.

Daleka droga do małej, gniewnej planety to przezabawna i pełna akcji powieść science-fiction, która wraz z barwną załogą zabiera nas w podróż do odległych części wszechświata. Ogromnie polubiłem wszystkich członków Wędrowca i już się nie mogę doczekać, kiedy zabiorę się za kolejny tom!

Za możliwość przeczytania ebooka serdecznie dziękuję księgarni Virtualo.pl!

https://hrosskar.blogspot.com/2019/01/daleka-droga-do-maej-gniewnej-planety.html

pokaż więcej

 
2019-01-20 09:54:47
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
Autor:
 
2019-01-20 09:34:18
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam, Egzemplarz recenzencki
Cykl: Szczury Wrocławia (tom 2)
 
2019-01-16 19:53:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2019
Cykl: Historia Targaryenów (tom 1.1)

Cykl Pieśń Lodu i Ognia czytałem dwukrotnie i w trakcie lektury kolejnych tomów ciekawiło mnie jak dokładnie wyglądało Siedem Królestw za czasów Targaryenów, co doprowadziło do Tańca ze smokami, czy jak Aegon Zdobywca podbił Westeros. Na te i wiele innych pytań odpowiada najnowsza książka G.R.R. Martina Ogień i krew.

Jest to kronika, przedstawiająca historie królów Westeros z dynastii...
Cykl Pieśń Lodu i Ognia czytałem dwukrotnie i w trakcie lektury kolejnych tomów ciekawiło mnie jak dokładnie wyglądało Siedem Królestw za czasów Targaryenów, co doprowadziło do Tańca ze smokami, czy jak Aegon Zdobywca podbił Westeros. Na te i wiele innych pytań odpowiada najnowsza książka G.R.R. Martina Ogień i krew.

Jest to kronika, przedstawiająca historie królów Westeros z dynastii Targaryenów. Ze względu na swoją objętość, książka została podzielona na dwie części i wydana w twardej oprawie w identycznym formacie co wydanie serialowe cyklu. W części pierwszej Martin przedstawia historię od Aegona Zdobywcy aż do Viserysa I, wnuka Jaehaerysa Pojednawcy. Całość została dodatkowo wzbogacona o przepiękne ilustracje Douga Wheatley'a.

Z jednej strony byłem ogromnie ciekawy tej książki i chciałem poznać losy Targaryenów, a z drugiej strony obawiałem się tego kronikarskiego stylu. Moje obawy rozwiały się jednak już po kilku przeczytanych stronach. Styl jest lekki i przystępny, niekiedy humorystyczny, ale rzetelny i bogaty w szczegóły oraz dygresje. Dlatego z ogromnym zainteresowaniem czytałem historie kolejnych królów i ich panowania, zupełnie jakby to była powieść przygodowa pełna akcji, a nie nudna kronika. Martin doskonale zachował równowagę pomiędzy szczegółami ekonomicznymi, przedstawianiem poszczególnych królów i poddanych, a ważnymi wydarzeniami. Zanim się spostrzegłem, dotarłem do końca części pierwszej, czyli tuż przed mającym nastąpić Tańcem ze Smokami, więc już się nie mogę doczekać, kiedy zabiorę się za drugą część.

Ogień i krew to kronika, choć zdecydowanie inna niż by się mogło wydawać. Martin wielokrotnie snuje dygresje, przedstawia ciekawe fakty, próbuje dociec jak wydarzenia mogły wyglądać, a innym razem pozostawia pewne rzeczy niedopowiedziane, osnute aurą tajemnicy sprzed setek lat. Powoduje to, że książka jest niezwykle przystępna i potrafi zainteresować od samego początku aż do końca, pomimo że jest to w zasadzie ciągły tekst przez ponad sześćset stron. Martin udowadnia tym samym, że jest z niego niesłychany gawędziarz, który doskonale czuje się w opowiadaniu tego typu historii. W cyklu Pieśń Lodu i Ognia autor wielokrotnie wspominał wydarzenia sprzed akcji Gry o tron, ale bez większych szczegółów i jedynie najważniejsze z nich, mające wpływ na akcję poszczególnych tomów. W Ogniu i krwi mamy za to okazję poznać to wszystko zdecydowanie lepiej, z wieloma szczegółami i historiami pobocznymi. Nie sposób zatem przejść obojętnie obok tej książki.

W książce znajdziemy historie kilku pierwszych królów Westeros wraz z ich problemami, wyzwaniami, jakie przed nimi stały, zmianami, jakich dokonali i wiele więcej. Co ciekawe, każdego z nich Martin bardzo dobrze przedstawia - poprzez ich decyzje, zachowanie wobec rodziny i podwładnych oraz wiele innych drobnych kwestii. Dlatego odnosi się wrażenie, jakbyśmy czytali o istniejących królach, którzy żyli dawno temu i teraz ktoś opracował ich historię na podstawie dawnych zapisków. Już nie z tak wieloma szczegółami, ale wciąż dobrze, Martin przedstawia również szereg postaci pobocznych - żony, dzieci, lordów, członków rady i wielu innych. Liczba postaci jest wręcz ogromna - co najmniej kilkaset osób, jeśli nie więcej. Co ważne, w trakcie czytania nie miałem w ogóle poczucia, że jest ich za dużo, ponieważ dzięki temu cała historia zyskuje bardzo mocno na realności.

Ogień i krew, część 1 to kronika rodu Targaryenów napisana ciekawym i lekkim językiem. Od samego początku nie mogłem się od niej oderwać i niewykluczone, że właśnie przez tę książkę po raz trzeci przeczytam cykl Pieśń Lodu i Ognia. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

pokaż więcej

 
2019-01-13 15:46:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2019

Od zawsze ciekawiło mnie jak jest coś skonstruowane, kiedy i w jaki sposób wymyślono daną rzecz lub wynalazek, czy też kiedy odkryto jakieś zjawisko. Dlatego z wielkim entuzjazmem zabrałem się do lektury Początków (prawie) wszystkiego. Jest to książka, zawierająca wybór współczesnych historii o różnego rodzaju początkach ukazanych z punktu widzenia nauki. Zawiera najważniejsze, najciekawsze i... Od zawsze ciekawiło mnie jak jest coś skonstruowane, kiedy i w jaki sposób wymyślono daną rzecz lub wynalazek, czy też kiedy odkryto jakieś zjawisko. Dlatego z wielkim entuzjazmem zabrałem się do lektury Początków (prawie) wszystkiego. Jest to książka, zawierająca wybór współczesnych historii o różnego rodzaju początkach ukazanych z punktu widzenia nauki. Zawiera najważniejsze, najciekawsze i najbardziej zaskakujące fakty w 53 rozdziałach.

