Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Cynkowi chłopcy

Tłumaczenie: Jerzy Czech
Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,98 (697 ocen i 107 opinii) Zobacz oceny
10
71
9
147
8
267
7
152
6
43
5
11
4
1
3
5
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Цинковые мальчики
data wydania
ISBN
9788380491281
liczba stron
312
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodała
Ag2S

Inne wydania

Oddziały radzieckie przez dziesięć lat „udzielały narodowi afgańskiemu braterskiej pomocy”. Od 1979 do 1989 roku życie straciło co najmniej kilkaset tysięcy Afgańczyków, a kilkadziesiąt tysięcy radzieckich żołnierzy poniosło śmierć lub zostało rannych. Wyjeżdżali, by zostać bohaterami. Do kraju wracali jako bankruci – bez nóg, bez rąk, bez złudzeń, z koszmarami, które miały ich nigdy nie...

Oddziały radzieckie przez dziesięć lat „udzielały narodowi afgańskiemu braterskiej pomocy”. Od 1979 do 1989 roku życie straciło co najmniej kilkaset tysięcy Afgańczyków, a kilkadziesiąt tysięcy radzieckich żołnierzy poniosło śmierć lub zostało rannych. Wyjeżdżali, by zostać bohaterami. Do kraju wracali jako bankruci – bez nóg, bez rąk, bez złudzeń, z koszmarami, które miały ich nigdy nie opuścić. Niektórzy wracali w cynkowych trumnach.

Z opowieści weteranów, pielęgniarek, prostytutek, matek i żon „afgańców” wyłania się wstrząsający obraz niepotrzebnej wojny; wśród zapierających dech w piersiach afgańskich krajobrazów rozgrywają się ludzkie dramaty, a odwaga i braterstwo przeplatają się z niegodziwością i okrucieństwem. „W każdej kolejnej książce z uporem robię to samo – pisze Aleksijewicz – zmniejszam historię do wymiarów człowieka”.

Po publikacji książki Swietłana Aleksijewicz została pozwana o znieważenie honoru i godności żołnierzy walczących z Afganistanie.

 

źródło opisu: http://czarne.com.pl/

źródło okładki: http://czarne.com.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Monika książek: 1253

Człowiek ma prawo do niezabijania.*

(Za każdym razem, gdy recenzuję książkę Aleksijewicz mam poczucie źle wykonanego zadania. Moje słowa, jakże ułomne w porównaniu ze słowami autorki i bohaterów reportażu, są tylko nędznym symulakrem, prowizoryczną konstrukcją alfabetu, których miejsce jest na dalekich rubieżach wybitnej prozy białoruskiej autorki. Ponadto: jeśli po tym świecie stąpają niedowiarkowie, którzy skłonni są umniejszać rolę literatury (z różnych względów i powodów) to niech koniecznie poczytają Aleksijewicz. Politycy także. Szczególnie ci ostatni!)

Nie będzie z mojej strony ani krzty przesady, jeśli napiszę, że lektura reportaży Swietłany Aleksijewicz jest dla czytelnika jak emocjonalne i intelektualne (w tym przypadku trudno ustalić kolejność) trzęsienie ziemi – takich słów użyłam recenzując „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”, tymi słowami posłużę się i dziś, omawiając doskonały i nad wyraz bolesny reportaż „Cynkowi chłopcy”. Wznowiona właśnie w Polsce książka (poprzednie wydanie z 2008 roku ukazało się nakładem Wydawnictwa Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i nosiło tytuł „Ołowiane żołnierzyki”) jest bolesnym i wstrząsającym świadectwem żołnierzy, uczestników tzw. wojny afgańskiej (toczonej przez ZSRR w latach 1979-89) oraz relacji współuczestników – rodzin poległych. Jak pisze autorka: W każdej kolejnej książce z uporem robię to samo – zmniejszam historię do wymiarów człowieka. Zatem i w „Cynkowych chłopcach” trudno szukać opisów działań wojennych i nazwisk...

(Za każdym razem, gdy recenzuję książkę Aleksijewicz mam poczucie źle wykonanego zadania. Moje słowa, jakże ułomne w porównaniu ze słowami autorki i bohaterów reportażu, są tylko nędznym symulakrem, prowizoryczną konstrukcją alfabetu, których miejsce jest na dalekich rubieżach wybitnej prozy białoruskiej autorki. Ponadto: jeśli po tym świecie stąpają niedowiarkowie, którzy skłonni są umniejszać rolę literatury (z różnych względów i powodów) to niech koniecznie poczytają Aleksijewicz. Politycy także. Szczególnie ci ostatni!)

Nie będzie z mojej strony ani krzty przesady, jeśli napiszę, że lektura reportaży Swietłany Aleksijewicz jest dla czytelnika jak emocjonalne i intelektualne (w tym przypadku trudno ustalić kolejność) trzęsienie ziemi – takich słów użyłam recenzując „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”, tymi słowami posłużę się i dziś, omawiając doskonały i nad wyraz bolesny reportaż „Cynkowi chłopcy”. Wznowiona właśnie w Polsce książka (poprzednie wydanie z 2008 roku ukazało się nakładem Wydawnictwa Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego i nosiło tytuł „Ołowiane żołnierzyki”) jest bolesnym i wstrząsającym świadectwem żołnierzy, uczestników tzw. wojny afgańskiej (toczonej przez ZSRR w latach 1979-89) oraz relacji współuczestników – rodzin poległych. Jak pisze autorka: W każdej kolejnej książce z uporem robię to samo – zmniejszam historię do wymiarów człowieka. Zatem i w „Cynkowych chłopcach” trudno szukać opisów działań wojennych i nazwisk dowódców. Książka białoruskiej dziennikarki to polifoniczny reportaż (tradycyjnie zresztą), którego bohaterami są zwyczajni ludzie, których nieszczęściem było znaleźć się w trybach niszczącej machiny wojennej, i których przez lata karmiono kłamstwem, że walczą w obronie ojczyzny i że zyskają bogactwo i sławę przynależną bohaterom.

Jednak każda wypowiedź tylko utwierdza czytelnika w przekonaniu, że w kontekście wojny nie można mówić o żadnej wygranej. Przegrywa każdy: okaleczony psychicznie/fizycznie żołnierz; młodzi chłopcy i młode kobiety oraz rodziny, do których wracają z frontu; bliscy, którzy utracili ukochanego syna lub córkę; matki; dzieci; żony i mężowie… Przerażający jest wymiar wojny, kiedy w pył rozleci się sztafaż propagandy i obłudy zbudowany z kłamstw przywódców. Wtedy, gdy ukaże się jej prawdziwe, fizjologiczne wręcz, oblicze: upiorna śmierć w męczarniach, głód i pragnienie, strach (Strach! Nie wstydzę się tego strachu. Strach jest bardziej ludzki niż odwaga), kalectwo… Gdy polegali żołnierze, kobiety i mężczyźni, wracają z wojny w cynkowych trumnach.

Reportaż Białorusinki, to przede wszystkim opowieść o ludziach naznaczonych wojną, ale też o procesie, który został wytoczony Alekijewicz kilka lat po ukazaniu się książki (tekst miał rzekomo szkalować dobre imię żołnierzy biorących udział w wojnie afgańskiej i matek poległych). To także książka o ludzkiej obłudzie i o cierpieniu. Cierpieniu przede wszystkim. Bolesna, zapadająca w pamięć, wybitna! Należy znać!

Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej konstytucji.

*Tytuł recenzji i wszystkie cytaty zawarte w tekście pochodzą z recenzowanej książki.

Monika Długa

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
pokaż wszystkie
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (1893)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 962
Alicja | 2017-04-07
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 07 kwietnia 2017

"Dla tych chłopców granice moralności określa wojskowy rozkaz " (str 15) strzelać... czy nie strzelać.
Jest to powieść dokumentalna o nieznanym obliczu wojny w Afganistanie, straszna, przejmująca prawda o niej. Oparta na bezpośrednich relacjach uczestników i ich rodzin. Młodzi niedoświadczeni chłopcy, ze sprzętem i odzieżą z czasów II Wojny Światowej jechali tam z misją budowy socjalizmu, dopiero na miejscu spotykali się z okrutną prawdą.Obraz codziennej wojennej rzeczywistości z namiastką szaleństwa. Każdy z nich chciał przeżyć, wrócić do domu, lecz wojna zmieniła ich nieodwracalnie.
W ogniu walki nie było czasu na myślenie, wyobraźnia była przytępiona, stawali się maszynami do zabijania, wiedząc jedno, kto szybciej strzeli ten przeżyje.
"Przywykłem do cudzej śmierci, bałem się tylko własnej " (str 33)
Kto przeżył wracał, jednakże smutne to były powroty,złamani psychicznie, wypaczeni umysłowo, kalecy nie potrafili otrząsnąć się z wojennego koszmaru, a państwo odwracało się od nich...

książek: 6292
allison | 2015-10-12
Na półkach: Rok 2015
Przeczytana: 08 października 2015

O książkach Swietłany Aleksijewicz trudno mi pisać opinie - zawsze mam wrażenie, że każde moje zdanie w odniesieniu do jej twórczości wyda się trywialne i pozostawiające niedosyt.

Szczególnie jest to trudne w przypadku "Cynkowych chłopców", reportażu, którego bohaterowie sami często podkreślają, że brak im słów na opisanie własnych przeżyć i uczuć. To samo kilkakrotnie mówi autorka. Może dlatego nie szafuje ona słowem, jest oszczędna w opisach, nie rozdziera szat, ale ten właśnie dystans i ekonomia słowa robią na czytelniku większe wrażenie niż jakakolwiek fantazyjna i barokowa stylistycznie opowieść.

Wojna w Afganistanie pokazana jest tu z perspektywy najczęściej młodziutkich żołnierzy i ich bliskich. Jedni i drudzy są ofiarami dźwigającymi niewyobrażalny bagaż doświadczeń.
Już pierwsze zdania otwierające książkę, będące relacją poranionej psychicznie matki, dotykają czytelnika do żywego. Z tym uczuciem emocjonalnego paraliżu, przerażenia i szoku odbiorca musi wciąż na nowo...

książek: 254
veinylover | 2016-09-15
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 15 września 2016

Książka tak mocna i jawnie prawdziwa, że recenzowanie jej wydaje się wręcz działaniem świętokradczym. Daję 9 gwiazdek,może powinienem dać 10?
Zatem książki jako takiej recenzować nie będę.
Kilka refleksji związanych z jej treścią, nie oceniających książki, tylko odnoszących się do ukazanych w niej faktów.
1. Komuchy, to przerażająca kasta zagrażająca światu wciąż i to nie mniej, niż islam.
2. Społeczeństwa przeżarte totalitaryzmem idiocieją i moralność ich członków staje się moralnością Kalego.
3. W odniesieniu do ostatniej części książki, w której opisane jest ciąganie autorki po sądach mam do powiedzenia tylko tyle:
KOMUCHY WSZYSTKICH KRAJÓW. NIENAWIDZĘ WAS Z CAŁEGO SERCA I Z SIŁ CAŁYCH. Z OKAZJI IMIENIN WASZYCH, URODZIN, DNIA MATKI, DNIA KOBIET, DNIA OJCA, DNIA KOMINIARZA, ŚWIAT KOŚCIELNYCH, ŚWIĄT ŚWIECKICH, IMPREZ i wszelkich BIB - życzę wam z całego serca i sił moich - WSZYSTKIEGO NAJGORSZEGO.

książek: 582
Buka | 2017-03-02
Na półkach: Przeczytane

„Cynkowi chłopcy” zawierają relację uczestników radzieckiej interwencji w Afganistanie. Wachlarz punktów widzenia jest bardzo szeroki – od żołnierzy liniowych, przez dowódców, lekarzy i kucharki, aż na matkach poległych kończąc – dzięki czemu otrzymujemy obraz kompletny, pozwalający nam nieco bardziej zrozumieć okrucieństwo tamtej wojny. Autorka wykonała kapitalną pracę jeżdżąc po całym kraju i wykonując wywiady, narażając się na łzy, złość, odtrącenie, pewnie niejednokrotnie niechęć i groźby. Efektem jest dzieło niezwykle wymagające. Choć reportaże czytam każdego roku, zdarzało mi się czytać także relacje wojenne, to właśnie ta pozycja w sposób najbardziej dotkliwy ukazała mi bezsens i znaczenie słowa wojna. W czasie czytania przed oczami miałem popularne zdanie z okładek wielu książek popularnych „trup ściele się gęsto”, co ma zachęcać do lektury, sprawiać że przeciętny Polak znudzony pracyą sięgnie po nią chętnie. Drodzy czytelnicy, jak potrzebujecie takich atrakcji sięgnijcie...

książek: 2404
beata | 2017-05-04
Na półkach: 2017
Przeczytana: 04 maja 2017

„Byliśmy żołnierzami, posłano nas tam. Wykonywaliśmy rozkazy. Złożyłem przysięgę wojskową. Na kolanach całowałem sztandar.”

„Uczcie się myśleć, żeby z was nie zrobili kolejnych głupców. Cynkowych żołnierzyków.”

„Oczywiście generałowie nie strzelają do kobiet i dzieci, ale wydają rozkazy. A teraz to my jesteśmy wszystkiemu winni! My, żołnierze! Teraz nam mówią, że wykonać zbrodniczy rozkaz to zbrodnia. A ja wierzyłem tym, którzy wydawali rozkazy! Wierzyłem! Jak pamięcią sięgam, zawsze uczono mnie wierzyć. Tylko wierzyć! Nikt mnie nie uczył myśleć: wierzyć czy nie wierzyć, strzelać czy nie strzelać?”

„A gdybym nie trafił na tę wojnę? Byłbym szczęśliwy… Nigdy bym się nie zawiódł na sobie samym i nie wiedział nic z tego, czego lepiej o sobie nie wiedzieć.”

„Swoje pokolenie nazywam >pokoleniem wykonawców<. Wojna afgańska to punkt szczytowy naszej tragedii.”

„Wojna nie czyni człowieka lepszym. Wyłącznie gorszym. Bez żadnych wątpliwości. Nigdy nie wrócę do tego dnia, kiedy ruszyłem...

książek: 2196
ZaaQazany | 2016-09-15
Na półkach: ZaaQ'16
Przeczytana: 15 września 2016

à la guerre comme à la guerre*

Po przeczytaniu mam trudność z ukształtowaniem własnej obiektywnej opinii na temat książki. Powód? Lektura powoduje duże obciążenie emocjonalne. I gdybym oceniał tło, to ocena byłaby maksymalna. Natomiast co do treści.
W wydaniu mamy 2 części. Pierwsza to właściwi Cynkowi chłopcy, druga - relacje ze sprawy wytoczonej Aleksijewicz za treści ukazane w książce.
Pierwsza część - gdybym miał ją nazwać jednym słowem, to powiedziałbym "spowiedź". Patrzę też na to z nieco szerszej perspektywy - żołnierze radzieccy po powrocie z wojny w Afganistanie w swoim zachowaniu niczym nie różnią się od weteranów US Army po wojnach w Wietnamie czy Zatoce Perskiej. Te same koszmary, te same zaburzenia adaptacyjne, te same skłonności do nadużywania substancji psychoaktywnych. Diagnoza brzmi krótko: PTSD (zespół stresu pourazowego). Nie należy traktować wojny w Afganistanie jako odrębnego bytu od innych wojen, natomiast czy bytem jest wojna?
Smutno mi było, gdy czytałem te...

książek: 1111
Anna | 2016-05-09
Przeczytana: 06 maja 2016

„Wykonanie zbrodniczego rozkazu jest zbrodnią. Zbrodnią bez przedawnienia”

Cynkowi chłopcy to rosyjscy żołnierze, którzy zginęli walcząc w Afganistanie. Bohaterowie czy ofiary?

„Chociaż w tym życiu człowiek jest najważniejszą wartością, to w zbrodniczy sposób zostaje on zmieniony w trybik machiny politycznej i zbrodniczo wykorzystany jako mięso armatnie w wojnach wywoływanych przez ambitnych przywódców państwowych.”

„Cynkowi chłopcy” Swietłany Aleksijewicz to głos, którego trzeba posłuchać i wykrzyczeć…

„ludzie, nie pozwólcie, żeby ten krwawy koszmar się powtórzył!”
GORĄCO POLECAM!

książek: 1089
filipinka | 2015-11-13
Na półkach: 2015
Przeczytana: 13 listopada 2015

Autorka zamierzała napisać prawdę o agresji ZSRR na Afganistan (eufemistycznie zwanym odcinkiem południowym). Niektórym jednak ta prawda stanęła ością w gardle, czego dowodem są nagonki na pisarkę, protesty matek i weteranów wojennych, po procesy na Białorusi o zniesławienie i zniekształcanie faktów.

Książka ma dla mnie moc i siłę rażenia bomby atomowej. Tak wielką, że długo mi przyjdzie dochodzić do siebie, a od autorki muszę na jakiś czas odpocząć. 

Mam nadzieję, że oprócz szoku i niedowierzania zwykłych zjadaczy chleba, książka poruszy sumienia decydentów, którzy młodych, ogłupionych komunistyczną propagandą żołnierzy wysyłali na tę bezsensowną wojnę jako mięso armatnie.

Polecam, ale ostrzegam. Szczególnie matki.

książek: 272
corgi | 2016-05-15
Na półkach: Przeczytane w 2016

"Cóż to jest prawda?"
Wojna. Na wojnie każdy ma swoją prawdę. Dowódcy, żołnierze, cywile, najemnicy, stratedzy, ci którzy wrócili, ci którzy pozostali, matki, synowie, żony i córki. Prawda jednych rani drugich. Ta książka jest próbą opowiedzenia czyjejś prawdy. Dlatego uderza tak mocno. Dlatego protesty po jej wydaniu. Nic nie jest czarno - białe.

"Dla żywych ordery, dla martwych - legendy, i wszyscy są zadowoleni."

książek: 578
Nobliszka | 2016-11-02
Na półkach: Przeczytane

Co by tu… co by tu… O! może zacznę od wojny, od bezsensu, od sensu, od żołnierzy, cywili, ofiar, oprawców, najeźdźców, to i owo, tak i siak. NIE, nie mam nic nowego do powiedzenia, nie będę w koło Macieju, bo sens się zatraca. To może o handlu, taaaa, w czasie wojny handel kwitnie, i ten wielki, międzynarodowy i ten malutki, lokalny, życie toczy się dalej. A jak handel to towar. A jak towar to waluta. A jak waluta to dysproporcje. Dysproporcje?

Bez ręki, bez nogi, bez głowy. Cynkowa trumna. Puszka. Tuszonka. Czarne Tulipany. Mięso armatnie. Głupcy. Polityka. Zdążyliśmy przed Amerykanami, o godzinę byliśmy szybsi. Chluba, duma, niemoc. Z czołgami na partyzantów. Narkotyki, wóda, łzy. Jak będziesz w górach spadał to nie krzycz, chroń towarzyszy. Koty, Starzy, Młodzi. Walka, samosąd, samobójstwo.

Ofiary. Matki, żony, dzieci, mężowie, synowie, córki. Ofiary. Ofiary błędnych decyzji, czkawki historii. Bohaterowie wpuszczani bocznymi drzwiami, tymi od ogrodu, dla śmieciarzy....

zobacz kolejne z 1883 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Swietłana Aleksijewicz z Nagrodą Nobla!

Sekretarz Akademii Szwedzkiej ogłosiła, że tegoroczną laureatką Nagrody Nobla w dziedzinie literatury została białoruska reportażystka Swietłana Aleksijewicz. Pisarka była wskazywana przez bukmacherów jako tegoroczna faworytka - chociaż raz się nie pomylili.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd