Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dziennik

Seria: Czytelnia polska
Wydawnictwo: Wielka Litera
7,05 (662 ocen i 74 opinie) Zobacz oceny
10
27
9
69
8
147
7
220
6
124
5
49
4
9
3
9
2
1
1
7
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363387051
liczba stron
464
słowa kluczowe
dziennik, Pilch
język
polski
dodała
Monika Adamczyk

Jeden z najwybitniejszych i najpoczytniejszych współczesnych pisarzy polskich ujawnia wreszcie pełny zapis swojego dziennika, który prowadził przez ostatnie lata (w dużych fragmentach publikował go w „Przekroju“). Znany z brawurowo poprowadzonych powieści, zachwycający jako autor dramatów i scenariuszy, powszechnie czytany jako felietonista, tym razem pokazuje się nam jako memuarysta w sensie...

Jeden z najwybitniejszych i najpoczytniejszych współczesnych pisarzy polskich ujawnia wreszcie pełny zapis swojego dziennika, który prowadził przez ostatnie lata (w dużych fragmentach publikował go w „Przekroju“).
Znany z brawurowo poprowadzonych powieści, zachwycający jako autor dramatów i scenariuszy, powszechnie czytany jako felietonista, tym razem pokazuje się nam jako memuarysta w sensie ścisłym.
To nie zapiski z błahej codzienności, nie spis chorób i dolegliwości (choć znajdziemy zapis z poczekalni do neurologa), nie zestawienia wyróżnień i odznaczeń. Nie ma tu męczących i wydumanych autoanaliz i nieustającego narzekania na świat i bliźnich, co często można spotkać w ostatnio publikowanych dziennikach znanych pisarzy.
Oczywiście są codzienne marszruty Hożą i Kruczą do placu Trzech Krzyży, jest lektura gazet, są zapisy spotkań z czytelnikami czy przyjaciółmi (nawet niepozornym wydarzeniom Pilch umie przydać głębi: “Rok po narodzeniu Chrystusa tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty i drugi, fantastyczny majowy upał nie tyle na rynku, co na Kanoniczej; z Hanulą, Pawłem Huelle i Antkiem Liberą taszczyliśmy jakieś z heroizmem, bo z pensji w „Tygodniku Powszechnym” kupione, opakowania paluszków i butelek wina, życie było wieczne”).
„Dziennik“ Pilcha czyta się jak jego powieści. To narracja, w której znajdziemy Adama Małysza i lekturę Biblii, „Avatara“ i Joyce‘a, matkę i ojca, Kraków i Warszawę, katolików i ewangelików, w końcu, rzecz jasna, piłkę nożną. Znajdziemy tu też szczere sprostowania narastających latami wokół autora nieporozumień: “Całymi latami marzyłem o byciu literackim urzędnikiem, a przyrosła mi cyganeryjna gęba lekkoducha, bankietowicza i Bóg wie kogo”.
Są w “Dzienniku” takie rozbrajające wyznania jak to: “Ja wiem, że prawdziwy kibic stoi przy swoim klubie bez względu na wszystko. Dochodzę jednak do wniosku, że upór stania przy Cracovii jest uporem debila. Za stary jestem na być może szlachetne, ale psychiatryczne wytrwałości”.
Jak zwykle u Pilcha – świeże, zadziorne i odważne spojrzenie na świat, ironia, dystans ale i gorące, bezkompromisowe zaangażowanie, kwestie dnia dzisiejszego i kwestie ostateczne. I jak zwykle u Pilcha – zniewalająca przyjemność czytania.

 

źródło opisu: www.wielkalitera.pl

źródło okładki: Zdjęcie autorskie

pokaż więcej

książek: 387
Krasnoludek Monika | 2013-10-02
Przeczytana: 02 października 2013

Jako, że to dziennik logicznym wywodem jest, iż nasz narrator to sam Jerzy Pilch. Pisarz osobą w polskim światku kulturalnym, jest znaną między innymi za sprawą licznych powieści, dramatów, scenariuszy oraz pracy dziennikarskiej w wielu poczytnych magazynach. Felietonista, dzięki „Dziennikowi” doszło mu nowe zaszczytne miano: memuarysta.
Książka obejmuje dwa ważne dla historii naszego narodu lata: 2010 i 2011. Plus wspomnienia autora z czasów gdy berbeciem i studencikiem mógł się mienić.
Nie będę wam streszczać zawartych w książce finezyjnych wypowiedzi, pełnej ciepła, dużej dawki sentymentu za utraconą młodością, który jest z kolei przykryty grubą pierzyną ironii, sprawiającej, że śmiałam się w głos podczas lektury.
Możecie zobaczyć, że o katastrofie smoleńskiej wcale nie trzeba pisać z namaszczeniem okraszonym dziesięciotomowymi teoriami spiskowymi. Nie trzeba też męczyć się polityką, krzyżowymi powstańcami i innymi tematami, które nawet dwudziestolatkę mogą doprowadzić do siwizny. Oprócz piłki nożnej. To już autora świętość wrodzona – nawet, jak chciał i już mocne postanowienie odprawy dla szlachetnego sportu wypracował, nie podołał. W tym temacie szczerze go rozumiem, bo sama piłkę bardzo lubię, tylko w naszym wydaniu oglądać nie mogę, bo trzy reakcje w ten czas walczą we mnie ze sobą: śmiać się, płakać – krzyczeć – kopać (dokładnie w takiej kolejności), czy serdecznie wypiąć cztery litery. Ze względu na to drugie mam zabronione przez rodzinę i światek mój cały oglądanie meczy. Tak, jakoś da się to przeżyć, bo w sumie żałować nie ma czego. Od Euro nie biorę. Oby tak dalej, autorowi też polecam odwyk piłkarski.
Pisarz w sumie wszystko potrafi przekazać, tak że trudno się nie śmiać, choć temat ciężki, jak waleń. Przy tym nie męczy nas morałami, zamiast tego z jajem pokazuje co mu na wątrobie leży.
"Dziennik” polecam wszystkim bez wyjątku – czy kobieta, czy mężczyzna, szczyl bądź staruszek ze sztuczną szczęką – czytajcie, coś dla siebie na pewno znajdziecie.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Hen. Na północy Norwegii

Ciekawa książka o północy Norwegii. Przyznam, że ta poprzednia o Spitsbergenie podobała mi się bardziej. Niemniej książka warta polecenia.

zgłoś błąd zgłoś błąd