Autor rozpoczyna od tego jak powstał wszechświat, jakie jest nasze miejsce w kosmosie, a następnie przechodzi do początków naszej planety, cywilizacji, wynalazków i wielu innych zaskakujących tematów. Cała książka została podzielona na sześć działów: Wszechświat, Nasza planeta, Życie, Cywilizacja, Wiedza, Wynalazki, w których znajdziemy kilka do kilkunastu historii dotyczących początków rozmaitych rzeczy. Choć książkę można czytać wyrywkowo, to osobiście zalecam jednak przeczytanie jej od początku do końca. Z tego względu, że autor w początkowych rozdziałach dość dużo wyjaśnia na temat kosmosu, wszechświata i nie tylko, dzięki czemu łatwiej zrozumieć kolejne tematy. Czytając wyrywkowo pewne informacje mogą nam zwyczajnie umknąć.

Styl opowiadania autora jest niezwykle przystępny i potrafi zainteresować czytelnika przez całą książkę. Nie podaje samych suchych faktów, bardziej snuje opowieść, zupełnie jakbyśmy byli na ciekawym wykładzie popularnonaukowym. Lawton sięga po najnowsze odkrycia i wiedzę na ich temat, ale również w interesujący sposób docieka prawdy, kto stał za początkiem danego wynalazku, czy odkrycia. Dodatkowo cała książka została bogato zilustrowana, co jest jej ogromną zaletą. Niekiedy są to jedynie szkice, obrazki powiązane z danym zagadnieniem, a innym razem mamy grafikę na dwie strony objaśniającą w prosty i przystępny poruszany temat. Dodatkowo na końcu znajdziemy polecane lektury, dzięki którym możemy dowiedzieć się czegoś więcej na temat poszczególnych zagadnień omawianych w książce. Dla ułatwienia pozycje dostępne po polsku, mają przetłumaczone tytuły. Nie obyło się jednak bez drobnej wpadki. Na 62 stronie znalazłem małego chochlika - został podany zły skład atmosfery ziemskiej, a do tego suma procent poszczególnych składników wynosi ponad 100%.

W książce znajdziemy odpowiedzi na dziesiątki różnych pytań, tych bardziej ważnych i tych mniej, choć wszystkie osobiście chciałem poznać odpowiedź. Dlaczego pogoda się zmienia? Dlaczego żyjemy na trzeciej planecie od słońca? Dlaczego śpimy? Kiedy zaczęliśmy się upijać? Jak wymyślono zero? I wiele, wiele innych... Historie przedstawione w książce są wynikiem żmudnych eksperymentów, niekiedy trwających całe dziesięciolecia, a innym razem efektem przypadku, czy wypadku przy pracy. Graham Lawton nie podaje po prostu odpowiedzi, ale wyjaśnia po kolei jaka była droga do odkrycia danego wynalazku, danego zjawiska. Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy i talentu autora, ponieważ zebranie informacji do tej książki i opowiedzenie tego w przystępnej formie wymagało ogromnej pracy.

Początki (prawie) wszystkiego to pasjonująca lektura, która zabiera nas do początków wielu ważnych, ale również i tych mniej istotnych odkryć i wynalazków. Jest ona napisana przystępnym i ciekawym językiem, a przy tym bogato ilustrowana, dlatego polecam ją każdemu, kto chce poszerzyć swoją wiedzę.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis!

https://hrosskar.blogspot.com/2019/01/poczatki-prawie-wszystkiego-graham.html

pokaż więcej

 
2019-01-09 16:09:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2019
Autor:

Cykl science-fiction Wspomnienie o przeszłości Ziemi Cixina Liu zrobił na mnie ogromne wrażenie za sprawą poruszanych problemów, idei oraz niesamowitej fabuły. Były to jedne z najlepszych książek, jakie miałem okazję czytać i każdy kolejny tom powodował, że ceniłem autora jeszcze bardziej i wyczekiwałem, kiedy ukażą się inne jego powieści po polsku. Dlatego ogromnie ucieszyłem się na wieść o... Cykl science-fiction Wspomnienie o przeszłości Ziemi Cixina Liu zrobił na mnie ogromne wrażenie za sprawą poruszanych problemów, idei oraz niesamowitej fabuły. Były to jedne z najlepszych książek, jakie miałem okazję czytać i każdy kolejny tom powodował, że ceniłem autora jeszcze bardziej i wyczekiwałem, kiedy ukażą się inne jego powieści po polsku. Dlatego ogromnie ucieszyłem się na wieść o wydaniu Pioruna kulistego.

W trakcie urodzin czternastoletniego Chena ma miejsce burza i na oczach chłopaka piorun kulisty zabija jego rodziców, spalając ich na popiół. Po tym wydarzeniu postanawia poświęcić życie badaniu tego bardzo rzadkiego zjawiska atmosferycznego, wciąż otoczonego tajemnicą. Chen kończy studia i obsesyjnie poszukuje prawdy w stacjach meteorologicznych, w laboratoriach wojskowych, a nawet w opustoszałej radzieckiej bazie ukrytej na Syberii. Badania Chena nadają sens jego życiu, ale wiodą do konfliktu z bezwzględnymi wojskowymi i naukowcami, dla których w poszerzaniu wiedzy nie ma miejsca na etyczne dylematy.

Akcja Pioruna kulistego rozgrywa się na przestrzeni wielu lat i w bliżej nieokreślonych latach, w okolicach 2000 roku. Najpierw jesteśmy świadkami spalenia rodziców Chena, a kilka lat później jak bohater studiuje, zdobywa doświadczenia i poszukuje prawdy o piorunie kulistym. W pewnym momencie trafia do grupy badawczej opłacanej przez wojsko, a rezultatem tego ma być nowa broń. W związku z tym nie jest to książka bardzo dynamiczna z szybkim tempem akcji i dość dużo jest w niej wątków obyczajowych. Jednocześnie powoli i stopniowo jesteśmy wprowadzani w świat nauki, skomplikowanych teorii i rozwiązań technicznych związanych z piorunem kulistym. I to nie tylko z zakresu meteorologii, ale również fizyki kwantowej, czy nawet kwestii związanych z eksperymentem Schrödingera. Część tych rzeczy może wydawać się zupełnie niezwiązana z piorunem kulistym, ale autor ciekawie łączy ze sobą wszystkie fakty i przedstawia czym dokładnie może on być. I po raz kolejny trudno nie chylić czoła przed wyobraźnią i talentem autora do tworzenia niezwykłych teorii i eksperymentów, których prawdziwość trudno kwestionować w trakcie lektury. Żałuję tylko, że kwestie związane z eksperymentem Schrödingera pojawiają się tak późno, ponieważ nadają powieści ciekawy wydźwięk.

Książka została napisana w narracji pierwszoosobowej z punktu widzenia Chena. Powoduje to, że mamy okazję prześledzić jak zmienia się jego motywacja do badań nad piorunem kulistym i jakie emocje nim targają, kiedy dochodzi do konfliktu z wojskowymi. Towarzyszką badań, którą Chen poznaje w wojsku, jest Lin Yun. Przez większość czasu jest dość skryta i stosunkowo niewiele dowiadujemy się o niej i jej przeszłości. Zmienia się to dopiero pod koniec książki, ale ma niestety postać długiego monologu, który wyjaśnia wiele rzeczy, ale zdecydowanie za późno. Gdyby autor pokusił się wcześniej na opowiedzenie jej historii, to Lin Yun nabrałaby głębi i byłaby to zdecydowanie ciekawsza postać.

Piorun kulisty jest powieścią, którą Cixin Liu napisał kilka lat przed swoim najsłynniejszym cyklem, który przyniósł mu uznanie na świecie. I to momentami widać. Akcja jest chwilami nierówna - raz dynamiczna i trzymająca w napięciu, raz bardziej obyczajowa, przez co trudno mi było zainteresować się bardziej opisywanymi wydarzeniami. Dopiero z czasem poczułem więź z bohaterem, który poświęcił swoje życie na poszukiwaniu prawdy o piorunie kulistym.

Piorun kulisty jest interesującą książka poruszającą tytułowe, tajemnicze zjawisko, o którym wciąż wiadomo bardzo niewiele. Jest to również historia dwójki bohaterów, który poświęcili całe swoje życie i niezwykłą pasją oraz determinacją dążą do prawdy.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis!

https://hrosskar.blogspot.com/2019/01/piorun-kulisty-cixin-liu-przedpremierowo.html

pokaż więcej

 
2019-01-07 16:47:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:

Poprzednia książka Davida Day'a - Atlas Tolkienowski ogromnie przypadła mi do gustu, ponieważ opisywała historię od Stworzenia Ardy, aż po odejście Powierników Pierścienia, a przy tym była bogato ilustrowana. Kolejna książka autora - Bitwy w świecie Tolkiena, dotyczy najważniejszych potyczek, jakie odbyły się Śródziemiu. Jest to bogato ilustrowany przewodnik po zmaganiach sił dobra i zła,... Poprzednia książka Davida Day'a - Atlas Tolkienowski ogromnie przypadła mi do gustu, ponieważ opisywała historię od Stworzenia Ardy, aż po odejście Powierników Pierścienia, a przy tym była bogato ilustrowana. Kolejna książka autora - Bitwy w świecie Tolkiena, dotyczy najważniejszych potyczek, jakie odbyły się Śródziemiu. Jest to bogato ilustrowany przewodnik po zmaganiach sił dobra i zła, jakie toczyły się na przestrzeni trzech er istnienia Ardy, a także przed jej stworzeniem.

Autor rozpoczyna od genezy świata wykreowanego przez Tolkiena, która została przedstawiona w Silmarillionie, a kończy na Wojnie o Pierścień, ukazanej w ostatniej księdze Władcy Pierścieni. Przy każdej potyczce David Day szczegółowo opisuje przyczyny konfliktu, jakie siły były w niego zaangażowane i wiele więcej. Autor podaje również, gdzie dokładnie znajdziemy opis danego starcia, co łatwo umożliwia prześledzenie go w trakcie czytania tego atlasu. Osobiście kilkukrotnie podczas lektury tej książki sięgałem po Hobbita, czy Władcę Pierścieni i czytałem krótkie fragmenty opisów bitew, wojsk, czy twierdz, aby porównać je z zamieszczonymi w książce Day'a.

Nie jest to bynajmniej książka przedstawiająca jedynie najważniejsze bitwy, do których przygotowano ilustracje i mapy. David Day poświęcił bowiem dużo czasu i zawarł przy każdej bitwie dość szczegółowe porównanie konfliktów i bohaterów stworzonych przez Tolkiena z konfliktami i bohaterami znanymi z legend naszego świata i nie tylko. Znajdziemy nawiązania do Biblii, mitologii greckiej, nordyckiej, tybetańskiej, ale również do sagi o Volsungach i Beowulfie, czy nawet do Szekspira i historii Europy. Dlatego jestem pod ogromnym wrażeniem, ponieważ wymagało to ogromnej pracy, aby wszystko przeanalizować i zinterpretować, nawet opierając się na rożnych artykułach i analizach naukowych. Jest to zdecydowanie jeden z największych atutów tej książki! Ciekawym uzupełnieniem tej książki jest również ukazanie w jakich latach Tolkien był powołany do wojska, jak cudem uniknął śmierci i jak te przeżycia odbiły się na jego pisarstwie.

Bitwy w świecie Tolkiena zostały wydane, w takim samym stylu jak Atlas Tolkienowski. Twarda oprawa z obwolutą, kolorowe ilustracje, jak również graficzne interpretacje najważniejszych bitew. Jednak do tego ostatniego elementu mam pewne zastrzeżenia. Mapy bitew nie przypominają w żadnym wypadku tych znanych z lekcji historii, gdzie najczęściej wojska są przedstawiane jako w prostokąty różnych kolorach, a ich ruch oznaczony odpowiednimi strzałkami. W książce Day'a natomiast poszczególne wojska oznaczono rysunkami symbolizującymi odpowiednie jednostki, których niekiedy na mapach jest bardzo dużo, co powoduje, że chwilami trudno mi było zobaczyć jak wyglądała bitwa, którą dobrze znam. Rozumiem, że chciano zachować jednolity styl z zamieszczonymi ilustracjami, ale przez to mapy bitew są dość nieczytelne, czego ogromnie żałuję, ponieważ jest to jeden z ważniejszych elementów w tego typu książkach.

Bitwy w świecie Tolkiena stanowią wspaniałe kompendium najważniejszy starć, jakie zostały stoczone w Śródziemiu. David Day porównuje konfliktów i bohaterów stworzonych przez Tolkiena z konfliktami i bohaterami znanymi z legend naszego świata, co jest ogromnym atutem tej pozycji. Żałuję tylko, że samym mapom różnych bitew nie poświęcono więcej czasu i są one mało czytelne.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2019/01/bitwy-w-swiecie-tolkiena-david-day.html

pokaż więcej

 
2019-01-05 14:09:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:
Cykl: Wierni i upadli (tom 2)

Pierwszy tom cyklu fantasy Wierni i Upadli - Zawiść, bardzo przypadł mi do gustu i z niecierpliwością wyczekiwałem kolejnego tomu. Dlatego z wielkim entuzjazmem zabrałem się do lektury Męstwa. Drugi tom okazał się jednak słabszy i zabrakło mi w nim jakiejś myśli przewodniej.

Armia najwyższego króla Nathaira maszeruje przez Ziemie Wygnanych i rzuca wyzwanie każdemu, kto stanie jej na drodze....
Pierwszy tom cyklu fantasy Wierni i Upadli - Zawiść, bardzo przypadł mi do gustu i z niecierpliwością wyczekiwałem kolejnego tomu. Dlatego z wielkim entuzjazmem zabrałem się do lektury Męstwa. Drugi tom okazał się jednak słabszy i zabrakło mi w nim jakiejś myśli przewodniej.

Armia najwyższego króla Nathaira maszeruje przez Ziemie Wygnanych i rzuca wyzwanie każdemu, kto stanie jej na drodze. To przed nią ucieka Corban wraz z przyjaciółmi z Ardanu, poszukując bezpiecznego schronienia na północy. Po drodze czekają jednak na nich nie tylko wrogie oddziały, ale również wilkuny, które nie zważają na wojny ludzi i atakują każdego na swojej drodze... Zaś Cywen budzi się porzucona w kraju opanowanym przez wroga i walczy o przetrwanie. Szybko jednak staje się przynętą, dzięki której Nathair i Calidus chcą pojmać, a najlepiej zabić Corbana. Uwikłany w wzmagania o władzę i przetrwanie świat śmiertelników nie jest świadomy zagrożenia, jakie czyha w Zaświecie. Mroczne siły przygotowują się bowiem do wysłania zastępu Upadłych i zakończenia wojny z Wiernymi raz na zawsze. Wkrótce rozpocznie się wojna zapowiadana w proroctwach...

Akcja drugiego tomu rozpoczyna się w miejscu, gdzie zakończyła się w Zawiści. Corban ucieka z Ardanu, Cywen stara się przetrwać wśród wrogów, a Nathair poprzez swoich popleczników zdobywa kolejne tereny na Ziemiach Wygnanych. I jest to wszystko konsekwentnie rozwijane i przedstawiane przez całą książkę. Akcję obserwujemy z punktu widzenia dużej liczby postaci, w tym wielu nowych, dzięki czemu uzyskujemy szeroki obraz tego, co dzieje się na Ziemiach Wygnanych. Na brak akcji zatem trudno narzekać, ponieważ nieustannie coś się dzieje - znajdziemy tutaj ucieczki, pogonie, oblężenia, pojedynki, bitwy, starcia i wiele więcej. Dodatkowo autor przedstawia szerzej swój świat, który z każdą kolejną stroną intrygował mnie coraz bardziej, a liczne nawiązania do mitologii i religii powodują, że sprawia on wrażenie realnego i bardzo nam bliskiego.

W tym wszystkim zabrakło mi jednak jakiejś myśli przewodniej, która połączyłaby ze sobą wszystkie opisywane wydarzenia w jedną spójną całość. Bowiem Męstwo można określić jako taką relację z tego, co dzieje się na Ziemiach Wygnanych i jak radzą sobie bohaterowie. Co prawda, pod koniec książki jest dość ważne wydarzenie, a Corban powoli uświadamia sobie kim jest i jaka będzie jego rola w nadchodzących wydarzeniach, to jednak odniosłem wrażenie, że jest to taki przerywnik pomiędzy kolejnymi wydarzeniami, które mają dopiero nastąpić. Dlatego w mojej opinii jest to książka troszkę przegadana, pomimo że dzieje się w niej bardzo dużo. Brakuje ważnych i istotnych wydarzeń, które spowodowałyby, że przepowiednia, która jest jednym z najważniejszych elementów tego cyklu, zaczęłaby nabierać realnych kształtów. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie będzie się więcej działo i konflikt pomiędzy Jasną Gwiazdą i Czarnym Słońcem nabierze rozmachu, jakiego można oczekiwać po tym cyklu.


W Męstwie mamy kilkoro nowych postaci, jak również wiele znanych z Zawiści. Wszyscy ci bohaterowie otrzymali swoje rozdziały i możemy z ich perspektywy poznać niektóre wydarzenia, jak również ich samych. Gwynne bardzo dobrze kreuje swoje postacie, tworzy ich złożone osobowości, przedstawia myśli i plany, dzięki czemu wiemy co chcą osiągnąć i jakie emocje wywołują w nich wydarzenia, których są świadkami. W przypadku Corbana zabrakło mi jednak rozwoju osobistego, który pokazałby jak ta postać zmienia się w obliczu kolejnych wydarzeń. Z dziecięcym uporem przez długi czas nie dopuszcza do siebie myśli kim jest i jaka jest jego rola w nadchodzących wydarzeniach. Nie odniosłem też wrażenia, by przeżyte przygody go jakoś szczególnie zahartowały, lub zmieniły wewnętrznie, a przecież powinny. Pomimo że nabrał doświadczenia w walce, to wciąż pozostaje praktycznie takim samym chłopakiem, jak z początku Zawiści.

Męstwo, czyli drugi tom cyklu fantasy Wierni i Upadli Johna Gwynne okazało się być słabsze aniżeli Zawiść. Zabrakło mi myśli przewodniej, która przyświecałaby tej części, jak również lepszego rozwoju osobistego głównego bohatera. Pomimo tego, czekam z niecierpliwością na kolejne tomy!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mag!

https://hrosskar.blogspot.com/2019/01/mestwo-john-gwynne.html

pokaż więcej

 
2019-01-01 15:13:17
Ma nowego znajomego: Slavek
 
2018-12-26 18:51:47
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Przeczytane 2018

Powoli tradycją staje się, że w okolicach świąt Bożego Narodzenia czytam książkę związaną z Gwiazdką. W poprzednich latach były to opowieści wigilijne Charlesa Dickensa, których autor napisał w sumie kilkadziesiąt. A w tym roku mój wybór padł na Dziadka do orzechów.

Siedmioletnia Klara i jej braciszek Fred czekają na świąteczne prezenty. Najwspanialszy prezent dostają od sędziego...
Powoli tradycją staje się, że w okolicach świąt Bożego Narodzenia czytam książkę związaną z Gwiazdką. W poprzednich latach były to opowieści wigilijne Charlesa Dickensa, których autor napisał w sumie kilkadziesiąt. A w tym roku mój wybór padł na Dziadka do orzechów.

Siedmioletnia Klara i jej braciszek Fred czekają na świąteczne prezenty. Najwspanialszy prezent dostają od sędziego Droselmajera, zegarmistrza i wynalazcy, ich chrzestnego ojca. W tym roku jest to wspaniały zamek z poruszającymi się figurkami, ale dzieci wolą inne zabawki od mechanicznych cudów, ponieważ nie można się nimi tak po prostu bawić. Klara dostaje nowe lalki i śliczną sukienkę, natomiast Fred pułk ołowianych huzarów oraz konia na biegunach. Pod choinką jest jeszcze jeden prezent – dziadek do orzechów, w postaci małego człowieczka o dużej głowie i cienkich, krótkich nóżkach. Figurka, mimo że jest brzydka, to bardzo przypada do serca Klarze, jej więc zostaje oddana pod opiekę i w ten sposób rozpocznie się jej niezwykła przygoda…

Są w naszym życiu takie historie, które zdawałoby się dobrze znamy, a kiedy zaczynamy je czytać, poznawać bohaterów i ich losy, to okazuje się, że tylko wydawało nam się, że wiemy o czym jest to opowieść. Takie właśnie miałem odczucie czytając powieść Hoffmanna, która z każdą kolejną stroną zaskakiwała mnie czymś nowym i nieznanym, choć rok temu widziałem balet o tym samym tytule.

Dziadek do orzechów jest powieścią krótką, liczącą niecałe dwieście stron, ale skrywającą przepiękną i baśniową historię. Jest to zarazem prosta opowieść, ale niosąca ze sobą uniwersalne przesłanie o akceptacji i dostrzeganiu prawdziwego wnętrza drugiego człowieka. Klara, za sprawą Dziadka do orzechów, zostaje wciągnięta w świat pełen magii i niebezpieczeństw. Będzie świadkiem zażartego boju zabawek z myszami pod dowództwem złowrogiego Króla Myszy, który chce się zemścić na Dziadku do orzechów. Mamy tutaj przepięknie opisaną bitwę, pełną napięcia i patosu, choć chwilami może wydawać się trochę za brutalna, jak na książkę dla dzieci. Nie powinno to jednak odstraszać, nawet młodszych czytelników, ponieważ w ten sposób autor pokazuje dreszczyk grozy i niebezpieczeństwa, jakim jest Król Myszy i jego armia.

Na osobną uwagę zasługuje wydanie. Twarda oprawa z piękną grafiką i wklejkami, które od razu na myśl przywodzą Boże Narodzenie. Ponadto, w książce znajdziemy dziesiątki czarno-białych ilustracji, które obrazują wydarzenia z książki i pozwalają jeszcze lepiej poczuć niezwykły urok opisywanej historii. Nie sposób przejść obojętnie obok tak pięknego wydania!

Dziadek do orzechów to piękna i baśniowa historia, która pomimo upływu ponad dwustu lat, jest wciąż jak najbardziej aktualna i zachwyci zarówno starszych, jak i młodszych czytelników. Polecam!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/dziadek-do-orzechow-eta-hoffmann.html

pokaż więcej

 
2018-12-23 18:57:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Patronat, Przeczytane 2018
Cykl: Legendy Archeonu (tom 1)

Thomas Arnold jest znanym i chwalonym polskim pisarzem thrillerów i kryminałów. Do tej pory nie miałem okazji czytać żadnej z jego książek, ale pomimo tego nie wahałem się i zdecydowałem się zostać patronem jego najnowszej książki, ale tym razem z gatunku fantasy: Strach stary i nowy.

Przed wieloma wiekami pierwsi ludzie z Terenów Centralnych musieli uciekać, ponieważ ziemie na których żyli...
Thomas Arnold jest znanym i chwalonym polskim pisarzem thrillerów i kryminałów. Do tej pory nie miałem okazji czytać żadnej z jego książek, ale pomimo tego nie wahałem się i zdecydowałem się zostać patronem jego najnowszej książki, ale tym razem z gatunku fantasy: Strach stary i nowy.

Przed wieloma wiekami pierwsi ludzie z Terenów Centralnych musieli uciekać, ponieważ ziemie na których żyli zostały opanowane przez olbrzymy, gigantów i niszczycieli. Archeon pozostawał przesiąknięty strachem, śmiercią oraz pierwotnym złem powołanym do życia przez Stwórców. Ku swej uciesze sprowadzali na świat kolejne monstra pustoszące lądy i oceany, a ich jedynym celem była chęć niszczenia tego, co już istniało. Po setkach lat, Archeończycy powrócili i rozpoczęli odbudowę zniszczonego królestwa. Przez blisko trzysta lat żyli w spokoju i rozszerzali swoje królestwo. Tym razem znów Bogowie zaczęli ingerować w świat i zesłali demoniczną hordę, która zabija, pustoszy i rośnie coraz bardziej w siłę. Palone są całe wioski, z grobów znikają zwłoki, a wysyłane wojska nie są w stanie jej znaleźć. Wygląda, że ktoś chce nie już wypędzić Archeonów, ale doszczętnie ich zniszczyć.


Strach stary i nowy zaskoczył mnie pozytywnie, ponieważ poza drobnymi mankamentami, o których za chwilę napiszę, jest to ciekawe i pasjonujące otwarcie nowego cyklu fantasy. Książkę czyta się bardzo dobrze, do samego końca trzyma w napięciu i jestem ciekawy jak się potoczą dalej losy bohaterów. Jest to powieść droga, której głównym bohaterem jest książę Aodhan, syn króla Gawena i jego towarzysz Hagan, którzy muszą uciekać ze stolicy Archeonu, spustoszonego przez tajemniczą hordę. Przemierzają wiele krain i terenów, przeżywając po drodze niezliczone przygody. Drugi, główny wątek dotyczy brata króla Gawena - Briona. Został on dość szybko odsunięty od władzy i wysłany do miasta Kasarak, owianego złą sławą, aby doglądać szkolenia rycerzy. Nie chce udzielić Gawenowi zbrojnej, kiedy ten o nią prosi, a kiedy już jest na to za późno i stolica została zniszczona, zaczyna planować jak samemu sięgnąć po koronę.

Świat przedstawiony został w książce bogato i ze szczegółami opisany. Jest to zarazem duża zaleta, ale również minimalna wada tej powieści. Pozwala to poznać wiele interesujących historii i szczegółów o poszczególnych miejscach, postaciach i wydarzeniach. Jednak najczęściej ma to postać opisów na początku rozdziału, bądź w trakcie, kiedy zostanie wspomniana jakaś nazwa, bądź imię. Powoduje to wrażenie, że troszkę na siłę, autor próbuje od razu wszystko opowiedzieć o świecie, nie zostawiając nutki tajemnicy, którą można z czasem wyjaśnić. Oczywiście, nie jest tak przez cały czas, ale zdecydowana większość opisów ma taką konstrukcję. Osobiście lubię dowiadywać się szczegółów o świecie z rozmów bohaterów lub krótkich opisów tego, co widzą postacie, dzięki czemu całość czyta się zdecydowanie lepiej i łatwiej poczuć się częścią danej krainy.

Bohaterów jest w książce całkiem dużo, ale większości z nich brakuje głębi i nie mamy możliwości ich lepiej poznać. Co prawda, Aodhan i Hagan w trakcie wędrówki co chwila spotykają kogoś na swojej drodze, ale są to w większości przypadków postacie występujące w zaledwie paru scenach. Przez co tak naprawdę bohaterów, których dobrze poznajemy jest raptem kilkoro. Jest to jednak powieść droga, więc nie przeszkadza to jakoś znacząco w lekturze. Niemniej jednak, zabrakło mi bardziej wnikliwego spojrzenia na psychikę postaci - co myśli i jakie emocje wywołują w niej poszczególne wydarzenia. A także jakiś nawiązań do wydarzeń sprzed opisywanych w książce, dzięki czemu postacie byłyby bardziej realne i zakorzenione w świecie. Dzięki czemu można byłoby lepiej poznać występujące postacie, niekoniecznie zwiększając drastycznie ilość stron.

Strach stary i nowy Thomasa Arnolda stanowi udany debiut autora, jeśli chodzi o literaturę fantasy. Jest to ciekawe i interesujące high fantasy, otwierające trylogię Legendy Archeonu, która ma duży potencjał, choć niektóre kwestie wymagają jeszcze dopracowania. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorowi, Thomasowi Arnoldowi!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/strach-stary-i-nowy-thomas-arnold.html

pokaż więcej

 
2018-12-20 17:17:59
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

W ostatnim roku w moje ręce trafiło kilka przepięknych atlasów, dzięki którym dowiedziałem się wielu nieznanych faktów na temat odkryć geograficznych, nieistniejących lądów, czy niezrealizowanych wizji architektonicznych. Dlatego też postanowiłem sięgnąć po Atlas odkrywców Michała Gaszyńskiego i Piotra Wilkowieckiego. Jest to książka wypełniona po brzegi wieloma ciekawostkami i informacjami o... W ostatnim roku w moje ręce trafiło kilka przepięknych atlasów, dzięki którym dowiedziałem się wielu nieznanych faktów na temat odkryć geograficznych, nieistniejących lądów, czy niezrealizowanych wizji architektonicznych. Dlatego też postanowiłem sięgnąć po Atlas odkrywców Michała Gaszyńskiego i Piotra Wilkowieckiego. Jest to książka wypełniona po brzegi wieloma ciekawostkami i informacjami o świecie, kontynentach i poszczególnych krajach. Od kultury, historii, po ekonomię, geografię, wydarzenia sportowe i wiele innych.

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Atlas odkrywców, najbardziej rzucił mi się w oczy jej format - 27 na 35 centymetrów. Jest to jedna z największych książek, jakie miałem do tej pory okazję czytać. Jednak nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ jest to rodzaj atlasu, choć nieco inny niż te, które znamy ze szkoły. Owszem, mamy tutaj mapy kontynentów i państw, ale na tym kończą się podobieństwa. Na samym początku znajdziemy kilka ogólnych kart, przedstawiających ogólny obraz naszej planety, rozmieszczenie płyt tektonicznych, najdłuższe rzeki, czy najwyższe góry. Wokół rysunków i grafik zamieszczono wiele interesujących wiadomości, np. jak wiele osób zdobyło Mount Everest w danym roku, czy gdzie jest najwięcej aktywnych wulkanów. Po tym krótkim wprowadzeniu mamy podział na poszczególne kontynenty i wiele interesujących informacji na ich temat oraz o poszczególnych krajach. Znajdziemy tutaj ważne wydarzenia, dane statystyczne, miejsca otwarcia wielkich koncernów i tak dalej. Ilość wiedzy, jaką zgromadzili autorzy robi naprawdę ogromne wrażenie. Wiele z nich jest oczywistych i łatwych do sprawdzenia w każdym atlasie, ale zdecydowana większość, to ciekawostki, które trudno byłoby samemu znaleźć i to o tak wielu krajach. Wymagało to na pewno mnóstwo poszukiwań.

W przypadku tej książki trudno mówić o jej przeczytaniu, ponieważ na poszczególnych stronach mamy kilkadziesiąt krótkich tekstów, często jednozdaniowych, które przybliżają dany kontynent, czy też kraj. Z tego powodu, nie da się jej czytać od deski do deski, a przynajmniej nie od razu, choć ma zaledwie 144 strony. Sam czytałem ją zaledwie po kilka stron, ponieważ więcej zwyczajnie się nie da. Trzeba przemyśleć przeczytane informacje i wrócić do lektury po chwili.

Pomimo że autorami tej książki jest dwójka Polaków, to po raz pierwszy ukazała się ona po angielsku jako Explorer’s Atlas: For the incurably curious. Z przetłumaczeniem nie powinno być zatem problemów, ale nie obyło się bez paru chochlików. Mamy Poland, a nie Polska i kilka nie do końca brzmiących po polsku zdań. Również dobór kolorów tekstów na poszczególnych planszach jest troszkę niefortunny, ponieważ przy sztucznym świetle żółte napisy są chwilami słabo widoczne. Nie są to jednak jakieś rażące błędy i cała książka zasługuje na duże wyróżnienie.

Atlas odkrywców jest prawdziwą skarbnicą wiedzy, ale również ciekawostek o świecie, kontynentach i poszczególnych państwach. Autorzy w ciekawy i przystępny sposób zaprezentowali ogromną ilość informacji, a samą książkę można czytać od dowolnego miejsca. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Insignis!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/atlas-odkrywcow-dla-niepoprawnie.html

pokaż więcej

 
2018-12-15 17:34:55
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018

W zeszłym roku ukazało się wznowienie Mitów skandynawskich Rogera Lancelyna Greena, które okazało się być bardzo dobrym kompendium przybliżającym nordyckie bóstwa i ich przygody. Dokładnie rok później ukazała się kolejna książka autora - Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Zysk i S-ka kontynuuje wydawanie dzieł Greena, ponieważ w przystępny i rzetelny sposób... W zeszłym roku ukazało się wznowienie Mitów skandynawskich Rogera Lancelyna Greena, które okazało się być bardzo dobrym kompendium przybliżającym nordyckie bóstwa i ich przygody. Dokładnie rok później ukazała się kolejna książka autora - Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Zysk i S-ka kontynuuje wydawanie dzieł Greena, ponieważ w przystępny i rzetelny sposób przybliżają one wiele znanych i ważnych kulturowo historii oraz legend.

Książka Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu pierwotnie została wydana 1953 roku, a więc już jakiś czas temu. Jednak jej treść jest wciąż jak najbardziej aktualna i stanowi znakomite źródło wiedzy o Królu Arturze i jego rycerzach. Książka została oparta na jednym z najsłynniejszych romansów Le Morte d'Arthur, napisanym przez Thomasa Malory’ego. W odróżnieniu od tego dzieła, książka Greena stanowi spójną powieść, której elementem wspólnym jest królestwo, zasady rycerskości i przeciwstawianie się złu oraz barbarzyństwie. Dodatkowo, autor sięgnął po inne wersje tej historii, aby wypełnić niektóre luki, a także zweryfikować różne wersje tych samych wydarzeń i przedstawić je jak najwierniej. W ten sposób otrzymujemy rzetelne i bogate opracowane legendy o Królu Arturze, z którym koniecznie trzeba się zapoznać.

Książka została napisana przystępnym, aczkolwiek lekko archaizowanym językiem, który od razu kojarzy się z opowieściami o rycerzach i bitwach. Można odnieść wrażenie jakbyśmy słuchali jednej z opowieści, jaką snuje bard podczas uroczystej uczty w średniowiecznym zamku, a nie tylko czytali książkę. Powoduje to jednak, że nie każdy będzie czerpał z jej lektury tyle samo przyjemności, ponieważ nie jest ona lekka w czytaniu i wymaga odrobiny większego skupienia. Mnie osobiście zupełnie to nie przeszkadzało i cieszy mnie, że postanowiono zachować oryginalny, lekko archaiczny styl powieści, a nie próbować go na siłę uwspółcześniać. W ten sposób książka dużo zyskała i trudno nie poczuć tego magicznego uroku, jaki mają w sobie przygody Artura i jego rycerzy.

Znalazły się tutaj znane mi wcześniej historie i opowieści, ale również dla mnie nieznane, które pozwoliły mi lepiej poznać niektórych z rycerzy Artura, bądź poznać dokładniej dane wydarzenie. Wszystkie te historie pokazują wyidealizowaną, ale piękną wizję królestwa i rycerzy broniących poddanych przed wszelkim złem. Są one również wyrazem hołdu dla rycerskości i zasad, według których powinien żyć przykładny rycerz. Przez wiele wieków to właśnie te historie były opowiadane na dworach całej Europy, a tysiące rycerzy dążyli do tego nieuchwytnego ideału. Oprócz tego znajdziemy tutaj wiele turniejów, potyczek ze złymi ludźmi, ratowaniem dam z opresji i poddanych z rąk złoczyńców i nieszczęśliwie zakochanych par. Jest to zatem ogromna kopalnia motywów, znaczeń i historii, które były wykorzystywane przez dziesiątki pisarzy, artystów, reżyserów i wielu innych.

Król Artur i rycerze Okrągłego Stołu to piękna i urzekająca historia jednej z najbardziej znanych legend, która miała niebagatelny wpływ na kulturę i historię Europy. To opowieść pełna szlachetnych uczynków, odwagi, miłości, o której trudno zapomnieć i do której można wracać wielokrotnie. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/krol-artur-i-rycerze-okragego-stou.html

pokaż więcej

 
2018-12-10 21:53:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Egzemplarz recenzencki, Przeczytane 2018
Autor:

Za każdym razem, kiedy siadam do lektury książki Dana Simmonsa, wiem, że będzie to dzieło niezwykłe, które wzbudzi we mnie wiele rozmaitych emocji i na długo je zapamiętam. Obojętnie, czy będzie to science-fiction, fantasy, czy horror. Dlatego z dużym entuzjazmem zabrałem się za lekturę wznowienia Letniej nocy, które ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Jest to horror rozgrywający...
Za każdym razem, kiedy siadam do lektury książki Dana Simmonsa, wiem, że będzie to dzieło niezwykłe, które wzbudzi we mnie wiele rozmaitych emocji i na długo je zapamiętam. Obojętnie, czy będzie to science-fiction, fantasy, czy horror. Dlatego z dużym entuzjazmem zabrałem się za lekturę wznowienia Letniej nocy, które ukazało się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Jest to horror rozgrywający się latem 1960 roku w miasteczku Elm Haven w Illinois. Dla szóstki młodych bohaterów zaczęły się upragnione wakacje. Old Central School do której uczęszczali przechodzi do historii - budynek ma zostać zamknięty i później wyburzony. Jest to potężny, ale mroczny i tajemniczy gmach skrywający wiele tajnych przejść, o którym przez lata krążyły legendy. Ostatniego dnia jedno z dzieci nie opuszcza budynku i zostaje uznane za zaginione. Wkrótce potem pojawiają się kolejne tajemnicze zniknięcia i zgony... Krok po kroku garstka dzieciaków odkrywa tajemnicę związaną z Old Central School i dzwonem, który się tam znajduje. Jednak zło od tej chwili depcze im po piętach i już żadne z nich nie jest bezpieczne...

Pierwsze sto stron, a nawet dwieście, Letniej nocy było dla mnie dość ciężkie i trudno mi było odnaleźć się w tej historii. Autor bowiem co chwila zmienia perspektywę i pokazuje wydarzenia z punktu widzenia aż sześciorga bohaterów, nakreślając ich charaktery, zainteresowania, rodziny i przyjaciół. Do tego dochodzi jeszcze wiele innych postaci drugoplanowych, które pojawiają się w całej historii. Nie brakuje tutaj również bardzo bogatego nakreślenia życia w małym miasteczku, ze wszystkimi jego aspektami. Jednak w pewnym momencie można poczuć lekki przesyt i poczucie, że zwyczajnie za bardzo autor rozbudował część obyczajowa.

Ostatecznie jednak książka ogromnie mnie zainteresowała, na tyle, że drugą, większą połowę, czyli ponad czterysta stron, przeczytałem w zaledwie dwa dni. Z każdą kolejną stroną nastrój grozy i niewiadomego jest silniejszy, więcej się dzieje, a mniej mamy opisów codziennego życia bohaterów i miasteczka. Coraz częściej pojawiają się sceny z bardzo sugestywnymi opisami, przy których chwilami trudno nie mieć gęsiej skórki, bądź nie sprawdzić ciemnych zakamarków w domu. Są potwory czające się pod łóżkiem, ale również furgonetka, zbierającej padlinę i rozsiewająca wokół siebie przykrą woń, czy też sama szkoła, zabita deskami, robiąca upiorne wrażenie. Na pierwszy rzut oka, nie wydają się to być rzeczy, które mogą być straszne, a niektóre można wziąć za wytwór dziecinnej wyobraźni, a jednak Dan Simmons nadaje im niezwykle mroczne i upiorne znaczenie. Opisu znajdujące się w książce bardzo dobrze grozę i strach, a mnie również chwilami udzielał się ten dreszczyk emocji, dlatego trudno mi było odłożyć tę książkę na bok i pilnie śledziłem losy bohaterów.

Pomimo że początek zawierał zbyt dużo wątków obyczajowych, to ostatecznie trudno mi ich nie docenić. Przede wszystkim dlatego, że autor z dużą dozą realizmu oddaje życie młodych chłopaków w małym miasteczku. Trudno w nim o anonimowość, każdy każdego zna i ludzie wiedzą o sobie wszystko. Znajdziemy tutaj cały przekrój różnych osobowości - są ojcowie alkoholicy, samotne matki, skostniałe nauczycielki, klasowi cwaniacy i biedne dzieci, które chodzą ciągle w tych samych rzeczach. Simmons pokazuje ich codzienne życie, dramaty i sukcesy, przez co odnosi się wrażenie, jakbyśmy sami żyli w takim miasteczku i w nim się wychowywali. Niemniej ważna w tej całej opowieści jest przyjaźń głównych bohaterów, którzy nie zawsze za sobą przepadają, niekiedy się kłócą, ale w obliczu demonicznych sił, jednoczą się i razem stawiają mu czoło. Simmons pokazuje tym samym jak wielką moc ma przyjaźń, która można zdziałać prawdziwe cuda w obliczu zagrożenia, a po latach przygody z przyjaciółmi z czasów dzieciństwa wspomina się z pewną nostalgią.

Letnia noc nie od razu mnie oczarowała, ale kiedy już to zrobiła, to wprost nie mogłem się od niej oderwać. Jest to ciekawy i pasjonujący horror, pokazujący jaką moc ma przyjaźń grupki młodych chłopaków, która jest w stanie przezwyciężyć każde zło. Polecam!

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka!

https://hrosskar.blogspot.com/2018/12/letnia-noc-dan-simmons.html

pokaż więcej

 
2018-12-09 18:04:40
Ma nowego znajomego:
 
Moja biblioteczka
778 330 5293
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (134)

Ulubieni autorzy (1)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (10)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd