Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Dom pod Lutnią

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
6,92 (230 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
9
9
13
8
49
7
77
6
55
5
22
4
2
3
1
2
1
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-08-04906-8
liczba stron
257
język
polski
dodała
Ag2S

Doświadczanie szczęścia w nieszczęśliwych czasach. Książka, która pomaga uwierzyć, że swoją szczęśliwą drogę można znaleźć nawet w najcięższych czasach, bez względu na wiek i okoliczności. W enklawie mazurskiej wsi, powojenni rozbitkowie znaleźli swoją małą ojczyznę. Mieszkają tu Ukraińcy, Polacy, niemieckojęzyczni Mazurzy, a miarą ich postępowania nie jest przynależność narodowa czy...

Doświadczanie szczęścia w nieszczęśliwych czasach.

Książka, która pomaga uwierzyć, że swoją szczęśliwą drogę można znaleźć nawet w najcięższych czasach, bez względu na wiek i okoliczności.

W enklawie mazurskiej wsi, powojenni rozbitkowie znaleźli swoją małą ojczyznę. Mieszkają tu Ukraińcy, Polacy, niemieckojęzyczni Mazurzy, a miarą ich postępowania nie jest przynależność narodowa czy wyznanie, lecz zwykła, ludzka przyzwoitość. Wprawdzie w tym sielankowym miejscu panoszy się nowy aparat władzy oraz skłonni do samosądów partyzanci, ale w ekstremalnych sytuacjach nawet „ci źli” działają niestereotypowo. Stereotypowi wymyka się również główny bohater powieści, pułkownik Józef Bronowicz - bohater wojenny, który wbrew konwenansom realizuje swoje nowe, dość awanturnicze życie. W niecodzienną sytuację wchodzi chłopiec, którego okoliczności zmusiły do zamieszkania z pułkownikiem. I tak zaczęło się jego dorastanie wśród baśniowej przyrody w niecodziennej społeczności i w „ciekawym czasie”. Niespodzianek, tajemnic i gwałtownych zwrotów akcji jest w tej książce dużo, co sprawia, że postępowanie bohaterów nie jest do końca przewidywalne, a dobro i zło nie są raz na zawsze przydzielone.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Literackie, 2012

źródło okładki: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

pokaż więcej

książek: 2
Mara | 2013-09-30
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 20 września 2013

Po zakończeniu powieści Kazimierza Orłosia “Dom pod Lutnią” pierwsze co mi przyszło do głowy to myśl, że łatwo jest pisać ciekawie o wojnie. To czas bohaterów i przegranych, trudnych decyzji i zrządzeń losu, wielkiego cierpienia i chwil pełnych chwały. Idealny to temat na książki, reportaże, filmy, dokumenty. Ale jak ugryźć temat żołnierza, gdy cichną salwy z karabinów. Gdy wraca do domu lub jego ruin, do życia. Gdy trzeba nagle, przestać podejmować decyzje pod wpływem chwili, gdy adrenalina już nie rządzi ciałem i umysłem. Gdy mundur odkłada się na samo dno szafy, a w oczy patrzy żona i dzieci, którym trzeba zapewnić utrzymanie, pocieszenie, szczęście szarego, codziennego dnia. A co jeśli się okazuje, że wszystkie bohaterskie czyny, nagle stają się zdradą państwa? Ojczyzna, za którą oddawało się krew, chce oskarżać o działania przeciwko niej?

Okazuje się, że można. I do tego pięknie, trochę nawet sentymentalnie, ale bez wielkiego patosu. Bo “Dom pod Lutnią” to historia godzenia się z teraźniejszością bez wojny, która nadeszła bardzo wyczekiwana i okazała się być zupełnie inna niż sobie wyobrażano.

Głównych bohaterów mamy dwóch: młodego Tomka, który zostaje przywieziony na Mazury do swego dziadka, w momencie kiedy jego ojciec, były akowiec trafia do więzienia. Matka Tomka chcąc uchronić syna przed możliwym własnym aresztowaniem, postanawia wysłać go do swojego ojca, Józefa Bronowicza, który po wojnie osiedlił się we wsi Lipowo. Oczami małego Tomka poznajemy piękną mazurską wieś, obyczaje tam panujące, zmieniające się wraz z porami roku, oraz drugiego głównego bohatera, jego dziadka.

Józefa Bronowicza od samego początku bardzo polubiłam, chociaż jego czyny, na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mało chwalebne Były piłsudczyk, nie umiejący odnaleźć się w powojennej Warszawie, pozostawia żonę i córkę i staje się gospodarzem w małej mazurskiej wsi. Jak to, można by zapytać, zostawia żonę i dziecko, ucieka, bo nie chce się przestawić na nowe i można go lubić? Ano można i to bardzo. Józef wydał mi się mężczyzną z niezłomnymi zasadami, który nijak pasował do proletariackich czasów, więc zrobił jedyną właściwą rzecz, stworzył sobie własny świat, rządzony trochę prawami przedwojennymi. Oczywiście nie udało mu się do końca uciec przed mackami rozszerzającej się komuny, jednak i w tym przypadku radził sobie świetnie, dzięki zasadom tak mało odpowiednim dla ówczesnych czasów.

Powieść niesamowicie mi się podobała również ze względu, na taką spokojną i wyważoną pochwałę codziennych czynności. Dzięki temu, że widzimy wszystko przez pryzmat tomkowych doświadczeń, z dziecinną ufnością można poddać się opisom zapachu świeżo upieczonego chleba, smaku wiejskiego masła, czy leżenia w trawie w upalny letni dzień. To jedna z tych książek, którą nie czyta się zbyt prędko, bo wtedy może nam umknąć czar, który niesie ze sobą prawie każdy akapit. Są to niewinne wspomnienia, pięknej przyrody, napotkanych ludzi, a także pewnych zdarzeń, które dziecku trudno zrozumieć, ale dorosły czytelnik, może sobie bez trudu odczytać wszystko między wierszami.

Myślę, że jest to również książka,która bardzo dobrze określa stosunki międzyludzkie panujące w Polsce zaraz po wojnie. Bogactwo wielu narodowości zebranych w jednym miejscu, pierwsze zdrady, donosy, przyjaźnie i oczywiście miłości. Miłości nie znające granic wieku i granic państwowych. Każdy z bohaterów, również tych drugoplanowych niesie ze sobą bagaż ciężkich doświadczeń wojennych i jednocześnie próbuje znaleźć szczęśliwe, czasami po prostu wygodne miejsce w nowej, mało przyjaznej rzeczywistości.

“Dom pod Lutnią” to bardzo piękna książka, którą delektowałam się powoli, z kubkiem herbaty w dłoni, od czasu do czasu przymykając oczy, by przypomnieć sobie własne smaki i zapachy dzieciństwa. Szczególnie tego spędzonego u krewnych na wsi. Można ją uznać, za przegadaną, nudną, bo akcja nie pędzi ze strony na stronę. Ja jednak uważam, że to jedna z tych powieści, do których z chęcią jeszcze kiedyś powrócę, by znowu oddać się tej spokojnej kontemplacji codziennych czynności, z których składa się również i moje życie. Ja jedynie nie potrafię tak pięknie o nich pisać.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kamienna noc

6 tom przygód Julii Dobrowolskiej oraz jej brata Profesora. Na początku jak zaczęłam czytać byłam rozczarowana i o co tu właściwie chodzi, ale z bieg...

zgłoś błąd zgłoś błąd