Niebko

Seria: ...archipelagi...
Wydawnictwo: W.A.B.
6,28 (159 ocen i 34 opinie) Zobacz oceny
10
3
9
3
8
27
7
44
6
42
5
19
4
11
3
8
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377479599
liczba stron
320
kategoria
literatura piękna
język
polski
dodała
joly_fh

Wstrząsająca opowieść o powikłanych losach polsko-niemieckiej rodziny. Marzena opowiada historię swojej rodziny, która jest fragmentem historii narodu polskiego, białoruskiego i niemieckiego. Przed wojną na Kresach służąca polskich rolników rodzi na strychu dziecko i umiera. Od tego momentu rodzinie towarzyszy demon, z którym zmierzyć się muszą kolejne pokolenia. Zimą roku 1939 uboga rodzina...

Wstrząsająca opowieść o powikłanych losach polsko-niemieckiej rodziny.

Marzena opowiada historię swojej rodziny, która jest fragmentem historii narodu polskiego, białoruskiego i niemieckiego.
Przed wojną na Kresach służąca polskich rolników rodzi na strychu dziecko i umiera. Od tego momentu rodzinie towarzyszy demon, z którym zmierzyć się muszą kolejne pokolenia.
Zimą roku 1939 uboga rodzina niemiecka, matka z trójką dzieci, nakazem Hitlera opuszcza Galicję i przesiedla się nad Wartę. W styczniu 1945 roku w trzaskający mróz ponownie pakuje manatki na furmankę i uciekając przed Armią Czerwoną wraca do Rzeszy.
Marzena mieszka w Berlinie i rozplątuje skomplikowane losy swojej rodziny…

 

źródło opisu: Wydawnictwo W.A.B., 2013

źródło okładki: Wydawnictwo W.A.B.

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 3484

Widoczki

Podwórko. Godzinami bawiła się z dziećmi na dworze; łazili wokół bloków, zbierali szkiełka spod kiosków i śmietników, bo tam leżało najwięcej butelek porozrzucanych przez pijaków. Zbierali porozrzucane, kolorowe papierki od cukierków, listki. I robili z nich tak zwane niebka. Skąd się wzięła ta zabawa, nie wiadomo. Wykopywali dołki, układali w nich śliczne wzorki ze złotek, sreberek, znalezionych kwiatów i traw, przykrywali szkiełkiem, zasypywali. Trzeba było dokładnie zapamiętać topografie miejsca, wiedzieć, gdzie ukryło się skarb. O sekrecie wiedziało zawsze kilku przyjaciół*

U nas to się nazywało widoczki i pamiętam, jak namiętnie grzebałam się w ziemi wymyślając coraz to piękniejsze aranżacje. Chętnie odpłynęłabym teraz do krainy swojego dzieciństwa, bo nie ukrywam zarówno te widoczki jak i magiczna luneta (natychmiastowe skojarzenie choć nie wspomniane w powieści) , której każdy obrót wywoływał zmianę układu kolorowych szkiełek tak, by powstała nowa kompozycja, roztkliwiły mnie niezmiernie. Niestety nie jest to moje pięć minut.

Bohaterka powieści, Marzena też miała takie „niebka” i teraz, po latach z pomocą rodziny próbuje je odszukać, odkopać i sprawdzić, co się z nimi stało. Przy okazji udaje jej się odnaleźć nie tylko swoje skarby. Gotowa na konfrontacje, na spróbowanie nawet zgniłych owoców ze swojego drzewa genealogicznego niestrudzenie pyta , docieka, nagabuje. I snuje opowieść. Pozornie we wszystkie strony ale cel jest jeden. Odnaleźć wszystkie „niebka”....

