Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości



Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
8,04 (964 ocen i 153 opinie)
szczegółowe informacje
tłumaczenie
Jerzy Czech
tytuł oryginału
ЧЕРНОБЫЛЬСКАЯ МОЛИТВА. ХРОНИКА БУДУЩЕГО
data wydania
ISBN
9788375363715
liczba stron
288
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Kaamosaika

UWAGA!!! Książka została wcześniej wydana pod tytułem "Krzyk Czarnobyla". "26 kwietnia 1986 o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy i pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu. Katastrofa czarnobylska była najpotężniejszą z katastrof technologicznych XX...

UWAGA!!! Książka została wcześniej wydana pod tytułem "Krzyk Czarnobyla".

"26 kwietnia 1986 o godzinie pierwszej minut dwadzieścia trzy i pięćdziesiąt osiem sekund seria wybuchów obróciła w ruinę reaktor i czwarty blok energetyczny elektrowni atomowej w położonym niedaleko granicy białoruskiej Czarnobylu. Katastrofa czarnobylska była najpotężniejszą z katastrof technologicznych XX wieku."
Dwadzieścia lat później Swietłana Aleksijewicz wróciła do Czarnobyla. Rozmawiała z ludźmi, dla których ten dzień był końcem świata, którzy żyć nie powinni, ale przeżyli i żyją, bo żyć trzeba. A oni opowiedzieli jej o tym, co wydarzyło się wtedy, i o tym, co jest tam dziś. O ponad dwóch milionach Białorusinów, których zapomniano przesiedlić poza strefę skażoną, o dzieciach bez włosów, o zwierzętach o smutnych oczach, które zamieszkały w porzuconych domach, o dziwnych stworach, które pojawiły się w rzekach i lasach. I o tym, że mimo wszystko ludzie chcą być szczęśliwi.
Podobnie jak w książce o radzieckich żołnierkach wybitna białoruska dziennikarka stawia nas wobec bezlitosnej prawdy. To książka o apokalipsie, która nastąpiła pewnej kwietniowej nocy tuż za naszą wschodnią granicą.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Czarne, 2012

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Sklep
Format
Cena
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Mogą Ciebie również zainteresować

  • Podziemny labirynt
  • 450 stron
  • Pół świata
  • Złączeni
  • Wyspa
  • Silver. Powrót na Wyspę Skarbów
  • Fangirl
  • Nie ma nieba
  • Inna dusza
  • Alan Stoob, łowca nazistów
  • Collide
  • Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
Podziemny labirynt
James Rollins

6,32 (73 ocen i opinii)
450 stron
Patrycja Gryciuk

8,14 (7 ocen i opinii)
Pół świata
Joe Abercrombie

7,5 (6 ocen i opinii)
Złączeni
Carol Cassella

6 (3 ocen i opinii)
Wyspa
Joanna Miszczuk

8,22 (9 ocen i opinii)
Silver. Powrót na Wyspę Skarbów
Andrew Motion

7,91 (11 ocen i opinii)
Fangirl
Rainbow Rowell

8,06 (270 ocen i opinii)
Nie ma nieba
Jolanta Kosowska

8,57 (7 ocen i opinii)
Inna dusza
Łukasz Orbitowski

8 (37 ocen i opinii)
Alan Stoob, łowca nazistów
Saul Wordsworth

9 (1 ocen i opinii)
Collide
Gail McHugh

7,51 (370 ocen i opinii)
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
David Foster Wallace

8 (9 ocen i opinii)
Gdzie wypożyczyć?
Znajdź książkę w najbliższej bibliotece MAK+
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1075

Los czarnobylskiej duszy

Recenzując tę książkę, czuję się intruzem. Komentarz do tekstu Aleksijewicz jest i zawsze będzie namiastką, nieporadną próbą uchwycenia istotności tekstu. Każdy czytelnik osobiście powinien spotkać się z materią tekstu białoruskiej dziennikarki. Nie sposób bowiem w kilku zdaniach oddać jego siły, wielkości i wymowy. Zresztą sama autorka daleka jest od prób komentarza wydarzeń po 26 kwietnia 1986 roku. W typowy dla siebie sposób oddaje głos świadkom i uczestnikom tamtych wydarzeń, tworząc tzw. „opowieści głosów". „Czarnobylska modlitwa” to zatem zbiór relacji-monologów osób, które dotknięte zostały tragedią. Sama dziennikarka jest tylko cieniem. Skrybą, który przez dwadzieścia lat z uporem i konsekwencją spisywał wszystko to, co wiązało się z czarnobylską tragedią. Jak sama pisze:

Nie jest to ksiązka o Czarnobylu, ale o świecie Czarnobyla. (…) Piszę i kolekcjonuję codzienność – uczuć, myśli, słow. Staram się wychwytywać życie codzienne duszy. (…) Noc 26 Kwietnia 1986 roku…W ciągu jednej nocy przenieśliśmy się w inne miejsce w historii. Wykonaliśmy skok w nową rzeczywistość, której nie była w stanie garnąć nie tylko nasza wiedza, ale także nasza wyobraźnia.

Preludium do wstrząsających relacji są rzeczowe informacje umieszczone na łamach rosyjskich, białoruskich i ukraińskich gazet dotyczące wybuchu reaktora. Ilość ofiar, skutki tragedii, ogólnoświatowe echa katastrofy. Liczby i fakty. Zaraz potem, jakoby na drugim biegunie odwzorowania rzeczywistości, przejmujący monolog...

Recenzując tę książkę, czuję się intruzem. Komentarz do tekstu Aleksijewicz jest i zawsze będzie namiastką, nieporadną próbą uchwycenia istotności tekstu. Każdy czytelnik osobiście powinien spotkać się z materią tekstu białoruskiej dziennikarki. Nie sposób bowiem w kilku zdaniach oddać jego siły, wielkości i wymowy. Zresztą sama autorka daleka jest od prób komentarza wydarzeń po 26 kwietnia 1986 roku. W typowy dla siebie sposób oddaje głos świadkom i uczestnikom tamtych wydarzeń, tworząc tzw. „opowieści głosów". „Czarnobylska modlitwa” to zatem zbiór relacji-monologów osób, które dotknięte zostały tragedią. Sama dziennikarka jest tylko cieniem. Skrybą, który przez dwadzieścia lat z uporem i konsekwencją spisywał wszystko to, co wiązało się z czarnobylską tragedią. Jak sama pisze:

Nie jest to ksiązka o Czarnobylu, ale o świecie Czarnobyla. (…) Piszę i kolekcjonuję codzienność – uczuć, myśli, słow. Staram się wychwytywać życie codzienne duszy. (…) Noc 26 Kwietnia 1986 roku…W ciągu jednej nocy przenieśliśmy się w inne miejsce w historii. Wykonaliśmy skok w nową rzeczywistość, której nie była w stanie garnąć nie tylko nasza wiedza, ale także nasza wyobraźnia.

Preludium do wstrząsających relacji są rzeczowe informacje umieszczone na łamach rosyjskich, białoruskich i ukraińskich gazet dotyczące wybuchu reaktora. Ilość ofiar, skutki tragedii, ogólnoświatowe echa katastrofy. Liczby i fakty. Zaraz potem, jakoby na drugim biegunie odwzorowania rzeczywistości, przejmujący monolog żony strażaka, który gasił pożar w elektrowni zaraz po wybuchu. Monolog wstrząsający, gdzie miłość dwojga młodych ludzi dosłownie rozpada się na kawałki. Promieniowanie, któremu poddany został mężczyzna spowodowało, że umierał na rękach swojej żony w straszliwych męczarniach. Lecz to nie koniec dramatu. To jedna z wielu podobnych i niewyobrażalnych opowieści, które zawiera reportaż Aleksijewicz. Kilkanaście historii – mieszkańców regionu, likwidatorów, odpowiedzialnych i współodpowiedzialnych za wybuch, rodzin zmarłych żołnierzy i strażaków, naukowców i fotoreporterów. Całe spectrum społeczeństwa. Aleksijewicz zauważa:

Los to życie pojedynczego człowieka, historia to życie nas wszystkich. Chcę opowiedzieć historię w taki sposób, żeby nie stracić z oczu losu pojedynczego człowieka. Los bowiem sięga dalej niż jakakolwiek idea.

Reportaż zakończony zostaje innym monologiem – żony likwidatora, której mąż także umiera na skutek promieniowania. Wyznanie kobiety, która wręcz namacalnie odczuwa nieobecność zmarłego męża. Przerażająca pustka i równie przerażająca bezsilność. Czarnobyl to była i nadal jest wojna – autorka wielokrotnie to podkreśla na kartach wydawnictwa, wojna totalna, która do dnia dzisiejszego zbiera swoje żniwo. Samotność wdów. Bezsilność mężczyzn. Przerażanie dzieci. Jest i epilog, w którym mowa o czarnobylskiej turystyce. Po-apokaliptyczne wakacje w cieniu reaktora.

Jestem świadkiem Czarnobyla…Najważniejszego wydarzenia XX wieku, mimo, że upamiętnił się on także strasznymi wojnami i rewolucją. Minęło już dwadzieścia lat od katastrofy, a ja dotąd nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czego daje świadectwo: przeszłości czy przyszłości? Tak łatwo ześlizgnąć się w banał…W banał horroru…

Książkę Aleksijewicz nie sposób wymazać z pamięci. To mocna i wstrząsająca lektura. Mistrzyni reporterskiego fachu po doskonałej i wielokrotnie nagradzanej pozycji „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety” oddaje w ręce polskiego czytelnika tekst, który przekracza ramy ludzkiego oglądu. Autorka pisząc o czarnobylskiej tragedii, stwarza nową kategorię człowieka – „człowieka Czarnobyla”. Napiętnowanego tragedią, odrzuconego przez resztę społeczeństwa, którego bagaż doświadczeń wykracza poza ramy logicznego rozumowania. Lecz złe wspomnienia to tylko część konsekwencji – istnieją także choroby popromienne. Ból psychiczny przenika ból fizyczny. Czarnobyl nie oszczędził żadnej ludzkiej cząstki. Nie oszczędził także przyrody. Zakpił z ludzkiego rozumu. Powtórnie wyznaczył człowiekowi miejsce w szeregu bytów. Człowiekowi, który zbyt ufnie i dumnie podchodził do osiągnięć nauki. Bolesne utarcie nosa.

„Czarnobylska modlitwa” to zdecydowanie książka memento. Mówiąc o przeszłości, dotyka niepokojów przyszłości. Jest świadectwem pamięci i jest także próbą przywrócenia jednostce sensu istnienia w kraju, gdzie życie ludzkie nie miało (i nie ma!) większej wartości. Apokaliptyczna wizja bólu i cierpienia. Zdecydowanie - lektura obowiązkowa!

Monika Długa

Cytaty za: Swietłana Aleksijewicz „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.


pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2817)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5477
allison | 2015-02-05

To było moje drugie spotkanie z reportażami S. Aleksijewicz (po wysłuchaniu audiobooka "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"). Lektura okazała się równie pasjonująca i wstrząsająca.

Autorka dotarła do wielu osób, które były świadkami i uczestnikami czarnobylskiej tragedii - do żon zmarłych ratowników, mieszkańców skażonych terenów, dzieci urodzonych już po katastrofie...
Relacje tych ludzi są tak szczere i wstrząsające, że dosłownie zapierają dech w piersiach. Mimo iż książka bardzo mnie zaciekawiła, nie byłam w stanie przeczytać jej za jednym zamachem. Między relacjami musiałam robić sobie przerwy w lekturze, gdyż okazała się ona zbyt przytłaczająca.

Każda opowieść, każdy fragment to cenny dokument na temat katastrofy i jej skutków. Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak dwie opowieści - otwierające i zamykające książkę "samotne głosy człowiecze", czyli wspomnienia kobiet, których mężowie zmarli po wybuchu. Jeden był strażakiem gaszącym pożar tuż po jego wybuchu, drugi kilka...

książek: 1538
Tosiaczek | 2013-12-05
Na półkach: Przeczytane, Inni autorzy
Przeczytana: grudzień 2013

Łzy płyną mi nieprzerwanym strumieniem, nie mogę już czytać, bo nic nie widzę. Ale jak tu przestać czytać? I czymże są moje łzy wobec łez, które przelali ludzie stamtąd? Skąd? Z Czarnobyla.

Pamiętna data - 26 kwietnia 1986 roku.

Gdy to się stało, byłam dzieckiem. Pamiętam ten dzień. Zebrano nas na boisku szkolnym, przekazano komunikat o tym co się stało, a potem odesłano do domu i kazano zgłosić się do przychodni, by wypić jod. To miało niby odwrócić skutki wybuchu. Miało.

Jako dziecko nie rozumiałam za wiele. Nie zdawałam sobie do końca sprawy, co się takiego stało. Owszem wiedziałam, że doszło do wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu, ale czy dziecko jest w stanie przewidzieć, co może się później stać?

Ta książka to wstrząsający dokument. Dokument o tym,ile ten jeden dzień przyniósł cierpień, zniszczeń, szkód, śmierci. Tego nie da się tak do końca opisać. Dziś wielu z nas prawdopodobnie odczuwa skutki tamtej jednej chwili. Ale pomyślcie co działo się wówczas tam na...

książek: 300
Carles | 2015-03-03
Na półkach: Przeczytane

Bardzo mocna i wyrazista poprzez swoją prostotę. Żaden pisarz nie odda tego, co Ci ludzie mówią, Ci którzy tam byli. Autorka pozbierała, połączyła, opatrzyła mądrym i wyważonym komentarzem. Ale to głosy tych co przeżyli są treścią. Także Tych co milczą, bo już zabrakło słów. Lub zmarli ale żyli na tyle długo, by zostawić ślad.
Nie jestem dzieckiem, widziałam śmierć i w życiu i w książce. A jednak płakałam już przy pierwszych scenach. To nie są opisy nastawione na wyciśnięcie łez. Odwrotnie - chwilami miałam wrażenie, że autorka wręcz chce uniknąć tonu jedynie żałobnego, chce pokazać życie z tą straszną katastrofą takim jakie jest: generalnie smutne i przepełnione tęsknotą ale także spokojem, pogodzeniem się z Bogiem, losem jakkolwiek to nazwać. A jednak nie da się tego czytać bez łez na policzkach.

książek: 1235
vandenesse | 2013-09-17
Przeczytana: 17 września 2013

"Towarzysze, zachowajcie spokój, sytuacja jest pod kontrolą... To jest pożar, zwykły pożar... Nic specjalnego... Ludzie tam żyją, pracują..." Tak Gorbaczow uspokajał ludzi w pierwszych dniach po wybuchu reaktora w Czarnobylu. Żołnierze chodzili po ulicach w maskach i kombinezonach a mieszkańcy nic nie podejrzewali, wręcz przeciwnie - byli przekonani, że skoro wojsko tak poważnie podeszło do problemu, to na pewno porządnie się tym zajmą i teraz już wszystko będzie dobrze. A to był przecież dopiero początek.
Autorka zaczyna i kończy przejmującymi monologami o tytule "Samotny głos ludzki". To opowieści o ogromnej miłości między żoną a mężem, między kobietą a likwidatorem czyli żołnierzem/strażakiem likwidującym skutki wybuchu. Jak wiele człowiek może poświęcić dla miłości, dla ukochanego człowieka. Są to także opowieści o miłości człowieka do ziemi na której się urodził. Do rodzinnego domu, do łąki, lasu... Jak ciężko tak po prostu zostawić wszystko i uciec.

Podobnie jak w...

książek: 153
Magdalena | 2015-06-01
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 01 czerwca 2015

Najwcześniej wiedziały zwierzęta. Pszczoły od początku schowały się w ulach, krowy nie chciały pić wody. Ludzie nic nie wiedzieli, chodzili po ulicach, dzieci się bawiły. Była wtedy piękna, słoneczna wiosna.
Gdy ludzie już zostali poinformowani o katastrofie to większość nie wierzyła. Bo nic nie było widać, bo pierwszy sekretarz przyszedł na obchody 1 maja z małymi wnukami. Biegały sarny i ptaki śpiewały. Tak jak zawsze...
Tylko trawa była dziwnie błyszcząca a kałuże żółte i zielone. W ustach dziwny, metaliczny smak. Poczucie lęku, początkowo nieoczywiste, narastało stopniowo jak w horrorach Hitchcocka.
Jedni świadkowie wspominają też poczucie odrealnienia - są tylko widzami, a nie uczestnikami wydarzeń. To nie jest ich życie.
Inni nie mogą oprzeć się estetyce tej śmierci, piękno obrazu łuny nad reaktorem, płonącym przez wiele dni, dominuje nad poczuciem tragedii.
Tragedia mieszkańców 50 - tysięcznej Prypeci wywiezionych na zawsze w ciągu kilku dni i tragedia białoruskich...

książek: 3147
żabot | 2013-12-18
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 10 grudnia 2013

Jeśli pragniecie zachować równowagę psychiczną, nie czytajcie tej ksiązki! Co kilka stron potrzeba czasu na ochłonięcie. Wydawało mi się, że dużo wiem o Czarnobylu. Podczas lektury „Modlitwy…” przekonałem się, że o Czarnobylu nie wiem jednak nic! Aleksiejewicz niewiele poświęca miejsca samej awarii i bezpośrednim jej skutkom. O tym zaczerniono już masę papieru. Autorka skupia się na czymś znacznie poważniejszym. Na ludzkiej niewiedzy, na ignorancji, na chciwości i na uczuciach. Nie bez powodu porównuje awarię do wojny. Totalny chaos, masa wojska, żołnierze traktowani jak mięso armatnie, lekceważenie zdrowia i życia cywilów. Ale „normalna” wojna jest oswojona. Jest wróg, jest konkretna groźba, jest szansa ratunku. Tu nie ma żadnej! Z jednej strony buldożery zdzierające skażoną glebę, z drugiej żołnierze sprzątający po maszynach to, czego nie zebrały… sprzątający bez żadnej ochrony. Nie ma masek? Ależ są! Tylko celowo nie wydano, żeby nie wywoływać paniki. I ludzie, którzy nie...

książek: 977
joaśka | 2015-06-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 czerwca 2015

Książkę przeczytałam dzięki @Renax (dziękuję).

Czytałam ją z przerwami, gdyż dawkowanie treści wydawało mi się jedynym sposobem, aby tę książkę w ogóle dokończyć. Jest w niej tyle bólu i cierpienia, że po prostu nie dałam rady przyswoić ją na jeden raz.
Jakże idyllicznie na jej tle rysuje się moje osobiste wspomnienie z dniem 26.IV.1986r.! Kojarzy mi się on tylko z niejasnymi informacjami nt. jakiegoś wybuchu elektrowni gdzieś daleko i ohydnym smakiem płynu Lugola.
Opowieść poraża ogromem tragedii zwykłych ludzi, których do końca oszukiwano i mamiono. Najbardziej wstrząsnęły mną relacje tych, których obietnicą czy groźbą zagnano do porządkowania skażonego terenu: gotowość do poświęceń, brak świadomości zagrożenia i w tle te nieszczęsne medale i dyplomy. Nie wiem, czy ten cynizm to taka wizytówka władz radzieckich, czy każdej władzy. W przypadku ZSRR chyba jednak znak rozpoznawczy, gdyż brak poszanowania do człowieka i lekceważenie życia ludzkiego przebijał się niemal na...

książek: 604
Meehoow | 2011-11-21
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 25 stycznia 2012

Tę książkę tak naprawdę napisali Czarnobylcy, ludzie, z którymi Swietłana Aleksijewicz przeprowadzała wywiady, wysłuchiwała ich tragicznych historii, pokręconych losów. Sam początek (reportaż z umierania) powala i przygniata. Niepojęte, skąd w ludziach tyle siły, tyle samozaparcia...

książek: 1677
Renax | 2015-05-25
Przeczytana: 23 maja 2015

Peany na cześć Swietłany Aliksijewicz czytałam u znajomych na LC i gdy w końcu sięgnęłam po jej książkę to się nie zawiodłam.
Czytałam, czy raczej słuchałam, w wykonaniu pani Krystyny Czubówny. Polecam. Jest to drugie wydanie tej książki. Pierwotny tytuł w języku polskim brzmiał 'Krzyk Czarnobyla'. Czernobylskaja molitwa, data wydania to 1997 rok. Wyd. pol. Krzyk Czarnobyla, 2000; Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, 2012) Miałam przed oczami oba wydania. Różnią się tłumaczeniami.

Czarnobylską modlitwę przetłumaczył Jerzy Czech, zaś Krzyk Czarnobyla - Leszek Wołosiuk.
Właściwie skończyłam słuchanie w sobotę, ale byłam tak oszołomiona 'Czarnobylską modlitwą', że do napisania tej oto opinii musiałam odczekać dwa dni.
O czym jest ten reportaż? O Czarnobylu i jego skutkach dzisiaj, o skażeniu, o bohaterstwie i brawurze likwidatorów i strażaków, o zwykłych ludziach, którym przyszło żyć pod reaktorem.
Technika reportażu Aliksijewicz to oddanie głosu ludziom. Technika ta...

książek: 5477
allison | 2012-06-29
Przeczytana: 29 czerwca 2012

To było moje drugie spotkanie z reportażami S. Aleksijewicz (po wysłuchaniu audiobooka "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"). Lektura okazała się równie pasjonująca i wstrząsająca.

Autorka dotarła do wielu osób, które były świadkami i uczestnikami czarnobylskiej tragedii - do żon zmarłych ratowników, mieszkańców skażonych terenów, dzieci urodzonych już po katastrofie...
Relacje tych ludzi są tak szczere i wstrząsające, że dosłownie zapierają dech w piersiach. Mimo iż książka bardzo mnie zaciekawiła, nie byłam w stanie przeczytać jej za jednym zamachem. Między relacjami musiałam robić sobie przerwy w lekturze, gdyż okazała się ona zbyt przytłaczająca.

Każda opowieść, każdy fragment to cenny dokument na temat katastrofy i jej skutków. Największe wrażenie zrobiły na mnie jednak dwie opowieści - otwierające i zamykające książkę "samotne głosy człowiecze", czyli wspomnienia kobiet, których mężowie zmarli po wybuchu. Jeden był strażakiem gaszącym pożar tuż po jego wybuchu, drugi...

zobacz kolejne z 2807 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
zgłoś błąd zgłoś błąd