Podwórko. Godzinami bawiła się z dziećmi na dworze; łazili wokół bloków, zbierali szkiełka spod kiosków i śmietników, bo tam leżało najwięcej butelek porozrzucanych przez pijaków. Zbierali porozrzucane, kolorowe papierki od cukierków, listki. I robili z nich tak zwane niebka. Skąd się wzięła ta zabawa, nie wiadomo. Wykopywali dołki, układali w nich śliczne wzorki ze złotek, sreberek, znalezionych kwiatów i traw, przykrywali szkiełkiem, zasypywali. Trzeba było dokładnie zapamiętać topografie miejsca, wiedzieć, gdzie ukryło się skarb. O sekrecie wiedziało zawsze kilku przyjaciół*

U nas to się nazywało widoczki i pamiętam, jak namiętnie grzebałam się w ziemi wymyślając coraz to piękniejsze aranżacje. Chętnie odpłynęłabym teraz do krainy swojego dzieciństwa, bo nie ukrywam zarówno te widoczki jak i magiczna luneta (natychmiastowe skojarzenie choć nie wspomniane w powieści) , której każdy obrót wywoływał zmianę układu kolorowych szkiełek tak, by powstała nowa kompozycja, roztkliwiły mnie niezmiernie. Niestety nie jest to moje pięć minut.

Bohaterka powieści, Marzena też miała takie „niebka” i teraz, po latach z pomocą rodziny próbuje je odszukać, odkopać i sprawdzić, co się z nimi stało. Przy okazji udaje jej się odnaleźć nie tylko swoje skarby. Gotowa na konfrontacje, na spróbowanie nawet zgniłych owoców ze swojego drzewa genealogicznego niestrudzenie pyta , docieka, nagabuje. I snuje opowieść. Pozornie we wszystkie strony ale cel jest jeden. Odnaleźć wszystkie „niebka”. Zapisać przeszłość lub ją odmalować albo po prostu zapełnić.

Wszystko to brzmi pięknie, bo na przykład ja osobiście lubię takie powroty w krainy niegdyś zamieszkane, które przykrywa prześcieradło czasu, pozornie chroniące przed zniszczeniem. Też chętnie cofam się do swoich widoczków i sprawdzam, czy są takimi, jakie je zapamiętałam, czy też moja pamięć wygładziła lub zaostrzyła kontur, czegoś ujęła a czegoś dodała. Czasem okazuje się, że muszę nauczyć się przeszłości od nowa, lub dodać do niej parę ważnych ścieżek, które dotąd ignorowałam. Nie inaczej jest z Marzeną. Czytelnik, trochę jak przyjaciółka, jest świadkiem odkrywania sekretów z przeszłości, ogląda dorosłymi oczami rozległe polany dziecięcego czasu i… coś go uwiera…

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że całą historię oglądam przez płot. Coś mi przeszkadzało pochwycić wzrokiem czas przeszły aż po sam horyzont i dać się ponieść cudzej, skądinąd ciekawej historii, ściągnąć buty i pobiec w drugą stronę. Wstecz. Wciąż przeciskałam oczy przez szpary, wpychałam ręce między sztachety, żeby bardziej poczuć i bardziej być, żeby przeżyć i tamtą historię i swoją na nowo. Chciałam się zamachnąć, zapomnieć, pokrzyczeć. Ale mi się nie udało. Może nie przemówił do mnie język, stylistyka zdań. Może zabrakło mi powietrza, albo jakiejś mgły, która byłaby łącznikiem między zdarzeniami, jakiejś niewidzialnej nici, którą mogłabym czuć pod palcami, czytając. Bo zdecydowanie byłam zbyt zdystansowana.

Nie mniej, choć lektura nie rzuciła mnie całkiem na kolana, uważam ja za obiecującą i wartą uwagi. Osobiście bardzo lubię powroty. Nie wykluczam również, że Wam w przeciwieństwie do mnie, uda się znaleźć furtkę, przejść i odetchnąć pełną piersią.

Monika Stocka

*Cytat pochodzi z recenzowanej książki.

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (34)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 254
kokoschka | 2018-12-21
Na półkach: Przeczytane

Opis z okładki mylący. Tajemnicy z przeszłości w zasadzie żadnej, ale ciekawa wielogłosowa historia.

książek: 90
Anna_Anna | 2018-02-28
Na półkach: Przeczytane, 2018

Książek traktujących o wojnie przeczytałam już wiele i łudziłam się trochę, że ta wniesie coś nowego do mojego rozumienia wydarzeń, emocji i konsekwencji tamtego okresu. Niestety zamiast tego natknęłam się na dość chaotyczny zapis wspomnień i irytujące skakanie od osoby do osoby, od wydarzenia do wydarzenia, od dekady do dekady. Ta książka przypomina bardziej opowieść zapominalskiego i roztargnionego pradziadka przy kominku. Jest luźna, bez sztywnej chronologii, bez pięknego literackiego języka, to po prostu strumień słów i myśli wypowiadanych na głos, nagłe przeskakiwanie do kolejnego wątku pomimo, że nie dokończyło się jeszcze poprzedniego. Nie było w niej nic o czym jeszcze bym nie czytała.

I chociaż z całości przebija melancholia, ogromny żal, znamię krzywd, strachu i bólu, skaza na sercu, duszy i ciele, i chociaż jest to świadectwo okrucieństw wojny oraz ludzkich dramatów, próba rozliczenia się z demonami przeszłości oraz odnalezienia spokoju to niestety opowieść...

książek: 658
Karina | 2018-02-17
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Bardzo lubię tego typu książki, to wielowątkowa historia rodziny, w którą można się zagłębić. Na pewno nie jest to książka, którą czyta się z doskoku po kilka stron, uważam, że trzeba w nią zwyczajnie wpaść :)

książek: 274
Banita76 | 2017-11-28
Przeczytana: 25 listopada 2017

Chyba jestem trochę ostra w mych ocenach - skala dla mnie jest zbyt szeroka. Wracając do tematu - ciekawie napisane losy rodzin żyjących na pograniczu Polski, o różnych korzeniach (jedna z nich to Niemcy osiadli na południowym wschodzie w sąsiedztwie Ukrainców, Żydów i Polaków), które oczywiście pogmatwała wojna. I wpływ na to kim są potomkowie, jak może sie przenosić strach, zwątpienie, jak ludzie dostosowują się do zmieniajacych się warunków.

książek: 724
agata | 2017-08-02
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 sierpnia 2017

Początek wydał mi się chaotyczny, lecz po przeczytaniu całości, zrozumiałam, że taka konstrukcja była zamierzona, a ja nie skupiłam się dostatecznie na lekturze. Chyba przeczytam jeszcze raz. Polecam!

książek: 754
Żona_Pigmaliona | 2017-06-08

Dawno nie czytałam czegoś bardziej chaotycznego . Książka podzielona na niedługie rozdziały , z których każdy ma swój tytuł . Wymieszane latami jak groch z kapustą . Nie zachowano w tej lekturze żadnej chronologii , co mi ze strony na stronę coraz bardziej przeszkadzało . Oderwane krótkie zdania , ni z gruszki , ni z pietruszki . W każdym kolejnym rozdziale po pierwszych dwóch , trzech zdaniach musiałam się zatrzymywać i zastanawiać w jakim okresie opowieści właśnie się znajduję i o kim jest w ogóle mowa . Wytrzymałam długo i poddałam się dopiero po 260 stronach , stwierdziwszy , że przecież czytam książki bo chcę i lubię , a nie za karę . A przy czytaniu tej akurat , czułam się jakby mnie ktoś ukarał i kazał ją przeczytać . Oceniłam ją na trzy gwiazdki , czyli '' słaba ''. Pierwsza gwiazdka za próbę podjęcia naprawdę trudnego i wciąż dla niektórych bolesnego tematu , powikłanych ludzkich losów . Druga , za śliczną wizualnie , pastelową okładkę , a trzecia za przywołanie...

książek: 1109
Monika | 2017-04-13
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 13 kwietnia 2017

I fajne i nie fajne. Fajna historia poplątanych losów mieszkańców. Za to narracja, chyba za bardzo może zbyt urywana i niepewna. Chyba nie było takiej potrzeby. A może..

książek: 390
twzaczytany | 2016-10-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam
Przeczytana: 22 października 2016

Gdy dostałem przesyłkę z książką Brygidy Helbig, uznałem że szybko ją przeczytam gdyż jest dość cienka. Niemniej tak się nie stało. Wynika to z tego, że autorka prowadzi narrację mieszając teraźniejszość z przeszłością oraz na zmianę opisuje różnych bohaterów na przestrzeni wielu lat. "Niebko" wymaga uwagi. Główna bohaterka Marzena, wydaje się dość zakompleksiona, na pograniczu depresji. Opisuje ona swoją rodzinę od pradziadka poprzez następne pokolenia ludzi żyjących od czasów I wojny światowej. Doświadczenia Niemców/Polaków są tu jednym z głównych tematów. Trudy wojny, życia, trudne ludzkie charaktery i wspólne relacje. Książa bardzo dobra, odwzorowująca ludzkie uczucia.

książek: 1288
Łukasz Witt | 2016-10-04
Przeczytana: 04 października 2016

Ostatnio unikam książek, których akcja jest głęboko osadzona wokół II wojny światowej. W sumie trudno mi powiedzieć, czemu tak się dzieje, aczkolwiek faktem jest, że odbiegam od tej tematyki. Dlaczego więc Niebko? Pewnie nominacja do NIKE z 2014 r. swoje zrobiła. Jeszcze przed rozpoczęciem czytania, postanowiłem wyrywkowo sprawdzić kilka zdań z tego tytułu, aby nie dać się wciągnąć w historię, która byłaby pozbawiona poetyckości. Test dał wyniki zadowalający.
Czytam. Nasuwa się pierwszy wniosek po kilkunastu stronach - weź kartkę i rysuj drzewo genealogiczne. Oczywiście zlekceważyłem, dlatego czasami zbaczałem ze ścieżki fabularnej, coś pomijałem, zapominałem, grzeszyłem. Brak chronologii, kompletny rozstrzał wydarzeń, również nie pomagał w dobrym zrozumieniu.
Zaprezentowany multikulturalizm - ok.
Marzena, główna narratorka, alter ego autorki zbiera wspomnienia od swoich rodziców, jak i swoje, a jest do czego wracać i są opisane przez nią w taki sposób, że kupuję to,...

książek: 481
Kawika | 2016-08-28
Na półkach: Przeczytane, 2016, II wojna
Przeczytana: 22 sierpnia 2016

Książka łamie stereotypowe myślenie o Polakach, Niemcach i Bialorusinach. Wojna sprawiła, że nacjonalizm stał się czymś ważnym, ale tak naprawdę często sami nie wiemy, skąd przybyli nasi przodkowie na akurat te ziemie, gdzie aktualnie mieszkamy. Same nasuwają się refleksje na temat tolerancji, korzeni rodu, krzywd spowodowanych przez II wojnę światową

Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Znamy finalistów Literackiej Nagrody Nike

Cztery powieści, dwa tomiki wierszy i autobiografia znalazły się w finałowej siódemce książek nominowanych do Literackiej Nagrody Nike. Laureata poznamy 5 października. Zwycięzca otrzyma 100 tys. zł oraz statuetkę Nike dłuta Gustawa Zemły. Fundatorami Nagrody Literackiej Nike są "Gazeta Wyborcza" i Fundacja Agory. 


więcej
Śląski Wawrzyn Literacki 2013 – plebiscyt rozstrzygnięty!

„W otchłani mroku” Marka Krajewskiego (Wydawnictwo Znak) to zwycięzca plebiscytu czytelników Biblioteki Śląskiej w Katowicach na Książkę Roku 2013. Autor odbierze we wrześniu Śląski Wawrzyn Literacki.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd